Lifestyle

Mężczyźni wolą blondynki, a kobiety…? Polki mają swój ulubiony typ męskiej urody

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
1 sierpnia 2016
typ męskiej urody
Fot. iStock / PeopleImages
 

Łatwo się domyślić, jak stereotypowo wygląda wzór idealnej kobiety dla wielu Polaków. Dobrze uposażona przez Matkę Naturę blondynka o jasnych oczach, typowa słowiańska uroda, w opowieściach podbija serca nie tylko naszych rodaków. To w teorii, w praktyce bywa z tym wyborem ideału różnie. A jak sprawa wyboru typu męskiej urody wygląda u Polek? 

Przecież nie tylko mężczyźni maja swoje preferencje dotyczące wyglądu partnerki. Polki również zostały poproszone o odpowiedź w sprawie typu urody, który najbardziej odpowiada im u mężczyzn.

Gdzie ci mężczyźni…?

Są, owszem, tyle że nie koniecznie w pobliżu męskiego wzorca kobiet. Okazuje się, że panie wcale nie marzą o jasnowłosym, wysokim, błękitnookim przystojniaku, który bardziej niż Słowianina, przypominałby skandynawskiego herosa.

Pewien portal randkowy, zadał pytanie ok 500 ankietowanym singielkom, „Jaki typ męskiej urody uważasz za najatrakcyjniejszy?”. Okazało się, że 70% pań które udzieliły odpowiedzi, interesuje się przede wszystkim ciemnowłosymi i ciemnookimi mężczyznami. Dokładniej zainteresowane były dwoma typami:

  • Typ europejski –  jasna cera, ale kontrastujące ciemne lub czarne włosy i oczy przykują uwagę ponad 36% pań.
  • Typ południowy – ciemna, orzechowa, śniada cera oraz ciemne oczy i włosy, interesuje 34% Polek.
  • Ponadto 13% pań za atrakcyjny uznaje typ środkowoeuropejski, czyli jasnobrązowe włosy, niebieskie oczy, jasną cerę.

A co z resztą świata?

Oczywiście wyżej wymienione efekty nie obrazują całości przeprowadzonego badania. Polki również wskazywały, choć w zdecydowanej mniejszości, inne typy urody, na które zwróciłyby uwagę przy wybieraniu partnera:

  • Typ słowiański – mężczyzna z jasnymi włosami i jasnymi oczami, interesuje zaledwie 11% badanych Polek.
  • Typ celtycki – czyli mężczyźni z wysp brytyjskich (piegowata cera, złotawe lub rude włosy) – mieli zaledwie 2% wskazań.
  • Typ nordycki – bardzo jasna, blada cera i włosy, niebieskie oczy – ma 2% fanek.
  • Typ azjatycki– ciemne włosy, skośne oczy, również 2 % zainteresowanych.

Z czego może wynikać fakt zdecydowanego zamiłowania w typie europejskim? Jasna skóra kojarzy się z delikatnością, niewinnością. Być może dlatego Polacy wolą ten typ urody, prezentowany przez Słowianki. A Polki dla odmiany szukają mężczyzn silnych, odważnych, pewnych siebie, z czym właśnie kojarzy się ciemniejsza karnacja i włosy.


źródło:


Lifestyle

Kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana. Dlaczego boimy się zmian?

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
1 sierpnia 2016
Fot. iStock / frankiefotografie
 

Na świecie podobno tylko jedna rzecz jest pewna – zmiana. Nieustannie zmienia się środowisko naturalne, panujące obyczaje czy aktualna moda. Nawet nasze ciało zmienia się niezależnie od nas i co siedem lat wszystkie komórki organizmu zostają zastąpione przez nowe. Skoro zatem ta zmienność jest naturalnym zjawiskiem, nie powinna być dla nas niczym dziwnym i strasznym. A jednak… zmiany potrafią przerażać i cholernie boleć, a my często nie jesteśmy do nich pozytywnie nastawione. Dlaczego tak się dzieje?

Do zmian trzeba dojrzeć

Zmiany tylko pozornie wydają się proste. I nie mówię tutaj o przemeblowaniu, nowej fryzurze czy zrobieniu zakupów w innych niż zawsze sklepie, ale o przeobrażeniu całego życia i totalnej reorientacji. W filmach bohater pod wpływem jednego zdania albo spotkania odpowiedniej osoby decyduje się na porzucenie dawnego życia, pakuje swój dobytek w jedną walizkę i wyrusza z uśmiechem w nieznane, ku lepszemu. W realnym życiu bywa jednak nieco trudniej, bowiem do zmiany trzeba najpierw wewnętrznie dojrzeć. Większość z nas jest trochę jak inżynier Mamoń z „Rejsu”- lubimy to, co dobrze znamy. I nic w tym dziwnego, bo znane jest pewne, bezpieczne, nie szokuje i nie skrzywdzi. A nowe… nowe to wielka niewiadoma, nieodkryty ląd i potrzeba nie lada odwagi, by po nie sięgnąć.

Jest dobrze, nie trzeba psuć

Bywa tak, że chcemy coś odmienić w naszym życiu (lub w samych sobie), wręcz pożądamy czegoś zupełnie innego, nowego, ale nie robimy nic by wymarzoną zmianę wprowadzić. Co nas powstrzymuje i przeszkadza nam w transformacji i ewolucji? Z pewnością sprawy nie ułatwia poczucie odpowiedzialności za rodzinę, partnera, dzieciaki – zmiana w naszym życiu będzie miała wpływ także i na naszych bliskich, więc boimy się zaryzykować i postawić na szali ich dobro i komfort życia. Stabilność, bezpieczeństwo finansowe, przewidywalność – oto czynniki, które niejednokrotnie są dla nas ważniejsze od ambicji, marzeń i potrzeb własnych.

Przeszkadzają nam także drzemiące w nas przekonania i dobre rady płynące od życzliwych (lub raczej „życzliwych”). Od wyrażenia „trawa zawsze wydaje się bardziej zielona gdzie indziej”, poprzez rady „siedź tam, gdzie ci dobrze i nie psuj”, aż po powiedzenie „lepszy wróbel w garści niż gołąb na dachu” – każda z nas nie raz usłyszała te lub podobne słowa, która miały na celu odwieść nas od podjętej decyzji i powstrzymać zmianę. Często nie opieramy się zbytnio i nie protestujemy, bo opuszczenie strefy komfortu to dla większości z nas nic przyjemnego.

I tutaj dochodzimy do kolejnej przeszkody – strachu. Strach przed porzuceniem dawnego życia i przed porażką w tym nowym jest tak wielki, że paraliżuje nas i powstrzymuje przed działaniem, swym cieniem przykrywa nasze chęci i zabija wewnętrzną motywację do zmian. I chciałabym czegoś innego, i boję się po to sięgnąć, więc trwam w tym, co jest. Porzucić to, co znane, pewne i bezpieczne na rzecz nowego, wymagającego dopiero zbadania i często nieprzewidywalnego? Kto by się na to zgodził!

Ryzyk-fizyk

A jednak wielu ludzi decyduje się na wprowadzenie zmian lub nawet odwrócenie swojego życia o 180 stopni. Porzucają wygodne korporacyjne posady, przeprowadzają się na drugi koniec świata lub zaszywają gdzieś na bieszczadzkim odludziu, otwierają własny biznes, odchodzą od wieloletniego partnera, z którym łączą ich jedynie wspomnienia i kredyt we frankach. Skąd w nich ta odwaga i motywacja? Odpowiedź brzmi: z wnętrza samego siebie. Bo do Zmiany ( takiej przez duże Z) nie wystarczy inny adres, nowa posada i odmienny styl życia – to tylko ostateczny efekt tego, co wcześniej zadziało się w naszej tożsamości, światopoglądzie i sposobie myślenia, skutek głębokich przemyśleń, refleksji nad życiem i odwrócenia się priorytetów, modyfikacji w wyznawanych wartościach.

Fot. iStock / golubovy

Fot. iStock / golubovy

Nie bój się zmian!

Utrata pracy, zdrada partnera, śmierć bliskich, bankructwo – czasami okoliczności decydują za nas o reformach i nowej jakości życia. Nie czekaj jednak aż dopadnie cię los i zmusi do zmian! Jeśli męczysz się w swojej pracy, tkwisz w toksycznym związku, czujesz się wykorzystywana przez przyjaciół lub po prostu, jesteś nieszczęśliwa, to nie ma na co czekać – marzenia same się nie spełniają, marzenia się spełnia. Każda zmiana wiąże się z dyskomfortem, ale istnieją sposoby na to, by odczuwać go nieco mniej.

mów rozwój zamiast zmiana – już samo słowo „zmiana” może przerażać i napawać nas lękiem. Zamień je na wyrażenia takie jak: nowe możliwości, inna droga, rozwój.

ustal swoje cele – wypisz je na kartce, sporządź listę i powieś ją w widocznym miejscu by przypominała i motywowała. Pamiętaj, by twoje cele były realne i możliwe do realizacji.

przyjmij metodę małych kroczków – radykalna zmian i odwrócenie życia do góry nogami może się udać, ale pewniejsza jest metoda małych kroczków i dążenia do celu etapami. Daj czas samej sobie i swoim marzeniom, nie śpiesz się, nie wymagaj od razu spektakularnych efektów.

wizualizuj swoje nowe życie – karm swój umysł obrazami sukcesu i zaprogramuj go na powodzenie i wygraną. W ten sposób nastawisz się na działanie w odpowiednim kierunku.

zadbaj o odpowiednie wsparcie – otaczaj się ludźmi, którzy cię motywują, myślą pozytywnie i wspierają. Nieżyczliwym, pesymistom i wiecznym maruderom powiedz do widzenia.

doceniaj sama siebie – czerp siłę z tego, co już dokonałaś, dostrzegaj nawet najmniejsze postępy i osiągnięcia, mów o sobie pozytywnie, a wszelkie niepowodzenia traktuj jako cenne lekcje, a nie porażki i katastrofy.

Zmiana jest jedną z nieodłącznych cech życia, bez niej nie ma mowy o rozwoju i postępie. Łatwo powiedzieć, by się jej nie bać, trudniej jednak radę tę wprowadzić w życie. Powiem więc coś innego – nawet jeśli boicie się zmiany nie rezygnujcie z niej. Mamy tylko jedno życie, więc warto przeżyć je tak, jak chcemy. Więcej odwagi – wszak kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana.


Lifestyle

Nowy język w siedem dni? Wyzwanie podjęte!

Agnieszka Sierotnik
Agnieszka Sierotnik
1 sierpnia 2016
Nowy język w siedem dni? Wyzwanie podjęte!
Fot. iStock / Eva Katalin Kondoros

Jedziesz na wakacje do zupełnie nowego kraju i chciałabyś porozmawiać z lokalnymi mieszkańcami w ich języku? Nic prostszego! Tak, tak, mówi się, że nauka zazwyczaj trwa latami, szczególnie jeśli jest to mowa z zupełnie innej grupy językowej. Jak się okazuje, obcego języka można się nauczyć już w siedem dni!

Możliwość nauczenia się nowych języków nigdy nie była łatwiejsza. Mamy w końcu specjalne aplikacje, setki książek, e-booków, YouTube i setki innych możliwości, by szybko osłuchać się z nowym brzmieniem. Może po siedmiu dniach nie dogadasz się z profesorami na najlepszej uczelni, ale z lokalnymi mieszkańcami – na pewno! Matthew i Michael Youlden, bliźniacy znani jako Superolyglot Twins, podjęli wyzwanie i postanowili dać sobie tydzień na naukę tureckiego. Co więcej, udało im się! Siedem dni, wymagało siedmiu kroków, które ułatwiły to niełatwe zadanie. Spróbuj sama!

Krok pierwszy

Przemyśl, dlaczego tak naprawdę chcesz się nauczyć nowego języka i dlaczego będzie to akurat ten. Nieważne, czy wybrałaś francuski, szwedzki czy arabski – najważniejsze to ustalić sobie cel. Zapisz go na kartce i powieś w widocznym miejscu, żeby w chwilach zwątpienia móc się zmotywować.

Krok drugi

Wybierz się do sklepu papierniczego i kup dużo (naprawdę dużo!) samoprzylepnych karteczek w różnych kolorach. To właśnie one będą twoim najlepszym przyjacielem przez najbliższy tydzień. Dlaczego? Znajdź najpopularniejsze i najpotrzebniejsze słówka w wybranym przez siebie języku, wypisz je na karteczkach, a następnie rozklej je w całym mieszkaniu. Słówka będą wpadać do głowy, gdy tylko będziesz przechodzić obok. Dobrym sposobem jest też naklejenie kartek z nazwami w wybranym języku bezpośrednio na przedmioty, np. na lodówkę, kubek itp.

Krok trzeci

Znajdź kogoś, kto będzie pomagał ci w nauce. Najlepiej byłoby mieć osobę, która dość dobrze zna wybrany przez ciebie język, wtedy z każdym problemem i niepewnością będziesz mogła śmiało się do niego zwrócić, a przy okazji rozmawiać! Jeżeli nie znasz nikogo w okolicy, wykorzystaj możliwości Internetu. Bardzo często na Facebooku czy Couchsurfingu powstają grupy, na których zainteresowani danym językiem umawiają się na grupowe konwersacje, także na Skype!

Krok czwarty

Zaplanuj sobie mini-cele, w których będziesz musiała wykorzystać słówka, których już się nauczyłaś. Taką sytuacją może być na przykład telefon do kraju, który posługuje się wybranym przez ciebie językiem, na przykład w cele rezerwacji hotelu czy zapytania o przysmaki w lokalnej restauracji. Zawsze możesz także spróbować swoich sił w pisaniu na forach czy portalach społecznościowych.

Nowy język w siedem dni? Wyzwanie podjęte!

Fot. iStock / Mladen Mitrinović

Krok piąty

Zapoznaj się także z kulturą, która bardzo mocno wiąże się przecież z językiem. Dowiedz się, jak żyją mieszkańcy krajów danej mowy, co jedzą, jak wyglądają ich zwyczaje świąteczne czy też co uważają za największe atuty swojej ojczyzny. Może się okazać, że to właśnie kultura będzie twoją największą motywacją, a gdy już nauczysz się podstaw, wykorzystasz je w praktyce podczas podróży.

Krok szósty

Przetłumacz kilka podstawowych zdań, które będą ci potrzebne na samym początku. Jak się nazywasz, skąd pochodzisz czy jak zamówić twoje ulubione danie w restauracji i zapytać o drogę. Powtarzaj je, ale i słuchaj! Bo to właśnie dzięki osłuchaniu się z melodyjnością danego języka, jest nam o wiele łatwiej się go nauczyć. A przy okazji będziesz mogła wychwytywać słówka, których już się nauczyłaś, co sprawi ci niesamowitą satysfakcję!

Krok siódmy

Oglądaj programy telewizyjne, kanały na YouTube, filmy, słuchaj radia i podcastów, ale także piosenek w danym języku. Bardzo często mówi się, że angielskiego najłatwiej uczy się na tłumaczeniu samemu piosenek. Cóż, aktualnie nie nauczyłybyśmy się w ten sposób zbyt wielu słów, ale warto przełożyć tą metodę na inne języki. Poszukaj także portali i gazet wydawanych w danym języku, aby spróbować rozpoznawania słów, które już potrafisz, a przy okazji uczyć się nowych i zapoznawać się z szykiem zdań.

Nauka języka wcale nie musi być nudna i trudna! Wystarczy dobra motywacja, siedem kroków i dużo wiary w swoje możliwości. Powodzenia!


Zobacz także

Czy to on zabił swoją żonę? Przypatrz się obrazkowi i rozwiąż zagadkę

"Samotne matki w moim pięknym kraju nic nie są warte, tylko z nimi problem. I nikogo nie obchodzi, że mają coraz mniej sił..."

„Samotne matki w moim pięknym kraju nic nie są warte, tylko z nimi problem. I nikogo nie obchodzi, że mają coraz mniej sił…”

Szkolne dramaty. Kryzysowa lista kontrolna. Akcja #Oh!Szkoło, zadanie #7

вимакс купить

дистиллятор цена

xn--e1agzba9f.com