Lifestyle

Kochasz? Weź sprawy w swoje ręce. Młoda Amerykanka szuka Wojtka z Warszawy – możesz pomóc?

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
20 marca 2017
Fot. Screen YouTube / Dee Deee.002L
 

Co za romantyczna historia! Spotkali się na koncercie amerykańskiej grupy, ale nie zdążyli wymienić numerów telefonów, ani adresu – email. Cztery miesiące później, ona decyduje się go odnaleźć  i umieszcza w Internecie filmik…

„Votek”, czyli prawdopodobnie Wojtek z Warszawy, jest „absolutnie w jej typie”: wysoki brunet o pięknych oczach, w jasnych butach i „fajnej” kurtce :).  Świetnie im się rozmawiało, ale stracili się z oczu w tłumie… DeeDee podała adres email, na który można się do niej odezwać. Może znacie Wojtka, albo macie pomysł kto to może być??

Udostępniajcie dalej filmik z apelem dziewczyny, bo o ile oczywiście nie jest to element jakiejś kampanii, czy reklamy, historia tego zauroczenia jest przeurocza :).

Życzymy wam dziś dużo miłości!


Lifestyle

7 błędów, jakie naczęściej popełniamy przy wyborze partnera

Anika Zadylak
Anika Zadylak
20 marca 2017
Fot. iStock / nd3000
 

Spotykasz się z kimś, i  nie jest to twój pierwszy związek, ale wygląda na to, że najważniejszy. Kochasz  i jesteś kochana, przepełnia cię radość, snujesz plany na długą i wspólną przyszłość. Za wami etap z pełnymi namiętności nocami, więc czas stabilizację i konkretne postanowienia. No właśnie. To moment kluczowy i nawet nie zdajemy sobie sprawy, że… właśnie teraz, możemy wszystko zawalić…

Jest bowiem kilka błędów, które my kobiety, notorycznie popełniamy, a powinnyśmy wystrzegać się ich jak ognia. Dlaczego? Żeby po prostu, być szczęśliwą z człowiekiem, którego pokochałyśmy i marzymy, żeby został naszym mężem.

Dostosowujesz się do partnera

A po co? Przecież przez pierwsze miesiące i tak ciągle chcesz być tam gdzie on, robić to co, on, słuchać tych samych płyt, spotykać z tymi samymi ludźmi. I OK, bo to jest naturalne i u każdej pary, wygląda to podobnie. Ale jeśli czas w waszym związku płynie, a ty nadal widzisz tylko jego, starasz się tylko o jego potrzeby, a nawet postępujesz wbrew sobie i np. zaczynasz jeść mięso, choć wcześniej byłaś wegetarianką, to nie jest dobrze.

Zamęczasz zazdrością

Odrobina zazdrości cementuje związek i podsyca jego żar – tak mówią. Tylko trzeba z nią albo ostrożnie albo wcale, bo to pierwszy krok do rozpadu nawet największej miłości. Poobserwuj samą siebie, czy aby nie dostajesz nerwicy, gdy on zagaduję koleżankę, bądź nie  oczekujesz, że po każdym twoim SMS-ie, od razu będzie odpisywał? A może przeszukujesz jego rzeczy i obwąchujesz koszulę, po każdym wypadzie z kolegami? Zwolnij, bo twój luby poczuje się osaczony i przytłoczony, czego efektem, może być ucieczka w siną dal.

Przyspieszasz rozwój wydarzeń

Nie ma niczego gorszego od naciskania! Myślisz, że skoro już poznałaś mężczyznę swoich marzeń, to trzeba kuć żelazo póki gorące. Zdążyłaś już poznać i rozkochać w sobie całe jego otoczenie wraz z rodzicami, ciotkami i babciami i  zaplanowałaś wam wakacje na 10 lat do przodu. Coraz częściej i zawsze „przypadkiem” wyrywa ci się coś o pięknych pierścionkach zaręczynowych albo zdanie : „kiedy będziemy już po ślubie”. Jeśli nie dasz sobie i jemu czasu, nie przestaniesz popędzać partnera i robić wszystkiego, żeby go sobie „zaklepać”, możesz zapomnieć o białym welonie.

Oczekujesz, że on się dla ciebie zmieni

„Musisz go sobie wychować” mówiła babcia, potem mama, a na końcu, życzliwe przyjaciółki. Zresztą, nawet jeśli ma jakieś braki i niedociągnięcia, to twoje gorące uczucie na pewno sprowadzi go na właściwe tory. Z czego to wynika? Często ze zbyt idealnego obrazu partnera w naszej głowie, do którego nawet siłą chcemy upodobnić naszego wybranka. Pamiętaj, że nawet jeśli uda ci się kilkoma awanturami bądź odwrotnie cichymi dniami, skłonić go do zmiany fryzury lub stylu ubierania się, nie oznacza to, że z charakterem też tak łatwo pójdzie. Niestety, to próby z góry skazane na porażkę, więc może lepiej darować sobie ingerencję tam, gdzie często wcale nie jest potrzebna. Bo czy ty chciałabyś, żeby ktoś cię zmieniał, choć sobie tego nie życzysz?

Porównujesz ciągle do eks

Tego nie zniesie nawet najbardziej cierpliwy i zakochany facet. O ile jeszcze potrafisz się kontrolować i robisz to w myślach, o tyle numer ten nie przejdzie, gdy zaczynasz głośno się nad tym zastanawiać. I lecisz z opowieściami, że z byłym chłopakiem, byłaś tu i tam, że on wtedy fajnie z czegoś żartował, albo kupił ci piękną apaszkę. I że uwielbiała go ciocia Stasia i że używał świetnych perfum oraz miał nienaganny styl. Uważaj, bo nawet się nie obejrzysz, jak twój obecny chłopak, poczuję się dość niezręcznie i postanowi oddalić, bo będzie czuł się gorszy od swojego poprzednika.

Ulegasz presji swojej oraz rodziny i otoczenia

Słyszysz, że w tym wieku, to kobiety już dawno są żonami i matkami. Albo przynajmniej są już po zaręczynach i planują wesele. I choć ty zawsze myślałaś inaczej, że najważniejsze są odczucia i pragnienia twoje i twojego faceta, to jednak zaczynasz główkować. Że zegar biologiczny tyka, że wszystkie koleżanki już dawno są zamężne, a większość jest też szczęśliwymi matkami – to może ja też powinnam? A znowu z drugiej strony macie siebie, więc czego chcieć więcej? A to właśnie uleganie podwójnej presji, bo zewnętrznej i tej własnej wewnętrznej, to największy błąd, przy wyborze kogoś, na resztę życia.

Szukasz dziury w całym

Całe życie, myślisz o tym, jaki on powinien być, żebyście mogli stworzyć „dream team”.  I zapisujesz listę w głowie, punkt po punkcie : miły, uczciwy, uśmiechnięty, silny i mądry, zaradny, romantyczny i pracowity. Zakochujesz się i nagle dostrzegasz, że jest! Wyśniony, taki na jakiego czekałaś, według listy zalet, jakie powinien posiadać. I kiedy po paru miesiącach, zaczynasz się orientować, że owszem posiada wszystkie super zalety, ale nie potrafi skręcić mebli. Z kranem w kuchni, też sobie szczególnie nie poradził, ani z parkowaniem samochodu, wtedy powstaje tzw. rysa na szkle. A ty? Taka jesteś idealna i wszystko potrafisz? Nie, bo ideały istnieją tak samo, jak Yeti 😉


Lifestyle

Uważajcie na swoje dzieci. „Niebieski wieloryb” to gra, która kończy się samobójstwem nastolatków. W Polsce troje dzieci się okaleczyło

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
20 marca 2017
Fot. iStock/bodnarchuk

Najpierw pomyślałam: przesada, szukanie na siłę sensacji.

Później: niee, no chyba u nas nikt nie da się wciągnąć w taką grę.

Ale kiedy przeczytałam o trójce nastolatków ze Szczecina, którzy prawdopodobnie okaleczyli się „grając” w „Niebieskiego wieloryba”… to trudno było uznać temat za trochę wsadzoną w poszukiwanie sensacji bajkę.

Mam synów, którzy w nastoletni wiek powoli wkraczają, mam wrażenie, że jeszcze chwila, że jeszcze nie teraz, że za moment. Że przecież są jeszcze moimi dziećmi i żadna krzywda stać im się nie może. Tak pewnie też myślą rodzice nastolatków.

„Niebieski wieloryb” to od kilku dni jedna z najczęściej wyszukiwanych fraz w internecie – zarówno przez dorosłych, ale też przez młodzież. Pewnie z ciekawości, z chęci sprawdzenia, czy to aby na pewno prawda. I chyba właśnie ta ciekawość jest najbardziej zgubna.

Rodzice, uważajcie na swoje dzieci, zwracajcie uwagę na ich zachowanie. Nie można niczego lekceważyć. Na czym polega gra? Otóż dzieci znajdują w sieci „opiekuna”. Ten przekonuje je, że życie jest bez sensu i wyznacza im zadania do wykonania – im bardziej ekstremalne, tym lepiej. Każe na przykład wejść w nocy na dach – jak najwyżej, okaleczyć się żyletką, przez cały dzień z nikim nie rozmawiać. Jeśli uczestnik gry nie chce wykonać zadań, „opiekun” go zastrasza, jeszcze przed rozpoczęciem gry wyciąga od dziecka dane – numer telefonu, skąd pochodzi – to ułatwia mu manipulację, kiedy komunikuje: „jeśli nie wykonasz zadania, znajdziemy cię”.

O „Niebieskim Wielorybie” dowiedzieliśmy się niedawno na podstawie niepokojących informacji z Rosji. Ta gra zdobywająca coraz większą popularność wśród dzieci w wieku 10-15 lat zebrała swoje żniwo w postaci około 200 ofiar. To gra, na której końcu jest śmierć. Po 50 dniach wyzwań, wykonywania coraz dziwniejszych i zagrażających życiu zadań, „opiekun” każe skoczyć dziecku z dachu… Dzieci wciągnięte w grę, wykonują także i to zadanie…

Osoby zajmujące się tematem podkreślają, że gra to wymysł nieznanej grupy ludzi, to efekt „żebrania” o lajki w social media, przenoszenia swojego życia w wirtualny świat i pokazywania coraz bardziej szokujących rzeczy, by zdobyć popularność.

Wystarczy wpisać z #Blue Whale Challenge zaprosić do znajomych jednego z „opiekunów”, by zacząć grę.

Prokuratora Krajowa wydała komunikat, w którym czytamy między innymi:

Troje nastoletnich dzieci z powiatu pyrzyckiego (województwo zachodniopomorskie) dokonało samookaleczenia na ramionach i przedramionach poprzez wycięcie ostrym narzędziem symbolu f50. Prokuratura Okręgowa w Szczecinie prowadzi już śledztwo dotyczące namawiania tych trojga ustalonych dotychczas małoletnich do targnięcia się na własne życie. Doszło do tego za pośrednictwem internetu, podczas interaktywnej gry o nazwie „niebieski wieloryb”, która polega na wykonywaniu szeregu niebezpiecznych i groźnych poleceń.

Funkcjonariusze proszą rodziców i nauczycieli o czujność. Porozmawiajcie ze swoimi dziećmi, spytajcie, czy słyszały o „Niebieskim wielorybie”, zajrzyjcie na ich profil na Facebooku (jeśli posiadają konto), często jednym z zadań jest publiczna deklaracja „jestem wielorybem” – już to powinno nas zaniepokoić.

Uważajcie na swoje dzieci!


Zobacz także

Co zrobić, żeby tego nie zepsuć. Prawdziwa miłość potrzebuje tych kilku rzeczy

5 typów wampirów energetycznych. Jak się przed nimi chronić?

Apel do mam. I pewna konstatacja

https://www.farm-pump-ua.com/

http://ry-diploma.com/

http://medicaments-24.com