Lifestyle Podróże

Kocham Cię jak… Irlandię. Dajcie się zabrać w tę podróż

Kat Piwecka
Kat Piwecka
11 grudnia 2016
Fot. Kat Piwecka
 

Klify zasnute tajemniczą mgłą, urokliwe miasteczka z pięknymi drzwiami i kolorowymi witrynami, samotne twierdze i wysokie celtyckie krzyże, odludne i dzikie zakątki, zieleń we wszystkich możliwych odcieniach, ocean przypominający o sobie silnym i porywistym wiatrem oraz codzienny deszcz …

Wiejki poranek w Irlandii Północnej

Wczesnym rankiem budzę się w ciepłej pościeli w starej wiejskiej chatce na północnym wybrzeżu wyspy. Z okna widzę owce beztrosko wylegujące się na zielonych łąkach oraz w oddali niebieskie wody Oceanu Atlantyckiego. Już za chwilę po śniadaniu wyruszam w jego stronę, aby zobaczyć dwie perełki Irlandii Północnej – formację skalną składającą się z kolumn bazaltowych zwaną Groblą Olbrzyma oraz wiszący most linowy Carrick-A-Rede. Wieczorem wybieram się na spacer po Belfaście – mieście murali, które dokumentują historyczne starcia pomiędzy katolikami i protestantami. Najbardziej interesujące projekty murali znajduję na murze oddzielającym dzielnicę protestancką od katolickiej, symbolicznie nazwanym Linią Pokoju.

1

2Trzy rodzaje deszczu w Dublinie

Ulewa, w czasie której niemożliwe jest przebywanie na zewnątrz, lekki przyjemny do spaceru deszczyk oraz deszcz, którego się w ogóle nie czuje, ale po mokrych ubraniach orientujemy się, że jednak musiało padać. Te trzy rodzaje deszczu naliczyłam podczas mojego spaceru ulicami Dublina, a rodowici mieszkańcy podobno rozróżniają jeszcze więcej rodzajów deszczu. Pomimo niesprzyjającej aury udaje mi się odwiedzić pomnik i dom James Joycea, słynną ulicę i szerszy niż dłuższy most Oconnell oraz największy w Europie miejski park – Phoenix Park.

3

Claddagh ring – symbolprzyjaźni, wierności i miłości

W mieście Galway położonym na zachodzie wyspy warto się zatrzymać na dłużej z kilku ważnych powodów. Po pierwsze, jest to dobry punkt wypadowy, aby zobaczyć największe cuda natury irlandzkiego wybrzeża: Klify Moheru – malownicze skały wyłaniające się z morza na wysokość 120-200m, przepiękną trasę widokową Ring of Kerry oraz Park Narodowy Connemara. Po drugie – to tutaj w Galway w XVII wieku powstał tradycyjny pierścień irlandzki zwany „claddagh ring”, będący symbolem przyjaźni, wierności i miłości. Pierścień przedstawia dwie dłonie obejmujące serce w koronie. Przekazywany z pokolenia na pokolenie, może pełnić rolę obrączki ślubnej, pierścionka zaręczynowego lub podarunku dla bliskiej osoby, na przykład od matki na narodziny dziecka. Noszony jest na dwa sposoby: jeżeli dół serca wskazuje dłoń, nosząca pierścień osoba jest „zajęta”, jeśli skierowany jest ku czubkom palców – nosząca go osoba jest „wolna” i szuka osoby, której może podarować swoje serce. Mój claddagh ring już od kilku lat ma swoje stałe miejsce na serdecznym palcu mojej lewej ręki …

4

Sztorm na oceanie

Z miasta Galway płynę promem na wyspy Aran, będące prawdziwą ostoją irlandzkich tradycji. Na największej z trzech wysp mieszka około 800 mieszkańców. Posługują się oni wyłącznie językiem gaelickim, należącym do grupy języków celtyckich. Cała wyspa pełna jest tradycyjnych wiejskich chatek z dachami pokrytymi strzechą oraz łąk poprzedzielanych niskimi kamiennymi murkami. Wieje wyjątkowo silny wiatr, który szczególnie uciążliwy jest podczas pobytu na szczycie klifów, a krew w żyłach mrożą legendy mówiące o tym, ile ludzi zostało porwanych przez ten wiatr do oceanu. Ogrzewam się przy kominku w jedynej otwartej na wyspie knajpce, serwującej przepyszny krem z pomidorów z dodatkiem świeżo upieczonego brązowego chleba o lekko słodkawym smaku. Wracając z wysp z powrotem do Galway, przedsztormowe morze kołysze promem we wszystkie strony. Zaraz po dopłynięciu port zostaje zamknięty z powodu sztormu, przestają kursować promy i tym samym wyspy Aran są odcięte od świata dopóki morze się znowu nie uspokoi.

6

Z tobą lub bez ciebie

Kilkanaście lat temu na tej szmaragdowej i wietrznej wyspie dokonało się moje przeznaczenie życiowe. Każdej nocy walcząc ze strachem, usiłowałam zasnąć w targanym wiatrem namiocie rozbitym na szczycie klifu. I wtedy już wiedziałam, że odtąd całe moje życie będzie podporządkowane nieustającej podróży i przygodzie, że nawet będąc na miejscu w domu, myślami i sercem będę zawsze daleko daleko stąd – planując kolejne wyprawy i marząc o nowych przygodach … a w głowie już zawsze będzie grać „With or without you” U2.

Walcząc z burzą dobijamy do brzegu

Oddajesz mi wszystko, ale ja chcę więcej

I czekam na ciebie

Z tobą lub bez ciebie

Nie mogę żyć

Z tobą ani bez ciebie

(U2 „With or without you”)


5

7

9

10

11

12

13 14 15 16 17


Lifestyle Podróże

Magiczna zima w Norwegii

Kat Piwecka
Kat Piwecka
25 grudnia 2016
Magiczna zima w Norwegii
Fot. Kat Piwecka
 

W kraju wiecznej zimy, w którym tak zwana Biała Zima ustępuje miejsca Zielonej Zimie, mieszkają ludzie lodu o największych i najbardziej gorących sercach.

Samotny domek w górach pokrytych śniegiem, obok tylko lasy i kilkadziesiąt kilometrów tras biegowych. Bez prądu i bez wody. Na kozie grzeje się dzban z wodą do mycia. Wieczorem tylko światło świec i ciepło płynące z kozy. W dzień w silnym wietrze pokonujemy kilometry na biegówkach w śladach poprawianych dwa razy dziennie przez specjalne maszyny. Najpiękniejsze momenty łapiące za serce to te, kiedy przy zachodzącym słońcu mkniemy z prędkością światła w trasach biegowych. Zatrzymuję się, żeby zrobić zdjęcie i wysyłam telefonem do bliskiej mi osoby, „Ale Czad” – dostaję zaraz smsa zwrotnego.

Magiczna zima w Norwegii

Fot. Kat Piwecka

Magiczna zima w Norwegii

Fot. Kat Piwecka

Norwegowie biegają na nartach od zawsze. Wbiegają na nartach nawet na szczyty pobliskich gór, które latem z kolei zdobywają pieszo lub na rowerach. Codziennie pokonują na nogach strome podejścia do swoich domów mieszczących się na zboczach gór. Zimno na zewnątrz nie przeszkadza im w przebywaniu długimi godzinami w śniegu, którego z kolei rozróżniają kilka rodzajów pod kątem ubicia i ślizgu w zależności od warunków atmosferycznych. W wodach fiordów płynących pomiędzy górami zaliczają obowiązkowe kąpiele zimowe. A podczas Świąt Wielkanocnych całe rodziny piknikują na śniegu na specjalnych matach.

Magiczna zima w Norwegii

Fot. Kat Piwecka

Magiczna zima w Norwegii

Fot. Kat Piwecka

Minusowe temperatury na zewnątrz, a w ciepłych domach mieszkają ludzie o wielkich sercach, rodzinni i gościnni jak nikt inny na świecie. To tutaj gorąca dziewczyna z południowym temperamentem zostawiła po raz kolejny całe swoje serce i duszę. To była moja piąta wizyta, w czasie której upewniłam się tylko, że wrócę tutaj szybko i jeszcze wiele razy.

Magiczna zima w Norwegii

Fot. Kat Piwecka

Magiczna zima w Norwegii

Fot. Kat Piwecka

Fot. Archiwum prywatne

Fot. Kat Piwecka

Fot. Archiwum prywatne

Fot. Kat Piwecka

Fot. Archiwum prywatne

Fot. Kat Piwecka

Fot. Archiwum prywatne

Fot. Kat Piwecka

Fot. Archiwum prywatne

Fot. Kat Piwecka

Fot. Archiwum prywatne

Fot. Kat Piwecka

Norwegia – Valdres, marzec 2014


Lifestyle Podróże

Za oknem zimno, ale może warto zaplanować wakacje? Majorka wiosną? Brzmi zachęcająco

Kat Piwecka
Kat Piwecka
26 listopada 2016
Fot. Kat Piwecka

Największa wyspa Archipelagu Balearów – Majorka kojarzy się z rozgrzanymi słońcem plażami, turkusowymi wodami Morza Śródziemnego i modnymi kurortami nadmorskimi. Na szczęście pomimo masowej turystyki, Majorka zachowała swój urok i malowniczość, które postanowiłam odkryć poza sezonem i z dala od tłumu turystów.

Na początku kwietnia ląduję w stolicy Majorki – Palmie i od razu uderza mnie orzeźwiające powietrze i przyjemne słońce. Lokuję się na przedmieściach Palmy i wypożyczam samochód na kilka dni, żeby swobodnie podróżować po wyspie.

2

W pierwszym dniu wybieram się na przejażdżkę po zachodnim wybrzeżu, rozpoczynając swoje zwiedzanie w przepięknym małym porcie Port d`Andratx, a kończąc w jeszcze piękniejszym Port de Soller. Trasa biegnie wzdłuż morza skrasowiałym pasmem górskim, z którego rozciągają się fantastyczne widoki na dzikie klifowe wybrzeże. Pełno tu bajkowo położonych miasteczek jak Banyalbufar i Deia oraz punktów widokowych.

Fot. Kat Piwecka

Fot. Kat Piwecka

W kolejnym dniu zwiedzam północ wyspy z obowiązkową wizytą w słynącej z ceramiki Pollnece oraz średniowiecznej Alcudii. Następnie udaję się widokową drogą z Pollenci na sam północny kraniec wyspy do przylądka Formentor, uznanego za najpiękniejszy zakątek wyspy. Przez samych mieszkańców wyspy Cap de Formentor nazywany jest „miejscem spotkań wiatrów”. Główną atrakcją półwyspu jest znajdująca się tutaj latarnia morska (przerobiona obecnie na restaurację). Widoki stromych klifów schodzących do morza i dzikiej przyrody wokoło zapierają dech w piersiach.

Fot. Kat Piwecka

Fot. Kat Piwecka

Fot. Kat Piwecka

Fot. Kat Piwecka

Trzeciego dnia postanawiam wreszcie ruszyć śladami Fryderyka Chopina i George Sand, którzy spędzili tutaj zimę na przełomie 1838 i 1839 roku. Po powrocie z Majorki George Sand opublikowała wspomnienia z pobytu na wyspie zatytułowane Zima na Majorce. Książkę tą zakupuję w pierwszym kiosku zaraz po przylocie i czytam każdego wieczoru podczas mojego pobytu na Majorce. Najpierw więc odwiedzam małe miasteczko Establiments, w którym słynna para spędziła kilka tygodni zaraz po przypłynięciu statkiem do Palmy. Następnie udaję się do masowo odwiedzanej przez turystów Valldemossy, gdzie zwiedzam klasztor oraz celę numer 4, zamieszkiwaną niegdyś przez Chopina i jego kochankę.

Fot. Kat Piwecka

Fot. Kat Piwecka

Następnego dnia udaję się na wschód wyspy, gdzie mieszczą się niesamowite jaskinie pełne stalagmitów i stalaktytów. Główną atrakcją jest tutaj największe na świecie podziemne jezioro, przy którym odbywają się pokazy światła i koncerty muzyki poważnej kilkadziesiąt metrów pod ziemią. Wracając w kierunku Palmy, zaglądam jeszcze do manufaktury pereł w Manacor, gdzie można zobaczyć proces wyrobu pereł z masy otrzymywanej z łusek ryb zmieszanej z żywicą.

Fot. Kat Piwecka

Fot. Kat Piwecka

Fot. Kat Piwecka

Fot. Kat Piwecka

Na sam koniec zostawiam sobie stolicę Majorki – Palmę, którą zwiedzam w deszczu, który pojawił się pierwszy raz po wielu słonecznych dniach.

Podczas kolejnych dni, każdego ranka i wieczoru spaceruję po spokojnych, nieprzeludnionych plażach podziwiając pastelowe wschody i zachody słońca. Dzięki łagodnej temperaturze w miesiącach zimowych, wiosną wyspa urzeka soczystą zielenią i feerią barw zakwitających kwiatów. Cała wyspa zdaje się tonąć w morzu kwiatów, a już za chwilę na początku maja będzie tu obchodzone wielkie Święto Kwiatów. Każdego dnia towarzyszą mi także słowa George Sand w przepiękny sposób odpisującej piękno przyrody wyspy: „Jest rzeczą pewną, i wszyscy to wiedzą, że każdy kraj ma swoje melodie, swoje skargi, swoje odgłosy, swoje tajemnicze szepty.”

Fot. Kat Piwecka

Fot. Kat Piwecka

10

Fot. Kat Piwecka

Fot. Kat Piwecka

Fot. Kat Piwecka

Fot. Kat Piwecka

Fot. Kat Piwecka

Fot. Kat Piwecka

Fot. Kat Piwecka

Fot. Kat Piwecka

Fot. Kat Piwecka

Fot. Kat Piwecka

Fot. Kat Piwecka

Fot. Kat Piwecka

Fot. Kat Piwecka

Fot. Kat Piwecka

Fot. Kat Piwecka

Fot. Kat Piwecka

Fot. Kat Piwecka


виагра таблетки действие

охрана частного дома

Acheter Kamagra soft