Lifestyle

Jerzy Owsiak: „Panie Ministrze (…) pracujemy i wspieramy polskie szpitale systemowo, logicznie i konsekwentnie!”

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
23 listopada 2016
Ralf Lotys (Sicherlich) [],
 

Rząd postanowił zająć się  pieniądzmi organizacji pozarządowych uważając, że te nie trafiają tam gdzie powinny i są źle przez organizacje rozdysponowywane. Panie Premier Beata Szydło zapowiedziała utworzenie Narodowego Centrum Społeczeństwa Obywatelskiego, które trzymałoby piecze nad finansami fundacji wszelakich.

Na odzew na taki pomysł długo nie trzeba było czekać. Dzisiaj wiadomo, że najbardziej rozpoznawalną fundacją w Polsce jest Fundacja Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, której obecny rząd nie sprzyja – mówiąc delikatnie. na swoim profilu na Facebooku postanawia nie zwalniać. Chcąc uniknąć kolejnych ze strony rządu pomówień o nadużycia, a nie mając kontaktu z Ministrem Zdrowia publicznie komentuje działania prowadzonej przez niego Fundacji, dając tym samym do zrozumienia, że jego Fundacja z pieniędzy rządowych nigdy nie korzystała, a z jej działalności od zawsze rozliczają go ci, którzy ze sprzętu zakupionego przez WOŚP korzystają lub korzystali. Przeczytajcie:

 


Lifestyle

Seks bez uczuć to ściema? Kilka rzeczy, które nas jednak w życiu zaskakują

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
23 listopada 2016
Fot. iStock/Skathi
 

Uwielbiam, jak mnie życie zaskakuje. Oczywiście tylko wtedy, gdy zaskakuje mnie czymś miłym i przyjemnym, jednak niespodzianki rzadko noszą znamiona przyjemności. Najczęściej to jednak jedno wielkie UPSss, które lepiej, gdyby się nie zdarzyło.

Ale co tam, zdarza się. Ile życiowych prawd słyszałyście, w ile z nich wierzyłyście, ile sprawdzonych sposobów na tysiące kłopotów skrzętnie notowałyście w głowie, by koniec końców przekonać się, że to wszystko o kant kościstego tyłka rozbić. I że życie zaskakuje, nawet w tych najgłośniej powtarzanych prawdach, w które – a co tam – my też chcemy wierzyć, albo nie – zależy jak nam wygodniej.

Popytałam, pogadałam i zebrałam, to co w życiu nas dotychczas jednak zaskoczyło:

Seks bez uczuć to ściema

że zawsze jedna strona pęknie i tą stroną najczęściej jest kobieta, która szybciej zaangażuje się emocjonalnie, choć nie wiadomo jak bardzo by się przed zarzekała.

Naprawdę nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki

że to niby tylko takie gadanie na wyrost i jasne, że każdy zasługuje na drugą szansę – otóż nie każdy i nie zawsze.

Kocha się tylko raz naprawdę

jasne, i na tę miłość całe życie czekać będziemy. Nieprawda, kochać można wiele razy piękną miłością, a nie czekać tylko na tę jedyną.

Poród naprawdę boli

i zaskakujące jest jak bardzo, choć przecież mówiono nam, że to masakra piłą mechaniczną, to jakoś nam się wydawało, że nasz próg bólu wszystko zniesie, bez przesady, no nie.

Tylko świnia nie zmienia swoich poglądów

otóż są ludzie, którzy także ich nie zmieniają, a co więcej oni sami nie chcą się zmienić, uważając, że przecież blisko im do ideału.

Jak ślub, to do końca życia

no cóż, nie do końca i nie zawsze, o czym boleśnie się przekonujemy, jeśli nie my sami, to patrząc na przyjaciół, czy znajomych. Małżeństwo nie jest gwarantem, że żyli długo i szczęśliwie razem.

Macierzyństwo i praca – żaden problem

jeśli ktokolwiek, kiedykolwiek będzie chciał wam wmówić, że tak jest – zatkajcie uszy. Nie da się pogodzić macierzyństwa z karierą zawodową bez straty dla którejś ze stron. Dla której… cóż, nie będę nas dobijać.

Małe dzieci mały kłopot, duże dzieci – duży

wydaje się to niemożliwe na początku, bo gdzie więcej kłopotu, niż z takim maluchem zależnym całkowicie od nas… A jednak. Kiedy dzieci stają się nastolatkami, boleśnie nas ta prawda zaskakuje.

Wieczorne jedzenie nie idzie jednak w cycki

jak bardzo byśmy tego nie chciały, no nie. Choćbyśmy chciały być tym wyjątkiem, który potwierdzi regułę – nijak się nie da, choć nie raz próbowałyśmy sobie udowodnić, że jest inaczej. Obżeranie się wieczorem idzie nam w tyłek i w boczki i w uda, cycki są na ostatnim zupełnie miejscu.

Dieta cud nie istnieje

samo się nie odchudzi nasze ciało, choćbyśmy nie wiem, jakaś dietę zastosowały. Do znudzenia powtarzane: zmiana nawyków żywieniowych, okazuje się być kluczem do sukcesu. Tylko, czy chcemy z niego skorzystać… To już inna sprawa.

Nie miesza się szampana z innym alkoholem

tak, to lepiej wbić sobie do głowy raz na zawsze. Byleby nie do tej głowy na kacu, która pęka z bólu… po szampanie i nie tylko.

Wygląd nie jest ważny, ważne co masz w środku

jasne, już się pod tym podpisuję obiema rękami. Choć w dzieciństwie dorośli próbują nam to wmówić – nijeka nie przekłada się na realne życie. I lepiej od razu o tym pamiętać, niż myśleć, że ty po dwóch fakuletach, masz „na oko” większe szanse od długonogiej blondynki siedzącej obok.

Pięknie się różnimy

otóż różnimy się, ale czy zawsze pięknie? Tu bym polemizowała, zwłaszcza z tymi o skrajnych i pełnych agresji poglądach. Takie różnice nie są piękne i wolałabym ich nigdy nie poznawać.

Blondynki mają łatwiej

no mają. Każdy sposób „na blondynkę (i wiadomo, że właściwie nie o kolor włosów tu chodzi) zdaje egzamin, zwłaszcza, gdy w tę rolę wchodzimy rozmawiając z policją, która zatrzymała nas za przekroczenie prędkości na drodze.

Okazja czyni złodzieja

a gdzie tam, myślałaś. Jesteśmy dorośli, mamy swoje rozumy, przecież nie działamy pod wpływem impulsu. A jednak – faceci skuszeni okazją – zdradzają, kobiety również. Kłamiemy, bo nadarza się okazja, wybielamy się, oszukujemy.

Życie zaczyna się po 40-tce

wcześniej myślisz: dlaczego po 40-tce, teraz też jest fajnie, ale im bliżej tym bardziej do ciebie dociera co autor miał na myśli. I tak jak po 18t-tce zmienia się niewiele, tak po 40-tce twoje życie potrafi się zmienić diametralnie.

Co nas nie zabije, to nas wzmocni

przekonujesz się o tym pewnego dnia, kiedy po doświadczeniu, po którym nie miałaś siły wstać z łóżka, podnosisz się, podnosisz głowę i idziesz dalej silniejsza. Ta prawda, która wtedy do ciebie dociera, choć tak dobrze znana, zaskakuje.

Wszystko zależy od ciebie

uświadomienie sobie, że to naprawdę prawda – bywa szokiem. Bo często zdajemy się na innych, szukamy tysiąca wymówek, byleby nie wziąć odpowiedzialności za własne życie. A pewnego dnia dociera, że wszystko zależy tylko i wyłącznie od nas.

A wy? Co byście dodały?

 


Lifestyle

Nie pozwólcie proszę, by blizna w moim sercu przypominała mi każdego dnia: „Dobre rzeczy przytrafiają się dobrym ludziom … Muszę być kimś złym”

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
23 listopada 2016
Fot. iStock/LittleBee80

Czy można rozstać się tak, by nasze wspólne dzieci ucierpiały jak najmniej? Jak zbudować im świat, w którym, choć nic już nie będzie takie samo, nie stracą poczucia bezpieczeństwa? Przeczytajcie koniecznie list dziecka rozwiedzionych rodziców. Jest on częścią kampanii, mającej na celu uświadamianie rodzicom jak relacje między nimi wpływają na ich dzieci.

Kochani Mamo i Tato!

Wiem, że cierpicie. Ja też cierpię.

Czuję wasze napięcie, lęk i cały ten szok. Mimo, że jestem jeszcze bardzo młody i nie mogę wyrazić słowami tego, co dzieje się w naszym życiu, odczuwam wszystkie konsekwencje waszej decyzji. Moje serce jest złamane, za każdym razem muszę „wybierać” między rodzicami. Moje poczucie bezpieczeństwa nie istnieje.

Nie zakładajcie, że jestem „odporny”, że sobie poradzę. Proszę nie myślcie też, że moje życie będzie dokładnie takie samo, jak wcześniej,  i że będę nadal czuł tę samą miłość od was obojga. Jestem takim samym człowiekiem jak wy. Mam takie same potrzeby jak wy. Pragnę miłości, uwagi, wychowania, stabilności, spójności, czułości, zrozumienia, cierpliwości, a przede wszystkim potrzebuję czuć się potrzebny, chciany.

Kiedy walczycie tak ze sobą, tuż nade mną i stawiacie mnie gdzieś „po środku” całej tej waszej kłótni, pokazujecie mi, że ważniejsze niż moje życie i szczęście jest zwycięstwo jednej lub drugiej strony. Uczę się od was, że lepiej jest mieć rację, niż być kochanym.

Uczycie mnie także, że jestem częścią osoby, której nie da się kochać – drugiego rodzica. Więc ja też taki jestem, trochę: nie da się mnie kochać.

Kiedy zwierzacie mi się ze swojego bólu, wlewacie go do mojego serca. Muszę tam przechowywać i roztrząsać wasze problemy – problemy dorosłych, a to odbiera mi moje dzieciństwo. Zabieracie mi przekonanie, że  miłość jest bezwarunkowa. Zamiast tego, dajecie mi świadomość, że lepiej być „twardym” i nie kochać, bo miłość to strata.

Może trudno wam to wszystko zrozumieć już dziś. Myślicie, że jestem „taki mały”, nie zastanawiacie się nad moją przyszłością, nad tym, że narażacie mnie w dorosłym życiu na „związkowe” klęski i katastrofy.

Ryzykujecie moim poczuciem bezpieczeństwa, aby wypełnić pustkę w swoim sercu. A przecież waszym obowiązakiem jest dbać do mnie.

Bez was i waszej ochrony jestem bezbronny. Przepełnią mnie racjonalne lęki, bo przez wiekszość mojego życia znajduje się w centrum walki. Waszej walki.

Pewnego dnia ten początkowy szok zacznie mijać, ale to jakimi byliście rodzicami zostanie we mnie na zawsze. Czy będę miał poczucie, że obdarzyliście mnie bezinteresowną miłością, wsparciem, ochroną czy też blizna w moim sercu będzie każdego dnia przypominać: „Dobre rzeczy przytrafiają się dobrym ludziom … Muszę być kimś złym.”?


Źródło:


Zobacz także

„Naprawdę mi zazdrościsz?”. 6 sposobów na przetrwanie spotkania z zazdrośnikiem

Kilka rad rozwodnika, który wciąż kocha swoją żonę. Zawsze wybieraj miłość

Zmiany najlepiej zacząć od aktywności. Akcja „To lato jest Twoje. Pierwszy krok do zmian”