Lifestyle Psychologia

Jak unikać negatywnej energii? Zrób to w 9 krokach

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
27 maja 2016
Fot. Pexels / Unsplash /
 

Ktoś zrzędzi, ktoś inny marudzi, pani w sklepie skrzywiona, gość z wykrzywionym od złości grymasem na twarzy krzyczy coś do ciebie zza szyby samochodu.

A miało być tak pięknie. W końcu weekend, w końcu piękna pogoda. Wstałaś z uśmiechem myśląc o tym, jak ci dobrze. Tak po prostu. Jesteś szczęśliwa. A tu ciach, wychodzisz i dostajesz bańki między oczami tymi wszystkimi: „to bez sensu”, „ale po co”, „daj spokój, to do niczego”, „jest źle, no ale mogłoby być gorzej”. Wrrr i cały twój dobry nastrój bierze w łeb? Udziela ci się negatywna energia innych ludzi? Przejmujesz od nich lęki, złości i pretensje?

Jak odciąć się od takiej złej energii? Jak sobie radzić z negatywnymi emocjami, które dostajemy w niechcianym prezencie od innych? Jest kilka sposób, które mogą nam pomóc uporać się z ciemnymi chmurami, które potrafią zebrać się nad naszą pozytywnie nastawioną głową.

Skup się na własnych emocjach

Skoro jesteś szczęśliwa, jest ci dobrze, to po co przejmować się tym, co mówią inni? Zajrzyj w siebie, przyjrzyj się temu, co czujesz. I trzymaj się tego, co jest w tobie. Wiem, to bywa trudne, zwłaszcza gdy ktoś co chwilę atakuje cię swoimi negatywnymi opiniami. Ale właśnie sukces polega na tym, że będąc pewna i świadoma tego, co myślisz, trudno dopuścić, by ktoś inny zepsuł ci nastrój swoim zrzędzeniem.

Ćwicz pozytywne myślenie

Bo nasze nastawienie można wytrenować, można wyćwiczyć mózg, żeby dostrzegał szklankę do połowy pełną. Trzeba tylko tego chcieć i być przekonanym co do tego, że pozytywne myślenie przynosi o wiele więcej korzyści niż wieczne użalanie się i szukanie dziury w całym.

Uwierz w siebie

Nie poddawaj pod wątpliwość twoich własnych umiejętności. Bądź świadoma swoich mocnych, i też słabych stron. Jasne, każdemu zdarzają się gorsze dni, kiedy dopada cię bezsilność i bezradność, ale nie skupiaj się na nich zbyt długo, szukaj rozwiązań, sposobu na wyjście z jakieś trudniejszej dla ciebie sytuacji.

Ogranicz kontakty z ludźmi

Ale oczywiście nie ze wszystkimi, tylko z tymi, którzy swoją negatywną energia cię obarczają, wpływają na niekorzystnie na twoje samopoczucie. Ogranicz takie relacje do niezbędnego minimum, nie potrzebujemy wokół ludzi, którzy karmią się naszą energią.

Nie marnuj niczego na głupoty

I chodzi tu zarówno o czas jak i o pieniądze. Nie warto marnować ani jednego ani drugiego na nic nie znaczące dla nas rzeczy. Po co ci kolejna miska w kuchni, czy garnek, tylko dlatego, że był w promocji? Naprawdę musisz poświęcić 15 minut na nic nie znaczące dla ciebie spotkanie? Lepiej spożytkować tę energię, czas, pieniądze na coś wartościowego dla siebie, na nowe doświadczenie, na coś co sprawi, że będziemy czuć się lepiej, nie będziemy mieć poczucia zmarnowanego potencjału.

Naucz się mówić „nie”

To bardzo ważna umiejętność, żeby nie dać się wykorzystywać, żeby nie pozwalać innym sterować twoim życiem i też twoimi emocjami. Możesz powiedzieć „nie mam ochoty słuchać twojego marudzenia”, „nie chcę cię słuchać”, „nie zgadzam się”.

Szukaj rozwiązania

Nie skupiaj się jak większość ludzi na problemie. Kiedy inni załamują ręce, siedzą rozpamiętując jak to się stało, że utknęli w jakimś punkcie, że wydarzyło się coś, czego nie zakładali, ty szukaj rozwiązania, jak wyjść z impasu. Wiesz, że zawsze jest jakieś rozwiązanie. Działaj, nie zrzędź.

Nie bierz do serca opinii innych

Jeśli krytyka innych ludzi cię paraliżuje, nie pozwala zrobić żadnego ruchu, bo boisz się, co inny powiedzą – zmień to. Ci, którzy myślą pozytywnie oczywiście przyjmują konstruktywną krytykę, ale nie pozwalają, by opinia innych trzymała ich w miejscu, potrafią iść pod prąd.

Pamiętaj o relaksie

Nie da się funkcjonować bez odpoczynku. Frustracja często jest wynikiem zmęczenia, dlatego warto pamiętać o relaksie, o czasie wolnym od rzeczy, którym poświęcasz codziennie dużo czasu i energii. Relaks – pływanie, jazda rowerem, bieganie, obejrzenie dobrego filmu pozwala nabrać dystansu, spojrzeć z pewnej odległości na problemy, które nagle okazują się łatwiejsze do rozwiązania nim nam się wydawało.

I tyle. Jeśli uda ci się wprowadzić te zasady w życie, a uwierz to wcale nie jest takie trudne, to zobaczysz, jak łatwo zatrzymać negatywną energię, którą chce cię ktoś nakarmić. Bądź silna, pewna siebie i szczęśliwa, a nikt nie odbierze ci twojego pozytywnego myślenia i nastroju. Oczywiście możemy się wkurzać, pozwolić na wyprowadzenie cię z równowagi. Ale wszystko to, co napisałam wyżej pozwoli ci szybciej wrócić na te dobre tory, nie sprawi, że nagle zamkniesz się w swojej złości, bezsilności i frustracji.


Lifestyle Psychologia

Czy jesteś wyrozumiała dla swojego partnera? [QUIZ]

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
27 maja 2016
Fot. Pexels / Snapwires /
 

Kochaj go takiego jaki jest. Akceptuj go całego ze wszystkimi niedoskonałościami… I z tymi wadami jest przecież tym twoim jedynym, wymarzonym. Potrafisz tak? Ile jesteś w stanie wybaczyć, o co nigdy nie zrobisz awantury, o czym łatwiej zapomnieć?

Rozwiąż quiz i sprawdź, czy naprawdę jesteś tak tolerancyjna jak ci się wydaje…


Lifestyle Psychologia

„Proszę go uśpić. Albo zatłukę”. A może ja zatłukę ciebie?! Dobry człowiek dba o zwierzęta!

Katarzyna Troszczyńska
Katarzyna Troszczyńska
27 maja 2016
Fot. Unsplash /

Od kilku tygodni jesteśmy z mężem stałymi bywalcami klinik weterynaryjnych. Część z nich (te onkologiczne) oblegane są od rana do wieczora. W szoku byłam, że w Warszawie jest tylko jeden znany weterynarz, onkolog. Na wizytę czeka się kilka tygodni.

Zawsze obracałam się wśród ludzi, którzy albo mają albo lubią zwierzęta. Moja babcia powtarzała – spójrz na człowieka, zobacz jak traktuje zwierzęta, będziesz o nim wiedziała wszystko.

Przeczytałam dziś w jednym z artykułów (Newsweek), że w teorii jesteśmy bardzo empatycznym narodem. Aż 80 proc. Polaków uważa, że zwierzęta odczuwają ból tak samo jak człowiek. Z badań (CBOS) wynika również, że nie chcemy również, by zwierzęta cierpiały. 67 proc z nas uważa, że jest to sprawa bardzo ważna. W innym badaniu 68 proc. ludzi przyznało się, że ma czworonoga w domu.

Widać to w tych klinikach weterynaryjnych. Widać też, że ludzie, którzy mają zwierzęta po prostu rozumieją się bez słów. Kilka przykładów.

Jest niedziela, po 22.00 – to jedyna godzina gdzie można zastać doktora B. (leczy zwierzęta chore onkologiczne), w poczekalni tłum. Średni czas pobytu w klinice: dwie godziny. Najpierw w kolejce (długiej) do weta, potem RTG, czekanie na wyniki, konsultacja, badanie krwi. Ktoś odbiera zwierzę z operacji, ktoś zostawia je na noc.

– Luśka to jest z nami 18 lat– opowiada zgnębiona, elegancka Pani. – Ma nowotwór, wciąż podajemy jej kroplówki. – Bo wie pani, ona jeszcze pamięta jak nasze dzieci były małe, jest jak członek rodziny. Przez 18 lat spała ze mną w łóżku.

– Walczymy – mówi atrakcyjna blondynka. Jest z chłopakiem. Oboje głaszczą psa w typie owczarka niemieckiego, ma chore nerki.

– O Boże, jak ja wrócę do domu – zwierza się kobieta w dżinsach. Jest samotna, bez samochodu (klinika w tzw. Czarnej Du…). Przyjechała z kotem, który przybłąkał się do niej dwa lata temu. Teraz choruje Nie Wiadomo Na Co. Nie je, nie pije. Pani od dwóch godzin biega od gabinetu do gabinetu. Kot przechodzi kolejne badania.

O takich jak my niektórzy mówią: „świry”. Bo zwierzęta kochają czasem bardziej niż ludzi. Bo zrobią wszystko, żeby je leczyć, wydadzą każde pieniądze. Tak samo jak ratuje się znajomych, przyjaciół, niektórych członków rodziny. Dobrze, może nie tak samo, ale prawie tak samo.

Dzielmy się może na tych świrów i ludzi, powiedzmy, normalnych. Za „normalnych” uważam pewnych znajomych. Mówili, że nas pies śmierdzi (no śmierdział, ze starości), przeszkadzały im kłaki, nie mieli ochoty trzymać zwierząt na kolanach. Ja naprawdę to rozumiem. Nie mają zwierząt, nie chcą mieć. Tyle. Koniec, kropka.

Ale co z całą resztą wariatów, psycholi?

Już omijam codzienne doniesienia w mediach, pies pobity, zostawiony, z kota zdarta skóra, kot powieszony na drzewie. Są morderstwa ludzi, są morderstwa zwierząt. Świrów nie brakuje. Ale co ja mam powiedzieć o:

Pewnej pani, która tak samo jak ja ma psa rasy gończy polski.  Na wspólnym forum na Facebooku pisze: „Sprzedam psa za 1 tyś złotych. Ma rok”. Na pytanie dlaczego chce tego psa chce sprzedać, odpowiada: niszczy w domu.

Czy ta pani zwariowała?!!!! Czy może czytała wcześniej o rasie gończy polski? Tak, to są psy myśliwskie, potrzebują dużo ruchu, niewybiegane mogą rozrabiać.

Ktoś delikatny pisze: „To może pani da ogłoszenie, że odda, będzie łatwiej”. Pani niezrażona: „Ale ja go kupiłam. Nie rozumiem”.

No to szkoda, kobieto, że nie rozumiesz. Bo to jest ODPOWIEDZIALNOŚĆ. Szkoda, że nie przeczytałaś o rasie wcześniej, szkoda, że nie rozumiesz, że gończe bardzo przywiązują się do właścicieli, szkoda, że nie masz sił, by pracować z psem. Da się, naprawdę.

Drugi przykład. Po moim osiedlu lata X. Myśliwy. Ktoś się śmieje: on strzela do bezdomnych kotów. Słucham???? Ktoś z rozbawieniem mówi, że jakiś psychopata poluje na koty? Nic z tym nie robi? Psychopata jest przemiłym mężczyzną, ma dzieci, syn też nienawidzi kotów. Świetnie. Niech się oburza, że krążą po naszym śmietniku.Nawet rozumiem. Ale zabijanie?! I nikt nic z tym nie robi. No tak, bo Psychopata czasem nie trafia do celu.

Trzeci przykład. Do gabinetu weterynaryjnego trafia dobrze ubrany trzydziestolatek, za nim, wiernie idzie owczarek niemiecki. „Proszę go uśpić” mówi Dobrze Ubrany do weterynarza”. „Ale dlaczego mam go uśpić?” pyta doktor. „Bo on nie szczeka”. Wspaniale, prawda. Doktor mówi: „Nie uśpię go”. Dobrze ubrany: „To sam go zatłukę”.

No i czwarty. Ktoś wpadł do gabinetu ze znalezionymi kociętami… W worku.

Ktoś zawiązał worek i zostawił kotki na autostradzie.

Może i bym myślała, że to niemożliwe. Gdybym sama tego nie widziała, gdybym nie czytała prasy, i nie słyszała co wyprawiają ludzie. Dzwonię do znajomego, Tadeusza Bagana. Jest weterynarzem od ponad dwudziestu lat. – Przypadki bestialstwa są różne, czasem w głowie się nie mieści. Przyjechał do mnie kiedyś chłopak z wycieńczonym psem. Pies miał łańcuch wrośnięty w szyję…. Musiał miesiącami się szarpać, walczyć, nikt mu nie pomógł.  Kolczatka raniła skórę coraz bardziej,  rana w końcu się zrastała. Z łańcuchem w skórze. Każdy weterynarz to przerabiał. Pies przywiązany do drzewa i prawie żywcem zjedzony przez mrówki. Pobita ciężarna suka.

Zresztą moja sąsiadka rok temu znalazła w lesie suczkę.  Suka dostaje napadu paniki, gdy widzi obcych. Kuli się, zamiera. Badanie weterynaryjne wykazało, że…

… była najprawdopodobniej gwałcona.

Również analnie, miała poraniony i rozerwany odbyt.

No i cały „zestaw” innych krzywd. Mąż znajomej pobił jej maltańczyka. Po pijaku. Skopał go, złamał mu żebra, łapy. „Przepraszam, nie byłem sobą” powiedział tylko rano.

Jakim człowiekiem będzie syn Psychopaty, który poluje na koty przy śmietniku? Będzie je wieszał, topił czy tylko rzucał trutkę na szczury albo dla zwierząt chorych na wściekliznę? Czego nauczy się dziecko, które słyszy od taty, że koty są parszywe i to okej, że się je topi. „Małe są, nie czują”.

To ja proponuję utopić tatę, w końcu nie ma serca, nic nie poczuje

Jest też druga strona, my kochający zwierzęta za bardzo. Którzy wydadzą każde pieniądze, by je ratować. Często dla siebie.

Tadeusz Bagan: – Pies choruje na nerki, powinien być dawno poddany eutanazji, bo cierpi, męczy się. Właściciele wydają 3 tysiące miesięcznie, podają kroplówki, witaminy, magiczne mieszanki podtrzymujące życie, a jego boli głowa, każdy kawałek ciała,  tak czują się zwierzęta chorujące na mocznicę.

Takich przypadków też jest tysiące.

– Mówisz to? – pytam. – Ludzie mają prawo nie wiedzieć.

– Nie mam prawa – odpowiada. Czasem mówię: – Ja już bym swojego psa uśpił.

Moja babcia miała rację – traktowanie zwierząt wiele mówi o nas.

– czasem nie potrafimy odpuścić

– walczymy za wszelką cenę (my)

– czasem egoistycznie walczymy (my?)

– czasem nie lubimy i pogardzamy (tak jak ludźmi, w końcu).

– czasem potrafimy opiekować się tylko cierpiącymi ( bo jest w nas ogromna potrzeba wspierania słabszych)

– czasem kochamy tylko na chwilę, a potem odpuszczamy, oddajemy do schroniska albo do babci ( co świadczy też o naszej impulsywności i chwiejności)

– czasem kochamy tylko, gdy są piękne i młode ( narcystycznie).

Serio, spójrz jak traktujesz zwierzęta, a dowiesz się sporo o sobie.

I błagam, nie mów, że to nie jest ważne.


Zobacz także

„Ostatnia rodzina” płynie na rzece osobistych przemyśleń. Niezwykły film o rodzinie Beksińskich trafił do kin

„Najłatwiej powiedzieć, niech zostawi męża, ułoży sobie życie, przecież da radę. Tak się tylko mówi…”. Portrety

Choć nikt nas tak nie denerwuje tak jak oni i czasami mamy ochotę zabić, to nie wyobrażamy sobie bez nich życia. Za co kochamy mężczyzn?