Lifestyle

Jak dobrze mieć sąsiada…

Anika Zadylak
Anika Zadylak
18 sierpnia 2016
Jak dobrze mieć sąsiada
Fot. iStock / SergeyNikolov
 

Sprawa jest prosta, jeśli nie mieszkasz samotnie w środku głuchej puszczy, to musisz mieć sąsiada. Albo nawet kilku. Niezależnie od tego, czy mieszkasz w domu czy bloku, masz  go albo za płotem, albo drzwi naprzeciwko.  Przy odrobinie szczęścia i  dystansu możesz trafić na sąsiadów, dzięki  którym, nigdy nie będziesz się chciał przeprowadzić w inne miejsce. Z obawy przed tym, że na takich już nie trafisz. Choć początki mogą być, lekko ujmując trudne. Ale może po kolei.

Sąsiedzi numer 1

– No tak, teraz to dopiero będzie cyrk. Ona w glanach, on muzyk, to żeśmy się doczekali na starość sąsiadów – Mniej więcej tak nas przywitali ci najbliżsi, czyli zza ściany. I choć ja od razu w te pędy leciałam się tłumaczyć, że może odbiegamy wyglądem od przyjętych kanonów, ale w gruncie rzeczy to normalni z nas ludzie i rodzice, to mój mąż podszedł do tego spokojniej. Na zasadzie, nie gadaj tylko pokaż. Po mniej więcej miesiącu, kiedy to przez zęby, nie siląc się na uprzejmości, odpowiadaliśmy sobie dzień dobry, nagle na balkonie słyszę, pełne serdeczności – Pani sąsiadko, mam pani majtki. I paraliż mnie ogarnął taki, że ani się odwrócić, ani odezwać, ani też uciec i nigdy więcej nie pojawić. A w głowie wojna myśli, jakim cudem znalazły się one w posiadaniu tego gościa?  I co to właściwie, za ton?   „Mam pani majtki i nie zawaham się ich użyć”, będzie żądał za nie okupu?  Cholera, ciekawe które z mojej bielizny, wpadły w jego posiadanie?

Iść po męża, czy załatwić to polubownie?  – Pani sąsiadko, wczoraj zbierałem klamerki pod balkonami i patrzę, spadła pani akurat ta część garderoby. Tylko pani pranie wisiało, więc się domyśliłem czyje to. Pukałem, bo żona mi kazała je odnieść, ale nikogo u was nie było. To jak, podrzucić je, czy sama  pani odbierze?  Jednym krótkim zdaniem, odpowiadam, że zaraz po nie będę. Mój mąż oczywiście, nie rozumie mojego zdenerwowania i dławiąc się ze śmiechu pyta, czy potrzebuje asekuracji do tych majtek. Wychodzę trzaskając drzwiami i pukam naprzeciwko. Sąsiadka uśmiechając się z przekąsem, zaprasza do środka i tłumaczy, że głupia sprawa ale skoro już tak wyszło, to może bym usiadła choć na chwilę. Zaczynamy rozmawiać i okazuje się, że to całkiem fajni ludzie, na dodatek z dużym poczuciem nie byle jakiego humoru. Gdy wychodzę po godzinie, z odnalezioną bielizna w kieszeni, nie mogę uwierzyć w to, że lody miedzy nami przełamały moje stringi. I że za ścianą, mieszka tak sympatyczne, starsze małżeństwo. Ludzie, którzy potrafili przeprosić za to, że pochopnie nas osądzili. Ludzie, którym dziś bez żadnych obaw, zostawiam klucze od mieszkania, gdy wyjeżdżamy. Ludzie, którzy letnim, ciepłym wieczorem, opowiadają o tym, jak to się żyło kiedyś. I z troska pytają, czy czegoś nam nie potrzeba.

Jak dobrze mieć sąsiada

Fot. iStock / SashaFoxWalters

Sąsiedzi numer 2

Przez siedem lat jak tu mieszkam, zastanawiałam się, czy do mieszkania piętro wyżej, wprowadzi się ktoś „normalniejszy” od całej reszty, która wynajmowała przedtem. Najpierw mieszkało tam młode małżeństwo, które nazywałam szynszylami. Bo jak te zwierzątka – spali w dzień, a życie zaczynali w nocy. Potem samotny pan, który lubił tanie wina i przechadzki po ich spożyciu. Przechadzki, kończące się nie wiedzieć czemu akurat pod moim drzwiami po to, żeby opowiedzieć mi po raz setny, o swoim niełatwym życiu. Na końcu, przez chwilę mieszkało tam dwóch braci. Urocze chłopaki, pozdrawiam serdecznie do dziś. Co prawda imprezy zdarzało im się urządzać niekoniecznie w wolny weekend, wszak wtorek to też dobry dzień, ale problemów większych nie było. Niestety wyjechali i wtedy, nareszcie doczekałam się ich. Modelowa rodzina, dwa dwa. Ona, on, synek i maleńka córeczka. I jakoś tak od razu, było miło i sympatycznie. Z „dzień dobry” automatycznie na „cześć”. I rozmawiało się tak jakoś lekko, choć nie zobowiązująco.  Pomału, stopniowo, zaczynaliśmy się lubić coraz bardziej.  I teraz  ja odbieram paczki od kuriera, gdy ich nie ma a oni, wpadają nakarmić moje koty gdy wyjeżdżamy. I co rano, będąc w łazience słyszę jego głos ( urok mieszkania w starym budownictwie) – Sąsiadka, to  czego dziś posłuchamy z rana, żeby nam się dzień pozytywnie rozhulał? Albo ona, widząc mój pogrążony w żałobie status na fejsie, zostawia mi wiadomość – Po robocie zapraszam piętro wyżej, mam tajną broń, wino i kubeł lodów.  I choć czasem, do szału doprowadzają mnie kilkugodzinne wrzaski, piski i tupot biegających nade mną dzieci, to zaraz przypominam sobie, jak to oni dzielnie znoszą całą płytę Behemotha, w beznadziejny poniedziałek. I wybaczamy sobie automatycznie.

Sąsiadka numer 3

Pani Leokadia, ma już tak dużo lat, że sama dokładnie nie pamięta ile. We wtorek miała 83, ale dziś rano już tylko 79. I choć tyle razy, tłumaczyłam jej, że mój mąż ma po protu bardzo długie włosy ale poza tym,  jest stuprocentowym facetem, ona uśmiechając się, wszystko rozumie. Po czym, po kilku godzinach, spotyka nas wracających z zakupów. Przystaje i głaszcze mnie po ręku, mówiąc, że jestem super dziewczyna. Po czym puszcza oko do mojego małżonka i oznajmia – Nie martw się, ty też jesteś fajna!  A poza tym wszystkim, jest najukochańszą osobą na świecie. Ciepłą, dobrą i życzliwą. Dzieci ją wprost uwielbiają, szczególnie gdy przynajmniej raz w tygodniu, drepcze do nas z talerzem naleśników i konfiturami ze śliwek. I nigdy nie zapomnę, jak kilka lat temu, stanęła w mojej obronie, gdy jednej z mieszkanek osiedla, usiłowałam spokojnie, wytłumaczyć, że fakt iż nie chodzę do kościoła, nie czyni ze mnie złego lub gorszego człowieka. Pani Leokadia przysłuchując się chwilę, wyparowała – To nie ich wina, że kościół nie bardzo toleruje, inności seksualne. A oni się kochają, tak samo mocno i pięknie, jak wszyscy pozostali. Żebym ja, stara baba, musiała tolerancji uczyć, to aż wstyd!

Jak dobrze mieć sąsiada

Fot. iStock / Oktay Ortakcioglu

Sąsiad to skarb. Nawet jeśli okaże się tzw. osiedlowym monitoringiem – żadna firma ochroniarska, mu nie dorówna! Przypilnuje ci dobytku, jak nikt inny. I wie, o której zazwyczaj pojawia się listonosz.  Lub taki, żyjący tylko dla siebie i którego nic, poza swoją własną strefą nie obchodzi. Przynajmniej wiesz, że nie będzie wtykał nosa, w nie swoje prawy. Albo ten, co pilnuje aż zanadto wszystkiego i pojawia się bezszelestnie za twoimi plecami, żeby zwrócić ci uwagę, że za głośno zamykasz drzwi. Przynajmniej o ciszę w bloku, po 22 giej nie masz się co martwić. I taki, którego większość życia, to nieustająca impreza. Zapewni ci, całkowitą eliminacje nudy. Są skrajnie różni ale bez nich, nasze życie byłoby niekompletne.  I nie zapominaj przede wszystkim o tym, co najważniejsze. Ty też jesteś czyimś sąsiadem.

Dziś rano, a mieszkam na parterze, z balkonu wyskoczyła moja kotka. Poszłam po nią i… coś przy okazji znalazłam. Pukam do znajomych drzwi, z miną triumfatora absolutnego. Otwiera sąsiad i parska śmiechem. Na moim palcu, finezyjnie zwisają jego bokserki. – To chyba pana, drogi sąsiedzie?  I słyszę w odpowiedzi – Szkoda, że się przeprowadzacie. Będzie nam, was brakować.


Lifestyle

Ten boski list, który matka zostawiła swojemu mężowi wyjeżdżając na weekend, podbił internet. Będziesz płakać ze śmiechu

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
18 sierpnia 2016
fot. iStock/skodonnell
 

Bez względu na to w jakim wieku są dzieci, które zostawiasz pierwszy raz same z ojcem, prawdopodobnie towarzyszy ci lekki niepokój. To nie tak, że nie ufasz, raczej wiesz dokładnie do czego oni (wszyscy) są zdolni. Meghan Maza Oeser, udając się na weekend z przyjaciółkami zostawiła swojemu mężowi dość szczegółowy list.

List do mojego męża, który zostaje sam z naszymi dziećmi na weekend.

(Uwaga, przekład z oryginału zawiera przekleństwa)

Najdroższy Mężu,

Piszę do ciebie z miłości, wcale nie ze strachu. Chciałam tylko wyjaśnić ci kilka rzeczy zanim zacznie się dla ciebie ten samotny weekend z… dziećmi.  Noc, dzień, godzina o której jemy śniadania, jeszcze, gdzieś po drodze lunch – wszystko to wygląda trochę tak, jakby sam szatan zstąpił z piekła, albo może raczej jakiś szatański kucyk Pony.

Ale po kolei…

Kiedy wracasz do domu po pracy, to nie wygląda to wszystko źle. Będą cię ściskać, skakać wokół ciebie, w ogóle będą bardzo podekscytowane, że cię widzą.  Ale to nie potrwa długo… Obiecuję. Szybko wybije diabelna godzina. Nagle zaczną walczyć o  wszystko, a Quinn i Penny to pierwsze prowodyrki. Jest bardzo prawdopodobne, że Quinn będzie zaraz wkurzona o to, że Penny ma na sobie sukienkę Elsy, a Penny zdenerwuje się, że Quinn pozwala jej być tylko Anną…  Penny będzie również walczyła oto, żeby wcale nie pójść spać, ale o tym później.

Kolacja się nie uda. Bailey będzie chciał pizzę, a Harper poprosi o hot dogi. Quinn będzie płakać, za każdym razem, gdy wypowiesz słowo „hot dog”, ale zażąda, będzie nalegać na Maca z serem (ale ani nie pomarańczowego, ani białego, tylko tego fioletowego). Okaże się, że nie mamy fioletowych, więc poprosi o tosty. Właśnie zaczniesz robić maca z serem dla  Penny, ale skoro tylko Penny usłyszy, że Quinn poprosiła o tosty, ona też zażąda tosta. Skończysz rzucająć Maca w kąt, ponieważ przypomni im się, że Bailey dostał grypy żołądkowej po zjedzeniu 5 lat temu maca tego pomarańczowego rodzaju, a Harper i tak woli białe. Z resztą, na chwilę zapomnisz o Harper, bo jej przyjaciółka Lily „niespodziewanie” wpadnie na moment i pojadą  w cholerę na deskorolce w dół ulicy. Ostatecznie wszyscy zjedzą płatki na kolację, a Lily wpadnie do was jeszcze raz tym razem po plaster z opatrunkiem.

Będziesz chciał usiąść i odpocząć po kolacji /(śniadaniu?), ale ostrzegam cię lepiej tego nie rób. Będzie spokojnie… naprawdę cicho. Wtedy zdasz sobie sprawę, że trzylatka sobie gdzieś zasnęła. Nigdy nie pozwól trzylatce zasnąć o tej porze. Masz przesrane jeśli do tego doprowadzisz. Jeśli teraz pośpi, potem nie pójdzie spać co najmniej do 1:30 w nocy. Biorąc pod uwagę twój czas na sen między 21:30 a 5 rano pobudka, to beznadziejna sytuacja.

Idźmy dalej. Lily nadal tu jest. Zaczniesz się zastanawiać, gdzie do cholery podziali się jej rodzice. Uwierz mi, sama często zadaje sobie to pytanie.

Czas spać. Powodzenia, stary.

Piżama. Nie, nie, żadnej piżamy. Nawet nie próbuj założyć Penny niczego innego niż koszulka nocna. A jeśli nie można znaleźć koszulki dla Penny, szukaj, k… dalej! Poprosi cię o tę z myszką Minnie, ale jak tylko ją na nią włożysz, zaraz zacznie się drzeć, że nie może ruszyć rękami. Wystarczy znaleźć tę koszulkę z Elsą. Istnieje szansa że jest już brudna jak cholera, ale co z tego…

Śmiało możesz zostawić Penny na kanapie. Bóg wie, że pozwoliłeś jej zasnąć już gdzieś wcześniej. Quinn, Harper i Bailey zjawią się za chwilę na dole. Po prostu chwilę odczekaj. Jak tylko zalegną w łóżkach, zaczną uświadamiać sobie, że ich małe usta są wysuszone jak po przeczołgani się przez pieprzoną Saharę. Będą schodzić na dół, jedno po drugim  co cholerne 5 minut … żeby napić się wody. Pamiętaj, nie pozwól nikomu korzystać z różowego pucharka Elsy, należącego do Quinn. Jeśli to zobaczy, urządzi wam piekło.

Zapewne stanie na tym, że zaniesiesz Penny do twojego łóżka  myśląc, że to dobry pomysł. Ha ha ha ha ha! Równie dobrze możesz spać obok olimpijskiego mistrza boksu, któremu co noc śnią się walki.

Po prostu spróbuj położyć ją w jej łóżku. Daj jej iPada. To uratuje ci życie … obiecuję. Upewnij się, że go wyciszyłeś i że przyciemniłeś ekran. Nie zapomnij dyfuzorze. Napełnij to gówniane urządzenie dwiema kroplami tego uspokajającego czegoś, z lawendą.  Gdyby Penny była naprawdę nie do wytrzymania w ciągu dnia, dodaj trochę kadzidła. Ustaw fioletowe światło. Słodki Jezu, tylko proszę pamiętaj, FIOLETOWE. Jeśli ustawisz niebieskie, to będzie tak, jakby siatkówki jej oczu były wystawione cały czas na słońce. Nie zapomnij o jej niekapku. Poważnie mówię, nie zrób tego. Będzie piła, a następnie poprosi cię, żebyś go zabrał i postawił  na toaletce. 5 minut później zawoła cię, żebyś przeniósł to gówno z powrotem na kredens. O 3 nad ranem zerwie się krzykiem, że ktoś ukradł jej niekapek. Teraz Wystarczy napełnić go z powrotem, i modlić do świętego Piotra i Matki Boskiej, żeby Penny z powrotem zasnęła.

Śniadanie

Ha! Będzie równie zabawne, jak kolacja … jeśli nie jeszcze bardziej. Zrób kawę. Dużo kawy. Będziesz tego potrzebował. Penny chce płatki zbożowe lub zgodzi się na  grzanki. Cokolwiek zrobisz … pozwól jej wybrać łyżkę. Istnieje ryzyko, że to Quinn dostanie łyżkę Ultimate i Penny przekona cię, że zostawiłeś ją z najbardziej gównianą łyżeczką w garści. Śniadanie będzie tak żałosnym pokazem, że zapomnisz o jedzeniu, i zaczniesz  szybko odczuwać kofeinowe dreszcze.

To prawie pora lunchu. Wystarczy zacząć pić już teraz.

Spienić, spłukać i powtórzyć. Zobaczymy się w niedzielę.

Oh,  jeszcze jedno. Gdybyś tak chciał COŚ ZROBIĆ w ten weekend. Dużo szczęścia życzę z tym pomysłem. Quinn płacze w zasadzie co 5 minut i można by pomyśleć, że Penny jest spragniona co 4,5 sekundy. Będzie trzeba stale ją „uzupełniać”, co naturalnie prowadzi do ciągłych wypadów na nocnik. Czasami  sama chodzi sama do toalety, czasem jest kompletnie niesamodzielna. Przygotuj dużo zapasowych majtek. Acha, skoro kazałeś mi się pozbyć większości niekapków, zostawiając całe dwa, życzę ci, kurwa, dużo szczęścia z ich znalezieniem.

Buziaki

Żona


Źródło:


Lifestyle

Trening interwałowy nie dla każdego? Fakty i mity o HIIT

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
18 sierpnia 2016
trening interwałowy
Fot. iStock / RyanJLane

Bycie fit jest w modzie, a co za tym idzie, chętnie podglądamy światowe trendy w ćwiczeniach i z powodzeniem przenosimy je na nasz grunt. Cel jest szlachetny, o ile podstawowym założeniem aktywności fizycznej jest troska o szczupłą sylwetkę i zdrowe ciało. Gorzej, gdy chcemy po prostu szybko schudnąć i łapiemy się za pierwszy lepszy sposób na topie, by osiągnąć założony cel.

Trening interwałowy, co to takiego?

Interwały, to jedna z popularniejszych wśród sportowców zawodowych i amatorów form treningu. Zewsząd słychać jego pochwały za wyjątkowe efekty, jakie można osiągnąć dzięki niemu. Czym właściwie są interwały?

Intensywny trening interwałowy, zwany też HIIT (ang. High Intensity Interval Training), jest treningiem cechującym się zmienną intensywnością ćwiczeń. Jego dokładne ramy nie zostały ściśle określone, ale najważniejsza zasada jest jedna — najpierw pracujemy na wysokim tętnie, a później odpoczywamy na niższym tętnie.

Aby obliczyć tętno maksymalne dla czynnych sportowców, zastosuj jeden z wzorów dedykowanych kobietom: HRmax =  216 – (1,09 x wiek)

Przykład: dla kobiety w wieku 30 lat:

HRmax = 216 – (1,09 x 30)
HRmax = 183,3

Trening interwałowy opracowano na potrzeby wyczynowych sportowców, aby poprawić ich wytrzymałość, prędkość oraz siłę. Okazało się przy okazji, że dodatkowym efektem HIIT jest znaczna redukcja tkanki tłuszczowej. Co więcej, fakt, że wystarcza już 4 minuty (protokół treningowy Tabaty) intensywnego treningu 2-3 razy w tygodniu, aby cieszyć się efektami. To zachęciło do wykonywania interwałów także amatorów, szukających czasem drogi na skróty dla osiągnięcia swojego celu. Ale jak to wygląda w rzeczywistości?

trening interwałowy

Fot. iStock / Jacob Ammentorp Lund

Fakty i mity dotyczące intensywnego treningu interwałowego

1. Krótki czas daje szybkie efekty

Wydaje ci się, że interwały są stworzone dla ciebie? Nie daj się zwieść twierdzeniem, że te skromne, choć intensywne 4 minuty wysmuklą twoją sylwetkę. Owszem, pojedynczy interwał może trwać nawet i 3 minuty. Jednak jeden interwał wiosny nie czyni, jeśli weźmiemy pod uwagę, że może trwać nawet kwadrans i na jednym praca się nie kończy. Weź pod uwagę cały trening z rozgrzewką i rozciąganiem po nim, interwały. Cały trening może trwać 40 czy nawet 60 minut.

2. Po intensywnej części HIIT należy kilka minut odpoczywać

To się nie sprawdzi i nie przyniesie oczekiwanych rezultatów, ponieważ przy zbyt długich przerwach twoje ciało zapomni o wcześniejszym ćwiczeniu. Najkrótsze przerwy na uspokojenie tętna między kolejnymi interwałami, ponieważ długa przerwa wypoczynkowa sprawia, że trening nie ma charakteru interwałowego. Bardziej zaawansowani sportowcy będą nawet o wiele dłużej pracować niż wypoczywać np. 25 sekund sprintu, 15 sekund wypoczynku lub obwód kilku ćwiczeń 2 minuty pracy, 1 minuta wypoczynku.

3. Nie każdy trening interwałowy to HIIT

I nie każdy przyniesie ten sam efekt. Trening interwałowy polega na ćwiczeniach w strefie niskiej intensywności naprzemiennie z wysoką intensywnością. Może go zrobić starszy człowiek przez 5 minut szybszego marszu i 2 minutach wolniejszego marszu.

4. Nie wolno łączyć treningu interwałowego z aerobowym i siłowym?

Można to robić, ponieważ nie ma naukowego uzasadnienia konieczność ich rozdzielenia. Łączenie tego rodzaju treningów z treningiem HIIT to łączenie najlepszych cech treningu aerobowego i beztlenowego. 20-30 minutowy bieg niskiej intensywności wykonany po sesji interwałowej można potraktować jako odpoczynek i schładzanie po ciężkiej pracy, co obniża ryzyko kontuzji, zapewnia szybszą regenerację i lepsze efekty w spalaniu tłuszczu.

5. Trening interwałowy nie dla laików

Jeśli do tej pory nie miałaś wiele wspólnego ze sportem, zapomnij o interwałach na dobry początek tej przygody. Lepiej zacząć od aerobów, a po kilku tygodniach wprowadzić interwały. Np., pierwsze trzy tygodnie sesje treningu siłowego 3 razy w tygodniu i do tego 2 lub 3 razy w tygodniu trening aerobowy ok. 30 – 40 minut jednostajnym tempem. Następnie w czwartym tygodniu w dni, w którym nie wykonujemy ćwiczeń siłowych, wprowadzamy elementy treningu interwałowego jako dodatek do aerobów.

Jakie ćwiczenia pasują do treningu interwałowego?

W treningu HIIT warto wykonywać wiele różnych ćwiczeń, uzależnionych od preferencji, dostępności sprzętu i miejsca. Najważniejsze jest, aby wykonywać te ćwiczenia z odpowiednią intensywnością. Aby uzyskać odpowiednio wysoką intensywność treningu, stosuje się ćwiczenia złożone, oparte na ruchu wielu grup mięśniowych. Trening powinien trwać  od 14 minut do ok. 30 minut. W to wlicza się 5 min rozgrzewki przed treningiem oraz 5 minut schładzanie po treningu i oczywiście czas pracy interwałowej 4 – 20 minut.

Najczęściej wykorzystuje się:

  • biegi,
  • jazda na rowerze,
  • przysiady (także ze sztangą),
  • martwe ciągi,
  • pajacyki,
  • skakanie na skakance,
  • krokodylki (przysiad, deska, powrót do przysiadu i wyskok)
  • podciąganie na drążku.
Fot. iStock /lzf

Fot. iStock /lzf

Sprawdź inne proponowane


źródło: , , 


Zobacz także

Wyrzuć swój emocjonalny bagaż i uwolnij się od przeszłości

5 rzeczy, które zawsze powinniśmy trzymać w sekrecie

„Bardzo szkoda mi lekarzy z powołaniem i pasją, ale jeszcze bardziej szkoda mi pacjentów, którzy na nich nie trafią”

https://farm-pump-ua.com

сиалис купить с доставкой

купить сиалис в украине недорого