Kuchnia Lifestyle

Gotowanie – intymnie. Pozytywnie miesza w życiu, daj mu się uwieść

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
6 listopada 2019
Fot. iStock
 

Nigdy nie lubiłam gotować. W kwestii gotowania zawsze potrafiłam wykpić się byle pretekstem. Z reguły miałam szczęście: oni w kuchni radzili sobie świetnie. Ja ograniczałam moje kuchenne czynności do przygotowania kanapek z żółtym serem, pomidorem wyciętym w serduszko i szczypiorkiem, parzonej zielonej herbaty, albo maślanych ciasteczek w cudnych kształtach.

Po urodzeniu pierwszego dziecka stanęłam przed koniecznością nauki, choćby podstaw, gotowania. Jako prekursorka macierzyńskiego hipsterstwa, postanowiłam sobie między innymi, że wszystkie „pierwsze” potrawy dla mojego dziecka będę przygotowywać sama…

Dziś, choć zmieniło się wiele, nadal nie umiem rozmawiać o przepisach i proporcjach. Dla mnie gotowanie to rzecz intymna.

Za to kocham:
– przeglądać i kupować książki kucharskie. Mogę godzinami podziwiać kolorowe zdjęcia pieczonych kaczek, perliczek i kurczaków, świeżych warzyw i owoców. I pożerać je wzrokiem, razem ze skórką.

– patrzeć jak gotują inni. Słuchać jak kroją i siekają świeżą pietruszkę i koperek, jak łączą starannie wybrane (albo znalezione akurat pod ręką) składniki i próbują swoich dań. I jak dodają do nich przyprawy albo badają miękkość i kruchość mięsa.

– oglądać „Życie od kuchni” i „Czekoladę” i trafiać przypadkiem, (by za chwilę zupełnie się w nich zatracić) na książki takie jak ” Moje życie we Francji” Julii Child.

Bo całe to kucharzenie, o ile nie jest jedynie męczącym domowym obowiązkiem, może nam naprawdę dużo dać, jak każda ulubiona czynność wykonywana z odrobiną namiętności. Nie wierzycie? Przeczytajcie…

1. Gotowanie daje ci poczucie kontroli

W kuchni decydujesz tylko ty, bo to twój smak jest tu najważniejszy. Jeśli zaczynasz, nie daj się wciągnąć w gotowanie z mamą, teściową, przyjaciółką. Zaczynaj sama, od czego tylko chcesz i próbuj, aż poczujesz się pewniej. Jeśli uznasz, że ci nie wyszło, zawsze możesz spróbować jeszcze raz. I jeszcze następny. Tu chodzi o ciebie. Badania wykazują, że gotowanie sprzyja nauce samodzielnego podejmowania ważnych decyzji oraz rozwojowi „zdrowej” asertywności.

2. Gotowanie zbliża cię do ukochanego/ukochanej, do dzieci

Wspólne przygotowywanie posiłków na domowy obiad spaja, daje poczucie wspólnoty, to oczywiste, prawda? Dzieci kochają patrzeć jak gotujemy i chcą brać w tym udział. To cudowna okazja, by uczyć je nowych smaków i zasad zdrowego odżywiania, pozwolić im przekonać się co lubią, a co im nie smakuje.

A gotowanie z ukochanym? Pod warunkiem absolutnej równości, jest wzajemnym poznawaniem kulinarnych upodobań i doświadczeń, możliwością uzupełniania się i uczenia od siebie, współpracy. Co w nagrodę? Pyszna, przygotowana wspólnie kolacja i lepsze relacje w związku.

Fot. Pixabay / tookapic / CC0 Public Domain

Fot. Pixabay / /

3. Gotowanie rozwija wyobraźnię i kreatywność

Bo to dziedzina, w której bardzo dużo eksperymentujemy. Modyfikujemy przepisy według własnych upodobań, zmieniamy proporcje i dodatki… Szukamy, douczamy się, podpatrujemy, tworzymy coś nowego, a czasem „coś z niczego”.

4. Gotowanie pomaga zwalczyć  depresję i smutek

Udowodnili to nawet naukowcy. Po pierwsze, dowiadujesz się, jak gotować zdrowe potrawy. Po drugie, pozwala ci się skupić na czymś pozytywnym i sprawia, że możesz szybko cieszyć się z efektów twojej pracy.

5. Gotowanie może być wyrazem twojej miłości (do siebie i do innych)

Często, nawet nie potrafiąc gotować, wybieramy ten sposób okazywania uczucia. Dlaczego? Bo jedzenie to przyjemność, którą można odbierać wieloma zmysłami…

Gotując, nie zapominajmy o sobie. Rozpieszczajmy się wymyślnymi daniami albo kruchymi ciasteczkami. Albo nawet jajecznicą.

Gotowanie przez lata funkcjonowało w naszej świadomości dwubiegunowo: albo kojarzyliśmy je z babskim, domowym obowiązkiem, albo z męskim szefowaniem kuchni (przecież „wiadomo”, że mężczyźni są lepszymi kucharzami…) . A dziś? Dziś wreszcie gotowanie nie ma płci, jest dla każdego.

Jeśli powrócisz do niego, nawet po kilkunastu nie udanych próbach,  pozwoli ci uspokoić myśli, oderwać się od złych przeżyć, a nawet pogodzić z sytuacjami, na które nie masz wpływu. Daj mu szansę…


Kuchnia Lifestyle

„Jeśli kiedyś odejdę…” O tym dlaczego kobieta przestaje kochać

Listy do redakcji
Listy do redakcji
6 listopada 2019
Fot. Pixabay / Public Domain CC0
 

Taki SMS z delegacji: „Miejsce jest cudowne, stary hotel na wzgórzu. (…)W takich chwilach bardziej, niż zwykle brakuje mi ciebie, powinnaś tu ze mną być”.

Tak mało twojej czułości na co dzień, tak mało słów. Lubisz milczeć – co często powtarzasz. No widzisz, ciężko w to uwierzyć, bo wciąż pamiętam dni, gdy zalewałeś mnie słowami. Gdy zasypiałeś dopiero, gdy przychodziłam do łóżka, a rano przynosiłeś do łóżka kawę i gazetę. „Wszystko się zmienia” powtarzasz zmęczony. „Nic się nie musi zmieniać, to nasze wybory” tłumaczę. Ty jesteś w tej rozmowie w punkcie A, ja w B. I żadne z nas nie robi  kroku, by pokonać ten kawałek do siebie, choć wciąż sobie to obiecujemy.

Nasze życie pozbawione jest hałasu rozpadającego się związku. Nie ma awantur, złości, nie ma braku wsparcia. Nikt nie jest katem, ani nikt ofiarą. Nikt nikogo nie zawodzi. Nie mam w zanadrzu miliona bolesnych wspomnień. Mam tylko swoje dalej. Ja dalej. Od ciebie.

Jeśli kiedyś odejdę, nie miej żalu, bo przecież wciąż mówię, że brakuje mi czułości. Przypomnij sobie wtedy, jak podchodziłam do ciebie w kuchni i mówiłam: „Przytul mnie, kochanie”. A ty mówiłeś rozdrażniony „zaraz”, a potem przytulałeś mnie jak przytula się kota czy psa. No jeszcze ewentualnie kawałek drewna.

Jeśli kiedyś odejdę, to przypomnij sobie kolację u znajomych, gdy opowiadałam coś zaaferowana, a ty przerywałeś i mówiłeś: „To nie było tak, o czym ty mówisz”. I swoje tłumaczenie, że przecież nie chciałeś źle, chciałeś powiedzieć prawdę. Przypomnij sobie też te kolacje, gdy prosiłam: „usiądź na chwilę, pobądź z nami” a ty nie potrafiłeś usiąść, bo ważniejszy był porządek niż bycie.

Jeśli kiedyś odejdę, to przypomnij sobie wieczory, gdy żyliśmy w dwóch różnych światach. Ja z komputerem, ty z komputerem i te dyskusje w kuchni, gdy mówiłam ci o zawodowych marzeniach, a ty skrzydła podcinałeś mi nożyczkami. I robiłeś to z uporem godnym maniaka mówiąc, że po prostu jesteś racjonalny. Albo zalewałeś mnie radami, gdy pragnęłam milczenia.

Jeśli kiedyś odejdę, to przypomnij sobie, jak pytałam dlaczego wciąż wybierasz pracę, a nie mnie. Dlaczego ambicja jest ważniejsza niż ja? Dlaczego obietnice dane współpracownikom, a nie mi?

Jeśli kiedyś odejdę, to przypomnij sobie awantury z twoją mamą. I twoje niestawanie po żadnej stronie i nazywanie tego obiektywizmem.

„Kocham tylko ciebie” wyznajesz, gdy już doprowadzona do ostateczności, po tygodniach nieczułości krzyczę, że to mi nie pasuje, że zwariuje, że kiedyś odejdę.

Obiecujesz, że się zmienisz. I mówisz, że tyle kobiet zazdrości mi męża. Jednocześnie przyznajesz, że nie potrafisz okazywać uczuć, odpuszczać, zaszaleć, dać się ponieść, nie potrafisz rozmawiać bez oceniania, nie potrafisz odpocząć.

Jesteś dobry, mądry, odważny, niezależny, męski. Gdy kiedyś odejdę szybko znajdziesz nową kobietę. Może będzie jej lepiej, moje odejście nauczy cię, że życie to nie tylko paragrafy i zasady, zasypianie po dwóch stronach łóżka, bo jesteś zmęczony. Życie to nie tylko wychowywanie dzieci, poranki z kawą i wieczory z herbatą. Życie to nie pustka, którą nazywamy przyjaźnią, przywiązaniem czy kompromisem.

Chciałabym, żebyś oszalał dla mnie z miłości. Znów. Jak kiedyś, nawet jeśli trochę mniej. Mijasz mnie. Mijamy się.

Przepraszam, być może już niedługo powiem Ci, że nie chcę tak żyć. Nie chcę. Niezależnie od tego, że mamy wymarzone mieszkanie, dziecko, wspólne kubki, kredyt, pranie i wspomnienia. I że ta odpowiedzialna we mnie mówi: „zostań, nie masz prawa czuć”.   


Kuchnia Lifestyle

Każdy ma swój niewysłany list. „List do siebie samej”

Listy do redakcji
Listy do redakcji
6 listopada 2019

Kochana na wstępie chcę ci powiedzieć jak serdecznej przyjaciółce, że jesteś fajną babką tylko troszkę pogubioną. Znam Cię 40 lat i mam o tobie dobre zdanie, ale często jak na ciebie patrzę to się zastanawiam: Jak ktoś taki mógł się tak pogubić, tak dać się omotać? za co? za kilka słodkich słówek, za chwilki uniesień, za kilka obietnic…No myślałam, że z ciebie bardziej racjonalna osoba.
Tak na marginesie, wiem że nie wiele osób zna cię tak jak ja. Wiem, że nie wszyscy są tacy wspaniałomyślni i mówią to, co myślą. I  tylko szkoda, że ja nie potrafię zmobilizować cię do zmiany, która jest ci tak bardzo potrzebna.

Spójrz na siebie.

Latka lecą. Lustra i wagi łazienkowej nie oszukasz. Ludziom łatwiej wciskać kit, że ci nie zależy, że masz to gdzieś. Ale ja przecież wiem, przecież Cię znam. Zależy ci. Tyko że Ty chwiałabyś przeglądać się w męskich oczach a nie w lustrze, ciągle sprawdzając jak bardzo się zestarzałaś, A w łazience chciałabyś robić inne rzeczy niż stanie na wadze. Ale czego TY się boisz? Matki? Sąsiadów? Znajomych? A może dzieci? Że pomyślą że zwariowałaś? Ze egoistka? Że strata czasu skoro tyle razy ci się nie udało? Nie wiesz od czego znacząc? Nie wierzysz, że się uda? Nie masz dla kogo? No widzisz jak Cię znam.

Czasem warto stanąć twarzą w twarz i powiedzieć samej sobie. JESTEŚ DO DUPY. TAKA JEST PRAWDA. Do niczego.

Że co, że destruktywnie? No cóż? Inaczej mnie nie nauczyłaś o sobie myśleć. I co teraz? Tylko nie rycz? Zrób tak jak zwykle, podnieś dupę i idź zeżreć ostatni kawałek ciasta, pocieszyciela. Potem idź do łazienki i wejdź na wagę i się załam swoją wiernością do zasad.

Zasada nr 1 to codzienne dokopanie sobie.Zrobione. Jesteś w tym niezawodna. I co dalej? Dalej jak zwykle. Żal dupę ściska, że nie urodziłaś się gdzie indziej, nie wyszłaś za kogoś innego…. Tylko dzieci byś nie zmieniła i psa… i wierności do koloru swoich paznokci. Czerwony to kolor miłości. Tylko czemu nie masz tej miłości do samej siebie?

Myślałaś kiedyś o tym żeby coś zmienić, ale tak naprawdę? Myślałaś, żeby być tak odważną i wziąć sprawy w swoje ręce. Wziąć odpowiedzialność za swoje życie i zacząć działać. Może już nie myśl. Tobie to chyba jednak szkodzi. Tylko podejdź teraz do lustra. I powiedz. Tak prosto w twarz. Kiedy cię widzę to się wstydzę, że taką Ciebie nosi świat.

Mam nadzieję, że mi wybaczysz tą szczerość. I może szorstkość. Ale to ciągłe litowanie się nad Tobą już mnie mocno mierzi. Szukam sposobów na to żebyś jednak zechciała zobaczyć w sobie tę fajną, mądrą kobietę, która znam tylko ja…

Przytulam Cię mimo wszystko mocno.
Twoja Ty

PS: Tak mi się spodobało pisanie tych listów że nie mogłam się powstrzymać.

PS2: Jestem fanką M. Sessionbordercontroller.info. Mega pozytywna kobieta!
Z pozdrowieniami dla całej redakcji. Podejrzewam że wszystkie jesteście MEGA


Każdy z nas ma swój „niewysłany list”

Czasem zapisany tylko w sercu. Czekający w szufladzie niezałatwionych spraw. Na wysłanie niektórych jest już za późno, na inne brak odwagi, brak aktualnego adresu…  A może wszystko byłoby inne, gdyby się tylko od nich uwolnić?

Piszcie do nas, anonimowo jeśli chcecie. Wyślijcie wreszcie swoje listy i poczujcie ulgę. Wybrane listy nagrodzimy bonami zakupowymi .

Listy wysyłajcie na adres [email protected] – w temacie wiadomości wpisując „Niewysłany list”

Wszystkie „Niewysłane listy” możecie przeczytać tutaj.

Sponsorem nagród jest

 


Zobacz także

Co to znaczy, kiedy mężczyzna mówi „ograniczasz mnie”? Zazwyczaj koniec miłości

Zdrowe zęby, to znacznie więcej niż piękny uśmiech. Akcja „Zęby na 6-tkę!”. Weź udział w rodzinnej akcji z nagrodami od Oral-B

Kilka największych błędów, jakie w związku popełniają faceci. Drodzy panowie – sama miłość nie wystarczy. Pora to zrozumieć

Acheter Cialis

У нашей компании важный веб сайт с информацией про Купить Левитра 20 мг https://cialis-viagra.com.ua
В интеренете нашел авторитетный web-сайт про направление Тестостерон Пропионат купить https://steroid.in.ua