Lifestyle

Elektryczność i czekolada – zadziwiający sposób na smaczną i mniej tłustą słodką przekąskę

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
4 sierpnia 2016
czekolada
Fot. iStock / Eva Katalin Kondoros
 

Kochamy czekoladę. Bez wahania sięgamy po nią dla przyjemności, gdy nachodzi nas ochota na słodkie co nieco, chcemy się pocieszyć, czy ukoić skołatane nerwy przy wieczornej lekturze. Słodka przekąska, która dodaje energii oraz pozytywnie wpływa na nasze zdrowie, o ile nie jest to tłusty produkt czekoladopodobny, ale z jak największą ilością prawdziwego kakao.

Czekolada mleczna, z nadzieniem, bakaliami czy gorzka? Obojętnie, byle nie za bardzo kaloryczna!

Niestety, od nadmiernego zamiłowania do tego rodzaju słodkości, rosną boczki. Częste podjadanie nie służy sylwetce, a z kolei konieczność odstawienia jej na półkę, oznacza wielką tęsknotę za jej smakiem. Teraz, nawet jeśli musisz liczyć uważnie kalorie, być może masz szansę pozwolić sobie na większą ilość bezkarnie zjadanego, czekoladowego dobra.

20% mniej tłuszczu w czekoladzie!

I w dodatku smaczniejszej niż te do tej pory dostępne na sklepowych pólkach. czy to jest możliwe? Owszem, naukowcy z Temple University odkryli, że wystarczy poddać płynną czekoladę oddziaływaniu pola elektrycznego.

Ale po kolei! Kłopot z produkcją czekolady polega na tym, że nasiona kakaowca mieli się, więc powstaje płynna masa, której najważniejszymi składnikami są masło kakaowe i proszek kakaowy. I tu pojawia się kłopot — płynna masa składa się z małych, cząsteczek kakao, które wpadają na siebie pomiędzy cząsteczkami tłuszczów. To ile przypada jednych na drugie, powoduje, że masa jest mniej lub bardziej lepka. Gdy zabraknie cząsteczek tłuszczów pomiędzy cząsteczkami kakao, te ostatnie przestaną ”się poruszać” i zapychają rurki oraz pojemniki, którymi płynie czekolada w trakcie produkcji.

Aby pozbyć się problemu, dr Tao z Temple University zbudował maszynę, w której płynna czekolada przepływała przez rurkę poddaną oddziaływaniu pola elektrycznego. Dzięki temu cząsteczki kakao zmieniały kształt z okrągłych, na elipsoidalny oraz łączyły się w uporządkowane szeregi. To sprawiało, że cała masa stała się mniej lepka, dzięki czemu można używać o wiele mniej tłuszczu podczas produkcji, nawet od 10 do 20 procent! Koniec końców mniej tłuszczu gwarantuje lepiej wyczuwalny smak kakao. Tym sposobem czekolada jest nie tylko mniej kaloryczna, ale i smaczniejsza.

Pomysł został opatentowany, więc jest szansa na masową produkcję. Skusiłybyście się na takie słodkie cudo?


 

źródło: ,


Lifestyle

„Pytałam siebie: dlaczego? A odpowiedź okazała się być stara jak świat – inna kobieta”

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
4 sierpnia 2016
Fot. iStock/Abel Mitja Varela
 

Znalazłam w sieci gdzieś na zagranicznych portalach historię kobiety, i pomyślałam, że każda z nas jest częścią takiej historii. Zna ją z autopsji, ze zwierzeń przyjaciółki, z obserwacji sąsiadki, z plotek o znajomej…

I myślę sobie, choć można mi zarzucić generalizację, że my kobiety w większości wszystkie pragniemy jednego – miłości tego mężczyzny, i pewności w tej miłości, tego, że ona zawsze będzie. Chciałybyśmy wierzyć, że teraz to już na zawsze, a później, że ból rozstania w końcu minie…

Przeczytajcie:


Nigdy nie myślisz o tym, że osoba, którą kochasz i ufasz najbardziej na świecie, może sprawić ci ogromny ból, okrutnie zranić.

On nie tylko złamał mi serce… Wyrwał mi je z piersi i podeptał…

Pobraliśmy się 10 lat temu. To był piękny dzień, byli przy nas przyjaciele i rodzina. Dzień pełen miłości i niezwykłych emocji. Mieliśmy plany, całe życie było przed nami, chcieliśmy poznawać świat, realizować marzenia.

Wierzyłam, że będziemy razem aż do śmierci. Nie byłam w stanie nawet myśleć, że coś mogłoby mu się stać, że mogłoby go zabraknąć, nie wyobrażałam sobie życia bez niego oraz tego, że mógłby odejść.

Z wszystkich niepewności w moim życiu jedno wiedziałem na pewno – mamy siebie nawzajem. Byliśmy szczęśliwymi nowożeńcami, i ja w nim szaleńczo zakochana, i on zapewniający o swojej miłości.

Aż po kilku latach usłyszałam, że on nie chce już tego małżeństwa, nie chce, bym była jego żoną… Powiedział, że ma dość, że jest ze mną tylko z poczucia obowiązku i każdego dnia z niechęcią wraca do mnie, do domu…

Powiedział mi to wszystko w hotelu, w którym byliśmy z okazji moich urodzin… Myślałam gorączkowo: „To nie on, to nie moje życie, to nie nasza historia. To nie może tak się skończyć…”.Moje ciało było w szoku, zrobiło mi się niedobrze, nie mogłam złapać oddechu – jak przy ataku paniki i bolało mnie serce… tak naprawdę bolało.

Przecież przysięgaliśmy sobie na dobre i na złe, przecież miłości nie można wyrzucić jak zużytych skarpetek czy koszul?

Pytałam siebie, dlaczego? A odpowiedź okazała się być stara jak świat – inna kobieta. To była koleżanka z pracy, z którą się zaprzyjaźnił. Powoli zaczął z nią spędzać coraz więcej i więcej czasu, nawet popołudnia, nie wracał do domu po pracy… Widziałam, że się od siebie oddalamy. Gdy pytałam, czy mam się martwić, czy coś się dzieje złego, słyszałam pełne agresji „nic”. Mówił, że mam go nie ograniczać, że powinnam mu ufać. I ufałam…

Planowaliśmy przeprowadzkę. Pewnego wieczoru, gdy szliśmy na kolację, usłyszałam, że jego przyjaciółka też się przeprowadza, w to samo miejsce i że to zbieg okoliczności. Nie rozumiał mojego braku entuzjazmu.

Miałam jednak nadzieję, że ten nowy rozdział w naszym życiu pozwoli nam na nowo się do siebie zbliżyć. Zależało mi na szczerej rozmowie, na wyjaśnieniu narastającego napięcia między nami. On takiej rozmowy jednak unikał. Nie chciał rozmawiać, przewrócił moje życie do góry nogami kompletnie nie licząc się z moim zdaniem. Postanowił wyjechać sam, beze mnie…

Zastanawiam się, gdzie podział się mężczyzna, którego pokochałam, z którym się związałam – miły, rozumiejący, współczujący, który był moim kochankiem i przyjacielem. Teraz mam przed sobą egoistycznego faceta, który myśli tylko o sobie.

Co noc wiję się z bólu próbując sobie wyobrazić życie bez niego, a kiedy zasypiam mam przed oczami jego twarz. Nieustannie zastanawiam się, kiedy coś zaczęło się między nami psuć, kiedy go zaniedbałam, kiedy on poczuł się w naszym małżeństwie nieszczęśliwy? Co mogłam zrobić, jak temu zapobiec?

Staram się myśli odciągnąć od tego wszystkiego mają nadzieję, że z czasem ból, który w sobie noszę osłabnie. Ale na razie nic takiego się nie dzieje… Wszystko ci przywołuje wspomnienia powoduje we mnie ogromne cierpienie…

Nigdy nie rozumiałam, co znaczy, że ktoś został „złamany” lub „zniszczony”, dziś jestem osobą, która tego doświadczyła, która została zniszczona przez drugiego człowieka, który mówił, że kocha. Jednego dzisiaj się boję, że już nigdy nie będę w stanie nikomu zaufać, ani przeżyć miłości ponownie.

Na razie tonę w moim żalu… Opłakuję jego i naszą miłość, miłość, która trzymała mnie w ciepłym i bezpiecznym kokonie ponad dziesięć lat… Staram się go pamiętać, jako mojego największego kibica, przyjaciela, który obdarzał mnie pocałunkami i trzymał w ramionach. Gdzie dzisiaj jest ten człowiek? Nie wiem…


 

Ile z was przepełniona była takimi uczuciami? Ile z was nie mogło podnieść się z bólu po stracie, ile razy próbowałyście znaleźć odpowiedź: „co ze mną jest nie tak?”. Ale czytając komentarze, które pojawiają się pod naszymi tekstami wiem, i wiele kobiet wiedzieć powinno, że można w końcu wstać, można dumnie podnieść głowę i żyć lepszym życiem, niż to, które mieliśmy przy boku faceta, który nas porzucił.

 

Historia znalezione na:


Lifestyle

Sygnały, które świadczą, że twój związek zmierza w niewłaściwą stronę. Bądź uważna

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
4 sierpnia 2016
10 rzeczy, które rozumiemy dopiero po rozwodzie, a szkoda…
Fot. iStock/PeopleImages

Zawsze mówią, że coś czuły, że był jakiś niepokój, jakiś sygnał, że intuicja im podpowiadała, że ten facet nie do końca jest tym wymarzonym… A później było już ciężko im się wycofać. Bo dzieci, bo kochały, bo liczyły na to, że uda się go zmienić, że on wcale tak nie myśli, wcale nie ma ich za nic, że przecież mówił, że kocha.

Dobrze wiecie, że to błędne koło. Kiedy on pierwszy raz uderzy, szarpnie, podniesie rękę – spakuj się, wyjdź, skończ to, mówią wszyscy ci, którzy nie wiedzą, jak to jest być w związku z przemocowcem. Reagujemy, kiedy bije, a można było dużo wcześniej.

Rozmawiałam dzisiaj z jedną z moich bohaterek, którą mąż bił. Zakończyła się właśnie jej sprawa rozwodowa, czeka na papier, żeby uwierzyć, że naprawdę się uwolniła, choć on zabrał jej wszystko – godność, pewność siebie, jej ubrania, rzeczy, które kupiła jeszcze przed ślubem. Ona została z niczym, ale dzisiaj jest silniejsza. Mówi: „Ewcia, ile wycierpiałam, wiem tylko ja”. Długo rozmawiałyśmy, bo to cudowny człowiek i mądry. „Kobiety trzeba ostrzegać, trzeba im pokazywać, że ich związek zmierza w złą stronę, żeby nie musiały przeżywać tego wszystkiego, co ja przeżyłam” – mówiła.

Przemoc w związku może się pojawić nagle, ale wcześniej zawsze można zauważyć sygnały ją zapowiadające.

Powoli przestajesz się spotykać z przyjaciółmi

Wiadomo, miłość wiele przysłania, to jej chcemy poświęcać jak najwięcej czasu, spędzać każda wolną chwilę z ukochanym. I czasami sobie myślisz: „Ona mi zazdrości”, kiedy przyjaciółka wyrzuca ci, że nie masz dla niej kompletnie czasu. Ale przyjrzyj się uważnie, czy to, że nie spotykasz się ze swoimi przyjaciółmi, znajomymi to rzeczywiście twój wybór? Czy nie słyszysz: „Nie idź, ja chcę z tobą pobyć” za każdy razem, gdy mówisz, że umówiłaś się z przyjaciółkami. Czy nie jest tak, że on ma zawsze kontrpropozycję, gdy chcesz spotkać się ze znajomymi? „Kupiłem bilety do kina”, „chciałem z tobą spędzić ten wieczór” – niby miło, ale czy on nie ogranicza twoich spotkań, nie separuje cię od ludzi, z którymi wcześniej lubiłaś spędzać czas?

Staje się zazdrosny i zaborczy

Kto nie słyszał, że odrobina zazdrości w związku nie zaszkodzi? Odrobina – to ważne. Może zacząć się od niewinnych uwag, ale kiedy przychodzi moment, kiedy on czepia się sukienki, którą zakładasz na wspólne wyjście, każda impreza kończy się awanturą, jeśli rozmawiasz z innym niż on mężczyzną, to warto się zastanowić, dokąd to zmierza. Potrafi rozpętać aferę o faceta, któremu powiedziałaś „cześć” na ulicy. Otacza cię ramieniem, kiedy tylko spotykacie znajomych, daje wszystkim do zrozumienia, że jesteś z nim, a kiedy próbujesz z kimś porozmawiać na boku, zaraz cię do siebie przywołuje. Jedna kobieta powiedziała mi kiedyś: „Dopiero jak od niego uciekłam, znajomi mówili, że nie byłam sobą – skulona szara myszka na kanapie, która z nikim nie rozmawiała. A ja nawet tego nie zauważałam”.

Czujesz się nic nie warta

On wie wszystko lepiej, on podejmuje decyzje, każda twoja propozycja jest wyśmiewana, bagatelizowana. „Kochanie, co ty tam masz w tej główce, zostaw lepiej, ja to załatwię”. Nagle okazuje się, że nie umiesz nic postanowić, ze wątpisz w swoje możliwości, że mówisz: „Ty lepiej zdecyduj”. A on chętnie z tego przyzwolenia korzysta. Przyjaciółka patrzy na ciebie z niedowierzaniem, gdy pytasz: „Myślisz, że dobrze robię”, bo zawsze wiedziałaś, czego chcesz. To nie jest tak, że on jest głową, mózgiem waszego związku. On osłabia twoją pewność siebie, wiarę w swoją wartość. To dlatego tak trudno później odejść, bo przecież kto mi pomoże, jestem nic nie warta… Przerwij to szybko. Proszę.

Grozi, że się zabije

Gdy mówisz, że odchodzi, że tak dłużej nie możesz, on zaczyna się szantażować. Mówi, że bez ciebie nie wyobraża sobie życia, że jesteś jego jedyną miłością, a w końcu, że jak go zostawisz, to popełni samobójstwo, że na pewno sobie coś zrobi. Boisz się, że tak naprawdę może się stać. Poza tym, on tak obiecuje, że się zmieni. I faktycznie zmienia się, na tydzień, może miesiąc, a później wszystko wraca do koszmarnej normy. On jest dorosły, on bierze odpowiedzialność za własne życie, nie ty. Nie pozwól, by niszczył ciebie.

Czujesz się winna

Masz poczucie, że każda awantura, kłótnia (może jeszcze brak przemocy), to jednak twoja wina. Gdybyś się nie odezwała do tego chłopaka, gdybyś jednak ziemniaki dłużej pogotowała, gdybyś domyśliła się, że on chciał zjeść dzisiaj coś innego, gdybyś wróciła szybciej do domu, zamiast rozmawiać z koleżanką przed firmą… Przyjrzyj się sobie? Jak często każdy jego wybuch usprawiedliwiasz swoim zachowaniem? Niczemu nie jesteś winna. W normalnym, dobrym związku nikt nie wyzywa cię od nieudaczników, śmieci, dziwek, kiedy przychodzi 15 minut później do domu z pracy.

Pewna kobieta opowiadając swoją historię powiedziała mi: „Gdybym to wszystko wiedziała…”. Z pełnej energii i optymizmu dziewczyny stała się płaczącą z bezsilności kobietą, która przestała ufać ludziom, bała się, że jak odejdzie to naprawdę będzie nikim. W końcu on tyle razy jej to powtarzał…

Przyjrzyj się swojemu związkowi, mężczyźnie, którego kochasz, a który – wiem, że czujesz to podskórnie – krzywdzi cię. A może znasz kobietę, która w takim związku tkwi? Pokaż jej, że ma prawo do szczęścia, do zadbania i pokochania siebie na nowo.


Zobacz także

Trwa XV edycja Konkursu „Świat przyjazny dziecku”! Zapraszamy!

Życie jest niesprawiedliwe, przyzwyczajaj się... My, wyhodowani do odpowiedzialności

Życie jest niesprawiedliwe, przyzwyczajaj się… My, wyhodowani do odpowiedzialności

„Czego nas nauczyłaś? ELASTYCZNOŚCI. Wcześniej mieliśmy swoją wizję, jak wychować dziecko. Oczywiście, była to wizja teoretyków”. Akcja „List do dziecka”

https://steroid-pharm.com

У нашей организации популярный блог на тематику лечение от бесплодия ivf-lab.com
http://steroid-eu.com