Lifestyle Psychologia

„Czasami chcę ci wykrzyczeć, że zupełnie nie jestem do ciebie podobna”

Listy do redakcji
Listy do redakcji
23 maja 2016
Fot. Flickr / Isabelle Gallino /
 

Mogłabym zacząć banalnie, że ten list pisałam już wiele razy. Zaczynałam i nie kończyłam, bo najpierw było we mnie dużo złości, potrzeby zranienia ciebie, pokazania, jak złą mamą byłaś, dotknięcia tak głęboko twoich uczuć, żeby bolało cię to niemal fizycznie.

Kiedy przeszła mi ta złość, kiedy pogodziłam się z tym, jaką matką byłaś i jesteś zaczęłam zastanawiać się, jaki jest sens pisania takiego listu. Po co i dla kogo. Dla ciebie? Przecież te kilka słów już cię nie zmienię, przestałam się łudzić. Dla siebie? Kiedy wszystko już przerobiłam, przeanalizowałam i nie ma we mnie chęci walki, nie ma też nadziei, że taki list mógłby coś zmienić.

Ale zawsze, kiedy zbliża się Dzień Matki i kiedy zastanawiam się, co ci w tym dniu dać, chce mi się wyć. Mam ochotę przespać ten dzień i udawać, że się nie wydarzył, niż dzwonić i składać ci życzenia. To jedyny dzień, kiedy nie ma we mnie przebaczenia, zrozumienia i akceptacji. To jedyny dzień, który otwiera we mnie wszystkie zdawałoby się zabliźnione rany.

Ten dzień to jedna wielka emocja, cierpienie i zmęczenie. Zmęczenie pracą nad sobą, nad tym, by móc żyć normalnie, gdzieś tam obok ciebie, ale jednak ze świadomością, że jesteś.

Wiesz, czasami chciałabyś, żebyś już umarła. Kiedy się spotykamy przyglądam ci się uważnie, wyłapuję każdą zmarszczkę na twojej twarzy, każdy komunikat, że trudniej ci się chodzi, że masz problem z nadciśnieniem. Nienawidzę siebie za to. Bo jak można myśleć o tym, żeby twojej mamy już nie było. Przecież mama to największy skarb, najbliższa ci osoba, ktoś, kto nigdy nie zawiódł, kto zawsze wspiera, kto nieustannie jest blisko. Nawet gdy na pewnym etapie życia się od siebie oddalamy, to przecież wracamy do siebie, do tej wyjątkowej relacji matki z córką.

Niedobrze mi, gdy o tym myślę. O tych wszystkich słodkościach i przymilaniu się. O tym: „jaka jestem z ciebie dumna”, „jaka jesteś cudowna”. Bo dla ciebie chciałabym być nikim, zwykłą córką, którą nie  musisz się chwalić. Bo przecież ty jak zawsze chwalisz się sobą, mówisz: „To moja córka” dumnie podnosząc głowę i zawsze dodając: „Ja ją urodziłam, jest taka jak ja”. Znowu rzyg. Bo ty nawet nie widzisz, jak jestem inna. Nie słuchasz tego, co mówię, nie zauważasz tego, co robię. Ale przecież wiem, że to ty jesteś najważniejsza. Nie mogę o tym przypadkiem zapomnieć. Nawet w swojej starczej nieudolności musisz absorbować uwagę wszystkich, wszystkich skupiać na swojej osobie. Nawet kiedy mówisz, że nie potrzebujesz pomocy, dyszysz tak, że wiadomo, że pomóc tobie trzeba.

Tak bardzo jak czasami chciałabym, żeby ciebie nie było, tak bardzo chciałabym, żebyś była. Żebyś była matką, żebym poczuła się kochana, ale nie tylko dlatego, że możesz się pochwalić matką jakiej córki jesteś, ale dlatego, że nią najzwyczajniej w świecie jestem. Córką.

Twoją córką, która ciebie zawsze potrzebowała, ale którą nauczyłaś, że nie warto prosić o pomoc, bo i tak jej nie dostaniesz.

Twoją córką, która wszystko robi sama, bo na ciebie nie mogła liczyć.

Twoją córką, która sama i szybko podejmuje decyzje i zawsze szuka rozwiązań, bo od ciebie nie dostawała żadnego wsparcia.

Twoją córką, która nie wiąże się z nikim blisko, bo nie chce być wykorzystana, użyta do tego, by ktoś inny dzięki jej obecności poczuł się lepiej.

Twoją córką, która unika ludzi, bo to ty zawsze byłaś gwiazdą towarzystwa, a ona nigdy nie chce być tak postrzegana.

Twoją córką, która jest do granic absurdu odpowiedzialna, bo na nią zrzucałaś zawsze cała swoją odpowiedzialność, którą musiała nieść.

Twoją córką, która umie słuchać, ale nie umie mówić o sobie i swoich uczuciach, bo zawsze mówiłaś tylko ty.

Twoją córką, która nie ufa, bo to ty zdradzałaś wszystkie powierzone tobie tajemnicę.

Twoją córką, która nie chce zbytnio absorbować innych swoją osobą, bo ty nigdy nie poświęcałaś jej swojej uwagi.

Twoją córką, która uczy się kochać bezinteresownie, a nie za coś i po coś.

Twoją córką, która nie lubi swojej kobiecości, bo to ty nią epatowałaś siadając każdemu mężczyźnie na kolanach i odkrywając piersi tak dla żartów.

Czasami chcę ci wykrzyczeć, że zupełnie nie jestem do ciebie podobna. Ale po co. Bywam podobna, nad jednymi rzeczami pracuję, inne odpuszczam i już z nimi nie walczę. Straciłam wystarczająco dużo energii na to, by zrozumieć ciebie i mnie. A zwłaszcza siebie.

Czytam te wszystkie listy, w których córki dziękują matkom za to, że są, piszą, że są dla nich wszystkim, że są potrzebne.

Co ja bym tobie mogła napisać? Nie znajduję dzisiaj w sobie żadnych słów. Szanuję ciebie, jesteś babcią moich dzieci, pewnie nie idealną, ale jesteś. Jesteś dla mnie kobietą, która wżyna się we mnie głęboko. Już jej z siebie nie wyrywam. Dzięki tobie rozumiem, dlaczego taka jestem. A raczej przez to jaką matką byłaś, ja dziś jestem taka a nie inna. I pewnie za to ci dziękuję, choć bardziej sobie, że chciałam to zrozumieć, nie skupiłam się na pielęgnowaniu złości. Jak zawsze szukałam rozwiązania dla zrozumienia swoich emocji.

Pewnie zadzwonię w Dzień Matki, pewnie jak najwcześniej, żeby mieć to już za sobą i ukłuje mnie znowu, gdy powiesz: „Kocham cię córeczko”. Bo wiem, że bardziej kochasz siebie, a może tylko siebie…


P.S. Oczywiście nie jest to list do akcji „List do mamy”


Lifestyle Psychologia

„Fochy, pretensje i żale w naszym wydaniu wydają się być groteską, trwają krótko, dlatego łączy nas niesamowita więź”. Akcja „List do mamy”

Listy do redakcji
Listy do redakcji
23 maja 2016
Fot. iStock / fotomontaż
 
Kochana Mamo,

Dziękuję Ci za to, że jesteś.
Chociaż wielu ludzi stanęło Tobie na drodze, Ty nigdy nie poddałaś się. Pomimo upadków, łez i bólu.
A przeżyłaś wiele. Nie powiem, że życie przy Tobie było łatwe, ze względu na Twój wybuchowy charakter.
Ta cecha jednak, pomimo impulsywności, wyraża się wielką siłą.
Szczerze powiem Ci, że miałam mnóstwo chwil, kiedy Cię nienawidziłam, ale miałam też momenty, gdy Ciebie mi brakowało.
Fochy, pretensje i żale w naszym wydaniu wydają się być groteską, trwają krótko, dlatego łączy nas niesamowita więź.
Potrafimy zadać sobie wzajemny ból, ale szybko wybaczamy. Ty i ja. Jedność.
Mamo, dziś Tobie mówię, że Cię kocham. Jednak w moim sercu byłaś, jesteś i pozostaniesz na zawsze.
Przeszłyśmy razem wiele trudnych chwil. Dużo nas różni, ale też łączy, przede wszystkim miłość matki i córki.
Nikogo nie udajesz i trzymasz się swoich zasad. Jesteś jedyna w swoim rodzaju. Wyjątkowa.
Szalona, zabawna, ale kochana. Mama, ale zarazem przyjaciółka. Szybko wyczuwasz mój smutek, czasami jesteś bezsilna.
Robisz jednak wszystko, abym była szczęśliwa.
Oczywiście jak każda dobra mama, jesteś momentami nadopiekuńcza, co mnie doprowadza do białej gorączki.
Jednak szybko potrafisz się „zresetować” i powiedzieć STOP.
Twoje rady, czas, wychowanie, które poświęciłaś na mój rozwój, odgrywają wielką rolę w dzisiejszej rzeczywistości.
Wzory, które mi przekazałaś ukształtowały mój charakter i mają znaczenie dla tego, jakim człowiekiem jestem dzisiaj.
Między Nami bywało różnie, ale Twoja siła, determinacja i upór (mimo przykrych doświadczeń między nami), spowodowała,
że jeszcze bardziej do siebie się zbliżyłyśmy. Ty zrozumiałaś tak wiele, za co Ci dziękuję.
Mamo jesteś piękna, szlachetna i mądra. I taką proszę pozostań.
Kocham Cię,
Luba 

linia 2px

Weź udział w naszej akcji!

Napisz list do swojej mamy, my wyślemy go do niej z upominkiem. Nasza nowa akcja na Dzień Matki

Fot. iStock

Fot. iStock

Specjalnie dla naszych czytelniczek przygotowałyśmy akcję „List do Mamy”. Napisz list do swojej mamy i prześlij go do nas. To może być podziękowanie, prośba o zrozumienie, a może powiedzenie tego, co nie przechodzi przez gardło. Wszystko, co tylko chcesz i czujesz. Miłość matki i córki bywa trudna, pełna wzniesień i upadków, ale zawsze zajmuje ogromny kawałek serca, fragment nas samych, naszego życia. Czasem taki list do bliskiej osoby pomoże nie tylko jej, ale też tobie.

Wszystkie listy opublikujemy. Wybrane nagrodzimy w wyjątkowy sposób – wydrukujemy i razem z drobnym upominkiem, prześlemy twojej mamie!

Czas trwania akcji: 17.05 – 23.05.2016 roku.

Przejdź do wpisu konkursowego

Przeczytaj wszystkie listy biorące udział w akcji


Lifestyle Psychologia

8 filmów poprawiających humor. Dla wszystkich, którzy potrzebują dystansu i uśmiechu

Katarzyna Troszczyńska
Katarzyna Troszczyńska
23 maja 2016
Fot. iStock / lolostock

To jest baaaardzo subiektywny ranking. Wy też na pewno macie swoje propozycje. Podrzućcie coś koniecznie.

Poradnik pozytywnego myślenia (2012)

Jeśli ktoś myśli, że zwariował– koniecznie. Kocham ten film, bo mówi o różnych zawirowaniach psychicznych bez tabu. On:  stracił dom, pracę, żonę, wylądował w szpitalu psychiatrycznym. A potem….przez wszystkie swoje problemy więcej zyskał. Najwięcej.

O czym mówi ten film? Nieważne na jakim jesteś dnie. Możesz się stamtąd wydostać, a wszystkie dobre rzeczy przychodzą w najmniej spodziewanym momencie.

Piknik z niedźwiedziami (A walk in the woods), 2019

Sławny pisarz, którego gra Robert Redford postanawia wybrać się w podróż życia. Zabiera na nią swojego najbliższego przyjaciela, podrywacza. Każdy z nich załatwia swoją sprawę…

O czym mówi ten film? Że nigdy nie jest za późno, żeby poznać siebie.

Co nas uszczęśliwia (Happy go lucky), 2008

Ona, nauczycielka. Co ma? Urodę i poczucie humoru. Czego szuka? Wiadomo, partnera na całe życie. Piękny obraz życia Londynu, ale też tolerancji, walki o swoje i próby zrozumienia innych. Must have!

The Holiday (2006)

O tym, jak dwie nawet zupełnie różne kobiety są sobie bliskie. Każda chce uciec od swoich problemów (wiadomo). Jedna przeprowadza się do słonecznego Los Angeles, druga wyjeżdża na angielską wieś (i strasznie przy tym klnie). Zderzenie dwóch światów, miłość, i….

Once (2006 )

O tym filmie ktoś pięknie napisał. Piękny film o zwyczajnych ludziach i spełnianiu marzeń. I o tym, że nie trzeba wielkich pieniędzy, żeby te marzenia realizować.

Rodzinne rewolucje (2014)

No dobra, banalne. Oni (grani przez Drew Barrymore i Adama Sandlera) wiedzą jedno – nie chcą się już więcej widzieć. Niestety, dane im im jest spędzić wakacje w afrykańskim kurorcie.

O czym to jest? No cóż, nigdy nie mów nigdy, a świat nie jest taki na jaki wygląda. Oraz najfajniejsze rzeczy są najbliżej.

Nietykalni (2011)

Philippe po wypadku jest niepełnosprawny. Zatrudnia opiekuna, młodego chłopaka z przedmieścia. Piękne zderzenie dwóch światów. I nic nie jest takie jak się wydaje. Ten, co dał szansę tak naprawdę ją dostał.

O czym mówi ten film? Że życie to wymiana energii. Czasem zupełnie inna niż myślimy. Że najważniejsza jest przyjaźń. I dawanie sobie szansy.

Hotel Marigold (2011)

Oraz druga część – Drugi Hotel Marigold też. Grupa emerytowanych Anglików zamieszkujących egzotyczny hotel próbuje odnaleźć się w indyjskich realiach.

O czym mówi ten film? O starości:) O tym, że mamy swoje wady, ale też mnóstwo rzeczy potrafimy. Ale nie tylko. Piękny film.


Zobacz także

Zdjęcie męża wspierającego żonę chorą na raka wzrusza do łez. To dowód na to, że prawdziwa miłość istnieje

To nie będzie zły dzień, o nie! Kilka recept na boski humor

Włosy w kolorze słonego karmelu? Zakochacie się w tym kolorze!

Super Kamagra

таблетки левитра для мужчин

Станозолол купить