Lifestyle

9 najbardziej depresyjnych zawodów. Sprawdź, czy twój zawód zalicza się do tego grona

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
19 sierpnia 2016
depresyjne zawody
Fot. iStock / vm
 

Jeśli jesteś zadowolona ze swojej pracy zawodowej, zapewne nie zastanawiasz się nad tym, co innego mogłabyś w życiu robić. Jednak, gdy wykonywany zawód nie przynosi ci pełnej satysfakcji i marzysz, by zmienić profesję, pomyśl czy ewentualna zmiana wyjdzie ci na dobre. Są przecież zawody, które wielu określa mianem najgorszych na świecie. Sprawdź, czego można się w tej materii obawiać.

Depresyjne zawody, czy to jest możliwe?

Ile osób, tyle charakterów i preferencji dotyczących wymarzonej pracy. Zawód dla jednych najpiękniejszy na świecie, innym może kojarzyć się zupełnie z czymś strasznym, czego za żadne skarby nie chcieliby robić. Raport opublikowany przez serwis health.com. nie pozostawia złudzeń, które z zawodów cieszą się najgorszą opinią.

1. Pielęgniarka

To wg raportu najbardziej depresyjny zawód świata. To często niedoceniane, odpowiedzialne i stresujące zajęcie, podczas którego kontakt z ludzkim cierpieniem i śmiercią może źle wpływać na samopoczucie. Co gorsza, aż 11 proc. przedstawicieli tego zawodu popada w ciężką depresję. Podobne kłopoty dotykają innych przedstawicieli służby zdrowia.

2. Kelnerzy i barmani

Co 10 pracownik gastronomii zmaga się z depresją. Ich zarobki rzadko powalają na kolana, w dodatku muszą zmagać się z wymagającymi i irytującymi gośćmi. Fakt, że cały czas muszą zachować pokerową twarz i tłumić emocje, dodatkowo obciąża ich psychikę.

3. Pracownicy socjalni

Narażeni na pracę po godzinach, ciągle dyspozycyjni i często obarczeni trudnymi podopiecznymi, nie mają łatwej pracy. Często problemy swoich podopiecznych przenoszą do domu, nie umiejąc się zdystansować i skupić na własnym życiu. To rzadko doceniane poświęcenie.

4. Nauczyciele

Nic dziwnego, skoro kiedyś mówiono „obyś cudze dzieci uczył”. Zawód wymagający ogromnych pokładów cierpliwości dla coraz bardziej rozwydrzonych uczniów. Nauczyciel odpowiada nie tylko za edukację, ale i wychowanie młodego człowieka, choć często w tym dążeniu rozmija się z chęciami i ucznia i rodzica. Narażeni na ogromną odpowiedzialność również za bezpieczeństwo dzieci, a przez to na ciągły stres. Ponad 40 proc. kadry nauczycielskiej rezygnuje z pracy w przeciągu 5 pierwszych lat od rozpoczęcia kariery — wskazują badania przeprowadzone na nauczycielach w Wielkiej Brytanii.

5. Artyści

Te wolne zawodowo ptaki, mają na pierwszy rzut oka pracę idealną. Jednak bywa mniej kolorowo. Wśród nich notuje się wysoki współczynnik zachorowań na depresję, co wynika z nieregularności zleceń, brak stałego wynagrodzenia, oraz nieregularnych godzin pracy. Ponieważ pracują zazwyczaj w domu, izolacja negatywnie odbija się na ich kondycji psychicznej.

6. Doradcy finansowi

Ich przekleństwem jest rozliczanie z wyników pracy. Żeby zarobić więcej, każdego dnia trzeba namawiać klientów na usługi finansowe, które wcale nie są rozchwytywane. Poza tym, obracanie cudzymi pieniędzmi i branie za to odpowiedzialności, zdecydowanie do relaksujących zadań nie należy.

7. Pracownicy administracji

Czeka na nich tona papierologii oraz petenci, którzy albo bywają oporni w zrozumieniu prostych rzeczy, albo z postawa roszczeniową domagają się na już i teraz rozpatrzenia i pozytywnego załatwienia własnej sprawy. W dodatku zarobki też nie zachwycają.

8. Fachowiec „złota rączka”

Nigdy nie wie kiedy, ile i gdzie trafi mu się praca i płaca. Brak regularności oraz stałości zatrudnienia nie działa budująco.

9. Sprzedawcy

Reklamacje, problemowi klienci, godziny przestane na nogach, uśmiech przyklejony od ucha do ucha i wyryta w głowie maksyma – „klient nasz pan”. W dodatku często zarobki uzależnione są od utargu, co nie nastraja pozytywnie.


źródło: 


Lifestyle

Wiesz, ile razy gotowałem się w piekielnym kotle? A nad nim stali moi rodzice, ksiądz, nauczyciel od wuefu

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
19 sierpnia 2016
Fot. iStock / annedde
 

To były czasy, kiedy papieżem został Polak, kiedy patriarchalny model rodziny był silnie zakorzeniony. W końcu nasi dziadkowie pamiętali wojnę a nasi ojcowie za chwilę mieli walczyć o wolność dla Polski. I jak, ktoś taki jak ja mógł się czuć? Tłumaczyć, że mężczyźni to dla mnie autorytet, dlatego tak dla mnie są ważni? Kiedy tu nie o autorytet chodziło, ale zwykłe pożądanie, zainteresowanie chłopakami wcale nie po to, by ich podziwiać (choć pewnie w niektórych przypadkach to też), oni zwyczajnie po ludzku mnie pociągali.

podstawowa definicja zdrowia psychicznegoTylko pamiętaj, to nie był czas, kiedy uważano to za ludzkie. Pederaście, pedały – to były najczęstsze określenia, jakie padały pod adresem gejów, więc także i moim. Nikt nie dawał zgody na szczęście kosztem „normalności”.

Urodziłem się w typowej polskiej rodzinie, w niedużym mieście pod Poznaniem. Miałem dwie starsze siostry, kiedyś jedna z nich spytała, czy to przez nie taki jestem. – Jaki? – spytałem i ona wtedy zaczęła przypominać jak mnie ubierały w swoje sukienki, jak bawiły się, że jestem ich dzieckiem, pewnie nierzadko córką. Nie wypowiadały słowa pedał, homoseksualista. Nie przechodziło im to przez gardło.

Byłem normalnym chłopakiem, jeśli o to chcesz spytać. Może niekoniecznie chciałem grać w piłkę, wolałem z dziewczynami posiedzieć na trzepaku osiedlowym, ale mistrzostwa świata w piłce nożnej przeżywałem z innymi, na jednym telewizorze u sąsiadów oglądaliśmy wspólnie.

Kiedy moi koledzy zaczęli zwracać uwagę na dziewczyny, ja zacząłem zwracać na nich uwagę. Przychodzi taki moment, kiedy wiesz, że ty jakoś inaczej czujesz, kiedy twoje pierwsze próby własnej seksualności wywołane są raczej obrazem nauczyciela wuefu, niż pani od polskiego.

Dzisiaj jakoś mi łatwiej o tym mówić, ale wtedy… Masz poczucie kompletnej odmienności, tego, że coś jest z tobą nie tak…

prawa seksualne

Byliśmy mocno katolicką rodziną. Tylko raz powiedziałem przy spowiedzi, że mam nieczyste myśli z chłopcami. Usłyszałem, że będę smażyć się w piekle, że jestem chory i opętany przez diabła… Uciekłem wtedy z kościoła i nigdy właściwie do niego nie wróciłem. Śniły mi się koszmary. Wiesz, ile razy gotowałem się w piekielnym kotle? A nad nim stali moi rodzice, ksiądz, nauczyciel od wuefu… To nie są miłe wspomnienia. Poczucie kompletnego osamotnienia, próba odrzucenia własnej tożsamości, odmienności. Wtedy wiedziałem jedno, że jestem inny i że nie jest to normalne. Kiedyś przy okazji jakiś imienin wujka usłyszałem o akcji „Hiacynt”. Wiesz, co to było? To wtedy generał Kiszczak kazał spisać wszystkich gejów, bo podobno mieli większe skłonności do popełniania przestępstw, mówiono o różowych teczkach. „Dobrze tym pedałom, nigdy nie wiadomo, co im do łba przyjdzie, lepiej mieć tych zboczeńców pod kontrolą” – mówił wujek przy stole, a ja chciałem zapaść się pod ziemię. W głowie huczało „zboczeniec”. Miałem 16 lat i chciałem nie żyć.

seksualnosc jest odczuwana i wyrażana w postaciMiałem koleżankę, właściwie przyjaciółkę. Magdę. To z nią zacząłem się umawiać. Chciałem zapomnieć kim jestem. Miałem nadzieję, że to przejściowe, że może tylko mi się wydaje. Najgorsze było, że nie miałem z kim o tym porozmawiać. Ksiądz kompletnie pozbawił mnie nadziei na to, że ktoś może mnie zrozumieć. Uznałem, że to nieprawda, że tylko mi się coś ubzdurało i że czas wziąć się w garść… Z udawanym przejęciem oglądem z chłopakami z klasy „świerszczyki” podbierane ojcom, ale i tak moją uwagę przyciągały nagie torsy czasami pozujących tam facetów, tych kobiet właściwie nie pamiętam. Za to ekscytację kolegów… owszem.

Z Magdą chodziliśmy za rękę, czasami się całowaliśmy, ale najwięcej czasu spędzaliśmy na rozmowach. Mogliśmy przegadać całą noc, znaliśmy się od wielu lat, chodziliśmy razem do podstawówki, a mieszkaliśmy klatkę obok. Nasze mamy często w kolejkach stały razem. Mówiono, że piękna z nas para szturchając się znacząco w ramię.

Uczyłem się, chodziłem z Magdą, odciąłem się od chłopaków, kumpli. Wolałem zostać w domu, niż wyjść na wspólną imprezę. To Magda pierwsza zapytała: „Czy ja się tobie podobam?”. Mówiłem, że z seksem chcę poczekać do ślubu i naprawdę szczerze w to wierzyłem. Dzisiaj wiem, że sobie to wmówiłem, że tak chciałem wyprzeć pożądanie, brak ochoty na seks z kobietą. Byłem bezpieczny z tym swoim postanowieniem. Chroniony.

Rozstaliśmy się z Magdą tuż przed maturą. To wtedy zostałem sam jak palec. Osiemnastolatek wykluczony z towarzystwa, bo zawsze gdzieś z boku, bo stroniący od imprez, no i bez dziewczyny. Zamknąłem się w sobie i we własnym świecie. Szkoła, dom, nauka. Gdybym mógł, udawałbym, że nie istnieję, że mnie nie ma. To ja: odmieniec, zboczeniec, choć przecież nic złego nie zrobiłem… To był trudny czas. Nienawidziłem siebie za to kim jestem. Nienawidziłem za to, że byłem za słaby, by z tym walczyć, że nie umiałem tego w sobie zakopać, pozbyć się.

Dostałem się na studia, na poznańską politechnikę. Wyjechałem na wakacje, sam, z plecakiem w góry. Rodzicom powiedziałem, że jadę z kolegami, no i z Magdą, nie wiedzieli, że się rozstaliśmy. To tam, w schronisku poznałem Marka… Był cztery lata starszy ode mnie. To wtedy dowiedziałem się, że nie jestem jedyny taki na świecie… Spędziliśmy razem dwa tygodnie. A do domu wróciłem odmieniony.

zdrowie psychiczne fizyczne i seksualne sa scisle ze soba zwiazane

Studia to czas Wałęsy, przemian w Polsce i przemian we mnie. Jakoś tak symbolicznie wszystko razem się złożyło. Na studiach poznałem Piotrka, i innych „takich, jak ja”. Byli tacy, co się w ogóle nie kryli. Ja byłem w tej grupie, która się nie wychylała. Czy brakowało im odwagi? Chyba raczej ciągle we mnie gdzieś głęboko tkwiło poczucie winy i wizja ognia piekielnego. Byłem na ślubie jednego z moich kolegów, geja. Dziś ma dwie córki, jedna z nich cztery lata temu spytała go: „Tato, jesteś gejem?”. Dopiero wtedy odszedł od żony. Zadzwonił do mnie i płakał jak dziecko… Ma fajny kontakt z córkami, zakochał się szczęśliwie. Żona nigdy nie zapytała, powiedziała mu: „Gdybym wiedziała, nie miałabym do ciebie tyle żalu i pretensji. Teraz wszystko rozumiem”.

A ilu jest jeszcze takich, którzy żyją w ukryciu, którzy mają rodziny, dzieci. Pamiętam, jak zobaczyłem w telewizji pierwszy raz Roberta Biedronia… Wychodziliśmy z podziemia, do którego na wiele lat zostaliśmy zepchnięci.

Zerwałem kontakt z rodzicami na wiele lat. Wysyłałem kartki na święta, czasami dzwoniłem do mamy. To bolało najbardziej, ten brak akceptacji. Z jedną z sióstr mam dobry kontakt, z jej dziećmi i mężem. Mieszkają za granicą, to poszerza horyzonty, nie ogranicza. „Brat, tu jest pełno takich jak ty” – powiedziała mi kiedyś. Śmiejemy się do dziś z tego… Taka rodzinna anegdota.

Gdybym urodził się teraz? Dorastał w tych czasach? Cieszę się, że homoseksualność stała się tematem rozmów, a nie tylko agresji i szyderstw. Już nikt publicznie nie powie: zboczeńcy, pedały, choć wiadomo, że nadal wielu jest takich, co tak myśli. Ale to nie oni dochodzą do głosu. Na zjeździe ogólniaka spotkałem się z Magdą. „Wiedziałam” – powiedziała mi wtedy i dodała, że miała straszny żal, że jej nie powiedziałem. „Byliśmy przyjaciółmi, miałam nadzieję, że mi zaufasz, przecież czułam, że coś skrywasz, że coś w tobie siedzi głęboko”. Mamy świetny kontakt teraz. Wpadam do niej czasami na obiad, zapraszamy się na imprezy. Ma fajnego męża i syna, który będzie zdawał maturę.

Czy byłem szczęśliwy? Trudno mówić o szczęściu, gdy musisz oszukiwać nawet samego siebie, najbliższych. Kiedy patrzysz w lustro i nie wiesz czy w odbiciu jesteś ty – czy jakiś poparaniec, bo tak mówi ci cały świat. A ja nigdy nie chciałem nikogo skrzywdzić, chciałem tylko żyć – tak zwyczajnie. I to mnie najbardziej niszczyło.


W latach 70-tych XX wieku w Polsce homoseksualność, co podkreślano w naukowych publikacjach, traktowana była w kategorii dewiacji, podkreślano jej pejoratywne znaczenie pisząc o zboczeniu lub poruszając temat homoseksualności tylko w kontekście chorób przenoszonych drogą płciową.

Pisano, że homoseksualność jest najbardziej rozpowszechnionym zboczeniem płciowym o charakterze nerwicowym.* Dopiero w 1990 roku homoseksualność usunięto z Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób i Zaburzeń Psychicznych. Niestety w Polsce nadal pojawia się wiele homofobicznych treści, a temat homoseksualności traktowany jest marginalnie i często ma negatywne zabarwienie.

Niestety to w jaki sposób społeczeństwo reaguje na homoseksualność w dużej mierze wpływa na to jakie życie wiodą osoby LGB. Presja, konieczność „ukrywania się”, zachowywania ostrożności w kontaktach z heteroseksualistami wpływa na ich zdrowie i szczęście, a nawet trwałość homoseksualnych związków i samą seksualność.  Według badań, przeżywanie swojej seksualności przez gejów zależy od takich czynników jak: wzrost akceptacji społecznej dla istnienia odmiennych orientacji seksualnych, zmiana podejścia do tradycyjnych ról płciowych bądź rozwiązań prawnych stosowanych w niektórych państwach. Zdrowie psychiczne czy osobiste szczęście geja, lesbijki czy osoby biseksualnej staje się więc nie tylko ich prywatną i intymną sferą życia – w dużej mierze pozostaje w rękach większości heteroseksualnej, która w wielu przypadkach nie chce lub nie potrafi pozwolić im na zwykłe, ludzkie szczęście.

Dużo się zmieniło? Z pewnością – wiele znanych osób ujawniło swoją orientację seksualną, by pomóc innym uporać się ze swoją „odmiennością”. Homoseksualność przestała być tabu, co nie znaczy, że została społecznie zaakceptowana. Może dlatego, że nadal tak mało o niej wiemy…

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

*”LGB zdrowie psychiczne i seksualne”, pod red. naukową Roberta Kowalczyka, Remigiusza Jarosława Tritta, Zbigniewa Lwa-Starowicza, Wydawnictwo Lekarskie PZWL, Warszawa 2016.

 

 


Lifestyle

Jak mądrze radzić sobie z tymi, których nie lubisz

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
19 sierpnia 2016
Jak mądrze radzić sobie z tymi, których nie lubisz
Fot. iStock/fizkes

W idealnym świecie, każdy człowiek dba o to, żeby w stosunku do innych być miłym, uprzejmym i taktownym. Śmiejemy się wzajemnie ze swoich dowcipów, atmosfera jest serdeczna, nikt nie jest zdenerwowany i nic nie wydaje się niebezpiecznie wieloznaczne.  

Jednak nie żyjemy w idealnym świecie. Niektórzy ludzie po prostu „działają nam nerwy”. Ci, których nie lubimy są bezmyślni, nieuważni, mają do nas wieczne pretensje albo ich żarty w ogóle nas nie śmieszą (za to oczekują, że my będziemy zaśmiewać się z ich dowcipów). Czy jest możliwe żeby być absolutnie w porządku w stosunku do kogoś, kogo najchętniej unikałbyś jak ognia? Czy trzeba uczyć się lubić ludzi „wbrew sobie”?

Według psychologów, ani to możliwe, ani nawet dobre dla nas – działać w grupie składającej się wyłącznie z osób, które się wzajemnie uwielbiają.

Dlatego mądrzy ludzie potrafią wycisnąć jak najwięcej z tej wzajemnej (czy jednostronnej) niechęci. Oto jak to zrobić.

Zaakceptuj fakt, że nie każdego da się lubić

Czasami zatrzaskujemy się wręcz w pułapce myślenia, że ​​jesteśmy i powinniśmy być „tacy mili”. Uważamy, że będziemy obdarzać sympatią wszystkich, których spotkamy na swojej drodze. Tymczasem nieuniknione jest, że będą to również ci „trudni” , krytykujący, mówiąc kolokwialnie „upierdliwi”.  Mądrzy ludzie wiedzą o tym. Uznają również, że konflikty i nieporozumienia wynikają z tego, że wyznajemy różne wartości.

Uświadom sobie, że osoba, której nie lubisz, nie jest wewnętrznie złym człowiekiem. Zaakceptuj fakt, że nie każdego musisz lubić, a zaczniesz się lepiej dogadywać z osobą, z którą się nie zgadzasz. Emocje na bok. Nie każdy musi być twoim przyjacielem.

Nie ignoruj i nie neguj istnienia tych, których nie lubisz

Jasne, można zamykać się w sobie słysząc nieustanną krytykę, odwracać głowę i zacisnąć zęby wysłuchując kiepskich żartów, udawać, że nie słyszy się, że „ona znowu ma inne zdanie”.  Ale na przykład z punktu widzenia wydajności w pracy, nadmierna sympatia do ludzi, z którymi pracujesz jest o wiele jest większym problemem niż to, że lubisz ich zdecydowanie za mało.

Trzeba nam ludzi, którzy mają odmienny punkt widzenia i nie boją się o tym mówić. To dzięki nim często znajdujemy nowe rozwiązania, dostrzegamy nowe możliwości.

Traktuj tych, których nie lubisz uprzejmie

Niezależnie od uczuć, jakie dla kogoś żywisz, zazwyczaj dostaniesz od nich w zamian to, co im dasz. Jeśli jesteś mało uprzejmy, najprawdopodobniej odpowiedzą ci tym samym. Pozostaje ci być sprawiedliwym, bezstronnym i opanowanym. Ćwicz „pokerową twarz”.

Zweryfikuj swoje oczekiwania

Nie jest niczym niezwykłym, że ludzie miewają nierealistyczne oczekiwania, szczególnie co do innych. Możemy pragnąć, żeby ludzie działali dokładnie tak, jak my byśmy tego chcieli, albo mówili to, co my byśmy powiedzieli w danej sytuacji. Ale to niesie ze sobą ryzyko rozczarowania i frustracji.

Jeżeli dana osoba sprawia, że zawsze czujesz się w ten sam sposób (źle), odpowiednio dostosuj swoje oczekiwania. W ten sposób będziesz psychicznie przygotowany, a jej zachowanie cię nie zaskoczy.

Skup się na sobie

Oczywiście, niektórzy mogą naprawdę „zaleźć nam za skórę”. To ważne, żeby umieć radzić sobie z frustracją i dokładnie wiedzieć co właściwie tak cię w nim/w niej denerwuje. Zamiast myśleć o tym, jak irytująca jest dana osoba, odpowiedz sobie na pytanie dlaczego tak na nią dlaczego reagujesz. Czasami to, co nam się nie podoba w innych jest tym, co drażni nas w nas samych. Jeśli odnajdziesz takie „wyzwalacze” silnych, negatywnych emocji, będziesz w stanie przewidzieć, złagodzić, a nawet zmienić swoją reakcję. Pamiętaj, że łatwiej zmienić swoje wrażenia, postawy i zachowania, niż prosić kogoś, by stał się inną osobą.

Zatrzymaj się i weź głęboki wdech

Głęboki wdech i jeden duży krok wstecz mogą cię naprawdę uspokoić i uchronić przed nadmierną reakcją. Odetchnij i działaj znów, tym razem z nieco bardziej otwartym umysłem i sercem.

Wyrażaj swoje potrzeby

Jeśli niektórzy ludzie ciągle cię osaczają, muszą dowiedzieć się, że ich sposób zachowania i styl komunikacji jest dla Ciebie problemem. Unikaj języka oskarżycielskiego i wypróbuj zdanie: „Kiedy to robisz, czuję się…”. Może się okazać, że druga osoba nie zdawała sobie dotąd sprawy, że jej zachowanie jest uciążliwe.

Pozwól sobie na przestrzeń między wami

Jeśli wszystko inne zawiedzie, inteligentni ludzie konsekwentnie powiększają dystans między sobą a tymi, których nie lubią. Wybacz sobie i idź dalej, po swojemu. W pracy przenieś się do innego pokoju lub usiądź na drugim końcu stołu konferencyjnego. W życiu, między znajomymi dbaj o to, by on/ona nie przekraczali wyznaczonych przez ciebie granic.

Z odrobiną dystansu, z nieco innej perspektywy i z pewną dozą empatią można poukładać sobie relacje z każdym. W końcu na świecie jest ciągle jeszcze miejsce dla wszystkich ;).


Źródło:


Zobacz także

Pokaż mi swój laptop, a powiem ci, jaka jesteś

Mówią, że przyjaźń miedzy kobietą a mężczyzną to fikcja...

Kiedy spotykasz jego przyjaciół pierwszy raz. Krótki poradnik towarzyski

A jeśli wszystko, czego chcesz, to proste i „zwyczajne” życie?

пластика кончика носа

https://mitsubishi.niko.ua

Buy Anapolon Ultra USA