Lifestyle

7 atrakcyjnych rzeczy w kobietach, które nie mają nic wspólnego z wyglądem!

Agnieszka Sierotnik
Agnieszka Sierotnik
6 września 2016
fot. iStock/PeopleImages
 

Pytasz faceta, co mu się w tobie podoba. W odpowiedzi oczekujesz wymiany części ciała: może oczy, biust, nogi? Ale kiedy słyszymy, że to pewność siebie albo inteligencja intryguje go w nas najbardziej, w głowie pojawia się czerwona lampka, a oczy zamiast błyszczeć ze szczęścia, otwierają się nam coraz szerzej. Bo jak to, facet nie wspomni o piersiach ani tyłku? Okazuje się, że nie tylko dla nas bardziej liczy się wnętrze.

Zobacz, co czyni każdą kobietę atrakcyjną i wcale nie chodzi o wygląd:

1. Optymizm i poczucie humoru 

Nie ma nic lepszego od kogoś, z kim możesz się pośmiać, powygłupiać czy po prostu podzielić się kolejnym kiepskim żartem. Podobne poczucie humoru to jeden z elementów dopasowania wśród par, ale swoim własnym uśmiechem i dystansem do świata możesz podbić niejedno serce. Powód jest prosty. Nawet jeżeli na co dzień wymaga się od nas powagi, po powrocie do domu dobrze się wyluzować. To taka higiena emocji, a przy okazji dbałość o nastrój na kolejny dzień. Tylko wtedy możesz podchodzić do życia z większym optymizmem. No i nie oszukujmy się, wszyscy kochają Ellen Degeneres. Nawet jeżeli nie jest klasyczną pięknością to uśmiechem, poczuciem humoru i optymistycznym podejściem do życia zdobywa serca ludzi na całym świecie.

2. Życzliwość

Może to nie brzmi górnolotnie, bo w końcu życzliwość czy dobroć to cechy, które powinien mieć każdy z nas. Jednak zupełnie czym innym jest okazywanie ich. Najlepszym przykładem, że to naprawdę ważna cecha dla mężczyzn jest Natalia. Ze swoim długoletnim partnerem poznali się przy okazji wolontariatu w organizacji charytatywnej, która zajmuje się dziećmi z rodzin patologicznych. Natalia uwielbiała zajmować się dzieciakami. Sama miała trudne dzieciństwo, więc teraz pomaga wyjść z piekła innym. Kiedy on zobaczył, jak opatruje rany ośmiolatki, która akurat spadła ze schodów – zakochał się na zabój. I tak już zostało. I nie mówcie, że to banał – życie składa sie z takich banałów.

3. Pasja

Wspólna pasja jest niezwykłym spoiwem związku. Ale na samym początku jest cudownym afrodyzjakiem. Faceci naprawdę uwielbiają kobiety, które mają pasję. To w końcu ciągła inspiracja, motywacja i element, który otwiera oczy na wiele detali, których normalnie nie zauważamy. Pasja sprawia, że masz w życiu wyznaczony cel. A przy okazji zawsze jest temat do rozmowy. Nieważne czy jesteś światowej klasy pianistką, kochasz pisać czy jesteś fotografem amatorem. To klucz do wielu zamkniętych drzwi, także tych w sercu.

4. Pewność siebie 

Pewność siebie to cecha, która pomaga podbijać świat. I nie ma w tym nic dziwnego. W końcu, kiedy czujesz się dobrze sama ze sobą, łatwiej ci nawiązywać nowe kontakty, ubierać się w to co chcesz, uśmiechać się do nieznajomych czy nawet zagadać. Pewni siebie ludzie to zazwyczaj także ci bardziej radośni, którzy motywują do działania i dzielą się swoją energią. Nie oszukujmy się – bycie z osobą, która wierzy w swoje możliwości naprawdę może poprawić humor! Bo pomimo naszej polskiej mentalności, lubimy inspirować się innymi i mieć przy sobie osobę, która zawsze z uśmiechem na twarzy powie „poradzisz sobie, tylko uwierz w siebie!”.

5. Przyjaciółka jego przyjaciół

W tym akurat nie ma wielkiej filozofii. Kiedy dogadujesz się z jego przyjaciółmi, łatwiej stworzyć zgraną grupę znajomych, którzy razem wychodzą do klubu czy organizują domówki we własnym gronie. Miło przecież patrzeć, jak bliscy dla ciebie ludzie potrafią przegadać ze sobą kilka godzin. A poza tym to znak, że konsekwentnie otaczasz się ludźmi o podobnych cechach charakteru, z tymi samymi priorytetami.

6. Wiesz, czego chcesz 

Niezależnie czy chodzi o wybór dania w restauracji, sukienki z samego rana czy decyzję o tym, żeby razem zamieszkać. Kiedy wiesz, czego chcesz ułatwiasz życie sobie i innym. A to się ceni! W końcu łatwiej jest żyć z osobą, która wyboru ciucha nie traktuje jak wyboru faceta, z którym ma spędzić całe życie. Chociaż czasem ten pierwszy dylemat może mieć znaczący wpływ na drugi, czyż nie?

7. Własny, unikalny styl

Mężczyźni to wzrokowcy, nie ma w tym żadnej tajemnicy. Właśnie dlatego liczy się dla nich unikalny, własny styl. To przecież dokładnie tak jak dla nas! Zapamiętujemy te aktorki, które mają na sobie piękną sukienkę na premierze. Może i facet nie zapamięta koloru bluzki, w której pierwszy raz cię zobaczył, ale na pewno pomoże fakt, że nie będziesz wyglądać dokładnie tak, jak reszta tłumu.



Lifestyle

Jak to plotka przed ołtarz ich zaprowadziła…

Anika Zadylak
Anika Zadylak
6 września 2016
Jak to plotka przed ołtarz ich zaprowadziła...
Fot. iStock / VasjaKoman
 

Plotka – niesprawdzona lub kłamliwa wiadomość, zwykle powodująca utratę dobrego wizerunku osoby, której dotyczy. Plotka potrafi zranić, a nawet zniszczyć drugiego człowieka. Rozbić rodzinę czy wieloletnią przyjaźń, doprowadzić do nieporozumień i morza wylanych łez. Plotka ośmiesza i wywołuje negatywne emocje. Ale czasem przewrotnie, swoimi konsekwencjami prowadzi… przed ołtarz. Jak to możliwe?

O tym, że Asia woli dziewczyny, a Adam chciał być tylko jej kumplem

Asia: Gdy byłam na drugim roku studiów, ktoś puścił plotę o tym, że jestem lesbijką. Domyślałam się kto i że był to mój eks chłopak, którego zostawiłam po dwóch latach związku. Po prostu on wolał imprezować i palić zioło, a  ja miałam trochę inne pomysły na przyszłość. Rozstaliśmy się i odcięłam się od facetów, romansów, spotkań. Chciałam trochę czasu poświęcić sobie i zaniedbanym przyjaźniom. Niestety, choć mamy niby XXI wiek, to zachowanie ludzi było dość dziwne. Nikt mnie w zasadzie nie zapytał, czy to prawda, z żadną dziewczyną w czułych objęciach nie widział, ale co tam, skoro tak gadają, to pewnie tak jest. Śmiałam się z tego, bo co mi innego zostało, przecież tylko winny się tłumaczy, ja nie zamierzałam. Zresztą, dzięki tej plotce, dochodziło do mnóstwa prześmiesznych sytuacji, mogłam poobserwować zachowania kolegów ogłupionych nieprawdziwą informacją. Czasem przerażających i smutnych, ale w większości bardzo zabawnych, więc nie przeszkadzał mi specjalnie ten stan rzeczy.

Adam: Przeniosłem się z innego miasta, i gdy pierwszy raz zobaczyłem Asię, to mnie zatkało. Piękna, subtelna, z magicznym uśmiechem. Kumplowi z studiów o tym wspomniałem i usłyszałem, że mam pecha, bo ona nie lubi chłopaków. Mimo to postanowiłem ją bliżej poznać, czegoś o niej dowiedzieć. Mieliśmy wspólne zajęcia, jakoś tak niby przypadkiem koło niej usiadłem, zagadałem i nie pomyliłem się. Inteligentna, z doskonałym poczuciem humoru, oczytana. Zażartowała, czy nie boję się tak blisko niej być, bo jednak niektórzy uważają, że homoseksualizm to choroba. Odparłem coś wymijającego i pomyślałem, że skoro nie mogę jej mieć jako dziewczyny, co mi się marzyło najbardziej, to fajnie byłoby się zaprzyjaźnić, bo wartościowy z niej człowiek. I tak z dnia na dzień, coraz bardziej się lubiliśmy, chodziliśmy do teatru, na wystawy, do Chińczyka coś zjeść. Było po prostu fajnie.

Asia: Adam się pojawił nie wiadomo skąd. Od razu widziałam, że wpadłam mu w oko ale też zauważyłam, że jak cała reszta on też  myśli, że jestem innej orientacji. A on mi się cholernie podobał!  Taki facet, o którym się śni –  przystojny, mądry, spokojny, z głową na karku. Przysiadał się na wykładach, czasem chodziliśmy coś zjeść, razem coś obejrzeć, wzbudzając coraz większe zainteresowanie. Tym bardziej, że Adaś był widywany tylko z kolegami, więc zostaliśmy dziwakami roku – lesbijka i gej. I nie przeszkadzałoby mi to jakoś szczególnie, gdyby nie fakt, że on mnie coraz bardziej pociągał, a moje uczucia, coraz mniej udawało się ukryć. Zaczęłam się zastanawiać jak z tego wybrnąć i wtedy, zobaczyłam go z jakimś kolesiem, jak się przytulają. I runęłam. To co w moim przypadku, było bzdurą wyssaną z palca, w jego było bolesną dla mnie prawdą. On kogoś ma, i to nawet nie dziewczynę. Nie wiem, co wtedy było dla mnie gorsze. Bo gdyby miał inną kobietę, to może jeszcze byłaby jakaś szansa zawalczyć, a tak? Wszystko stracone.

Adam: Były momenty, gdy wydawało mi się, że podobam się Asi, że nawet ją jest między nami jakaś chemia, że czuć takie przyjemne napięcie. Spędzaliśmy ze sobą tak dużo czasu, nigdy nie wspominała o swoich partnerkach, a ja nie chciałem naciskać i wypytywać. Trochę mnie tylko niepokoiły głosy za naszymi plecami, że nie tylko ona, ale ja też jestem homoseksualny. Wynikało to pewnie z tego, że gdzieś tam po cichu liczyłem na zmianę nastawienia i dlatego wolałem, żeby Aśka mnie z innymi pannami nie widywała, żeby widziała że dla mnie istnieje, tylko ona. Chciałem tego dnia zaprosić ją gdzieś wieczorem i pogadać otwarcie, bo coś mi tu nie pasowało, ale pech chciał, że przyjechał mój starszy brat. Zostawiła go żona, zabrała dzieci, był w rozsypce. Dawałem mu klucze od mojego mieszkania, żeby tam chwile pobył, uspokoił się, pozbierał myśli, kiedy go przytulałem, przyszła Aśka. Widziałem jej minę, wtedy jeszcze nie do końca rozumiałem, ale domyślałem, że albo teraz albo nigdy. Bo coś mi ewidentnie nie grało, jej wzrok, taki zawiedziony, wręcz zrozpaczony!

Asia: Siedziałam rozbita w pokoju, który wynajmowałam i nie wiedzieć czemu, płakałam. Taki żal mnie ściskał, że Adam jednak ma faceta, że nic z tego nie będzie, że coś sobie uroiłam, gdy dotykał czasem mojej dłoni albo patrzył ciepło. Że pewnie tylko mi się wydawało, że nawet się dobrze nie zaczęło, a już musi zakończyć. I wtedy on stanął w drzwiach, zapytał czy możemy pogadać. A ja jak idiotka, zaczęłam nerwowo tłumaczyć, że co prawda  jestem hetero, bo tylko mój były złośliwie bzdur o mnie naopowiadał, ale lubię Adama tak bardzo, że chętnie poznam jego chłopaka, że jestem tolerancyjna. Bylebyśmy mogli tylko dalej utrzymywać kontakt, bo mi na nim zależy, jak na człowieku. A on odpalił – Ja p*ole! Bogu dzięki! I…zaczął mnie całować.

Adam: Ileż ja się na starałem, żeby jej adres nowy zdobyć! Wiedziałem że się przeniosła, ale jakoś tak nie było okazji, o tym pogadać. Biegiem tam leciałem, śnieg sypał, wywróciłem się, stłukłem kolano. Jeszcze jej współlokatorka, jak mnie zobaczyła na klatce schodowej, to wypaliła: – Ty pewnie do Joaśki, mówiła, że dziś prawie poznała twojego faceta. Co trzy schody przeskakiwałem, nawet nie pukałem, po prostu wszedłem i usłyszałem, że płacze. I ona wyrzuca z siebie, razem z tymi łzami, o byłym chłopaku, o tym, że nigdy nie była w związku z inną kobietą, że to tylko pomówienia.  I czuję, jaka mnie radość zalewa, szczęście rozpiera, że kamień z serca mi spada. I w tym porywie uczuć zacząłem ją całować. A ona…odepchnęła mnie wystraszona i kazała się  wynosić! Myślę sobie, o nie, teraz?! Gdy już się wszystko wydało i nic, a raczej nikt nam nie stoi na przeszkodzie? I wtedy mnie olśniło, że ona nadal myśli, że stoi przed nią gej i to na dodatek uwikłany w związek!

Asia: Patrzę na niego, oczy mam wielkie, trzęsą mi się dłonie. Myślę sobie: „Co za gnojek, ma kogoś i usiłuje ze mną jeszcze coś, na dwa fronty”. I to w jego przypadku tak skrajnie odmienne! Pewnie jest bi, a nie homo! Co za łajdak. A ja go… no, zdążyłam się zakochać, snuć w myślach plany, nawet mamie coś o nim wspomniałam, że chyba znalazłam to, czego szuka się nieraz latami. Każe mu wyjść, zniknąć, rzucam, żeby się nie martwił, nic nie powiem jemu partnerowi. A on zaczyna mnie przekrzykiwać, że to przecież ja jestem lesbijką, on tylko chciał mnie bliżej poznać, pokazać, że mu to nie przeszkadza, bo jestem świetnym przyjacielem. Ale po drodze się trochę w tym zagubił, przestał panować nad tym, co do mnie czuje, i że choć wiedział, że to bez sensu, przestał się pilnować i zaczął mnie kochać. I że to jego brat był na uczelni, po klucze od mieszkania, bo ma duże problemy rodzinne. Ostatniego zdania już nie zdążył dokończyć, bo to ja rzuciłam się na niego. To znaczy na jego usta.

Adam: Gdzieś między jednym a drugim pocałunkiem zrozumiałem, że jesteśmy ofiarami intrygi, choć nie do końca podłej. Bo dzięki niej zyskaliśmy szansę na miłość. Gdy już ochłonęliśmy, to wtuleni w siebie, powoli, wszystko wyprostowaliśmy. I przyznaliśmy się do swoich pragnień i marzeń wspólnie patrząc w przyszłość. A potem było pięknie aż do momentu, gdy koleżanka Aśki po powrocie do domu zapomniała zapukać do drzwi pokoju, w którym spaliśmy. Wparowała tam i niemalże krzyknęła: – Gej i lesbijka uprawiają seks? Albo świat stanął na głowie albo ktoś ma mi tu, coś do wyjaśnienia!

Asia i Adam: Wciąż, choć minęło już trochę czasu, widzimy minę mojej lokatorki, gdy złapała nas w łóżku. I zawsze tak samo się na to wspomnienie, szczerze uśmiechamy. Dziś mamy swoje mieszkanie, obrączki na palcu a za kilka miesięcy, powiększy się nasza pokręcona rodzina. Przyjaciółka na naszym ślubie, uśmiechając się z przekąsem, stwierdziła, że powinniśmy iść do Ewy Drzyzgi z „Rozmów w Toku”, z tą naszą historią. I, że mój eks, odcinek o nas oglądałby setki razy. Żeby się oduczyć, plotkowania.

Życzę więc wszystkim tylko dobrych plotek, na wasz temat 🙂


Lifestyle

Mateusz Grzesiak pisze, co by robił, gdyby był kobietą… Za takie rady – serdecznie dziękuję

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
6 września 2016
Fot. Screen z Facebooka/ Mateusz Grzesiak

Zawrzało. wrzucił u siebie na fanpage’u wpis o tym, co by robił, jak się zachowywał i co myślał, gdyby był kobietą. A dzień później pojawiła się wypowiedź jego żony, o tym kim by była, gdyby była mężczyzną.

Tiaaa, od wieków wiadomo, że mądrzymy się w kwestiach, które nas najmniej dotyczą. Cudownie jest komuś pokazywać, co byśmy zrobili lepiej, gdybyśmy byli tym kimś. I nie chodzi tu o urażoną kobiecą dumę. Chodzi o to, że łatwo dyktować komuś zmiany, zwłaszcza, gdy nigdy nie było się i nie będzie (no nie ma takiej opcji panie Mateuszu) w czyjejś skórze.

Rozmawialiśmy kiedyś z Mateuszem Grzesiakiem o budowaniu pewności siebie, o granicy arogancji, o pokorze, którą w sobie powinniśmy nosić, a w końcu o stereotypach tak mocno zakorzenionych w naszej kulturze. O stereotypach, które ze swoich głów wymazać powinniśmy. Tymczasem ten wpis pokazał, gdzie jest miejsce kobiety, jak widzi ją mężczyzna. Niestety także pan, panie Mateuszu.

I myślę sobie, że długo nic się nie zmieni w męskim postrzeganiu roli kobiety. Niestety. Bo dzisiaj kobiety, drodzy mężczyźni, są niezależne, są pewne siebie i nie budują swojego szczęścia w oparciu o opinię innych. Smutne, że nadal tego nie dostrzegacie i chcecie narzucać nam, jak powinnyśmy żyć i jakich wyborów dokonywać.

Mateusz Grzesiak: „Gdybym był kobietą…

Decydowałbym się na dziecko mając ułożone życie w pracy i dobrego partnera, a nie dlatego, że „czas już najwyższy”.

Czyli ta, która się decyduje na dziecko pod koniec studiów, czy nie dostając błyskawicznych awansów w pracy jest głupia, bo chce założyć rodzinę, bo czuje, że macierzyństwo jest dla niej priorytetem, a nie zawodowa kariera? A gdzie prawo wyboru, gdzie własna droga do szczęścia. Nie wszystkie kobiety chcą być szefami w dużych firmach.

„To bym pił gdybym miał ochotę, przeklinał jakbym czuł, że chcę i palił, gdyby mnie na to akurat wzięło”.

Ale że co? Że kobiety tego nie robią? Mało kobiet ktoś tu zna, albo nie jest z nimi wystarczająco blisko. Poza tym ciekawe, z jakimi komentarzami spotkałby się mężczyzna, przebrany za kobietę wytaczający się z knajpy z fajką w zębach, który klnie na czym świat stoi? A gdyby zaczęli go jeszcze zaczepiać silniejsi mężczyźni?

Tekst o niezależności wsadziłbym w kategorię problemów kobiet z poprzednich pokoleń wiedząc, że niezależność jest dobra do samorealizacji, a niemożliwa w budowaniu związków czy robieniu biznesu, gdzie zależy się od innych.

W sedno – z poprzednich pokoleń, z pokoleń, które obciążyły nas tym poglądem, z którego próbujemy się wydostać. Kobiety pełnią wysokie stanowiska, walczą o swoje prawa, słychać je, nie siedzą w domu pod piecem z piątką dzieci na kolanach. Serio? Czy NIKT tego nie widzi??? Jak można twierdzić, że kobiety współczesne się nie rozwijają, są podobne do swoich babć czy matek? Smutna generalizacja.

„Podchodziłbym do facetów, którzy mi się podobają i inicjował kontakt zamiast pasywnie czekać, aż on się zorientuje, że mi zależy lub wreszcie odważy się podejść”.

No tak, bo po co facetom wkładać jakikolwiek wysiłek. Wy jesteście zwierzyną na którą my musimy polować i zasłużyć. Świetne. Mam nadzieję, że są jednak mężczyźni, którzy nadal podchodzą do kobiet, które im się podobają.

„Reagowałbym na instynkt macierzyński jak na średniowieczne gusła, mając świadomość, że posiadanie dziecka jest wyborem moim, a nie mojej kultury”.

Brzmi tak, jakby dziecko było kolejnym punktem w życiowym planie do odhaczenia, zaliczenia.

„Słowa „bo kobiety, tak mają” traktowałbym, jako przejaw braku świadomości, iż różnice płciowe nie odbierają żadnych zasobów”.

Ale co mają? Co mają TAK? Bo nie rozumiem zupełnie? Może ktoś mi wytłumaczy?

„Pytania o to kiedy będzie mąż, dziecko, a potem drugie dziecko zbywałbym mówiąc, iż w dzisiejszych czasach rodzina nie definiuje kobiety, a to ona definiuje samą siebie”.

A ja bym nie wchodziła nawet w takie dyskusje, nie tłumaczyła się. To moja sprawa, moja decyzja i nikomu nic do tego. Dlaczego do cholery kobiety mają się tłumaczyć ze swoich wyborów?

„Nie czułbym się winny chodząc na siłownię, pracując lub spędzając czas z przyjaciółmi zamiast 24h na dobę być na posterunku dobrze ułożonej kobiety”.

A jakaś kobieta chodząc na siłownię czuje się winna? Znam wiele kobiet, które walczyły ze stereotypem dobrze ułożonej kobiety (cokolwiek to znaczy), ale kiedy już im się udało – z pewnością nie miały żadnych wyrzutów sumienia.

Zabawę w perfekcjonizm z idealnym makijażem, zachowaniem i ubiorem traktowałbym jako chwilowe odejście od normy którą jest to co czuję, co chcę założyć, zrobić i powiedzieć.

Odbiera się tym samym prawo kobiety do tego, żeby dbała o siebie tak, by czuć się jak najlepiej?

Nie czułbym się winny nie wyglądając najlepiej, gdy dziecko jest głodne lub coś nie działa w domu.

Gdy dziecko jest głodne, jednak czułabym się kiepsko siedząc na kanapie i mając to w du*ie. A jeśli coś w domu nie działa, to czemu ja mam czuć się winna? Wzywam kogoś, kto to naprawi. I tyle. Nie wmawiajcie nam poczucia winy…

Mówiłbym, co czuję i myślę zamiast oczekiwać, że ktoś inny telepatycznie zrobi to za mnie.

I miałabym faceta, który potrafi uważnie słuchać. I który nie narzuca mi swoich poglądów.

Wziąłbym wszystkie sprawy w swoje ręce nie szukając winnych, nie licząc na zbawicieli, nie szukając książąt z bajki, nie czekając „na właściwy moment”, który nigdy nie następuje.

Tylko nie rozumiem, czemu to dotyczy tylko kobiet, to pogłębianie różnic między płciami. No tak faceci są lepsi, trzeba pamiętać.

Nie dałbym sobie wsadzić do głowy identyfikacji z aktualnie panującym modelem kobiecości i dążyłbym do poznania pełni człowieczeństwa i transcendencji, tak by płeć nie była wyznacznikiem mnie prawdziwej i kompletnej.

Ale naprawdę, naprawdę mężczyźni myślą, że dla kobiety tylko wygląd jest ważny. Że kieca, buty i zrobione włosy? Że kobieta dojrzała nie myśli o niczym innym jak tylko wcisnąć się w rozmiar 34??? Jest głupia i pusta, bo nie zagląda w siebie? Grubo… Obyśmy takich facetów na swojej drodze nie spotykały.

Jak można pisząc – uwierzmy, że kolor skóry, płeć nie ma znaczenia, skoro z każdego zdania krzyczy: „Jesteś kobietą, zmień się, żeby dorównać człowiekowi”. Człowiekowi z takim postrzeganiem kobiety? Chyba nie chcę dorównać, chcę zostać ze swoją kobiecością, i swoim pojmowaniem szczęścia i ścieżką, którą sama sobie do niego wyznaczyłam. Za takie rady – serdecznie dziękuję. 

P.S. Stereotyp postrzegania mężczyzny jest chyba jeszcze smutniejszy…


Kto chce przeczytać całość, niech zajrzy na FB 


Zobacz także

Kiedy ostatni raz wysłałaś mu gorącego SMS-a? Dlaczego nie zrobić tego teraz, z sypialni?

Nie ma metody skuteczniejszej, niż prawda. O cienkiej granicy ludzkiego zaufania

Znalazł niezwykły sposób na walkę z Alzheimerem ojca

виагра дозировка и применение

сиалис профессионал купить

swiss-apo.net/en/products/lovegra