Lifestyle Zdrowie

5 zmian stylu życia, które pomogą ci obniżyć ciśnienie krwi

Redakcja
Redakcja
18 stycznia 2018
Fot. iStock/6okean
 

Nadciśnienie tętnicze jest problemem, który dotyka nie tylko starsze czy otyłe osoby. Prawidłowe ciśnienie skurczowe powinno być mniejsze niż 140 mm Hg, a rozkurczowe nie powinno przekraczać 90 mm Hg. Podwyższone odczyty stanowią sygnał alarmowy do zadbania o swoje zdrowie.

Powodów problemu może być wiele, ale u ponad 90% chorych nie udaje się wykryć jednej, konkretnej przyczyny choroby. Może ono wynikać z chorób lub też zaniedbań — spożywania diety bogatej w sól, zbyt małej aktywności fizycznej i otyłości. Na podłoże genetyczne, powodujące problemy z nadciśnieniem nie mamy wpływu. Natomiast wpływ czynników środowiskowych możemy modyfikować. Warto wykorzystać wskazówki do zmiany trybu życia, aby zminimalizować ryzyko wystąpienia nadciśnienia tętniczego. Te zmiany stanowią również podstawę niefarmakologicznej terapii nadciśnienia tętniczego.

5 zmian stylu życia, które pomogą ci obniżyć ciśnienie krwi

1. Obniżenie ilości sodu w diecie

Udowodniono, że ograniczenie spożywania soli kuchennej prowadzi do zmniejszenia ciśnienia tętniczego. Maksymalne spożycie soli kuchennej nie powinno przekraczać 5 g na dobę (około 1 łyżeczki). Najlepiej nie dosalać pokarmów i unikać tych produktów spożywczych, które są wyjątkowo bogate w sól.

2. Zwiększenie ilości potasu w diecie

Potas pozwala regulować ciśnienie krwi, więc dieta powinna być bogata w produkty zawierające ten pierwiastek: banany, suszone morele i granaty, owoce cytrusowe, brukselka, buraki, pomidory, ziemniaki, woda kokosowa.

3. Wprowadzenie diety DASH

Dieta DASH (od ang. dietary approaches to stop hypertension, czyli dietetyczne podejście do powstrzymania nadciśnienia) to dieta, która rzeczywiście obniżyła ciśnienie tętnicze u dużej grupy pacjentów. Zasady diety oraz jadłospis znajdziecie tutaj: http://sessionbordercontroller.info/zdrowie/dieta-dash-nowatorski-program-zywieniowy-jedna-z-trzech-najzdrowszych-diet/ 

4. Wprowadzenie stałej aktywności fizycznej

Regularne ćwiczenia fizyczne powodują obniżenie ciśnienia tętniczego oraz minimalizują ryzyko rozwoju chorób układu sercowo-naczyniowego. Należy wykonywać ćwiczenia fizyczne przez 30-45 minut dziennie, najlepiej by była to aktywność w typie chodzenia, biegania czy pływania. Zbyt intensywne ćwiczenia mogą powodować nagły wzrost ciśnienia tętniczego.

5. Utrzymanie stałej masy ciała

Ciśnienie krwi wzrasta wraz ze wzrostem masy ciała, należy więc kontrolować wagę. Zbilansowane posiłki i aktywność fizyczna pozwalają na utrzymanie stałej wagi, a co za tym idzie redukcji ryzyka udaru mózgu, zawału serca, insulinooporności, cukrzycy oraz zmienia niekorzystny profil gospodarki tłuszczowej organizmu.

Nadciśnienie tętnicze wymaga kontroli i leczenia. Powikłania niezdiagnozowanego lub bagatelizowanego nadciśnienia tętniczego dotyczą różnych narządów. Ignorowanie problemu może skutkować uszkodzeniem serca i tętnic czy nerek, zawału mięśnia serca oraz udaru mózgu.


 

źródło: , ,


Lifestyle Zdrowie

Dzieci rozwiedzionych rodziców mieszkające z macochą lub ojczymem mogą mieć problemy psychiczne

Redakcja
Redakcja
18 stycznia 2018
Fot. iStock/FatCamera
 

Rozstanie rodziców zawsze jest dla dzieci trudnym doświadczeniem. Sam rozpad rodziny, to jedno. Kolejne, równie trudne chwile czekają dzieci w momencie, gdy matka lub ojciec (w zależności od tego, z kim dziecko przebywa na stałe) wiąże się z nowym partnerem. Najnowsze badania wykazały, że u nastolatków, którzy mieszkają pod jednym dachem z macochą lub ojczymem, wzrasta ryzyko zaburzeń psychicznych. Dzieci te zgłaszają więcej symptomów, świadczących o depresji i częściej odczuwają wrogość ze strony rówieśników.

Norwescy naukowcy przeprowadzili niedawno badania, w których udział wzięło 7700 nastolatków z różnych rodzin – takich, gdzie opiekę sprawował samotny rodzic, rodzic związał się z nowym partnerem, rodzice sprawowali opiekę naprzemienną i rodzice mieszkali razem, tworząc tradycyjną rodzinę. Wyniki badań pokazały, że dzieci żyjące pod jednym dachem z ojczymem lub macochą zdecydowanie częściej cierpią z powodu problemów ze zdrowiem psychicznym, jednak wyniki były nieznacznie gorsze od tych, jakie prezentowały dzieci, wychowywane przez jednego, samotnego rodzica.

Dzieci z rodzin, w których opiekę sprawuje także ojczym lub macocha mają gorsze wyniki w nauce i większe predyspozycje do problemów psychicznych, choć wprowadzenie nowego, dorosłego członka rodziny zwiększa możliwości ekonomiczne i rodzicielskie. Przedstawienie członkom rodziny takich korzyści może zmniejszyć u dzieci stres, związany z nową, rodzinną strukturą.

Poziom lęku jest najwyższy wśród dzieci i nastolatków, ale eksperci ostrzegają, by nie bagatelizować emocji, jakie targają młodszymi dziećmi. Według „Centers for Disease Control and Prevention” (USA) ponad jedna czwarta młodych ludzi w wieku 13-18 lat cierpi z powodu lęku, a „Child Mind Institute” (USA) szacuje, że problem dotyczy prawie 32 procent młodszych dzieci.

Psychoterapeuta z New Hampshire, dr Lynn Lyons, twierdzi, że rodzice muszą namawiać swoje dzieci – i siebie samych – do stawienia czoła wyzwaniom, a nie uciekania od nich. Aby leczyć niepokój członka rodziny, trzeba leczyć całą rodzinę. „Im więcej przerażonych rodziców, tym bardziej przerażone dzieci, więc stres w rodzinie jest dość zaraźliwy, a zmartwienia w społeczeństwie są dość zaraźliwe” – twierdzi dr Lyons.

Norwescy naukowcy przeprowadzili ankiety wśród osób w wieku od 16 do 19 lat. Pytano o to, jak bardzo są zmartwieni, czy często odczuwają przygnębienie, płaczą, odczuwają zniechęcenie i niepokój oraz jak często zdarza im się kłamać lub oszukiwać. Wyniki ankiet zostały porównane z ich warunkami socjalnymi, a także sytuacją rodzinną. Słabe wyniki rodzin, w których opiekę sprawuje także ojczym lub macocha sugerują, że nie zmniejsza negatywnych skutków dorastania z jednym rodzicem.

Różnice w stanie zdrowia psychicznego między dziećmi, które żyją z ojczymami a macochami, można wytłumaczyć tym, że męski styl rodzicielski często opiera się na kontroli.

Niegdyś sądzono też, że chłopcy nie mogą dogadać się z nową macochą, a dziewczęta z ojczymem, ale najnowsze wyniki badań tego nie potwierdzają tej tezy. Udowodniono natomiast, że rodziny, w których jest ojczym lub macocha, lepiej radzą sobie finansowo. Nie zmienia to jednak faktu, że dzieci mieszkające z obojgiem rodziców wykazują mniejsze predyspozycje do problemów ze zdrowiem psychicznym.

Źródło:


Lifestyle Zdrowie

„Jedne klepią biedę, drugie z niemowlakiem w chuście podbijają świat. A ja po prostu chcę żyć normalnie”. List samotnej matki

Listy do redakcji
Listy do redakcji
17 stycznia 2018
Fot. iStock/Mladen Zivkovic

Jestem mamą. I choć ostatnio wszędzie unika się słowa „samotna”, zastępując je bardziej niezależnym i pełnym optymizmu „samodzielna”, zdecydowanie o sobie mogę powiedzieć i jedno i drugie. Zwłaszcza to drugie. Dlaczego?

Dla mnie bycie samodzielną jest czymś naturalnym. Przecież nie potrzebuję nikogo, żeby zrobić zakupy, sprzątnąć mieszkanie czy pojechać do warsztatu samochodowego. Fakt, mając pomoc w postaci męża czy partnera jest prościej, jednak nie uzależniam swojego codziennego funkcjonowania od jego obecności w moim życiu. Wręcz przeciwnie. Nawet wtedy, kiedy był, nie miałam w zwyczaju przerzucać na niego wielu rzeczy. Nie zrozumcie mnie źle – nie mówię tu o prośbie, podziale obowiązków, czy przysłudze, czyli o tym, co normalne w zdrowo funkcjonującym związku, ale zwykłym „to ty jedź i załatw tę sprawę”. Właściwie nie wiadomo dlaczego. Oboje mamy tak samo mało wolnego czasu po pracy i tak samo nie po drodze. Tak samo możemy daną sprawę załatwić. Być może jestem trochę Zosią Samosią, ale która z nas nie jest? Po prostu wolę zamiast miliona telefonów, wielominutowego planowania, ustalania, zastanawiania się, przejść do działania i odhaczyć sprawę z „check-listy” do zrobienia na ten tydzień.

Dlatego mówię o sobie, że jestem samotną mamą. Z premedytacją. U mojego boku nie ma bowiem nikogo, kto załatwiłby drugą połowę spraw ze wspomnianej „check-listy” i zażegnał połowę doraźnych kryzysów, gwarantując tym samym obu zainteresowanym wolny wieczór. Nie narzekam. Jestem samotna mamą z wyboru. Na decyzję o tym, że chcę, aby tak właśnie wyglądało moje życie wpływ miało wiele czynników. Wiem, że żadna z nas nie chce być samotna. Ba, nie chce tego żaden człowiek. A już na pewno nie znajdzie się chętny do wychowywania dziecka w pojedynkę. Ale życie rzadko wygląda jak w reklamie telewizyjnej i niestety dorosłość ma to do siebie, że musimy się z nią zmierzyć niezależnie od tego czy chcemy tego, czy nie.

Jakie jest samotne rodzicielstwo? Niewątpliwie trudne. Głośno mówi się i pisze o samotnych mamach, którym brakuje pieniędzy albo o tych, które wchodzą z bobasem w nosidle na ośmiotysięczniki. Ale oprócz tych dwóch skrajności jest jeszcze grupa – nazwijmy je – po prostu mamy. Te z nas, które zmagają się ze zwykłą, szarą codziennością. Z grypą jelitową w poniedziałek rano tuż przed ważnym spotkaniem w pracy, z telefonem z przedszkola w środku dnia, bo dziecko ma gorączkę, z zapowietrzonymi grzejnikami, uszkodzoną matrycą w laptopie i wymianą sworznia, wahacza albo innej kosmicznej części. Te z nas, które mierzą się z odbiorem zakupów spożywczych, zrobionych online z dostawą po 22:00, wizytą w banku, na poczcie czy w urzędzie z dzieckiem pod pachą. Albo co gorsza w gabinecie u ginekologa. Te, które nie mogą zadzwonić do mamy, teściowej czy niani, bo ta pierwsza mieszka daleko, drugiej nie ma wcale a na trzecią jej nie stać. Wszystkie te, które liczą każdą wydaną złotówkę, żeby spełnić marzenie dziecka o wizycie na lodowisku, czerwonej sukience czy sobotnim obiedzie w pizzerii. I swoje, drobne, jak nowy lakier do paznokci, buty czy długi weekend nad morzem. Z marzeniami o ciepłych krajach. I te, które z wizyty w supermarkecie albo odśnieżania samochodu robią zabawę.

Te, które starają się żyć.

Każda z nas doskonale radzi sobie w wyżej wymienionych sytuacjach. I niewymienionych również. Często wykazując się ponadprzeciętną kreatywnością i mówiąc korpojęzykiem – multitaskingiem. Jestem przekonana, że żadnej z nas nie jest lekko, że chodzimy niewyspane, w ciągłym niedoczasie, z pomysłami na siebie ale bez możliwości ich realizacji. I kiedy już naprawdę dopada mnie taki „zjazd” jak teraz, że siłę mam tylko popłakać, myślę sobie, że to tylko gorszy moment. Że w zamian za podwójny wysiłek czeka mnie podwójna nagroda. I że nie dzielę dziecięcej miłości, uśmiechu i przytulasów na pół.

Głowy do góry. Nie ma nic lepszego niż bycie mamą.

A szanse, że kiedyś pojawi się ten, który zamieni poranną „zabawę w odśnieżanie auta” na chwile wolnego czasu, w którym można ulepić bałwana, są ogromne.  Oby tylko śnieg się utrzymał!


Zobacz także

Wyższy Poziom Kobiecości Vol. 2 – Poznaj prelegentów

Anna Męczyńska: „Sama należę do kobiet powyżej 44 rozmiaru, 38 to miałam chyba od razu jak się urodziłam”

„Bądź sobą i nigdy nie udawaj”. Akcja „List do dziecka”

краска для потолка

лечение алкогольной зависимости