Lifestyle

5 najciekawszych faktów na temat tatuaży

Gościnnie w Sessionbordercontroller.info
Gościnnie w Sessionbordercontroller.info
2 lipca 2017
Fot. iStock / vgajic
 

Tatuaże były znane już w starożytności, a wzmianki na ich temat można znaleźć w Starym Testamencie. Dawniej miały znaczenie rytualne. Dzisiaj oznaczają odwagę i styl. Jakie są najczęstsze motywy i kto najchętniej je usuwa?

Z badań wynika, że 9 proc. Polaków posiada przynajmniej jeden tatuaż. Wśród osób, które go nie mają, co trzecia rozważa wykonanie. Na ozdabianie ciała najczęściej decydują się kobiety z małych miejscowości o podstawowym wykształceniu.

Rządzi spontaniczna decyzja

Na ogół tatuaże są wykonywane pod wpływem spontanicznej decyzji. Wiele osób postanawia ozdobić swoje ciało, by uczcić jakąś okazję. Kobiety często przyznają, że tatuują się dlatego, iż szczególnie spodobał im się jakiś wzór albo… imię ukochanego. W 2013 roku świat obiegła informacja, że artysta Rouslan Toumaniantz wytatuował swoje imię zakochanej w nim dziewczynie. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że spotkali się wówczas po raz pierwszy, a ozdoba powstała na twarzy Rosjanki. Większości tatuujących nie chodzi o to, żeby wyróżnić się dzięki ozdobie. Robią to z myślą o sobie.

Fot. iStock / vgajic

Fot. iStock / vgajic

Starożytna metoda leczenia bólu

Najstarsze szczątki człowieka o przydomku Ötzi, który zmarł ok. 3300 lat p.n.e. mają na sobie ślad tatuażu. Jest to czarny krzyż wytatuowany po wewnętrznej stronie kolana. Naukowcy dowiedli, że pod każdą z ozdób Ötzi miał chorobę stawów. Sugeruje to, że tatuaże miały złagodzić ból.

Ręce i motywy roślinne

Nasi rodacy najczęściej ozdabiają plecy i ręce. Na ogół zamieszczają tam motywy roślinne i zwierzęce. Popularnością cieszą się też stopy oraz kostki. Do lubianych przez tatuażystów miejsc należą także klatka piersiowa oraz szyja. Ciekawą propozycją dla odważnych są tatuaże UV. Tworzone są z tuszu, który jest niewidoczny w ciągu dnia, ale błyszczy w świetle ultrafioletowym.

Fot. iStock / commablack

Fot. iStock / commablack

Kobiety chętniej usuwają

Ci, którzy posiadają ozdobę, często decydują się również na jej usunięcie przed ponowną dekoracją skóry. Zmieniają im się gusta, potrzebują zmian. Z badań wynika, że kobiety są dwa razy bardziej skłonne do usuwania swoich tatuaży niż mężczyźni. Niechcianych tatuaży można się skutecznie pozbyć dzięki innowacyjnej technologii pikosekundowej, lasera nowej generacji . Dzięki wykorzystaniu swojej mocy w bardzo krótkim impulsie, urządzenie pozwala na osiągnięcie widocznych efektów w dużo krótszym czasie niż wcześniej wykorzystywane do tego lasery. Jego zaletą jest fakt, iż rozbija barwnik w bardzo drobny pył.

Fot. iStock / damiangretka

Fot. iStock / damiangretka

– Zabiegi laserowe są w pełni bezpieczne. Ilość zabiegów wykonanych za pomocą lasera pikosekundowego oraz ich długość zależy od rodzaju i głębokości barwnika użytego do wykonania ozdoby. Im starszy tatuaż, tym może być trudniejszy do usunięcia – mówi dr Agnieszka Drożniak, lekarz medycyny estetycznej z krakowskiej Kliniki – Usunięcie tatuażu wykonanego tuszem czarnym, brązowym, niebieskim i czerwonym za pomocą pikosekundowego lasera wymaga przeciętnie 4-6 zabiegów. To dwukrotnie mniej zabiegów potrzebnych do usunięcia niż za pomocą dotychczasowych technologii dostępnych na rynku – dodaje.

Tatuaż wpływa na odwagę

Według badań tatuaż wpływa na aktywność seksualną. Dorośli, którzy go posiadają, są na ogół aktywni seksualnie. Dodatkowo według badań są bardziej skłonni do ryzykownych zachowań. Osoby, które zdecydowały się na wykonanie tatuażu, często przyznają, że dzięki niemu czują się bardziej pewne siebie.


Źródło: 


Lifestyle

Rak, jak strach, ma wielkie oczy

Agata Sliwowski
Agata Sliwowski
2 lipca 2017
Fot. iStock / splendens
 

Świat zawsze i dla wszystkich, jednakowo staje w miejscu, choć na chwilę, kiedy obca z reguły osoba mówi nam: „ma pani raka”.

Rozpędzona ziemia, kręcąca się niestrudzenie dookoła własnej osi i nadająca rytm także naszemu życiu, staje nagle w miejscu jak wryta. To jest ten moment, w którym w głowie pojawia się na ułamek sekundy totalna pustka po to tylko, by w chwilę potem zamienić nasz mózg w komorę szczelnie wypełnioną strachem. Jakakolwiek odtąd myśl nie zrodzi się w naszej głowie, jest ona niczym innym jak tylko jedną z wielu twarzy, które nosi ludzki strach. Wraz z nim, który króluje w naszych emocjach, na poziomie fizycznym zalewa nas bulgocząca fala nasączona hormonem stresu, w rezultacie czego przyjmujemy najbardziej pierwotną z postaw: walcz albo bierz nogi za pas.

Niestety, panika jaka nas w takim momencie ogarnia, to nie dzika zwierzyna, która choćby i najbardziej bestialska z bestii, ale przynajmniej egzystuje w świecie od nas odseparowanym, czyli zewnętrznym. Ten strach dla odmiany jest w nas, w samym naszym środeczku, w głowie, której nie możemy zdjąć, zniszczyć, wyrzucić do śmieci. A to tylko pogarsza całą sytuację, bo nie dość, że rak to jeszcze ta przerażająca zdrada. Zdrada, której same na sobie się dopuściłyśmy. Bo tak się czujemy. Zdradzone, sponiewierane, wykiwane przez własne ciało, przez własne komórki, przez nas same. I nawet nie możemy dać sobie w twarz, tak by miało to jakiś sens i przyniosło, choć minimalną ulgę. Zamykamy się, więc w sobie, zwijamy w przerażony kłębuszek i bezradne, wystraszone, z twarzą ukrytą w dłoniach, odpływamy w mentalną bezsilność. Tak nas zastaje i zaczyna trawić strach.

Każda z nas ma taki moment. Diagnozy: rak piersi, nie da się, bowiem przyjąć inaczej. Nasza reakcja na nią jest częścią naszego oprogramowania. Żyjemy przecież w świecie, który wykreował raka w pewien określony sposób. Rak ma wizerunek, image, a tenże, zbudowany został na strachu. Czarny PR zrobił z raka złowieszczego celebrytę. Rak to czarny charakter, przybysz z Królestwa Śmierci. Nic, więc dziwnego, że naturalną naszą reakcją na diagnozę jest panika. Przez lata z różnych źródeł słyszałyśmy, czym jest rak, więc teraz to my doskonale wiemy, co diagnoza rakowa oznacza. Mechanizm jest zadziwiająco prosty. Kod, który mamy w głowie działa bowiem bezbłędnie. Zawsze i u wszystkich włącza się w tej dokładnie sekundzie, w której mówią nam: ma pani raka. Bam. I już jest.

Na poziomie intelektualnym, oczywiście jesteśmy w stanie ogarnąć całą tą sytuację. Rozumiemy bowiem, że nie jesteśmy nieśmiertelne. Tego, co jak co, ale nikt nam nigdy wmówić nie próbował. Wiemy, bo tak nas nauczyli, że śmierć jest częścią życia, a nasze ciała, jak wszystko, co żyje, podlegają starzeniu, zaczynają się wypaczać, psuć, chorować po prostu. Tak oto człowiek zmierza ku swemu końcowi i czyni to od dnia swoich narodzin. Życie takie już jest po prostu. Wiemy to, rozumiemy, ale dziwnym jakimś trafem, gdy zdarza nam się rakowa diagnoza, zrozumienie jak skowronek, ulatuje w przestworza. Bam! Intelekt ulatnia się jak kamfora, a my wpadamy w wielką bańkę strachu.

Celowo tak się tutaj rozpisuję na ten temat. Celowo próbuję mówić obrazkami, aby koncept, który chcę tu przekazać stał się oczywisty. Uświadomienie sobie bowiem, w jaki schemat wpadamy w chwili, w której dostajemy diagnozę jest pierwszym drogowskazem na drodze, na której znalazłyśmy się za sprawą dwóch słów: rak piersi. Wiedza, o tym, że jesteśmy nie tylko w szponach raka, ale i w społecznie ukartowanej pułapce rakowego strachu, daje nam tą przewagę, że oto przynajmniej w tej drugiej kwestii możemy podjąć decyzję i to zaraz na samym wstępie choroby. Możemy otrząsnąć się z pierwszego szoku i w pełni świadomie zdecydować, że przeżyjemy tego raka w inny sposób, może nie wiemy jeszcze, w jaki, ale przynajmniej wyzbyty z narzuconego nam odgórnie strachu. Przeżyjemy go na własnych warunkach i bez tej zaczernionej wizji, która naprawdę niczego w tę chorobę nie wnosi, poza mentalnym sparaliżowaniem pacjentki. Czarny wizerunek raka to najgorsza sprawa, na jaką wystawia się chorą kobietę, bo to właśnie za jego sprawą wchodzimy w chorobę osłabione na dzień dobry. Na tyłach głowy kołacze się nam jakaś koszmarna wizja, w której tworzeniu nie miałyśmy żadnego udziału, ale pomimo tego pozbyć się nijak jej nie możemy. Jest to wizja, która przejmuje kontrolę nad naszym życiem, która stawia nas pod murem, która krzyczy do nas drukowanymi literami, przemawia do nas całymi sekwencjami obrazów. A przy tym ciągle jest to obca wizja. Cudza. Spreparowana przez jakiś społeczny i medyczny element, choć zarazem wyposażona w siłę rażenia, która kładzie nas na łopatki.

Nie. Oczywiście, że nie próbuję tutaj wmawiać ludziom, że rak piersi to pestka. Sama tam przecież byłam i wiem, że tak nie jest. Żałuję jednak bardzo, że nikt mi nie powiedział zaraz jak tylko zaczęłam chorować, że strach to nie jest żaden na raka sposób. Że nie powinnam tracić energii na strach, na banie się, na przerażenie, na myśli o śmierci, bólu, niepowodzeniu leczenia. To wszytko było mi absolutne niepotrzebne. Problem, z jakim przychodzi nam się zmierzyć przy takiej diagnozie, a więc sama choroba i jej leczenie, jest już wystarczająco ciężkim orzechem do zgryzienia. Po co więc jeszcze wzmacniać ją negatywnym podejściem i myślami, które zaciskają nam emocjonalną obrożę na szyi. Tym bardziej, że te myśli, to nawet nasze za bardzo nie są. Zostały nam zaszczepione. Wywodzą się ze schematu funkcjonującego w naszym społeczeństwie. Słyszymy: rak jak strach ma wielkie oczy, a więc rak to strach – myślimy. Taki przekaz przyczepia się do diagnozy rakowej i rzuca się tym w pacjentkę jak jakimś surowym mięsem. Jak bardzo jest to nie fair wiedzą tylko te kobiety, które diagnozę swoją dostały. One bowiem wiedzą, że strach, to najgorsza część tej choroby. Niejednokrotnie tak silna, że silniejsza od samego raka.

Cóż… o strachu jeszcze pisać będziemy nie raz, bo to niezwykle ważny jest aspekt rakowej choroby. Ten wpis miał za zadanie zaledwie poruszyć ten temat, zwrócić uwagę na to, co z reguły umyka całkowicie naszej świadomości. Jest dotknięciem czubka lodowej góry strachu, na którą wspinamy się niejako z automatu. Uświadomiony jednak, staje się w pewnym sensie oswajalny. A stąd już jest bliżej do tego by warstewka po warstewce, obedrzeć raka ze strachu. Wtedy też, cała ta energia, cała drzemiąca w nas moc, będzie mogła zostać skierowana tam, gdzie naprawdę jest niezbędna. Na raka piersi i związaną z nim terapię. Ale po kolei…

sliwowski-awatarAmazonka w Dżungli to portal dla kobiet i o kobietach, w których życiu pojawił się RAK. To miejsce, w którym piszemy o tym jak przeżyć raka i nie zwariować; co zrobić by życie pomimo choroby nie straciło na jakości; jak odzyskać grunt, który utraciłyśmy z powodu jednej, obezwładniającej diagnozy. To portal, w którym odkodowujemy raka, odzieramy go z czarnego PR’u i uczymy jak budować w sobie moc.

Odwiedź oraz na .

 

 


Lifestyle

Drugie życie palet – pomysły na dekoracje do ogrodu

Gościnnie w Sessionbordercontroller.info
Gościnnie w Sessionbordercontroller.info
2 lipca 2017
Fot. Materiały prasowe
Następny

Dużą popularnością cieszą się obecnie prace DIY (zrób to sam) pozwalające uwolnić pokłady kreatywności. To też świetny sposób na spędzanie czasu dla osób, które potrzebują zwolnić tempa, oderwać się od komputera i popracować manualnie. Szczególnie teraz kiedy pogoda zachęca do wyjścia na świeże powietrze, praca w ogrodzie będzie jeszcze przyjemniejsza.

Zrób to sam, ale też coś z niczego to hasła zachęcające do poszukiwania nieoczywistych rozwiązań i materiałów, które często mamy pod ręką lub możemy zdobyć z recyklingu. Palety to doskonała baza dla wielu ciekawych rozwiązań do ogrodu. Możemy z nich zrobić, m.in.: stoliki, siedziska, płotki, kwietniki, czy też większe konstrukcje, jak altany czy składziki na narzędzia.

Skąd wziąć palety?

Palety kojarzą się przede wszystkim z remontem lub dostawami do sklepu. Warto zapytać znajomych, którzy planują zmiany w domu lub w pobliskim sklepie. Palety znajdziemy też w składach budowlanych, magazynach i miejscach, gdzie są skupowane. Ceny zaczynają się już od 10 zł za sztukę. Warto wiedzieć, że palety są dostępne w różnych rozmiarach (od 80x60x14 cm do 120x80x14 cm).


 

źródło:

 

Zobacz także

Mam 40 lat, jestem po rozwodzie i czasami boję się, że do końca życia będę już sama

Dlaczego ci, których kochamy najbardziej, najmocniej ranią nasze uczucia. Nie zakładaj, że on czuje tak samo jak ty

Naucz się odpoczywać. To wcale nie takie proste

buy anabolic steroids

Вы можете электроды купить недорого с доставкой.
www.steroid-eu.com