Lifestyle

40 głupich i natrętnych myśli, które skutecznie utrudnią zasypianie

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
6 maja 2016
Fot. Unsplash /
 

O czym myślicie tuż przed zaśnięciem? No, może nie całkiem tuż przed zaśnięciem, ale wtedy, gdy niecierpliwie czekacie na sen, a on nie nadchodzi. Nagle okazuje się, że jest tyle ważnych spraw, które zaprzątają waszą głowę. Zgoda, czasem nie są one aż tak istotne, ale za to bardzo natarczywe. Skutecznie oddalają od was moment, w którym udacie się do krainy snu.

1. Czy ja na pewno zamknęłam drzwi?

2. Jeśli zasnę już teraz, będę miała całe 6 godzin i 17 minut solidnego odpoczynku.

3. Czy ten hałas z kuchni to ja tylko sobie wyobraziłam?

4. To pewnie kot.

5. Nie, kot jest tutaj, obok…

6. Więc CO to było?

7. Za gorąco tutaj.

8. Za zimno.

9. Już widzę te poduszki, jutro pod moimi oczami.

10. Będę jutro wyglądać jakby mnie czołg przejechał. Znowu.

11. Jeśli nie kot, to co TO było?

12. Może wezmę na chwilę telefon, na wszelki wypadek.

13. Może sprawdzę tylko nowe zdjęcia na Instargramie.

14. Jeszcze tylko Facebook, naprawdę szybko.

15. O, nowa wiadomość.

16. Jeśli zasnę teraz, będę spała 5 godzin i 32 minuty.

17. Zaraz, czy nastawiłam budzik?

18. A co, jeśli budzik nie zadzwoni?

19. Ależ ta strona poduszki jest zimna.

20. Co to było, to na moich ramionach? PAJĄK?!

21. E, to tylko moje włosy.

22. Powinnam pójść do fryzjera.

23. Ciekawe ile zapłacę tym razem.

24. Może nie będę farbować, tylko podetnę.

25. Chyba pójdę gdzie indziej niż ostatnio.

26. Co to był za film, ten, który oglądałam ostatnio, ten w którym Angelina grała wiedźmę?

27. Ale ona ma nogi.

28. Tylko jest trochę za chuda.

29. Ciekawe czy dzieci już śpią.

30. Gdzie ja miałam jutro zadzwonić?

31. O, matko, a ten co? O tej porze siedzi na Facebooku?!

32. Muszę wyłączyć w końcu te powiadomienia.

33. Chyba lepiej będzie, jak będę spała na brzuchu,

34. Jednak nie, nie mogę oddychać. Może na boku?

35. Jak to? Nie śpię już od dwóch godzin. Mogłam coś zrobić przez ten czas.

36. Głodna jestem.

37. I muszę do toalety.

38. Nie, nie wstanę. Nie postawię nogi na tej zimnej podłodze.

39. Jeśli zasnę teraz, będę miała jeszcze 4 godziny snu.

40. Dobra, koniec z tym. [ i otwierasz laptopa]

Dobranoc! 😉

Źródło:

 


Lifestyle

Przepis na idealny związek? Może jest prostszy niż nam się wydaje

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
6 maja 2016
Fot. iStock/wundervisuals
 

Czytałam niedawno historię małżeństwa z ponad 50-letnim stażem. On chory, a ona się nim opiekuje. Było tam tyle miłości, czułości obok zmęczenia i zniecierpliwienia. Spłakałam się ze wzruszenia. A później naszła mnie refleksja. Co oni, ci staruszkowie, wiedzą o związku i miłości, czego my nie wiemy. Wierzymy w dozgonną miłość, ale sami nie potrafimy jej często przy sobie zatrzymać.

„Przepis na idealny związek” – przecież musi istnieć, skoro tym staruszkom i wielu innym wiekowym parom się udało. Podglądamy ich, słuchamy, jak mówią o sobie nawzajem, jak pomimo tylu wspólnych lat są ze sobą szczęśliwi. Naprzeciwko mojego rodzinnego domu mieszkała para takich staruszków. Ona w pięknym kapeluszu, jak było ciepło siadała na ławeczce pod kwitnącym bzem, a on kręcił się po podwórku. Czasami siadali wspólnie na ganku przy drzwiach – zwłaszcza w upalne dni, bo tam był cień. Dla mnie byli od zawsze i myślałam, że zostaną na zawsze. Kiedy ona umarła, on umarł tydzień po niej. „Nie umiem żyć bez niej” – mówił i zapadał się w siebie z tęsknoty.

Poznałam też historię małżeństwa – mieszkali w starej kamienic, przyjaciółce, kiedy była na studiach, wynajmowali pokój. Wychodzili na spacer trzymając się za ręce. Ona zawsze pamiętała, w jakiej szklance on lubi pić herbatę, a on zawsze wiedział, kiedy leci jej ulubiony serial – wtedy, żeby jej nie przeszkadzać, zasiadł do swoich krzyżówek. Gdy ona zmarła, jego na drugi dzień znaleziono przy stole, na którym stała zimna już herbata w jego ulubionej szklance. Serce nie wytrzymało jej odejścia…

„Dopóki śmierć na nie rozłączy” – te słowa nabierają znaczenia, kiedy możemy taką miłość zobaczyć, ogrzać się w jej cieple. A my sami?

Zamiast słuchać pełnych szczęścia historii, coraz częściej słyszymy: „Ty wiesz, Anka się rozwodzi”, „Krzysiek wyprowadził się od Moniki”. Przysięgamy sobie miłość aż do śmierci, ale ona odchodzi znacznie wcześniej, choć tak bardzo chcielibyśmy ją zatrzymać. A pozostaje nam szukać jej gdzie indziej, z nadzieją, że to teraz będzie ta, aż po grób. Zastanawiacie się czasami, jak to będzie, jak się już zestarzejcie wspólnie? Widzicie siebie za 30 lat? Kiedy jedno z was może nie będzie miało siły wstać, a drugie poda wam wasze ukochane lody – jak u pary „moich” staruszków z naprzeciwka…

Myślę dziś o tych wszystkich historiach i szukam odpowiedzi na pytanie: jak to do cholery zrobić? Co takiego oni wiedzieli, co my przegapiamy? Bo przecież nikt mi nie powie, że na taką miłość nie czeka. Być z kimś na dobre i naprawdę na złe? Bo czasy inne? Bo życie za szybkie? Bo brak nam uwagi dla siebie nawzajem? Niemal każdy z nas nosi w sobie historię takiej miłości – babci, dziadka, sąsiadki, staruszków spotykanych na spacerze. Co stanowiło filar ich związku?

Może fundament ich szczęścia nie jest skomplikowany, może składa się z kilku zaledwie składników?

Szczerość

To może być jeden z nich. Bo przecież, nie da się być z kimś wiele lat i oszukiwać, kłamać, kombinować. Kłamstwo ma zawsze krótkie nogi i prędzej czy później zacznie w związku przeszkadzać. Kiedyś słuchając jednej historii usłyszałam: „Najgorzej jak zaczynasz kłamać, te najdrobniejsze kłamstwa, pociągają kolejne”. Mówisz, że zostajesz dłużej w pracy, a z koleżanką siedzisz na kawie. Powtarzasz, że nie przeszkadza ci jego wada, choć przeszkadza jak diabli i z czasem coraz bardziej. Zapewniasz, że twoja przeszłość to spokój bez imprez i unikasz dawnych przyjaciół, żeby prawda nie wyszła na jaw. Szczerość kompletna, czy wybiórcza? To często zadawane pytanie. Myślę, że każdy z nas ma w sobie taką granicę. A jeśli nie ma, to może nim coś powiemy lub nie powiemy, warto zadać sobie pytanie, czy my byśmy chcieli o tym wiedzieć. To najprostszy test. Myślę, że warto nad tym pomyśleć.

Zaufanie

Znałam człowieka, który mówił: zaufanie to podstawa. I myślę, że ono składa się na fundament trwałego związku. To chyba jedna z największych wartości. Nie da się zbudować szczęścia i miłości, gdy brak zaufania, gdy jesteśmy podejrzliwi, gdy po tysiąc razy analizujemy sytuację i słowa. Kiedy przeglądamy niby mimochodem telefon, nie pozwalamy bliskiej nam osobie na własną prywatność i intymność. Chcemy być tak blisko, że nie pozostawiamy oddechu, żadnej przestrzeni. Kontrola zamiast zaufania, a więc brak bezpieczeństwa – a przecież to jedna z naszych podstawowych potrzeb. Jeśli nie ufamy tej drugiej osobie, a także i sobie, to myślę, że trudno będzie usiąść wspólnie za kilkadziesiąt lat na ławce w parku trzymając się za ręce.

Szacunek

Rety, jak my tego nie zauważymy, a przecież to właśnie ten szacunek bije od tych starszych ludzi. Tam nikt nikogo nie lekceważy, nawet w złości nie ubliża, nie pogardza, nie odwraca się plecami. Nie wyśmiewa się ze starczej nieudolności, nie wytyka przy innych wad i błędów. Ten szacunek dodaje dostojności, spokoju i pewności, że nie zostaniemy przez osobę, która kochamy zranieni. O tym wzajemnym szacunku zapominamy, wyśmiewamy się z siebie w towarzystwie, pogardzamy słabościami. Brak w nas akceptacji tolerancji. Bywamy tak skupieni na sobie, że nie zauważamy, ze ktoś blisko nas potrzebuje wsparcia.

I gdyby tak skupić się tylko na tych trzech rzeczach? Szczerość, zaufanie i szacunek. O nich pamiętać, w końcu nie jest ich aż tak dużo. Może to jest ten klucz, tak prosty, że aż trudny do rozszyfrowania? Bo pomyślmy, co jest ważniejsze?

Ja nie znajduję innej odpowiedzi.


Lifestyle

35-lecie działalności Komitetu Ochrony Praw Dziecka

Redakcja
Redakcja
6 maja 2016
Fot. Unsplash/Gabby Orcutt / CCO

Komitet Ochrony Praw Dziecka, ogólnopolska organizacja pożytku publicznego w tym roku obchodzi 35-lecie działalności. W tym ważnym roku, dołączył do akcji organizowanej przez Agencję STRYCH i Stowarzyszenie Działań Niekonwencjonalnych, rozpoczynając akcję MOJA KOLOROWANKA – MOJE PRAWA.

Co, gdzie, kiedy ?

Akcja będzie miała miejsce na terenie 5 miast w Polsce (Warszawa, Poznań, Wrocław, Kraków, Gdańsk), a ma na celu zarówno edukację dotyczącą praw dziecka, jak i zebranie środków na działalność KOPD. Trwać będzie od kwietnia do września.

Ambasadorem akcji został Adam Zdrójkowski – aktor znany z serialu „Rodzinka.pl”.

Co będzie się działo ?

W kwietniu został ogłoszony konkurs plastyczny “Moja Kolorowanka – Moje Prawa” wśród dzieci  uczęszczających do Placówek Przedszkolnych w wyżej wymienionych miastach. Informacja wraz z instrukcją konkursową dotrze do placówek 15 kwietnia. Dzieci rysują same kontury techniką ECO. Z najciekawszych prac (około 100 sztuk),  jakie  spłyną do organizatorów : Agencji STRYCH POLSKA i KOPD, stworzona zostanie książeczka  – kolorowanka.

“Moja Kolorowanka” będzie następnie rozprowadzana jako cegiełka za 10 zł,. Każdy będzie mógł ją zakupić, a dochód przeznaczony zostanie na wsparcie  podopiecznych Komitetu Ochrony Praw Dziecka.

Akcja ma charakter społeczny angażujący wiele instytucji i wiele osób; dzieci, ich rodziców, opiekunów, wychowawców, pracowników przedszkoli i firmy. Każdy może się przyczynić się do wspólnego sukcesu!

Moja kolorowanka do tej pory

Jest to już druga edycja akcji : Inicjatorem akcji jest siedleckie Stowarzyszenie Działań Niekonwencjonalnych     i Agencja Reklamy STRYCH POLSKA. Wcześniejsze edycje Kolorowanki miały miejsce w Siedlcach             i Warszawie. Akcja spotkała się z ogromnym zainteresowaniem placówek, zaangażowaniem dzieci i ich rodziców. Zebrane pieniądze przeznaczone zostały na prezent świąteczny dla dzieci z Domu Dziecka w Siedlcach (edycja siedlecka), oraz dopiero zostaną na potrzebujące dzieci z placówek warszawskich (edycja warszawska).

We współpracę z Komitetem zaangażował się cały zespół Agencji, złożony z grafików, informatyków oraz Stowarzyszenie Działań Niekonwencjonalnych wraz z wolontariuszami. Drukiem i przygotowaniem materiałów zajmie się  Agencją Reklamy STRYCH POLSKA.

Cel akcji:

Akcja ma na celu zebranie środków finansowych na wsparcie podopiecznych Komitetu, poprzez  dotarcie z informacją o Mojej Kolorowance – Moje prawa,  do blisko 400 000 dzieci, 800 000 rodziców oraz pracowników ponad 2000 placówek przedszkolnych. Planowane jest także zaangażowanie mediów i tytułów parentingowych.

Więcej: FB/ KOPD, FB/ Moja kolorowanka 

Kopia KOPD_kolor full

Informacje o Komitecie Ochrony Praw Dziecka

Jesteśmy ogólnopolską organizacją pożytku publicznego. Nasza organizacja działa na rzecz dzieci od 1981 r. Byliśmy pierwszą tego typu organizacją w Europie Wschodniej. Obecnie na terenie Polski znajdują się 23 oddziały terenowe, w których dzieci i ich rodziny mogą otrzymać profesjonalną i bezpłatną pomoc. 

Co robimy?

Misją KOPD jest przede wszystkim ochrona praw i interesów dzieci oraz pomoc najsłabszym. Oferujemy m.in.:

  • kompleksową, bezpłatną pomoc psychologiczną, prawną i pedagogiczną dzieciom,
    ich rodzicom lub opiekunom
  • mediacje dla rodziców pozostających w konflikcie około rozwodowym
  • szkolenia dla pedagogów, kuratorów, policjantów, pracowników socjalnych, pracowników placówek opiekuńczo – wychowawczych
  • prowadzenie projektów, kampanii edukacyjnych,
  • współpracujemy z biznesem i organizacjami pozarządowymi, działającymi na rzecz dzieci i ich rodzin

Zobacz także

Aplikacja MIGAM ułatwi niesłyszącym korzystanie z usług Samsunga

Kolorowe ciasteczka z drażetkami

Czy warto dać drugą szansę? Jest pięć powodów, dla których można spróbować

https://buysteroids.in.ua