Seks

„Jeśli powiem coś teraz, pomyśli, że nie jestem spoko”. Seks, gumki i pewność siebie…

Agnieszka Sierotnik
Agnieszka Sierotnik
21 lipca 2016
„Jeśli powiem coś teraz, pomyśli, że nie jestem spoko”. Seks, gumki i pewność siebie...
fot. iStock/pat138241
 

Umówmy się, edukacja seksualna w naszym kraju kuleje bardziej niż starsza pani u ortopedy, a sławetne pięćset złotych na dziecko zamiast likwidować patologię, zachęca młodych, niezbyt ambitnych do płodzenia następnego pokolenia. Jako przedstawicielka pokolenia dzisiejszych dwudziestoparolatek, chciałabym uwierzyć, że w końcu coś się zmieni. Szczególnie świadomy i bezpieczny seks.

„Po prostu to zróbmy!”

Jak codziennie rano włączyłam YouTubową aplikację, żeby podziwiać piękne makijaże, których i tak nie będę umiała zrobić i daleką Japonię, do której kiedyś w końcu się wybiorę. Przed odległymi widokami pojawiła się reklama Durexu, której nie potrafiłam przewinąć. I dobrze. Grupka dziewczyn zostaje zapytana o to, czy przed seksem z nowo poznanym facetem myślą o zabezpieczeniu. Odpowiedzi? „Czasami chcesz, żeby wszystko poszło gładko i nie chcesz napotkać żadnych przeszkód na drodze, więc myślisz ‚okej, po prostu to zróbmy’”; „Jeśli powiem coś teraz, pomyśli, że nie jestem spoko”. Mój mózg eksplodował. Dosłownie. Oczywiście, trzeba brać poprawkę na wszelkie reklamy, ale akurat ta doskonale oddaje poczucie własnej wartości wśród młodych kobiet. Seks? Jasne! Nawet za cenę późniejszego martwienia się chorobami wenerycznymi przez długi czas lub dzieckiem jeszcze dłużej.

Odrzucenie czy pewność siebie?

W przytoczonej reklamie kobiety tłumaczą się strachem przed odrzuceniem. Bo w końcu faceci niechętnie zakładają gumki, tłumacząc to na setki sposobów – bo niewygodnie, bo mniejsza intensywność doznań, bo akurat nie ma. Tą ostatnią wymówkę możesz skutecznie zwalczyć, nosząc przy sobie „zapasową” prezerwatywę. W torebce, w plecaku. Może to nie przystoi grzecznej dziewczynce, ale te niegrzeczne idą tam, gdzie chcą, a do tego czują się bezpieczne. Wróćmy jednak do Durexu, który pokazuje grupie młodych kobiet, co o wyciąganiu prezerwatywy z torebki sądzą faceci. Nie padło ani jedno słowo o perwersji czy uzależnieniu od seksu. Wręcz przeciwnie, panowie uznali, że to świadczy o pewności siebie, a dodatkowo jest cholernie seksowne. Gdzieś już chyba słyszałyśmy, że pewność siebie jest seksi, czyż nie?

Wychowawcze „pierdoły”

Wiem, że są wakacje i nikt nie myśli o szkole, ale to właśnie tam zaczyna się nasza edukacja seksualna. Nie wiem jak wy, ale ja doskonale pamiętam lekcje Wychowania Do Życia w Rodzinie, które wnosiły do mojego życia tylko kolejne zabazgrane szlaczkami kartki w zeszycie i jeszcze kilka godzin filmów kręconych kilka lat przed moim narodzeniem. Śmiechom i głupim docinkom nie było końca, bo kto by tam myślał o seksie w wieku 10 lat, kiedy każda z nas, dziesięciolatek na myśl o pierwszym okresie dostawała mdłości, a gdy już się pojawił, spalała się ze wstydu idąc do nauczyciela wychowania fizycznego, by poprosić o zwolnienie. Nauczycielka na każde poważniejsze pytanie dotyczące intymności z partnerem reagowała oburzeniem, odpowiadając wymijająco lub odsyłając nas do rodziców. I tak droga przez WDŻR była drogą przez mękę aż do matury, bo w gimnazjum nic się nie zmieniło, może poza coraz większą irytacją z naszej strony. W liceum rodzice byli proszeni o oświadczenie, że nie zgadzają się na udział swojego dziecka w lekcjach wychowania seksualnego. Absurd gonił absurd.

Wujek Google poradzi

W związku z tak przejmującą edukacją seksualną nie ma się co dziwić, że dziś dzieciaki uciekają ze wszystkim pytaniami do Internetu. Ten przynajmniej nie wyśmieje żadnego pytania i nie spojrzy krzywo, kiedy zapytasz o masturbację. I tak oto nastolatki trafiają na kanał Seksmasterki, która pokazuje jak założyć prezerwatywę, doprowadzić do orgazmu samego siebie, ale przede wszystkim uczy, że seks jest przyjemnością i zabawą, zawsze przypominając o zabezpieczeniach. O Anieli Bogusz można mówić wiele, bo do najskromniejszych prowadzących kanał na YouTubie nie należy, ale przynajmniej w jakiś sposób przyciąga uwagę młodych i bądź co bądź – edukuje. Dobra, przyznaje, może sama nie jestem przekonana co do jej metod wychowawczych i sama zdecydowanie bardziej wolę spokojniejszy kanał Pink Candy, ale rozmawiając na co dzień z czternastolatkami, który o zgrozo już planują swój pierwszy raz, zdecydowanie częściej słyszę, że muszą kupić „dobre gumki”, bo tak mówiła na swoim kanale Aniela.

Rozsądek przede wszystkim

Seks to milion emocji na sekundę, które powodują chwilę zapomnienia. Ta chwila może nas niestety srogo kosztować. Dlatego pora zaprzestać zasłanianie się lękiem przed odrzuceniem i martwieniem się o to, czy facet lubi gumki czy nie. Zadbaj o siebie, swoje zdrowie i komfort. Przy okazji przypominając partnerowi, że to też dla jego dobra. Używanie prezerwatyw to nie tylko dobry nawyk, ale i pewnego rodzaju dobre wychowanie, które powinnyśmy przekazywać dalej w świat, także ten nastoletni, naprawiając błędy systemu edukacji. No i przede wszystkim, skoro według facetów dziewczyna wyciągająca prezerwatywę z torebki jest seksowna przez swoją pewność siebie, może pora zmotywować się właśnie tym faktem?


PS: To nie jest kryptoreklama – zdecydowanie warto obejrzeć!


Seks

Są granice, których w związku przekraczać nie powinniśmy. Za nimi już nic nie ma. Nie ma miłości

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
21 lipca 2016
Fot. iStock / LittleBee80
 

Ciemna strona mocy. To moje pierwsze skojarzenie, kiedy myślę o tym, że nierzadko przekraczane są granice w związku, które nigdy nie powinny zostać przekroczone. To takie miejsce, z którego już nie ma odwrotu, gdzie żadne „przepraszam”, „nie chciałem”, „ja już nigdy więcej” nie wystarczą. Nie da się cofnąć czasu.

Pamiętaj, że każdy z nas  ma swoje granice, które kształtują się już w dzieciństwie. Stawiają nam je inni, by później stały się one naszą twierdzą, której strażnikami możemy być tylko my sami. Nie możemy oczekiwać, że ktoś sam z siebie nasze granice uszanuje. To my sami musimy ich pilnować, ich nieprzekraczania, bo gdy pozwolimy komuś je naruszyć, zawsze będziemy cierpieć i pozwalać na to, by ktoś inny nas ranił. A to już milimetry od tego, by związek zaczął spadać prosto w przepaść.

Kiedy krzyczycie

Nie potraficie rozmawiać, wasza rozmowa jest jednym wrzaskiem, kiedy wydaje się, że kto głośniej, tego racja jest ważniejsza. Tak, mamy różne temperamenty, czasami trzeba dla upustu emocji podnieść głos. Ale to zawsze jest akt przemocy wobec drugiej osoby, to pokazanie: jestem silniejszy, jestem ważniejsze i większy. Nie umiecie inaczej rozmawiać – najpierw rozładujcie emocje, wyjdźcie z domu, a potem wróćcie i porozmawiajcie NAPRAWDĘ.

Kiedy kłamiecie

Kiedyś usłyszałam: „Nawe te białe, zdaje się, że niewinne kłamstwa niszczą związek od środka”. Mówiła to kobieta, której związek się rozpadł. Kłamiesz, ile kosztuje sukienka, że zostajesz dłużej w pracy, a idziesz z przyjaciółką na kawę? Dlaczego kłamiesz? Boisz się czegoś? Chciałabyś być tak okłamywana, przecież to takie nic. Nieprawda, małe kłamstwa generują kolejne… A przecież zaufanie w związku to podstawa.

Kiedy zdradzacie

Dziwisz się? Bo jak to zdrada? Zdrada to koniec, pass, to spakowane walizki. Ale wiemy, że to takie proste jedynie w teorii. Ile razy wybaczamy? Ile razy zdradzamy? Bo wyjazd, bo przygoda, bo właściwie nie chcieliśmy, ale tak jakoś wyszło. Dla każdego zdrada ma inny wymiar, zdrada dla niektórych to przesiadywanie przed komputerem i dyskusje z innymi kobietami. Dla innych to przyjaźń z koleżanką z pracy, emocjonalna więź. Ustalcie granice, których przekroczenie zrani was, może to uchroni was przed błędami.

Kiedy się nie szanujecie

Nawet kiedy nie ma miłości, powinien zostać szacunek do drugiego człowieka. Gdy go brak, co zostaje? Za przekroczeniem tej granicy nie ma już nic. Kompletnie. Jeśli pozwalacie się wyzywać, obrażać, wyśmiewać i szydzić z siebie, to gdzie tu znaleźć szacunek i jak mówić o jakiekolwiek miłości. Gdy ktoś poniża, ma cię za nic, to kocha? Reaguj, nie pozwalaj na przejście tej granicy. Mów: „Nie masz prawa tak mówić”, „Nie chcę, żebyś tak mnie traktowała”.

Kiedy szantażujecie

„Jak to zrobisz, odejdę”, „Jak mnie zostawisz, to się zabiję”. To nie związek, to szantaż, to wieczny niepokój, to przymus. Chcesz być z kimś tylko dlatego, że przekraczasz jego granice strachu, podsycasz lęki? Za tymi drzwiami już nie ma miłości, jest tylko obawa i litość. To nieprzekraczalna granica.

Kiedy używacie siebie

Trwacie w oparciu o wynieś, podaj, pozamiataj. Traktujecie się jak rzecz nabytą, rzecz do użycia w codziennych czynnościach. Bez emocji, bez uczuć, bez uważności na uczucia drugiej osoby. To pułapka, w którą łatwo wpaść. Trzeba być bardzo czujnym by nie stało się rytuałem instrumentalne traktowanie. Ale trzeba dostrzec to w odpowiednim momencie, bo jeśli nie – zostanie tylko chłód, żal i niechęć do siebie nawzajem.

Kiedy podnosicie rękę

Tu nie ma usprawiedliwienia dla szturchnięcia, dla odepchnięcia, dla mocniejszego złapania ręki. NIE MA. Tu jest granica nietykalności, niezgoda na żadną formę przemocy, nawet na podniesienie ręki – to też jest przemoc, to zastraszanie. „Uważaj, bo ci pokażę”. Granica przemocy w każdym związku musi być jasno postawiona, to ta granica, za którą dzieją się ludzkie prawdziwe tragedie.

Kiedy nie pamiętacie

„Zapomniał o moich urodzinach… kolejny raz. No trudno”. Naprawdę cię to nie boli? Że on nie pamięta, że miał zadzwonić. Jesteście dla siebie ważni? Powinniście być najważniejsi. Macie oboje do tego pełne prawo. Obojętność zabija uczucia, zniechęca do walki, do starań. To ten grzech, którego nie powinno się w miłości popełniać.

Kiedy dajecie sobie wyłączność

Na tę drugą osobą. Traktujecie jak własność. Albo wspólnie, albo wcale. A przecież miłość nie potrzebuje zamkniętej klatki. Jeśli kocha, zawsze będzie, ale jak zacznie się dusić – ucieknie. A my często chcemy na siłę ją zatrzymać. Ograniczyć. Ta granica to wolność, wolność w związku, ona sprawia, że do siebie wracamy, że chcemy ze sobą być. Nie przekraczajmy jej nigdy, nie zakładajmy kajdanek, nie tłamśmy. Gdy kochamy – nie potrzebujemy ograniczeń.

Znasz te granice? Wyznaczasz je, przekraczasz, pozwalasz je naruszać? Powiedz STOP, zatrzymaj to, jeśli nie chcesz stracić tej miłości, pogrzebać tego związku, jeśli ci zależy i tej drugiej osobie również. Lepiej się zatrzymać właśnie teraz, nim będzie za późno.


Seks

Przecież nie pracujesz, tylko „siedzisz” w domu… Kim naprawdę więc jesteś?

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
21 lipca 2016
Fot. iStock/lolostock

– To co ty dzisiaj właściwie robiłaś, że jesteś taka zmęczona? – kiedy słyszysz to pytanie z jego ust, wiesz już, że związałaś się z facetem o wyjątkowo ograniczonej wyobraźni. Takim, który uważa, że obiad i zakupy to dzieło przypadku, a brudne koszule wracają do jego szafy z własnej woli, zażywając uprzednio kąpieli w płynie zmiękczającym o zapachu lawendy, a następnie poddając się magicznemu działaniu niewidzialnej ręki, która je prasuje, składa i odkłada na miejsce. Takim, dla którego dzieci to dziwaczne stworki, których właściwie nie widać, nie słychać i które nie mają żadnych potrzeb. A, właśnie. Ty też masz potrzeby? No nie powiesz mi, że brak ci czasu dla siebie. Przecież nie pracujesz, tylko „siedzisz” z młodymi w domu…

A przy okazji, jesteś:

Rozjemcą (4000 zł/miesięcznie*) i KO-wcem (20 zł/godzina)

Bo kiedy oni wyrywają sobie klocki, nabijają guzy, dzielą na pól karty ukochanej książki, ktoś musi powiedzieć „stop”, ktoś musi wyjaśnić ogólnie przyjęte zasady działania w tandemie. Zaproponować rozejm, znaleźć pomysł na wspólną zabawę, sprzyjającą rozwojowi siostrzano – braterskich uczuć.

Szefem kuchni (4-12 tys. zł/miesiąc) i dietetykiem (nie mniej niż 50 zł/konsultacja)

Dogadzającym wszystkim, jakże różniącym się poczuciem smaku podniebieniom w domu. Wiesz co dobre na bolący brzuszek, co na smuteczki, a co na żołądek wiecznie zmęczonego swoimi obowiązkami trzydziestolatka. I – co najlepsze zajmujesz się również zaopatrzeniem. Masz swoich, sprawdzonych dostawców: panią z warzywami na rynku, pana w mięsnym na rogu, tego, który zawsze wybiera dla ciebie najlepsze kawałki.

Managerem (4000 zł /miesiąc)

Znasz na pamięć plany lekcji, rozkład zajęć dodatkowych, daty i godziny kluczowych spotkań. Planujesz wakacje, rodzinne uroczystości, zakup urodzinowych prezentów, rozwozisz dzieci do przedszkola, na urodziny kolegów, na przedstawienia do teatru lalek. Logistykę masz w małym palcu, pełnisz jednocześnie funkcję szofera.

Pracownikiem administracji (15-30 zł/godzina)

Wszystkim miło, kiedy jest czysto… Więc dlaczego tak trudno sięgnąć po odkurzacz, przetrzeć podłogę w kuchni, odłożyć rzeczy na swoje miejsce. A no tak, ty wiesz najlepiej gdzie jest to miejsce.

Pracownikiem pralni (15-30 zł/godzina)

Bo przecież wiadomo, że ktoś te funkcję w domu pełnić musi. Może nawet zdziwiliby się, gdybyś powiedziała prawdę: nie cierpisz prać ani prasować. To po prostu jedna z czynności, którą trzeba wykonać, żeby mieć w co się ubrać.

Psychoterapeutą (150zł /konsultacja)

Bo kiedy on wróci z pracy, będzie chciał się wygadać. O tym, że jest niedoceniany (ty jesteś w stanie go zrozumieć), że tamten to właściwie nie wiadomo dlaczego ciągle jeszcze pracuje i jeszcze dostał podwyżkę. I o tym, że on tę pracę rzuca w cholerę. A co będzie jak ją rzuci, to się będzie martwił później.

Księgową (3500 zł/miesiąc)

Bo pamiętasz o wszystkich zaległych rachunkach i potrafisz przewidzieć nieprzewidziane wydatki.

Pielęgniarką (nie mniej niż 23 zł/godz)

Kiedy jedno z dzieci jest chore, a ty wstajesz w nocy i podajesz mu lekarstwa, wycierasz nos i tulisz do snu, podczas gdy cały dom śpi.

Magikiem (kilka tysięcy za występ na imprezie zamkniętej)

Bo w jakiś cudownym sposób zmieniasz właściwości czasu. Sprawiasz, że płynie szybciej, kiedy powinien się dłużyć, bo na dworze pada i nie można pobiec na plac zabaw. Ale też potrafisz sprawić, by było go więcej, kiedy masz tylko kilka godzin by przygotować strój na karnawałowy bal w przedszkolu. I jeszcze wtedy, kiedy dokonujesz innych, niemożliwych rzeczy.

Zapewne znajdziesz jeszcze kilka innych ról, które pełnisz w swoim domu podczas codziennego „niecnierobienia”. Widzisz, jakby tak to wszystko policzyć, twoja praca warta jest dużo więcej niż średnia krajowa…

Kochane, nie wierzcie w zapewnienia starszych koleżanek, teściowych i mam, że „one to jakoś na wszystko miały czas”, że „one ze wszystkim zdążyły z uśmiechem na ustach. Nie dajcie sobie wmówić, że ”to tylko kwestia dobrej organizacji”. Nie dajcie się wpędzić w poczucie winy, że to z wami jest coś nie tak, bo daleko wam do perfekcyjnych matek, żon i „pań domu”. Od partnera żądajcie pomocy, współpracy, dzieci od małego uczcie dbania o wspólny dom – to jedyna droga do szczęścia dla wszystkich członków rodziny.

Szybka pobudka, kawa. Jak to dobrze, że wakacje – nie wybiegniesz za chwilę do szkoły, do przedszkola, nie trzeba się tak bardzo spieszyć. A jednak, jakoś tak to wszystko się potoczy, że wieczorem znowu osuniesz się na kanapę z poczuciem przytłaczającego zmęczenia. I sama zadasz sobie w końcu to pytanie: To co ty właściwie dzisiaj zrobiłaś?


*wszystkie zarobki uśrednione


Zobacz także

Dlaczego mężczyźni zawsze myślą o seksie, a kobiety nie...

Dlaczego mężczyźni zawsze myślą o seksie, a kobiety nie…

„Prowadzę podwójne życie. Nie rozumiem histerii wokół romansu, biorę, nie oczekuję” List mężatki, która zdradza od pięciu lat

Niewiele mężatek ma świetny seks. Mało ludzi go ma. Dlaczego to jest takie cholerne tabu?

http://medicaments-24.com

www.medicaments-24.net/levitra-vardenafil/levitra-10-mg/