Związek

Nie zawsze chodzi o seks. 4 formy niefizycznej zdrady

Redakcja
Redakcja
28 maja 2019
Fot. istock/skynesher
 

Zdrada nie zawsze przybiera jedną, fizyczną formę. Emocjonalne oszustwo jest czymś o wiele gorszym. Oczywiście, samo słowo kojarzy się nam najbardziej z zaangażowaniem się z kimś w relację erotyczną, ale przecież to nie jedyny sposób, w jaki możemy zawieść ukochaną osobę. To, co uważasz za nieszkodliwe i niewinne, może być naprawdę obraźliwe i krzywdzące dla twojego partnera. Możesz założyć, że to, co robisz, jest w porządku, ale twoja połówka to samo działanie uzna za akt zdrady.

4 formy niefizycznej zdrady, która boli równie mocno

Zdrada emocjonalna

Emocje łączące nas z osobami trzecimi są najbardziej niebezpieczne dla związku, ponieważ nie zawsze są… oczywiste. Możesz bardzo łatwo nawiązać emocjonalny romans z kimś, nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Niebezpiecznie jest wtedy, gdy zaczynasz powierzać swoje uczucia i emocje komuś innemu niż partner.

Zdrada wirtualna

Media społecznościowe ingerują w świat emocji. Znajomość online łatwo przeradza się w romans, nawet jeśli myślisz, że twoja wirtualna relacja jest niewinna i „czysta”. Wiadomości, których nie powinniśmy wysyłać, zdjęcia, których nie powinniśmy pokazywać… Rozmowy, które nie powinny mieć miejsca. Czujesz, kiedy przekraczasz granice.

Romantyczne spotkania

Seks nie jest potrzebny, by kogoś zdradzić. Miłosne wyznania, obietnice, pocałunki, czas spędzony wspólnie z kimś innym niż partner, gdy czujesz, że z tą osobą zaczyna cię łączyć romantyczne uczucie również jest zdradą. Oznacza to, że istnieją emocje, które mogą poważnie zagrozić  twojemu związkowi.

Zdrada „nie – zdrada”

Nie chodzi tu o uczucie, które łączy cię z innym człowiekiem, ale o sytuację, w której spędzasz czas zaniedbując partnera. Może chodzi o hobby, pracę, projekt, który pochłania cię za bardzo, twoje zainteresowania lub cokolwiek innego. Zdrada ma miejsce wtedy, gdy zaczynasz narażać jakość swojego związku i czas spędzony z partnerem. Zawsze dobrze jest mieć życie poza twoim związkiem. Ale nadal powinieneś nadać priorytet swojemu relacji z ukochaną osobą.


Na podstawie:


Związek

Rezygnacja z małżeństwa, które niszczy cię od lat nie jest porażką, może być zwycięstwem

Listy do redakcji
Listy do redakcji
28 maja 2019
Fot. iStock/gaiamoments
 

Poznałaś uroczego faceta, zakochałaś się. Był uważny, charyzmatyczny i sprawiał, że czułaś się wyjątkowo. Ślub wzięliście dziesięć miesięcy później, a następnego lata urodziłaś córeczkę.  Nie widziałaś czerwonych flag. Patrząc wstecz, zadajesz sobie pytanie, jak mogłaś być tak naiwna, tak ufna, tak ślepa. Powoli, ale konsekwentnie, twój świat się zmienił.

Pierwszy raz zdenerwował się na ciebie, bo w nocy odciągałaś mleko. Bolały cię piersi, mała nie była już głodna. Zdziwiona siedziałaś na kanapie starając się robić to najciszej, jak można. „Może po prostu miał zły sen i jest niespokojny” – pomyślałaś, kiedy z krzykiem zatrzasnął przed tobą drzwi waszej wspólnej sypialni.

Drugi raz był wtedy, gdy nazwał cię dziwką, bo założyłaś ładną bluzkę na wasze wspólne spotkanie z jego przyjaciółmi. „Może rzeczywiście wyglądam wyzywająco” – uznałaś i zamieniłaś bluzkę na bawełnianą koszulkę z krótkim rękawem.

Ale tych momentów było coraz więcej i więcej, a ty coraz częściej zastanawiałaś się, czy może jednak on nie ma racji.

Nadszedł dzień, kiedy trudno już ci było dostrzec piękno w sobie i w nim. Wszystko zmieniło się tego jednego wieczora. I już nigdy nie będzie takie samo. Osoba, która przyrzekała cię kochać, chronić i być przy tobie zraniła cię słowami, których nie zapomnisz.

„Nikt inny cię nigdy nie będzie chciał” – zadrwił wtedy, a jego oczy były pełne pogardy i obrzydzenia. „Matka z dziećmi z dwóch różnych ojców” śmiał się sam do siebie. „Jesteś zwykłą dziwką, magazynem spermy”.

Skuliłaś się na podłodze, jak mały embrion, czując się, jakby ktoś dźgnął cię nożem w brzuch. Szlochałaś, ale nie słyszałaś swojego płaczu.

„Jesteś grubą, leniwą suką” – brnął w to dalej. To chyba  w tym momencie poczułaś, jakby twoje ciało podzieliło się na dwie połówki. Część ciebie odłączyła się, by pozostać w tym życiu. Ta druga część zaczęła umierać.

Dni zmieniały się w tygodnie. Czas stał w miejscu. Czułaś, że umierasz trochę bardziej każdego dnia. Wycofałaś się, zamknęłaś w sobie, a wraz z upływem czasu, każdy uśmiech kosztował cię coraz więcej. Tak jak udawanie, że życie jest normalne i wspaniałe.

Wielu przyjaciół nie zrozumiało. Wyglądali na mocno zszokowanych, kiedy im powiedziałaś. „Ale myślałam, że jesteś bardzo szczęśliwa z tym twoim mężem?” – spytała znajoma, najwyraźniej niezdolna zrozumieć, jakim koszmarem stał się dla ciebie związek z człowiekiem, którego pokochałaś.

Zrezygnowałaś, odpuściłaś te tłumaczenia. W głębi serca wciąż przecież czułaś, że to moja wina. Może to ty nie umiałaś go uszczęśliwić?

Pewnego wieczoru rozgniewał się na twoją starszą córkę, która urodziła się niewidoma na jedno oko, i nazwał ją Cyklopem. Pamiętasz dobrze, jak pocieszałaś ją wtedy próbując objąć ją jednym ramieniem i podtrzymując drugie dziecko na biodrze. Byłaś tak wyczerpana brakiem snu i depresją poporodową, że nie byłaś w stanie zareagować.

Nigdy nie czułaś się taka samotna; tak odizolowana, tak beznadziejna. Tej nocy dokonałaś wyboru.

Następne dni były pełne jego nienawistnych i okrutnych uwag i komentarzy. Wiedział już, że odejdziesz, że to naprawdę koniec. Wiedziałaś, że musisz to zrobić dla siebie, jeśli nie dla siebie, to dla twoich dzieci. Zasłużyły na coś lepszego.

Minęło pięć lat odkąd się rozstaliście. Jesteś silna, odporna i wdzięczna za rozstanie.

Nadal jesteś optymistką i wciąż widzisz piękno w każdym człowieku. Teraz jednak zatrzymujesz się na dłużej i uważniej oceniasz sytuacje. Zyskanie twojego zaufania wymaga znacznie więcej czasu, niż osiem lat temu, kiedy to zakochałaś się zbyt szybko, nie rozpoznając kim naprawdę jest osoba kryjąca się za tą uroczą fasadą.

Wielu ludzi, w tym twoi rodzice, było rozczarowanych twoim nieudanym małżeństwem. A raczej, twoją decyzją o odejściu.

Niektóre osoby modliły się o ratunek dla twojego małżeństwa. Przez długi czas czułaś się jak porażka.

W końcu zrozumiałaś, że postąpiłaś najlepiej, jak mogłaś. Bo ten związek był toksyczny i szkodliwy. Jesteś wdzięczna za życzliwość, dobre myśli, modlitwy. Ale to ty kierujesz swoim życiem. Udało ci się.


Związek

Nagły atak głodu i co dalej?

Redakcja
Redakcja
28 maja 2019
Fot. Materiały prasowe

Żyjemy w coraz większym pośpiechu, często jemy poza domem, ale jednocześnie chcemy odżywiać się zdrowo i dostarczać organizmowi cennych składników odżywczych. Po jakie przekąski sięgamy w ciągu aktywnego dnia i jak radzimy sobie z nagłym atakiem głodu? Często nie wybieramy najlepszych możliwości, wręcz przeciwnie sięgamy po niezdrowe przekąski, które znajdą się w zasięgu naszego wzroku. Jak skutecznie poradzić sobie z tym problemem – podpowiada Katarzyna Błażejewska – Stuhr, dietetyk kliniczny i psychodietetyk.

Dlaczego tak chętnie sięgamy po przekąski? Jednym z najważniejszych czynników jest życie w biegu. Często pod wpływem impulsu sięgamy po niezdrowe przekąski, które dostarczają nam pustych kalorii. Istnieją jednak zdrowsze opcje  „on the go”, czyli takie, które zawsze możemy mieć przy sobie, m.in. nasiona i orzechy. Sięgając np. po garść orzechów każdego dnia, możemy zapewnić sobie odpowiednią dawkę mikro- i makroelementów, wspierających naszą witalność, efektywność i siłę potrzebną na resztę dnia. Warto zatem przemyśleć wybór przekąski, aby nie przyjmować pustych kalorii i zaspokoić nagły atak głodu.

– Głód jest najgorszym doradcą żywieniowym, ponieważ komórki w naszym mózgu (podobnie jak czerwone krwinki) najchętniej żywią się glukozą, to właśnie cukier podpowiada nam, gdy jesteśmy głodni. Jednak gdy mu ulegniemy i zjemy coś słodkiego, poziom cukru we krwi szybko się podniesie do wysokich wartości, a potem znów szybko spadnie i… poczucie głodu powróci. Dlatego w nagłych sytuacjach lepiej zjeść połączenie wszystkich niezbędnych składników, np. garść mieszanki bakaliowej, która poza węglowodanami dostarczy nam również białek i tłuszczy, spowalniających wchłanianie cukru i zapewniających energię na dłużej. Warto mieć przy sobie małą i zdrową przekąskę. Unikajmy także zakupów „na pusty żołądek” – głód sprawi, że kupimy znacznie więcej niż nam faktycznie potrzeba – mówi Katarzyna Błażejewska – Stuhr, dietetyk kliniczny, psychodietetyk.

Fot. Materiały prasowe

Jakie bakalie wybierać? Najlepiej takie, które nie tylko nam smakują, ale zawierają szereg cennych właściwości odżywczych i witamin. W przypadku nagłego głodu warto sięgnąć po przekąskę w formie orzechów – które, w poręcznym opakowaniu możemy mieć zawsze przy sobie np. w torebce, plecaku czy szufladzie biurka. Orzechy bogate są w nienasycone kwasy tłuszczowe. Kryją w sobie, także spore ilości witamin z grupy B, dzięki czemu poprawiają stan włosów, skóry czy paznokci. A przede wszystkim pozwalają nam… chrupać i rozładować stres!

– Co pomaga rozładować napięcie? Aktywność fizyczna i praca mięśni. Twarde pokarmy zmuszają mięśnie głowy do ciężkiej pracy. Wybierając chrupiące orzeszki, które wymaga intensywnego gryzienia, dzięki temu rozluźniamy je, unikając szczękościsku, napięć karku i innych dolegliwości związanych z nerwami w życiu – dodaje Katarzyna Błażejewska – Stuhr.

Oczywiście nie możemy zapominać o tym, że orzechy również świetnie sprawdzą się jako dodatek do koktajli, sałatek czy deserów. Wtedy warto je rozdrabniać, ponieważ podane w ten sposób sprawią, że danie zyska lepszą teksturę i smak, a przede wszystkim będzie jeszcze bardziej wartościowe i pełne witamin oraz mikro i makroelementów.

Wybierz swoje ulubione przekąski

Orzechy włoskie to jedne z najbardziej wartościowych orzechów. Zawierają bardzo dużo witamin i minerałów, które wpływają na cały organizm. Są między innymi cennym źródłem potasu, który wzmacnia układ nerwowy i mięśnie, a także witaminy B6 – odpowiadającej między innymi za produkcję krwinek czerwonych. Orzechy włoskie są też jednymi z najbardziej lubianych przekąsek. Rekomendowane są jako zdrowa i pożywna przekąska przez Instytut Żywności i Żywienia, znalazły się również w piramidzie zdrowia i aktywności fizycznej.

Migdały to prawdziwy skarb natury – są nieodłącznym elementem zbilansowanej diety dzięki zawartości magnezu, wapnia, a także cennej witaminy B2 i kwasu foliowego. Już niewielka porcja zaspakaja cało dziennie zapotrzebowanie na witaminę E, cynk i miedź, co sprawia, że są one najlepszym sposobem na piękny i zdrowy wygląd. Lekko solone, prażone w piecu to forma smacznej przekąski.

Nerkowce są najsmaczniejsze i najzdrowsze są w postaci zwykłej przekąski. Orzechy nerkowca to źródło witaminy B6 oraz cynku, przyczyniających się do zmniejszenia uczucia zmęczenia i znużenia. Zawarte w tej przekąsce selen i miedź pomagają zachować zdrowe włosy i paznokcie. Proponujemy sięgać po przekąskę w postaci nerkowca lekko solonego, prażonego w piecu.


Artykuł powstał we współpracy z Bakalland


Zobacz także

„Ja o krzywdzie i wybaczaniu wiem dużo. Molestował mnie ojciec, dziś jestem blisko niego”

Moje życie z tyranem. Odnajdujesz tu cząstkę siebie?

Znasz mnie od 20 lat, a jednak nie znasz wcale. To jakbym w ogóle nie istniała