Psychologia Związek

Magdalena Chorzewska: „Każda nowa znajomość zazwyczaj zaczyna się cudownie. Bez emocji można zobaczyć o wiele więcej”

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
7 czerwca 2017
Fot. iStok/martin-dm
 

Zakochujemy się i odkochujemy, wchodzimy w związki, zdarza nam się „sparzyć” i cierpieć w toksycznych, trudnych relacjach. Gdyby tak można było, jeszcze na samym początku znajomości, kierować się bardziej rozumem i intuicją, a nie emocjami… O tym, skąd wiadomo, że to „nie to” i kiedy uciekać przed nowo poznanym mężczyzną, gdzie pieprz rośnie, rozmawiam z Magdaleną Chorzewską, psychoterapeutą, psychologiem, coachem.

Anna Frydrychewicz: Czasem, ledwo zakończy się jedna relacja, my już biegniemy na spotkanie następnej, żeby zapomnieć o tym, co bolało.

Magdalena Chorzewska: Zdecydowanie odradzam przeskakiwanie z jednej relacji w drugą. Szukanie tak zwanego „plasterka” ukoi ból i samotność tylko na chwilę… a w rozstaniu rzecz polega na tym, aby przeżyć stratę. Uporać się z emocjami, a nie spychać je „pod dywan” i budować coś nowego z nieprzepracowaną stratą i żałobą. Chyba, że związek od dawna był tylko fasadą, wtedy przejście w nowy związek jest dosyć zrozumiałe.

No, a jeśli ta nowa znajomość znowu okazuje się atrakcyjna, prawie doskonała? Skąd mamy wiedzieć na pewno, że tym razem nie popełniliśmy błędu?

Każda nowa znajomość zazwyczaj zaczyna się cudownie. Okazuje się, że ona nigdy nie spotkała nikogo tak wspaniałego jak on. Wszystkie cechy charakteru, osobowość, zachowania, gesty – ideał! Tyle, że warto na tym etapie porozmawiać z przyjaciółką, osobami z naszego otoczenia i opowiedzieć im o nowej znajomości. Bez emocji można zobaczyć o wiele więcej.

Rozum mówi co innego, serce co innego. Czy są jakieś sygnały, na samym początku znajomości, które powinny nas zaniepokoić?

Pewnie, trzeba tylko umieć je dostrzec. Kiedy pewne fakty nam się nie zgadzają, kiedy jest za dużo tajemnic, kiedy wiemy, że nowy partner zauroczył i porzucił ostatnich 10 kobiet, to powinno wzbudzić nasz niepokój. Istnieje prawdopodobieństwo, że nas też porzuci. Zwracajmy uwagę na to, czy mężczyzna nie zachowuje się w sposób chamski lub ordynarny w stosunku do nas, a na dalszym etapie związku izoluje nas od znajomych, rodziny czy przyjaciół. Niepokojące jest również zbyt szybkie wyznawanie miłości i dążenie do przekraczania „na szybko” etapów znajomości, które powinny trwać. Warto wsłuchać się w siebie, swoje odczucia i zapytać, czego tak naprawdę od tego mężczyzny potrzebujemy i czy to właśnie dostajemy.

Ale miłość sprzyja idealizowaniu…

No tak. Klasyczne idealizowanie partnera i zauważanie w nim wszystkiego, co chcemy zauważyć, a nie tego jaki jest naprawdę, to gwarancja kłopotów. Tak, jak wspominałam ideałów brak! Tu uaktywnia się błąd atrybucji. Nadajemy ukochanemu cechy, których szukamy. I zapewniam, że nie bez powodu wybieramy właśnie tego partnera. Poza tym, może trafiłyśmy na niezłego manipulatora?

A manipulatora można rozpoznać w trakcie zwykłej, pierwszej rozmowy? 

Tak, wystarczy posłuchać co i w jaki sposób mówi. Jak opowiada o życiowych zawirowaniach. Jeśli coś mu się w życiu wydarzyło, zawsze opowiada z perspektywy osoby pokrzywdzonej, nie bierze na siebie odpowiedzialności za niepowodzenia, asekuruje się. A w związku – wymusza coś na nas: zachowanie, określony rodzaj emocji, reakcji. Zachęcam do zapoznania się z trójkątem dramatycznym- zgodnie z tą teorią w relacji często wchodzimy w rolę ofiary, wybawcy i kata. Manipulator zazwyczaj zajmuje pozycję i kata i ofiary. Słuchajmy uważnie i nie bójmy się konfrontować potencjalnego partnera z tym co mówił wcześniej, jeśli teraz to się nie zgadza. Miałam ostatnio pacjentkę, która trafiła na manipulatora. Zaprosił ją na wspólny weekend. Z wielu powodów nie mogła jechać, wyjaśniła mu dlaczego. A on do niej tonem zbitego psa: „Czyli nie chcesz ze mną jechać?” I to jest już pewna forma manipulacji.

Mina pokrzywdzonego, odpowiedni dobór słów – manipulacja jest celowym działaniem. A niestabilność emocjonalna? Czy można to jakoś „wyłapać” na początku znajomości? 

Cechy świadczące o niestabilności to wieczna zmiana: zdania, nastroju, planów. To taki swoisty roller coaster, duża emocjonalność i taka przerysowana dramatyczność. Wszystko wydaje się takiej osobie sto razy bardziej intensywne, a emocje szybko ulegają zmianie. Mówi w silnych emocjach rzeczy, które nas niepokoją. Na spokojnie przeprasza, po czym robi to samo.

Jest skłonny do przemocy?

Typ „przemocowca” to bardzo często „ugrzeczniona” osoba, z początku bardzo miła, lecz niekontrolująca rozdrażnienia i napięcia. Wybucha od czasu do czasu, to taki typ zazdrośnika, potrzebujący ciągłej atencji. Warto zwrócić uwagę, czy osoba, którą jesteśmy zainteresowane nie wypowiadają się źle i agresywnie o kobietach. O tym, że mężczyzna pochodzi z rodziny przemocowej, gdzie jest przyzwolenie na bicie kobiet dowiemy się raczej na późniejszym etapie znajomości.

To kiedy powinniśmy absolutnie zakończyć znajomość z daną osobą, a kiedy możemy dać sobie „jeszcze jedną szansę”? 

Znajomość należy zakończyć, gdy tylko czujemy zagrożenie ze strony partnera. Gdy emocjami przeważającymi nad radością są  smutek i lęk. Gdy cierpimy lub gdy czujemy, że to nie „to”. Relacja ma na celu dać nam możliwość zaspokojenia potrzeby miłości i bliskości ale także dawania tego drugiej osobie. Jeśli nie mamy w sobie pozytywnych uczuć, czujemy się zalęknione i osaczone – związek nie ma sensu. Jeśli partner nas oszukuje, zmusza do czegoś czego nie chcemy, są to wyraźne sygnały, które powinny dać nam do myślenia, czy warto trwać w tej relacji. Założenie „bycia razem” jest takie, że mamy być z kimś szczęśliwe.

Mamy prawo zareagować i „wtrącić się” w związek bliskiej nam osoby, jeśli coś nas niepokoi?

Oczywiście. Myślę, że w bliskiej przyjaźni, takiej, gdzie przyjaciele chcą dla siebie dobrze, warto ich słuchać. Zachęcam do pytania przyjaciół o ich punkt widzenia. Warto reagować, jeśli widzimy, że z bliską nam osobą dzieje się coś złego. Na początek wystarczy zwykła rozmowa o tym co „dziwne”” , niepokojące, inne niż zazwyczaj. To samo dotyczy naszych relacji z naszymi dorastającymi dziećmi.

Ale jak rozmawiać z nastolatkiem o jego znajomościach tak, by się od nas nie odwrócił?

Zawsze mówię rodzicom małych dzieci, że właśnie pracują na relację z nastolatkami :), że jeśli dziecko, także starsze, nam ufa, to przyjdzie do nas z problemem. Zachęcam, abyśmy mówili od siebie, używając komunikatów typu „ja”. Na przykład: ”Widzę, że jesteś smutna od pewnego czasu i bardzo mnie to martwi. Czy masz jakiś problem i chciałabyś porozmawiać?”.

Warto jednak zaznaczyć, że dziecko, które czuje się oceniane, nie otworzy się przed rodzicem. W relacjach nastolatków dzieje się bardzo wiele, dlatego nie wolno tego bagatelizować, a trzeba to uszanować. Reasumując, słuchajmy a nie doradzajmy od razu. Nie oceniajmy, a starajmy się zrozumieć. Nasze dziecko nie jest nami i ma stanowczo mniej lat 🙂 więc nie wszystko musi wiedzieć, ale odczuwa zdecydowanie wiele emocji i czasami potrzebuje po prostu poczuć się bezpiecznie w rozmowie z nami, żeby uzyskać stabilizację, choć na chwilę.


 

FullSizeRenderMagdalena Chorzewska – psycholog, psychoterapeutka poznawczo-behawioralna, coach.  Doświadczenie zawodowe zdobywa i zdobywała w pracy z pacjentami w poradniach psychologicznych i w gabinecie prywatnym. Od 2013 roku współpracuje  redakcją Dzień dobry TVN. Występowała również w roli eksperta w Stylowym Magazynie Agnieszki Szulim w TVN Style.


Psychologia Związek

30 rzeczy, które wiesz i które rozumiesz tuż przed 40-tką!

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
8 czerwca 2017
Fot. iStock/filadendron
 

Prawdziwa zabawa życiem zaczyna się po 40-tce. Oczywiście jeśli tylko sobie na to pozwolimy. Bo kto ma większy potencjał, kto więcej zdobytego doświadczenia, jeśli nie 40-latka?

To czas, kiedy zaczynamy realizować swoje plany, kiedy sięgamy po marzenia, kiedy w końcu tak naprawdę wiemy, czego chcemy. To czas, gdy nic i nikt nie może nas zatrzymać, bo stajemy się silne, mocne, budzi się w nas dzikość, która pozwala sięgać szczytów. I nie ma w tym krzty przesady. Tak właśnie jest!

Dlaczego?

Bo są rzeczy, o których wiesz i które rozumiesz tuż przed 40-tką!

1. Weekendy w całości spędzone na imprezowaniu, to nie zawsze jest dobry pomysł.

2. Nie ma rzeczy, która zastąpiłaby dobry sen.

3. Na jednej ścieżce do kariery może znajdować się tysiące rozwidleń.

4. Posiadanie miejsce, gdzie możesz ukryć się przed wszystkim i przed światem jest bezcenne.

5. Liczba ludzi, którymi się otaczasz staje się coraz mniejsza i… wychodzi ci to na dobre.

6. Już wiesz, że nie istnieje jedna wielka miłość, choć zrozumienie tego zajęło ci trochę czasu.

7. I też wiesz, że każdy choć raz cierpi z powodu (jak mu się wydaje) tej jednej wielkiej miłości.

8. Rozumiesz, że przyjaciół poznaje się nie tylko w biedzie, ale też po tym (co równie ważne), że świętują z tobą sukces.

9. Każdy z nas musi przeżyć jakąś tragedię, niestety.

10. Kiedyś wydawało ci się, że możesz wszystko, dziś wiesz, że są pewne ograniczenia.

11. Nie jesteś idealna i masz to w dupie.

12. Moda ma takie znaczenie, jak kolor deski klozetowej w toalecie.

13. Masz (oby) świadomość przemijania i śmierci, dlatego w pełni korzystasz z życia.

14. Rozumiesz (też oby), że samo narzekanie nic w twoim życiu nie zmieni, że trzeba zacząć działać, aby coś zmienić.

15. Masz również świadomość, że nie ma magicznej różdżki, która słowa zamienia w czyny. Mówienie o tym, co byś zrobiła nie wystarczy, by to zrealizować.

16. Aktywność fizyczna jest antidotum na wszystko.

17. Dobra książka również takim antidotum bywa.

18. Słowo „sukces” z czasem ma dla ciebie coraz mniejsze i mniejsze znaczenie.

19. 99% rzeczy, których uczyłaś się w szkole i na studiach jest kompletnie bezużyteczna.

20. Nagle okazuje się, że (do wyboru) znienawidzone kapcie lub szlafrok lub sweter czy czapka na zimę to rzecz, bez której nie możesz się obejść.

21. Już nie bierzesz się ze swoim bykiem za rogi, bo go w końcu oswoiłaś.

22. Aby nauczyć się czegoś nowego potrzebna jest pasja, a nie perswazja.

23. Dzisiaj dopiero rozumiesz, co znaczy więcej luzu. W końcu przestajesz być sztywniakiem.

24. Całkowicie zgadzasz się z tym, że pewne rzeczy, choć przychodzą do nas za późno, to jednak dobrze, że w ogóle przychodzą.

25. Bycie egoistką w końcu nie jest dla ciebie niczym obraźliwym. Bo na zdrowy egoizm w końcu i ty stawiasz.

26. Nie boisz się mówić tego, co myślisz. Jeśli komuś to nie pasuje, trudno.

27. Doceniasz mądrość starości. Słuchasz autorytetów.

28. Już wiesz, że porażki nie przydarzają się tym, którzy nic nie robią. Ty po kolejnej wstajesz, otrzepujesz się i idziesz dalej. Silniejsza.

29. Dostrzegasz i doceniasz i dbasz o ludzi, którzy zawsze byli przy tobie blisko.

30. Nadal czujesz się młoda i za to, kim dzisiaj jesteś – jesteś sobie wdzięczna.


Psychologia Związek

7 mitów o kobiecej masturbacji. Kto powiedział, że kobiety nie oglądają porno?

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
7 czerwca 2017
Fot. iStock/stock_colors

Jak to się dzieje, że mimo rewolucji seksualnej, zmian obyczajowych i coraz większej świadomości dotyczącej naszej seksualności, mity wokół kobiecej masturbacji nadal świetnie funkcjonują w naszej świadomości? Dlaczego dajemy wiarę przekonaniom wynikającym z braku wiedzy i nieco lekceważącego stosunku dla naszych potrzeb?

7 mitów o kobiecej masturbacji

1. Kobiety się nie masturbują

Badania wykazują, że ok 92% kobiet w wieku 18-22 lata masturbuje się regularnie. Niezależnie od tego, czy ten wynik odzwierciedla rzeczywistość (zakłada się, że może być zaniżony, a odpowiedzi respondentek nie zawsze zgodne z prawdą), trzeba zdać sobie sprawę, że sprawianie sobie samemu przyjemności seksualnej jest czymś naturalnym, niezależnie od płci.

2. Kobieca masturbacja jest czymś w rodzaju dziwactwa

Wielu mężczyzn uważa, że seksualność kobiet nie istnieje lub nie powinna istnieć „poza relacją” z partnerami. Że seks „solo” to coś „dziwnego”, jeśli dotyczy żony, partnerki, dziewczyny. Tymczasem seksualność jest nieodłącznym elementem życia każdej z nas. Pora przestać wierzyć w to, że mężczyźni masturbują się w odpowiedzi na własne pragnienia, a kobiety po to, by zaspokoić cudze.

3. Kobieta, która się masturbuje jest wyzywająca

Pokutuje w nas przekonanie rodem z filmów porno, że kobiecy seks solo, to jedynie stymulacja dla mężczyzny, nic innego. Traktowana w ten sposób jest jedynie zaproszeniem do zbliżenia dla niego.

4. Masturbacja kobiet jest związana z emocjami

Według popularnych mądrości, mężczyźni mają w seksie szybkie i jednoznaczne fantazje, kobiety natomiast wyobrażają sobie siebie i swojego partnera przy zapachowych świecach i jedwabnej pościeli, kiedy seks jest aktem uświecającym miłość i ujednolicającym nasze umysły, ciała i dusze. Nic bardziej mylnego. Czasem wystarczy nam po prostu kilka minut na dotykanie samej siebie, a potem głęboki relaks i sen. Nie są nam też obce erotyczne fantazje jak z niemieckich filmów.

5. Kobiety nie oglądają porno

Ten mit idzie w parze z przekonaniem, że to mężczyźni  stale myślą o seksie, a kobiety są „czyste” i cieszą się nim jedynie w kontekście emocjonalnym, uprawiając go ze swoim partnerem.

6  Masturbacja jest czymś wrodzonym u mężczyzn, a u kobiet – „wyuczonym”

Damska seksualność była tłumiona latami, co do tego, nie ma wątpliwości. Niektóre kobiety odkrywają ją i swoje potrzeby dopiero w późniejszym okresie życia, ale wiele z nas zaczyna się masturbować bardzo wcześnie. Kobiety nie są mniej „seksualne” niż mężczyźni, niektóre odkryją masturbację przez przypadek, inne się jej nauczą.

7.  Kobiety powinny się masturbować, żeby czuć się silne

Kobiety nic nie powinny w sferze seksualności poza jednym: postępowaniem zgodnie z samą sobą.


Na podstawie:

 


Zobacz także

Depresja utajona - jak ją rozpoznać? 5 naturalnych metod, które mogą skutecznie wesprzeć walkę z depresją

Depresja utajona – jak ją rozpoznać? 11 nawyków, które naprowadzą cię na właściwy trop

Jak manifestować swoje prawo do miłości? Po pierwsze: przestań do cholery wierzyć w to, że na miłość trzeba zasłużyć! Kochaj!

Kochaj!

Zdrada lubi „okoliczności”. 8 rzeczy, które popychają do zdrady

сиалис купить в киеве аптека

anabolik-store.com.ua/kursy-i-terapiia/clomed_clomiphene_20_tab_po_50_mg.html

женский возбудитель