Lifestyle Związek

List do męża niewdzięcznika, którego w końcu porzucić dla młodszego postanowiłam

Seksualnie
Seksualnie
8 października 2016
List do męża niewdzięcznika
Fot. Unsplash /
 

Drogi mój mężu niewdzięczniku,

Jeśli trzymasz ten list, w mam nadzieję drżących dłoniach, oznacza to, że ja twoją małżonka szanowna, odjechała w siną dal. Dodam jeszcze – nie, że specjalnie czy złośliwie, a raczej w myśl szczerości ostatecznej –  że nie poszłam w tango sama. Pomyślałam sobie rano, że nie będę się już męczyć i zadręczać swoją obecnością, bo i tak się bidaku umordowałeś ze mną tyle lat. Ty utrudzony po pracy wracałeś, a ja wymagałam cuda wianki prosząc, żebyś na przykład skarpety zmienił. Potwór byłam!  Bo kto kochający wiecznie mendzi nad uchem, żebyś mnie do kina raz na kwartał zabrał? Kto to widział, takie żądania, tyle lat?!  Żeby się o kwiatka na rocznicę upominać?  I to rok w rok?!  Żeby ciągle jęczeć o jakikolwiek odruch czułości?

To faktycznie, trzeba być mną i serca nie mieć! Ale zanim zwrócę ci wolność upragnioną, przeze mnie ograniczoną i zszarganą, wytłumaczę ci coś mój drogi. Dlaczego szafy swe puste zostawiłam, za to pełen zlew garów i w pralce twoje ulubione gacie. Tym razem już nie uprane.

„Ślubuję ci miłość, wierność i że cię nie opuszczę…”. Powiedz mi kochanieńki, którego ty słowa w tym zdaniu nie zrozumiałeś, ani wtedy ani do dziś dnia? Bo jeśli dobrze pamiętam to już po miesiącu od wesela, cała ta przysięga poszła się bynajmniej nie walić. Jeśli wiesz, co chcę ci przekazać i gdzie tu sarkazm, aż krzyczy. Bo miłość to ty miałeś, ale do telewizora. Ile ja bym dała, żebyś chociaż raz na dwa tygodnie mnie tak ścisnął w talii jak tego pilota posranego. Aż mi się gorąco robiło i wyginało ciało, gdy to widziałam. Ale ty patrzyłeś wtedy na mnie i  gasiłeś me pragnienia jednym zdaniem: – Co się tak krzywisz? Brzuch cię boli? I całe moje podniecenie i marzenia, by na chwilę być jak ten pilot w twoich mocnych dłoniach szło w pizdu. Wierność mówisz? Oczywiście i to wręcz zawzięta! Do pracy swojej. I meczów, boksu, skoków narciarskich i hokeja. Bożenciu, jakiś ty im wierny był, aż głupio było z nimi rywalizować, bo konkurencja z Eurosportu mnie zmiażdżyła na starcie. Przechadzałam się przed twoim nosem w skąpej bluzeczce, z dupą prawie na wierzchu, ale za każdym razem było tak samo. – Ty chyba przytyłaś znowu, bo ci z zza małej bluzki o mało cycek nie wylazł – mówiłeś.  A wylazł, k*rwa jego mać, bo tak się rwał do ciebie capie jeden, ślepy jak kret na dodatek! I nie opuszczałeś mnie mój miły, jak to pięknie recytowałeś? Ty serio na łeb upadłeś, skoro uważałeś, że przeniesienie się ze wspólnej sypialni na sofę się w to nie wlicza?  Zresztą, w naszym wspólnym łożu, oprócz chrapania, bąków i gadania o rachunku za prąd, innych atrakcji nie pamiętam. A przepraszam! Raz miałeś przypływ radosnej twórczości i w jej porywie zdążyłeś mi nawet majtki zdjąć. Święto jednak trwało krótko i skończyło,  jak się na chwilę odświeżyć skoczyłeś.  Tyłek od czekania tak mi  przemarzł, że  z powrotem naciągnęłam gacie i machając oddalającej się wizji na w końcu jakiś seks, poszłam spać.

Dwoiłam się i troiłam mimo to wszystko wymyślając coraz nowsze triki, żeby cię złowić. I tak oto gotowałam z Gordonem Ramseyem słuchając wszystkich jego wskazówek. I gdy wjeżdżałam na stół z popisowym daniem słyszałam tylko zawiedzione: – A to nie ma pomidorówki z ryżem? I gdy pytałam, czy podoba ci się moja nowa fryzura, patrzyłeś tak zaskoczony, jakbyś dopiero co odkrył, że w ogóle mam włosy. Do kina nie chodziliśmy, bo po co, skoro na necie można wszystko i za darmo. Na koncert czy do klubu? Jakby w domu płyt nie było i odtwarzacza. O restauracji nie wspomnę, przecież wystarczy ci gar pomidorówki i żywiecka w lodówce, zaraz obok piwa. Kto by też świętował fakt, że co roku jest starszy?  No chyba tylko ja! No bo przecież nie będę wymagała pamięci o kolejnej rocznicy ślubu, skoro takie męki ze mną przechodziłeś. Sam widzisz mój drogi, że zarzutów coraz więcej, ale nie martw się już kończę. Muszę zostawić jeszcze kawałek miejsca, żeby ci opowiedzieć, co to się stało, że się w końcu aż tak posrało. Bo coś czuje, że nadal tam stoisz i nic nie rozumiesz. Czemu ja w końcu tę walizkę spakowałam i wyfrunęłam z gniazdka naszego. Tak przecież normalnego i do porzygania stereotypowego. Gdzie mąż pracuje, a żona gotuje i nikt od nikogo więcej nie oczekuje.

To było wtedy, gdy po raz kolejny mizdrzyłam się do ciebie w nowej koronkowej bieliźnie. A ty kazałeś mi iść do Baśki po pomoc. Bo ewidentnie coś mi dolega skoro tak pląsam i się wyginam, a ty się na babskich dolegliwościach nie znasz. I poszłam, wedle życzenia twego, ale Baśki nie było.  Na szczęście choć raz jej nie było! I pomocy udzielił mi ktoś inny. I teraz ci podziękuję, że tyle lat ze mną o tę swoją wolność walczyłeś, aż wygrałeś.

Więc dziękuję ci mój mężu, że zamiast Baśki był On. Młody, z klatą lśniącą i wypukłą, w czystych skarpetkach, pachnący i szarmancki. Ba! On od razu zauważył, że jestem kobietą, dasz wiarę?! Twoja praczka, sprzątaczka, kucharka, robotnica i podawaczka piwa, jest kobietą z krwi i kości. Pełną dawno nie wyprowadzanego na spacer pożądania! Oj poszliśmy my wtedy na maraton nawet, a nie spacer! Męczący, potem i jękiem opływający, długi i po dawno nieodwiedzanych krainach. Zaczęłam ja tępa dotąd strzała rozumieć, dlaczego ty kochany tak ten sport lubisz. Szkoda, że tylko oglądać, bo uwierz mi na słowo, uprawianie polecam dużo bardziej! I moje z uporem przez lata nogi golone w końcu ktoś zauważył. I powiedział, że mam skórę gładką jak licealistka. A gdy się spotkaliśmy po raz kolejny, to jadł moje danie, całując mnie po rękach i pokazał, że stół to faktycznie idealne miejsce do konsumpcji. Nie tylko talerza z zupą, mój drogi. A żebyś ty wiedział, co można w kinie robić w ostatnim rzędzie, gdy ludzi prawie nie ma! Zresztą co ja ci będę opowiadać, to trzeba przeżyć. Ale nie, co ja bredzę! Przecież to mi się w dupie poprzewracało i zachciało być kobietą. Nie tylko żoną i sprzątaczką, ale też kochanką, przyjaciółką i  dziewczyną, którą trzyma się za rękę. Ty potrzebujesz, jak każdy normalny człowiek spokoju w fotelu z piwem w ręce. To z moim łbem coś się stało, że mi się innego życia zachciało. Dlatego wybywam mój drogi z moim gachem młodziuteńkim, który mnie pewnie w końcu gdzieś porzuci. Ale to już nie twoje zmartwienie będzie, mój ty umęczony biedaku. Ty już tylko odpoczywaj po tych wszystkich dniach, które ci zatrułam swoimi wymaganiami.  Ja sobie jakoś poradzę. Może ktoś inny zechce mnie znosić, jeść moje polędwiczki, i oglądać mój prawie nagi tyłek, gdy witam go w progu zaraz po pracy. A jeśli nie, to będę podróżować i innych krajów do utraty tchu smakować. Poradzę ja sobie jakoś, bylebyś ty już miał ten spokój, upragniony.

I nie klnij tam w duchu słodziutki, że jeszcze biegiem wrócę, że jeszcze pożałuję. Bo jedyne czego mi teraz i zawsze będzie żal, to fakt, że nie mogę  widzieć twojej głupiej miny.

Całuski i adios mężulku 🙂

 


Lifestyle Związek

Strefy erogenne? Czyli całuj miły, całuj… tu! [ 18+ ]

Seksualnie
Seksualnie
10 października 2016
Strefy erogenne? Czyli całuj miły, całuj... tu!
Fot. iStock / South_agency
 

Uwaga! Artykuł zawiera treści tylko dla dorosłych.

Kiedy odprowadzał ją do domu – milczeli, rozmowa nie była im potrzebna. Pachniał tak intensywnie – choć dałaby głowę, że jest jedyną osobą, która czuje ten zapach, czuje to napięcie.

Nie potrzebował zaproszenia, gdy wysunęła klucz do zamka. Klucze upadły z łoskotem na podłogę przez chwile zagłuszając jej przyspieszony oddech. Serce waliło jej w piersi, puls czuła w głowie, piersiach i na koniuszkach palców. Czuła jak rośnie, gdy przyparł ją do ściany. Gdy on zsuwał się coraz niżej, błądziła niepewnie dłońmi po jego karku.

Pierwszy pocałunek sprawił jej ból, gdy wdzierał się ustami pod jej bieliznę. Poczuła, jak jego zarost trze o uda, jak drży. Drżą oboje.

Z każdym uderzeniem serca chciała błagać go, żeby w nią wszedł. Nie robiła tego, wygięła tylko plecy, jakby chciała zatrzymać miedzy udami falę gorąca, która na nią spłynęła. Oboje wiedzieli, że może z nią zrobić, co zechce. Droczył się z nią, grał, a ona uginała się pod jego palcami jak kotka. Przez chwilę wstydziła się wydać z siebie jakikolwiek dźwięk, na to też jej nie pozwolił.  Boże, jak on całował…

Wiedział, dokładnie wiedział, gdzie prowadzić swoje usta i palce… Czuła się, jakby po raz pierwszy poznawała swoje ciało naprawdę. A przecież nie raz już kochała. Bo są tacy kochankowie, bo są takie miejsca…

Strefy erogenne kobiety

Wybierz, gdzie chcesz pocałować… (KLIK) ♥

strefyerogennekobiety1 strefyerogennekobiety2
strefyerogennekobiety3 strefyerogennekobiety4

USZY

W tej okolicy jest całkiem sporo zakończeń nerwowych, i to właśnie dzięki nim – tak lubimy pocałunki „w uszko”. Owszem, świadome swojego ciała kobiety powiedzą: to nie wszystko kochanie, uszy, szyja, brzuch nie wystarczą, żeby zaciągnąć nas do łóżka. Oj nie, musicie się bardziej postarać – co nie znaczy, że macie o tych miejscach całkowicie zapominać!!! Całować! Pieścić!

SZYJA I KARK

Nic tak nie rozluźnia, jak masowanie i całowanie karku. Szyja kobiety to seksualna autostrada do nieba. Jeśli jesteś wytrawnym kochankiem, szybko poczujesz efekty swojej pracy w tej okolicy, drżenia, gęsią skórkę, wyginanie szyi. Jeśli nie – trzymaj się od niej z daleka, końskie podgryzanie, jak testowanie jabłek na straganie… NIE, nie, nie. Lepiej zajmij się głaskaniem. To nie crossfit!

PIERSI

Czasem lubimy, czasem nie – to sprawa bardzo indywidualna. Najbardziej unerwione są brodawki – czyli po waszemu sutki (a nawet sam ich czubeczek). Pamiętajcie tylko o jednym, to nam ma sprawiać przyjemność (!), stres ball zakupicie tanio na aukcjach internetowych.

Jeśli nadal macie pewien kłopot ze zrozumieniem, co może kobiecie przeszkadzać w „tarmoszeniu” piersi – wykonajcie taki zabieg na własnych jądrach. Powodzenia.

POŚLADKI

Klapsy? Hmm, najpierw o to zapytajcie. Ale zdecydowanie ta okolica wymaga twardszej ręki. Pieszczoty pośladków powinny być zdecydowane. To dlatego, że pupa zbudowana jest tkanki mięśniowej i tłuszczowej. Trudniej o silniejsze doznania. Proponujemy również sprawdzić łaskotki w tej okolicy.

OKOLICE INTYMNE

Tu miejsc do pieszczot jest od wyboru do koloru. Nieśmiertelna łechtaczka – tak, Panie i  Panowie – nie bójcie się tego słowa, a tym bardziej pieszczot. Jeśli marzy się wam miłość francuska, pamiętajcie, że my kobiety potrzebujemy czasu, uzbrójcie się w cierpliwość – warto! Dopieszczona kobieta na skraju orgazmu, to jak prezent od losu. Jeśli zadbacie o nas, będziecie długo wspominać ten seks, oj długo (kto wie, może nawet na łożu śmierci).

Nie rzucajcie się na nas, jak pies na kiełbasę. Tu trzeba wyczuć partnerkę, pozwiedzać, poeksperymentować. Przygotujcie zabawę w ciepło – zimno (polecamy lód i ciepły napój przy łóżku, dla lepszego efektu opaska na oczy ukochanej, nie musi widzieć, jak posiorbujecie w trakcie herbatkę ;).

WEWNĘTRZNE NARZĄDY PŁCIOWE

Sprawa jest jasna. Wskazówki? Dajcie się kobiecie poprawić, wybrać pozycję. Tak abyś miał szansę znaleźć TO miejsce!

WEWNĘTRZNA STRONA UD I TYLNA CZĘŚĆ KOLAN

Bardzo wrażliwe na dotyk i pieszczoty. Również tu znajduje się sporo zakończeń nerwowych.

POD KOLANAMI

Pobudzanie kobiet pieszczotami pod kolankiem wcale nie jest takie trudne, jak się wydaje. Mamy tam całkiem sporo zakończeń nerwowych, dzięki czemu pocałunki i dotyk są ogromnie przyjemne. Mamy też łaskotki – a przecież lubimy się śmiać w łóżku!

STOPY

Zapomniane i niedocenione. Choć tak często o nich zapominamy, są bardzo wrażliwe. Kto  by pomyślał, prawda? Przetestujcie w domu!

Strefy erogenne mężczyzny

 strefyerogennemezczyzny1a  strefyerogennemezczyzny2
strefyerogennemezczyzny3a  strefyerogennemezczyzny4

TWARZ

Całuj, miła, całuj! Powieki, skronie. Masuj, pieść i dotykaj. To szczególne miejsca na męskiej twarzy.

USTA

Odpowiednie pocałunki szybko podniecają mężczyzn. Każdy lubi trochę inaczej – sama musisz poeksperymentować i sprawdzić, gdzie kryje się w twoim mężczyźnie guzik „na baczność”. Podgryzanie, francuskie pocałunki, czy inne pieszczoty. Warto wypróbować wszystko. Efekty zobaczysz – lub poczujesz ;).

RAMIONA I KARK

– Chodź, wymasuję ci plecy… kto choć raz tak nie rozpoczął gry wstępnej? Nie widzę, lasu rąk. No właśnie. I bardzo dobrze, bo ramiona i kark naszych panów, to klucz do ich rozluźnienia, dobrego nastroju i chrapki na więcej… A wszystko dzięki tzw.mięśniom kapturowym (dziękujemy mięśnie 😉 !).

SZYJA

Och tak! A raczej Oh!yes. Lecz nie cała męska szyja spragniona jest kobiecych pocałunków.  Najsilniejsze doznania to pieszczoty w okolicy jabłka Adama oraz skóry pod żuchwą. Panowie to kochają. To silna strefa erogenna. Brodacze – sporo tracicie panowie!

USZY

Nie tylko dotyk odgrywa tutaj gorącą rolę, smaczku dodają również wrażenia dźwiękowe. Kto by pomyślał, że z mężczyzny taki muzyk.

POŚLADKI

Może nie zabrzmi to wyjątkowo smacznie, ale pośladki w okolicy odbytu mają u panów sporo zakończeń nerwowych – dlatego ta okolica to fabryka silnych bodźców naszych kochanków. Działa bardzo szybko.

GENITALIA

Tu następuje prawdziwa eksplozja przyjemności! U mężczyzn genitalia dostarczają największej (choć nie jedynej) przyjemności seksualnej, tu skupione są punkty erogenne naszych rycerzy. Miłe pannie – nie oszczędzajcie ich!

Bo są takie miejsca, oj są, które warto całować…

Bawcie się dobrze!


Na postawie: Sens &seks, portalzdrowiaseksualnego.pl

 


Lifestyle Związek

Dlaczego udajemy orgazm? Bo że czasami udajemy, cóż… zdarza się naprawdę najlepszym

Seksualnie
Seksualnie
14 września 2016
Fot. iStock/AleksandarNakic

No dobra, wiemy, że nie orgazm czyni seks dobrym, ale na pewno lepszym. Wiemy już też, że nie zawsze orgazm jest w seksie potrzebny, czasami liczy się wiele innych jego aspektów. Bliskość, intymność. W końcu orgazm to nie wszystko. Niby. Niby mamy się nie przejmować, że go brak, zwłaszcza tego, który dotyka punktu G. Wiemy też, że orgazm można osiągać na różne sposoby, niekoniecznie wtedy, gdy on jest w środku i niekoniecznie z partnera udziałem…. To mit, na którym często budujemy wizję seksu idealnego.

Może dlatego tak często udajemy orgazm? Bo która z nas nie udawała? No chociaż raz drogie panie? Nie zdarzyło wam się?

Zrobiłam szybką kobiecą sondę mailową. Temat złapał, potraktowany z dystansem i śmiechem. Ale kilka jednoznacznych odpowiedzi padło.

Okazuje się, że jak już orgazm udajemy, to najczęściej robimy to:

Z nudów

Wiecie na zasadzie on wkłada, wyciąga, a ty gapisz się w sufit i myślami jesteś już zupełnie gdzie indziej – na pewno nie we wspólnej sypialni. Zamiast zacząć ziewać kilka razy wzdychasz głośniej i już. Po zawodach. Możesz zająć się bardziej dzisiaj interesującymi cię rzeczami.

Z braku czasu

Znacie to? Kiedy on krąży wokół, czai się zaczepia. A wy kompletnie nie macie głowy do seksu, no może jeszcze głowę tak, ale czasu za grosz. Bo zupę gotujecie na kolejny dzień, bo jeszcze musicie koszulki dzieciom wyprasować. Paznokcie do pracy pomalować, a on z tym seksem. Więc udajecie, że mega satysfakcję osiągacie przy szybkim numerku w łazience i spokojnie wracacie do swoich zajęć.

Z powodu innych planów

Chcesz obejrzeć film w telewizji, właśnie dzisiaj poczytać książkę, albo zadzwonić do przyjaciółki na długie wieczorne ploty. Ale czujesz, że seks wisi w powietrzu. Kiedy zaczynasz mieć świadomość, że może on znacznie się przedłużyć niż początkowo zakładałaś. Pach – orgazm. I po wszystkim. Dziękujemy.

Dla świętego spokoju

Żeby już przestał za nami chodzić z tymi proszącymi oczami, kiedy każda próba rozmowy sprowadza się do seksu. Myślisz – dobra, niech da mi wreszcie spokój. A że nie bardzo sama masz ochotę, to trochę poudajesz, co by on miał trochę satysfakcji, że przyłożył do tego wybraną część ciała.

Z litości

Brrr. Udawanie orgazmu z litości nie brzmi dobrze, ale okazuje się, że się zdarza. Bo nam go szkoda, że stara się i stara i nic mu nie wychodzi, my nawet nie drgniemy. No więc, żeby poczuł się lepiej, to co nam szkodzi poudawać.

Z uprzejmości

To mnie zastrzeliło. Bo to wynik wychowania grzecznej dziewczynki, która nikomu nie chce sprawić przykrości. Nie chce też jej sprawić swojemu partnerowi, może to w końcu nie jego wina, że nie potrafi jej doprowadzić do orgazmu. Więc ona tak grzecznie poudaje, żeby było mu chociaż miło.

Dla prokreacji

Podobno kobiety udają często orgazmy, kiedy starają się o dziecko. Wtedy często seks jest sprowadzany tylko do jego fizyczno-mechanicznej strony. Nie zawsze mamy ochotę, ale może tym razem się uda. Kobiety twierdzą, że udając orgazm zachęcają swoich facetów do częstszego seksu tym samym zwiększając możliwość zajścia w ciążę. Podobno skuteczne.

Z wyrachowania

No niestety. Zwłaszcza, gdy chcemy nowe buty, albo powiedzieć, że z przyjaciółką planujemy weekendowy babski wypad. Seksem manipulujemy facetami… pewnie każdej z nas chociaż raz się zdarzyło. Co więcej, idziemy krok dalej, bo już nie tyle seksem, co własnym orgazmem próbujemy facetów zmanipulować.

Z niezadowolenia

Bo niewygodnie, bo coś cię uwiera, a on jest w takim amoku, że nawet nie możesz mu tego powiedzieć. Pozostaje ci tylko udawać orgazm, wtedy może twoja udręka się skończy szybciej, niż próba wytłumaczenia, że może jednak przenieść się w wygodniejsze miejsce, albo zmienić pozycję.

Bo tak trzeba

Bo jak facet ma się czuć, kiedy zostawia kobietę bez orgazmu, przecież w każdym filmie, każdym porno ona krzyczy w niebogłosy, więc my myślimy, że to seksi i że właśnie o to chodzi w całym tym seksie chodzi.

Dla niego

Bo wydaje nam się, że facet, jak nie doprowadzi kobiety do orgazmu, to będzie miał tylko doła, że on za główny cel stawia sobie nasze westchnięcia, krzyki, i kto co tam ma do dołożenia do swojego orgazmu. Jak taki cel stawia – miło, gorzej jak nijak ten orgazm nie nadchodzi. To w końcu my umęczone dla niego ten orgazm udajemy, żeby uwierzył nam, gdy na koniec mówimy: „Kochanie było cudownie”.

Żeby wkurzyć sąsiadów

The last, but not least. Udawany głośny orgazm dla wkurzenia sąsiadów jest moim hitem. Ile z nas wpadło na taki pomysł? Któraś się przyzna? Podobno znajoma znajomej innej znajomej tak robiła. Sąsiadki patrzyły na nią z zazdrością, a ona – cóż może orgazm nie zawsze, ale mając przed oczami spojrzenia sąsiadek nie mogła się powstrzymać.

A wy? Dodałybyście coś do tej listy?