Psychologia Związek

14 sygnałów, że on chce do ciebie wrócić, ale nie ma odwagi powiedzieć tego wprost

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
26 lutego 2018
Fot. iStock/izusek
Następny

Rozstajemy się z różnych powodów i w różnych okolicznościach. Czasem dlatego, że nie możemy się dogadać lub jedno z nas znajdzie sobie kogoś innego. Czasem dlatego, że nasze drogi się rozchodzą lub przestaliśmy się kochać. Zdarza się, że siadamy przy stole i na spokojnie omawiamy warunki naszego rozstania, dzielimy się majątkiem i dopełniamy formalności. Częściej jednak rozstaniom towarzyszy płacz, gniew, złość i rozżalenie. A co, jeśli decyzja zapadła pochopnie? Co, jeśli daliśmy się ponieść emocjom i dopiero po czasie zrozumieliśmy swój błąd i chcemy wszystko odkręcić, ale nie mamy odwagi, żeby powiedzieć o tym wprost? Jakie sygnały wysyła mężczyzna, który chce wrócić, zacząć wszystko od nowa, albo przynajmniej jest mu cholernie źle z tym, co się stało? Czasem naprawdę nieoczywiste…

Wciąż jest wściekły

Chodzi o emocje. Dopóki są, wciąż jesteś dla niego istotna. Być może to wcale nie ty jesteś odpowiedzialna za wasze rozstanie, ale on już sam nie wie, co ma zrobić z tym, co czuje i musi przerzucić na kogoś odpowiedzialność. Gdybyś nic dla niego nie znaczyła i gdyby był zadowolony z tego, jak potoczyły się wasze losy, nie traciłby energii na to, żeby do ciebie wydzwaniać lub wysyłać gniewne SMS-y.

Szybko kogoś znalazł

Jak to mówią – klin klinem. Jeśli on szybko zaczął spotykać się z kobietą, którą dopiero co poznał, najwyraźniej desperacko próbuje o tobie zapomnieć. To dziecinne zagrywki i bardzo nie fair w stosunku do tamtej kobiety, ale cóż… Kto nadąży za facetami?

Szaleje na Facebooku

Wcześniej wrzucał posty sporadycznie? Rzadko pokazywał swoje życie osobiste, a teraz co chwilę chwali się, jak to świetnie się bawił? Tu koncert, tam piwko z kolegami, tu szalony wypad na cały weekend? Robi to wszystko na pokaz, żeby ci udowodnić, że wcale nie jest mu źle z powodu waszego rozstania. Ma nadzieję, że dotrą do ciebie te wszystkie informacje.

Unika wszystkiego i wszystkich

Siedzi w domu, nie goli się, nie spotyka ze znajomymi (czasem nawet nie pojawia się w pracy)? Najwyraźniej uświadomił sobie, że popełnił/popełniliście błąd i jest przytłoczony tym, co się stało.

Okazuje podejrzane zainteresowanie

Dopiero co się rozstaliście, a on regularnie dopytuje, jak się czujesz i jak sobie radzisz – dzwoni lub pisze? Najprawdopodobniej chce, żebyś i ty zapytała o to samo. Poza tym chce wykazać się troską i skłonić cię do rozmowy na temat waszego rozstania.

Jego znajomi cię szpiegują

Mogą to być też wasi wspólni znajomi, którzy donoszą mu (nie zawsze na jego prośbę, ale dopóki ich nie upomni, coś jest na rzeczy), co u ciebie słychać, jak sobie radzisz, czy tęsknisz. Jeżeli wasi znajomi zawsze wam kibicowali, siłą rzeczy będą starali się, żebyście znów byli razem.

strona 1 z 2
druga część artykułu na następnej stronie

Psychologia Związek

Joanna Keszka: „Seks jest zabawą dla dorosłych. Przestańmy go traktować śmiertelnie poważnie. Bawmy się seksem”

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
26 lutego 2018
Fot. Screen Facebook / Radość z seksu . Barbarella.pl
 

„Seks to dwoje rozebranych ludzi, którzy tak naprawdę ustawiają się w bardzo dziwnych pozycjach i robią ze sobą równie dziwne, niehigieniczne rzeczy. Ale to jest zabawne, bo tak naprawdę seks jest zabawą dla dorosłych” mówi Joanna Keszka, bo z kim, jeśli nie z nią rozmawiać o seksie, o łechtaczkach i o tym, że orgazm pochwowy to mit?

Ewa Raczyńska: Przychodzi kobieta do Joanny Keszki i…

Joanna Keszka: Przychodzi otwarta kobieta, która ma dość udawania, że jest jej dobrze w łóżku, skoro nie jest.

W końcu mówi o tym głośno?

Uświadomienie sobie, że coś jest nie tak, to pierwszy krok do tego, by zająć się seksem na swoich własnych zasadach. Musimy w końcu przyjąć, że seks się dla nas liczy, bo taka jest prawda. Jesteśmy dorośli, mamy seks, a skoro go mamy, to warto się nim zainteresować, a nie zamiatać pod dywan i udawać, że jedynie się nam przydarza

Drugi krok to przyznanie, że czegoś chcemy, oczekujemy, co nie jest łatwe, szczególnie dla kobiet. Zachęca się nas do tego, żebyśmy zadowalały się zadowalaniem innych. A przecież kobiecie nie wystarczy świadomość, że jej facetowi jest dobrze, kiedy ona po seksie zostaje z niczym. Nijak to jej nie zadowoli.

Jest jeszcze jedna rzeczy – dużo w sferze seksualnej miesza nasze ego. Lubimy myśleć o sobie, że jesteśmy tacy nowocześni, wyzwoleni. Ja nigdy tak o sobie nie mówię, bo to pułapka, zamknięcie się, przyjęcie, że mi już nic więcej nie potrzeba. A przecież z seksualnością jest tak, jak z każdą inną sferą naszego życia. Rozwija się, zmienia razem z nami. Zupełnie czegoś innego oczekiwaliśmy w seksie mając 20 lat, a czego innego chcemy mając 40.

Najważniejsze to zobaczyć, że seks nie jest dowodem naszej moralności, poprawności, wąsko rozumianej kobiecości. Seks to cała paleta różnych możliwości. Chciałabym, żeby kobiety uwierzyły, że życie seksualne powinno być sumą ich własnych wyborów, a nie tego, czego oczekują od nich inni. I przekonuję facetów, żeby się nie bali kobiet, które chcą doświadczać seksu na swoich własnych zasadach.

Faceci się boją?

Oczywiście i niestety bardzo szybko kastrują kobiety, które w łóżku chcą mieć swoje zdanie. Zobacz – mówi się, że seks nas otacza, że jest wszędzie obecny. Ale to nieprawda, bo seks jaki widzimy w filmach, reklamach, to jedynie powielanie stereotypów.

Czyli?

Seks to zazwyczaj młoda, szczupła kobieta z dużym biustem, napalona przez 24 godziny na dobę, gotowa na seks zawsze i wszędzie. Aby zacząć się wić z rozkoszy wystarczy jej, żeby mu stanął, a jak już jej włoży, to ona ma od razu wielokrotny orgazm. Przecież to są jakieś kosmiczne opowieści, które nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. Wykluczają z seksu kobiety w wieku 40 . Jest masa osób, dla których myślenie o seksie po 60-tce jest dziwaczne, bo taki przecież nie istnieje, bo takiego nikt nie pokazuje. Jest jedynie 20-latka z jędrnym biustem, pięknym ciałem, która zaspokaja męskie fantazje, a jej oczekiwania sprowadzają się do tego, żeby penis był w wzwodzie, a jego właściciel miał wytrysk.

Dlatego namawiam wszystkich, żeby spojrzeć na seks inaczej. Seks to sfera, której centrum powinna być troska o siebie. To jest klucz. Nieważne, co robimy w łóżku, co robią inni. Nie porównujmy się, nie zakładajmy, że przerobimy wszystkie pozycje z Kamasutry, żeby się pochwalić przed znajomymi. Bawmy się seksem. Z seksem jest jak z życiem, kierujmy się swoimi własnymi potrzebami, sprawdzajmy, co nas ciekawi, na co my mamy ochotę, zbierzmy w sobie odwagę, żeby za tym podążać. Tyle tylko, że ani społeczeństwo, ani partnerzy nas w tym nie wspierają.

Część kobiet chyba czuje presję uważając, że muszą być otwarte na seks, mieć siedem orgazmów pod rząd i jeszcze mówić na co mają ochotę, by być nowoczesną.

Presja jest w ogóle problemem w sferze seksualnej. Niektórym się wydaje, że muszą za pomocą seksu coś udowadniać. I faktycznie niektórzy udowadniają jak bardzo są moralni, świętobliwi, jak bardzo są dojrzali, co często oznacza, że są zwyczajnie nudni. Inni poprzez seks próbują pokazać swoje wyzwolenie, nowoczesność. Udają w łóżku kogoś, kim nie są. To jest prawdziwy problem, bo takie osoby mogą mieć masę różnych doświadczeń seksualnych, fajnych gadżetów, ale jeśli to służy tylko temu, by kogoś udawać, to znowu jesteśmy w ciemnej uliczce.

Oczywiście ja zachęcam do eksperymentów, dopóki czegoś nie spróbujemy, to nie przekonamy się czy to jest dla nas. Poza tym eksperymentowanie jest fajnym sposobem na nauczenie się bardziej luźnego podejścia do seksu.

Za to my seks często traktujemy śmiertelnie poważnie…

Dokładnie. To jest straszne. Powtarzam: seks nie jest poważny, poważne są konsekwencje seksu i trzeba umieć rozróżnić te kwestie. Seks to dwoje rozebranych ludzi, którzy tak naprawdę ustawiają się w bardzo dziwnych pozycjach i robią ze sobą równie dziwne, niehigieniczne rzeczy. Ale to jest zabawne, bo tak naprawdę seks jest zabawą dla dorosłych. Tak samo jak gadżety erotyczne – to zabawki dla dorosłych, a nie jakieś diabelskie machiny do wyciskania orgazmów z opornych kobiet. Bawmy się seksem. Dlaczego tak trudno nam ta zabawa przychodzi? Bo boimy się, że się wygłupimy, że ktoś nas wyśmieje. A to niestety często się zdarza.

Opowiadają ci o tym kobiety?

Tak. Jest kilka haseł, które w polskich sypialniach są powtarzane bez względu na to, jaki staż ma para, czy mieszka w dużym czy w małym mieście. Kobiety opowiadają, że gdy próbują wejść w rolę aktywną, czyli taką stereotypową męską, coś zaproponować, coś na co one mają ochotę, to słyszą: „To ja ci nie wystarczam” albo drugi tekst, który jak Polska długa i szeroka się niesie: „Wolę cię, jak jesteś naturalna”.

Kobieta włoży jakieś fajne koronki, chce się powygłupiać, być w łóżku bardziej frywolna, czy ostra niż w codziennym życiu, a facet jest wystraszony, bo nikt go nie nauczył, że kobiety też mają swoje fantazje. Więc atakują, bo wolą jak ona leży, a on robi swoje. W końcu tak było zawsze i tak ma zastać na wieki wieków amen.

A potem przychodzą do mnie panowie koło 40-tki i mówią: „Moja żona nie chce uprawiać ze mną seksu”. Ale przecież ona nie chce od wczoraj. To nie dzieje się z dnia na dzień. Pracujemy na to latami nie rozmawiając o seksie, udając, że seks się nam przydarza, że nie trzeba się nim zajmować. Koniec jest taki, że kobietom seks przestaje kojarzyć się z przyjemnością, ponieważ nie zostało uwzględnione to, co dla niej jest przyjemne, zabawne, co ją relaksuje. Seks staje się dla niej bolesnym doświadczeniem. Pochwa jest sucha, nienawilżona, kobieta nie jest podniecona i wtedy seks jest jak wbijanie ostrego kija do środka ciała.

Kobiety nie chcą tego. Ich ciało odmawia czegoś, co nie dość, że przestało być przyjemnością, to zaczyna sprawiać ból, bo twardy penis w suchej pochwie jest bolesnym doświadczeniem. Nie mówi się, że kobiety mają prawo odwracać się od seksu, który nie jest dla nich przyjemny. Mam takie swoje powiedzenie: „głowę oszukasz, cipki nie oszukasz”.
Słuchajcie swoich cipek. Jeśli jesteś sucha, nie czujesz, że penis cię przyjemnie wypełnia, tylko cię dźga, to znaczy, że coś złego się dzieje. Seks jest papierkiem lakmusowym związku. To, co dzieje się w naszych łóżkach, jest lustrem naszych związków. Bądźmy dla siebie dobrzy, pamiętajmy, że seks się liczy, że to klej, który nas łączy w pary. Jeśli tego kleju nie będzie, to kim będziemy razem? Co nam zostanie, jeśli nie znajdziemy chwili dla siebie?

Najczęściej jednak seks zamykamy w sypialni, nie myślimy o nim w ciągu dnia. Powielamy stereotyp, że jak seks, to tylko wieczorem?

Kiedyś wieczorny seks miał sens, zwłaszcza jak się było rolnikiem w sezonie jesienno – zimowym. Dzień był krótki, wieczory długie, dzieci szły spać, nie było telewizji i światła, na długie ciemne godziny zostawały igraszki pod pierzyną. Tak zwani amerykańscy naukowcy twierdzą, że najwięcej ludzi ma seks w środy i soboty. I ja bym polecała te dwa dni. Ale najlepszy seks jest rano po kawie. Można zostać dłużej w łóżku i wtedy „sobotnia kawa do łóżka” nabiera zupełnie innego znaczenia.

Kobiety około 40-tki dają sobie przyzwolenie na to, żeby mówić o seksie i o swoich potrzebach?

Kobiety najzwyczajniej w świecie chciałaby mieć orgazm. Po prostu. Po 40-tce wiele kobiet zaczyna inaczej patrzeć na swoje życie. Przestają się tak bardzo martwić o swoją opinię, o to, co na ich temat sądzą inni. Zaczynają zwracać uwagę na własne potrzeby, a to klucz do tego, by zająć się sobą także w obszarze seksu.

Kiedy wchodzimy w życie seksualne, zostajemy zaszczute stereotypami, na temat tego co wypada, co nie wypada. Seksualność jest sprowadzona do wyglądu, na który zużywamy bardzo dużo energii wypierając jednocześnie swoje prawdziwe pragnienia, to kim naprawdę jestem. Balansujemy po sferze seksualnej jak po cienkim lodzie. Z jednej strony oczekuje się od nas, że będziemy atrakcyjne fizycznie, z drugiej każe się nam trzymać na krótkiej smyczy nasze fantazje i potrzeby, nie zdradzać się z nimi, bo zostaniemy wyśmiane i napiętnowane za zachowywanie się jak dziwka. Mamy się chcieć podobać, ale nie mamy mówić o rzeczach, które się nam podobają.<

Ja zawsze akcentowałam swoją seksualność, nie robiłam nic specjalnego, wystarczyło, że nie wypierałam swojej seksualności, nie udawałam, że nie wiem, co to jest seks i byłam wielokrotnie atakowana, wyśmiewana z tego powodu. Nawet w mojej głowie pojawiał się głos: mogłaś być cicho, nic nie mówić. Te wpajane nam przez lata przekonania i stereotypy siedzą w nas wszystkich. Kobiety mają mieć jędrny biust, jędrne pośladki i nie mają mieć głosu. Zachęca się nas do wypierania swoich potrzeb w wielu sferach, ale szczególnie w sferze seksualnej.

Tymczasem zajmowanie się seksem uczy nas zajmowania się sobą. Żeby cieszyć się seksem, trzeba sobie odpowiedzieć na podstawowe pytanie: co jest dla mnie ważne, czego ja chcę, dlaczego penis jest w pochwie, on ma wytrysk, a mi pulsuje łechtaczka i ja do niej nie sięgam? Najważniejsze to zauważyć problem, bo żyjemy w kulturze, w której mało jest informacji o tym, co kobiety mogą zrobić ze swoją seksualnością. Zauważmy, że coś jest nie w porządku, zauważmy tę pulsującą łechtaczkę, która czeka, żeby wyciągnąć tam rękę czy wibrator. Nawet jeśli w danym momencie nie czujemy odwagi w tym związku, przy tym partnerze albo z powodu naszego wychowania, od razu sięgać nie musimy, ale zauważmy – to już jest ogromny krok. Nie udawajmy, że wszystko jest okej, kiedy nie jest. Zastanówmy się dlaczego znowu on miał wytrysk, a my zostałyśmy z niczym.

Często spotykam kobiety, które chcą nauczyć się jak mieć orgazm pochwowy w czasie stosunku. Chcą, żeby penis zamienił się w magiczną różdżkę, żeby ten facet nie robiąc zupełnie nic je zaspokoił.

To też stereotyp z orgazmem pochwowym…

Jasne. Pochwa jest najmniej wrażliwym organem seksualnym kobiety. Jak się wkłada palce do pochwy to żadna kobieta nie wije się z rozkoszy. Zresztą, gdyby pochwa była wrażliwa, to jakbyśmy rodziły? To co jest odpowiedzialne za dobry seks to mięsień łonowo-guziczny, który oplata pochwę. Dlatego zawsze na moich spotkaniach namawiam, żeby ćwiczyć mięśnie dna miednicy dla zdrowia, ale też dla przyjemności z seksu.

No i łechtaczka, łechtaczki są ogromne, to nie jest guziczek, tylko 7 cm z jednej strony i 7 cm z drugiej, to jest 14-centymetrowy organ, ale trzeba wiedzieć, jak się z nim obchodzić. I żeby sięgnąć do łechtaczki, trzeba sięgnąć tam, gdzie penis nie sięga. Mężczyźni się oburzają, bo przecież penis jest wielki i wspaniały, i jak może ci nie wystarczać, ty niewyżyta kobieto. Oczywiście, że penis w pochwie jest przyjemy i jestem ostatnią osobą, która mówiłaby kobietom, że jest inaczej. Zaprzyjaźniony penis jest bardzo fajny. Ale to tylko jeden z wielu elementów seksu.

Marzy mi się taki świat, w którym mężczyzna po wytrysku nie odwróci się i nie zaśnie, tylko zajmie się swoją rozbudzoną kobietą albo pozwoli jej zająć się samą sobą. Namawiam kobiety, żeby zabawę z penisem traktować jako grę wstępną, a za pomocą wibratora zafundować sobie orgazm na finał wspólnej zabawy. Nie ma w tym nic złego, a kobiety się boją, nie robią tego. Jest wielkie halo, bo razem z nim nie doszła, nie zdążyła, to skoro on miał już wytrysk, to i dla niej zabawa musi się zakończyć. Niepotrzebnie kładzie się taki nacisk na wspólny orgazm. Jak się razem zdarzy to super, ale jak nie, to niech ona ma orgazm i on niech dojdzie, każdy z swoim tempie i na swoich własnych zasadach. Powiedzieć facetowi, że seks okej, ale on nie będzie miał orgazmu, to mężczyzna się spyta, po co w ogóle ma iść do łóżka, jeśli nie będzie miał orgazmu. Z kolei kobiety, jak jeden mąż idą do łóżka z nikłą nadzieją, że może tym razem uda im się szczytować czy chociaż mieć kęs radości z całej zabawy. A przecież wystarczy na własną rękę czy własny wibrator przedłużyć sobie przyjemne chwile.


 

Fot. Screen Facebook / Radość z seksu . Barbarella.pl

Fot. Screen Facebook /

Joanna Keszka ekspertka w dziedzinie kobiecej seksualności, prowadzi stronę oraz pierwszy w Polsce butik z eleganckimi gadżetami erotycznymi dla kobiet i dla par ul. Hoża 57 lok. 1B, Warszawa. Autorka najodważniejszej polskiej książki o seksie pt. „Grzeczna to już byłam czyli kobiecy przewodnik po seksie”.
10 marca Joanna Keszka zaprasza z okazji Dnia Kobiet na kobiece warsztaty w Warszawie pod hasłem: „Przyjemność z seksu dla wszystkich kobiet, ponieważ jesteśmy tego warte!”.


Psychologia Związek

Zadbaj o swoją sylwetkę z dobrym polskim produktem

Redakcja
Redakcja
26 lutego 2018
Fot. Materiały prasowe

O trudach odchudzania napisano już chyba wszystko. A jednak, wiemy, jak łatwo ulegamy logice „po trupach do celu” i zaczynamy faszerować się „cudownymi” tabletkami czy zamęczać drakońską dietą w nadziei na błyskawiczne rezultaty. Chwila oddechu… Bo co w tym wszystkim jest najważniejsze? Oprócz wymarzonej sylwetki oczywiście Twoje zdrowie. Ostatecznie chodzi przecież o to, by mądrze zadbać o ciało i nie zaszkodzić swojej skórze, utrzymując ją na długo jędrną i piękną.

Sprytne wsparcie

Wymarzona sylwetka i zgrabne, jędrne uda bez wylania litrów potu na siłowni? Zawsze kusi. Ale w tym życiu to raczej niemożliwe. Niemożliwe jest też utrzymanie dobrej formy i zdrowej skóry bez działania kompleksowego. Regularny wysiłek fizyczny oraz zbilansowaną, odżywczą dietę warto więc wesprzeć. Tym bardziej, jeśli borykasz się z cellulitem. Na pomoc w walce z uciążliwą pomarańczową skórką przychodzi innowacyjna technologia i know-how polskiej firmy GoClo, która zaprojektowała antycellulitowe legginsy. Brzmi magicznie?

Inteligentne tkaniny

To nie science-fiction, ale realne osiągnięcie współczesnych specjalistów z różnych dziedzin (m.in. chemii, włókiennictwa, biomedycyny, informatyki). Stworzyli oni materiały, które reagują na bodźce zewnętrzne (np. temperatura, naprężenie, ciśnienie), aby zmienić swoje parametry. Inteligentne tkaniny wykorzystywane są dzisiaj nie tylko przez firmy prześcigające się w nowinkach technologicznych dla wojska, astronautyki czy zaawansowanej medycyny, ale znajdują też swoje zastosowanie w codziennym życiu. GoClo wbudowuje w strukturę swoich materiałów mikrokapsułki z czynnymi składnikami, aby dostarczyć Twojej skórze składników, których często brakuje w zwykłej diecie i pielęgnacji. Są to: witamina E oraz skondensowane cenne związki z alg czerwonych, masła shea i morszczyna pęcherzykowatego.

Jak to działa?

Najpierw powleka się cienką otoczką cząstki substancji aktywnych, aby kontrolować ich uwalnianiei ochronić przed niekorzystnym wpływem środowiska zewnętrznego (ten zabieg to mikroenkapsulacja). Polski producent do nanoszenia mikrokapsułek na tkaninę wybrał metodę najlepszą, choć najbardziej czasochłonną i kosztowną – napawanie. Dzięki temu jednak składniki aktywne nie tracą swoich właściwości, nawet do 15 prań. Należy jednak pamiętać o szczególnej ostrożności podczas prania legginsów. Obowiązuje także całkowity zakaz prasowania produktu. Jak się uwalniają odżywcze substancje? Głównie dzięki naprężeniom mechanicznym oraz temperaturze ciała. Dlatego tak ważne jest, by legginsy dobrze przylegały i były ubierane do snu. Dodatkowe ciepło generowane pod kołdrą znacznie zwiększa efektywność! W legginsach należy spać codziennie – w tym wypadku systematyczność jest kluczowa dla uzyskania zadawalających efektów.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Akcja: ujędrnianie

A zatem, kiedy Ty śpisz, Twoja skóra dostaje co noc zastrzyk energii z tych czterech składników. Jakie dokładnie właściwości kryją kapsułki?

  • Wyciąg z czerwonych alg: pobudza krążenie krwi, dzięki czemu przyśpiesza spalanie tłuszczu, ujędrnia skórę, ale też likwiduje uczucie ciężkich nóg. Algi mają zbawienny wpływ na wrażliwą skórę – łagodzą podrażnienia i stymulują mikrocyrkulację, co zmniejsza skłonność naczynek do pękania.
  • Masło shea: odpowiada za głębokie nawilżenie, między innymi dzięki zawartości witaminy A. Stymuluje też produkcję kolagenu, dlatego poprawia elastyczność skóry. Jest bardzo odżywcze, a jednocześnie łagodne i nie uczula.
  • Witamina E: zwana witaminą młodości. Jako silny antyutleniacz posiada właściwości regenerujące i wpływa na prawidłową wydolność mięśni.
  • Morszczyn pęcherzykowaty: chociaż jest dużo mniej sławny niż algi, to prawdziwy pogromca cellulitu. Wygładza, ujędrnia, intensyfikuje proces redukcji tkanki tłuszczowej i cukrów
    w organizmie.

Efekt WOW?

Dbanie o jędrną skórę nóg powinno być nie tylko efektywne, ale też przyjemne i zdrowe. Eksperci z GoClo zadbali, aby wszystkie składniki aktywne były pochodzenia naturalnego. Poza tym, legginsy wykonane są z najwyższej jakości bawełny, a dodatek lycry sprawia, że dobrze leżą na każdej z nas. Nad procesem mikroenkapsulacji czuwali doświadczeni naukowcy z jednych z najlepszych laboratoriów Europy zachodniej, dzięki czemu przyjemność noszenia możemy połączyć ze skutecznym antycellulitowym działaniem.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Jeśli więc ciągle marzysz o gładkiej, zdrowej skórze nóg to chyba przyszło dobre wsparcie. Efekty właściwej diety i ruchu możesz przyjemnie przyśpieszyć, a więc… do dzieła – słodkich snów!


Artykuł powstał we współpracy z GoClo

 


Zobacz także

Wszystko to potrzebne, każda łza i każda radość. Bo gdy otwieram oczy i słyszę jak mój mąż krząta się już po kuchni, to wiem. Wiem czym jest miłość

50 sposobów na szczęśliwe życie. Sposób #14 – Mów i przyjmuj komplementy

Czy jesteś dobrym człowiekiem? Kilka nieoczywistych pytań, które zmienią to, jak się postrzegasz

левитра цена в украине аналог

https://pillsbank.net

Оксиметалон купить