Kuchnia Zdrowie

Kuchnia „antydepresyjna”. 10 rzeczy, po które warto sięgać przy depresji, lękach i złym nastroju

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
13 listopada 2016
Fot. iStock / Eva Katalin Kondoros
 

Przy złym nastroju, lękach czy depresji, może się wydawać mało prawdopodobne, że jedzenie może mieć pozytywny wpływ na samopoczucie. Okazuje się jednak, że istnieje lista pokarmów, po które warto sięgać częściej w takich przypadkach. Mogą być one doskonałym uzupełnieniem, nawet w sytuacji, gdy konieczna jest farmakoterapia czy spotkania ze specjalistami.

Dobrze dobrana żywność na pewno nie zaszkodzi, a może pozytywnie wpłynąć nie tylko na nastrój, ale także i na zdrowie.

10 pokarmów, które mogą pozytywnie wpłynąć na samopoczucie przy lękach i depresji

1. Produkty pełnoziarniste

Mózg potrzebuje dobrego źródła energii, by prawidłowo funkcjonować. Najlepszym jej źródłem jest cukier w postaci węglowodanów złożonych. One stopniowo uwalniają energię, zapewniając stały dopływ paliwa. Wspierają również produkcję serotoniny, hormonu „dobrego samopoczucia”, który poprawia nastrój i odpręża umysł i ciało. Węglowodany złożone dostarczymy do organizmu wraz z pieczywem pełnoziarnistym, makaronami razowymi, płatkami, otrębami, kaszami.

2. Orzechy włoskie

Są doskonałym źródłem białka, błonnika, antyoksydantów, witamin i minerałów. Orzechy włoskie należą do najbogatszych źródeł roślinnych omega-3, które mogą pomóc obniżyć poziom depresji i wspierają ogólny stan zdrowia mózgu. Kwasy tłuszczowe to niezbędny budulec błon komórkowych, tkanki mózgowej i nerwowej. Mózg składa się głównie z wody i tłuszczu, dlatego do dobrego funkcjonowania potrzebuje wody i kwasów tłuszczowych, które należy dostarczać regularnie z zewnątrz. Chrup więc orzechy i dla dobrej pamięci i dla dobrego samopoczucia.

Fot. Pixabay / Mupfel80 / CC0 Public Domain

Fot. Pixabay / /

3. Nasiona

Podobnie jak produkty pełnoziarniste i orzechy, nasiona są cennym dodatkiem do diety w przypadku kłopotów z samopoczuciem. Witamina B, w którą są bogate, niweluje problemy z pamięcią i koncentracją, wahania nastroju, zawroty głowy, problemy ze snem, uczucie zmęczenia. Prawidłowy poziom witaminy B pomaga zmniejszać objawy depresji. W dodatku nasiona dyni są bogate w L-tryptofan, aminokwas, który jest prekursorem melatoniny, wspierającej zdrowy sen i nocną regenerację organizmu.

4. Ciemna czekolada

Prawdziwa ciemna czekolada z dużą ilością kakao, pomaga łagodzić objawy stresu. Jest ona bogata w przeciwutleniacze, a zawarty w niej magnez zwiększa wydolność psychiczną, a także poprawia jakość snu. Ciemna czekolada znakomicie wpływa na zwiększenie endorfiny i serotoniny.

czekolada

Fot. iStock / Eva Katalin Kondoros

5. Owoce jagodowe

Doskonale łagodzą skutki długotrwałego stresu, który może prowadzić do wielu zdrowotnych konsekwencji, w tym depresji. W owocach jagodowych np. borówkach, malinach, jeżynach, jagodach itp. występuje duża ilość witaminy C i żelaza, których niedobór powoduje uczucie zmęczenia, znużenia. Owoce (nie tylko jagodowe) bogate są także w antyoksydanty, witaminy i minerały, które nie tylko wpływają na wydajność organizmu, ale wzmacniają odporność.

6. Łosoś

To doskonałe źródło kwasów omega-3, które doskonale wpływają na prace mózgu i samopoczucie. Bogaty jest także w cynk i wapń,  niezbędne do prawidłowej pracy komórek nerwowych. Cynk odpowiada za szybkie przewodzenie bodźców pomiędzy komórkami nerwowymi, co zmniejsza ryzyko pojawienia się problemów z nastrojem.

Fot. Pixabay / toocapic / CC0 Public Domain

Fot. Pixabay / /

7. Zielone liściaste części roślin

Zielone warzywa takie jak szpinak, brokuły, fasolka, jarmuż, brukselka czy sałata są bogate w kwas foliowy. Wpływa on zbawiennie na układ nerwowy, łagodzi uczucie zmęczenia, niweluje skutki stresu. Jeśli jest go zbyt mało w organizmie, mogą nasilać się stany lękowe, nadpobudliwość, agresja, spadek nastroju. Te czynniki przyczyniają się do rozwoju depresji.

8. Fasola

Fasola i inne warzywa strączkowe pomagają utrzymywać w organizmie prawidłowy poziom witaminy B, a w konsekwencji zmniejszać objawy depresji. Ziarna zawierają selen, którego związki zmniejszają toksyczność metali ciężkich takich jak: ołów, kadm, arsen, rtęć dla organizmu. Selen odgrywa ważną rolę w przekazywaniu impulsów nerwowych w ośrodkowym układzie nerwowym, podnosi także nastrój.

9. Avocado

Avocado to swoiste super food dla mózgu, które odgrywa dużą rolę w utrzymaniu dobrej kondycji układu nerwowego. Avocado jest bogate w kwasy tłuszczowe omega-3 wspierające pracę mózgu, zawiera tryptofan i kwas foliowy, regulujące pracę układu nerwowego.

Fot. Pixabay / tookapic / CC0 Public Domain

Fot. Pixabay / /

10. Pieczarki

Mogą się one wydawać dziwne w tym zestawieniu, ponieważ grzyby traktowane są zazwyczaj jako smaczne, ale mało wartościowe pożywienie. Warto wiedzieć, że pieczarki to jedno z najlepszych źródeł witaminy D (poza rybami morskimi, mlekiem i jego przetworami), której niski poziom może być powiązany z wystąpieniem depresji. To ważne w miesiącach jesiennych i zimowych, gdy brakuje nam naturalnego słońca i o niedobory witaminy D w organizmie wcale nie jest trudno.


źródło:,  


Kuchnia Zdrowie

Czy bycie miłą sprawi, że będziesz szczęśliwa? Jak długo jeszcze będziemy grzecznymi dziewczynkami?

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
14 listopada 2016
Fot. iStock / ChrisMajors
 

– Dlaczego tak robisz? – Bo nie chcę jej urazić? – A gdzie twoje uczucia? – A wiesz, jakoś sobie poradzę.

Ile takich rozmów odbyłyście? Ile rozmów samych ze sobą: – Nie chcę, żeby on cierpiał, żeby czuł dyskomfort. To nic, że ja płaczę po nocach, że mi źle. Ale to jego/jej samopoczucie jest w tym momencie najważniejsze.

Zapytajcie dziś same siebie, kto jest dla was w życiu najważniejszy. A jak skończycie wymieniać swoją litanię, to pomyślcie, gdzie wy na tej liście się znajdujecie. Dlaczego to inni są ważniejsi od nas samych? Kiwacie przecząco głową? Że nie są? Że to nie tak? A jak często korygujecie się i zamiast powiedzieć: „Nie podoba mi się to”, mówicie: „No mogłoby być inaczej, ale właściwie…”. Jak często w trudnych dla was sytuacjach wychodzicie nie dając po sobie poznać, że coś sprawia wam przykrość? Ile razy milczycie, bo to, że ktoś was rani, nie jest ważne, ważne, żebyście wy nie ranili? Mówimy: „jestem ponad to” nadając swojemu zachowaniu wyjątkowości, usprawiedliwiając się przed sobą.

I zastanawiam się, co takiego musiałoby się stać, żebyśmy przestały być grzecznymi dziewczynkami. Tymi, które złe i przykre emocje chowają głęboko, które zabiegając o drugiego człowieka zrobią wszystko, żeby to jemu było dobrze. Jakby miarą naszej wartości była liczba osób, które nas lubią i które złego słowa o nas nie powiedzą.

A kto rani nas najbardziej? Ci, którym zaufaliśmy, których puściliśmy bardzo blisko siebie, którzy naszym kosztem poprawiają swoje własne samopoczucie. A może czas się naprawdę obudzić i zadbać o siebie. Może czas najwyższy rozejrzeć się wokół i pomyśleć: „A kto dla mnie jest tak samo dobry? Kto dba o moje emocje, o mój nastrój, kto tak bardzo jak ja stara się, by nie urazić, by wszystko było idealnie”.

Nie musisz być miła

Gdy ktoś ciebie rani, gdy wykorzystuje ciebie – czy to w pracy, czy w przyjaźni, czy w relacji, która tylko dlatego, że jest kolejną, jest dla ciebie ważna. Czy naprawdę świat się zawali od twojego jednego „nie”, „nie zgadzam się”? A może to właśnie twój świat się zmieni – może to jedno „nie” pokaże tobie i innym, że kurczę –  ty jesteś ważna?

Nie musisz udawać

Nie musisz uśmiechać się, gdy nie masz na to ochoty, nie musisz udawać, że nie rozumiesz, kiedy ktoś próbuje cię zranić. Nie musisz udawać, że wszystko jest w jak najlepszym porządku, a ty jesteś twardzielką, która uniesie każde poniżenie, każdą przykrość. Daj sobie przyzwolenie do bycia sobą, a nie dawaj innym przyzwolenie do krzywdzenia ciebie.

Nie musisz ukrywać swoich uczuć

Masz pełne prawo do złości, do smutku, do niezgody na to, jak traktują cię inni. Myślisz, że jak powiesz: „nie podoba mi się to”, to co się takiego stanie? Odpowiedz sobie na to pytanie: dlaczego nie chcesz okazać niezadowolenia? Co takiego cię blokuje i czy przypadkiem nie jest to chęć przypodobania się lub dopasowania do drugiego człowieka własnym kosztem? Naprawdę myślisz, że tak można być szczęśliwą w relacji z drugim człowiekiem?

Nie wszyscy muszą cię lubić

To chyba nasz podstawowy problem. Dlaczego tak bardzo zależy nam na sympatii innych. Czy naprawdę uważasz, że jak ktoś powie: „Fajna ta Anka, lubię ją” to poprawi twoje samopoczucie tylko dlatego, że przynosisz ciasto do pracy, że odbierasz telefony w nocy i jesteś na czyjeś każde zawołanie? Na czyjej przychylności ci zależy? I jaką cenę jesteś w stanie za nią zapłacić? Jaki koszt ponieść?

Nieważne, co inni pomyślą

Pamiętaj, że to, co ci się wydaje, że inni myślą o tobie, jest tym, co ty myślisz o sobie. Przeczytaj to zdanie trzy razy i pomyśl – co o sobie myślisz, gdy się spóźniasz, gdy coś ci nie wyjdzie w pracy, gdy wydaje ci się, że coś zawalasz? Myślisz, że ktoś naprawdę przejmuje się tym, co ci nie wyszło, co się nie udało, że komuś zależy, byś ty poprawiała jego samopoczucie, była miła, dobra i pomocna? Jak pomyślisz o sobie dobrze, to inni też tak o tobie pomyślą, z tą różnicą, że będziesz w zgodzie sama ze sobą.

Powinnaś szanować siebie

Bo jeśli ty tego nie będziesz robić, nikt nie będziesz szanował ciebie, nie będzie się liczył z twoimi uczuciami. Jeśli będziesz pozwalać sobą sterować, jeśli będziesz zaciskać zęby i robić coś przeciwko sobie, jeśli każdą przykrość przykryjesz uśmiechem bez słowa skargi czy sprzeciwu – to jak ktoś ma ciebie szanować, skoro ty sama dla siebie nie jesteś ważna? Jeśli ty stawiasz uczucia innych ponad swoje, to nie licz, że oni będą cię zauważać.

To ze sobą będziesz do końca życia. To najpierw ze sobą powinnaś zbudować uczciwą i szczerą relację i wtedy budować bliskie relacje z ludźmi, którzy będą kochać cię taką, jaką jesteś, przy których nie będziesz obawiała się być sobą. Na bycie dobrą dla siebie nigdy nie jest za późno. A jeśli są osoby, które słysząc twoje „nie”, twój sprzeciw i twoją niezgodę – odejdą, to czy były warte udziału w twoim życiu. Skup się na tych, którzy sprawiają, że jesteś szczęśliwa. Wcale nie musi być ich aż tak bardzo dużo, jak dotychczas…


Kuchnia Zdrowie

Jesteśmy pokoleniem, które udaje, że wierzy w miłość. Przepraszam, że tak rozczarowujemy

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
13 listopada 2016
Fot. iStock / CoffeeAndMilk

Co będą mówić  o nas? My o naszych dziadkach mówimy, że jak coś się psuło, to oni to naprawiali, a nie wyrzucali na śmietnik? A my? My zmieniamy na lepszy model, wybieramy, to co nowe i łatwiejsze w obsłudze. Nie mamy ochoty naprawiać tego, co zepsuliśmy, co razem zepsuliśmy. Miłość? Tylko ta bez problemów, bez awantur i kłopotów. Ma być szczęśliwie, radośnie i namiętnie. Tymczasem liczba rozwodów wzrasta, zdradzamy się coraz częściej. Odchodzimy i już nie wracamy. Przekreślamy wiele lat wspólnego życia przez brudne buty zostawione w przedpokoju, przez niezakręconą tubkę od pasty do zębów. Frustrują nas małe rzeczy, a tych dużych problemów rozwiązywać nie zamierzamy. „Niezgodność charakterów” to tak prosto brzmi – idealne usprawiedliwienie dla własnej niemocy, dla braku zrozumienia i akceptacji. Uciekamy, bo przecież mamy już tyle problemów – praca, kredyt, wymagający szef, dzieci,  jak jeszcze żyć z trudną miłością, jak znaleźć energię, by o nią zawalczyć. Wystarczy zalogować się na portalu randkowym i przeglądać – jak wystawy w sklepie, w poszukiwaniu kolejnych uczuć, tych lepszych, tych na chwilę.

My nie naprawiamy, my odpuszczamy… Co powiemy tym, którzy przyjdą po nas? Którzy będą budować swoje związki, szukać miłości? Którzy z nas będą czerpać przykład? Na nas wzorować?

Przepraszam za to, że nie pozostawiamy złudzeń

Że nie pokazujemy, że można budować wspólne życie oparte na miłości, bo dla nas miłość nie wystarczy, by naprawdę być razem do końca, w zdrowiu i w chorobie. Że nie wystarczy mówić „kocham”, bo to słowo dla nas niewiele dziś znaczy zwłaszcza, kiedy dwoje dorosłych ludzi i tak się rozstaje. „Kocham” to frazes, którym ktoś dla korzyści własnych próbuje wytrzeć sobie buzię. Słowo bez znaczenia. Jak niewielką ma dla nas wartość…

Przepraszam, że tracicie wiarę w miłość

Czy ona naprawdę istnieje? Jak można mówić, że jest coś, co jednak nie potrafi połączyć ludzi? Co sprawia, że się krzywdzą, ranią, że nie szanują siebie nawzajem? Ile taka miłość jest warta? Czy ktoś na nią czeka, czy warto w nią wierzyć, skoro to, co daje to ból i cierpienie, i łzy? Może łatwiej bez tej miłości? Żyć w układzie, bez jak najmniejszego zaangażowania własnych uczuć i emocji?

Przepraszam, że przez nas nic nie jest na zawsze i na pewno

Ile razy obiecywaliście – że na dobre i złe. Że jesteście w stanie przezwyciężyć każdą trudność, każdą przeciwność losu, że przecież – skoro się kochamy, to nic nam nie straszne, bo my zawsze razem, do końca. Ale to tylko słowa, to tylko obietnice bez pokrycia – słowo przeciw temu, co się dzieje, co porzucamy, z czego rezygnujemy. Łamiemy obietnicę, siejemy niepokój i niepewność, bo skoro raz zawiedliśmy, to jak można liczyć na to, że kolejny raz będzie inny? A jeśli nie będzie?

Przepraszam, że boicie się bliskości

Pokazujemy, że najgłębiej zranić może nas dziś drugi człowiek, często człowiek, który mówił, że kocha, któremu pozwoliliśmy na intymność, na bliskość, któremu ufaliśmy bezgranicznie. A on w imię tego kochania poniża, gardzi, nie szanuje? Jak możemy pokazać, że bliskość to bezpieczeństwo, to szczęście, to prawdziwa miłość, skoro lepiej się nie angażować, lepiej obudować się wysokim murem, którego nikt nie będzie w stanie przejść, dzięki któremu nie pozwolimy się zranić?

Przepraszam, że nie umiecie walczyć

Bo my nie umiemy. Poddajemy się bardzo szybko, uciekamy do problemów w pracę, w zdradę, we własną pasję, którą zawsze już stawiać będziemy na pierwszym miejscu. Nie mamy siły walczyć i chyba też nie chcemy, skoro za rogiem być może czeka nas lepsze. Wydaje się nam, że jeszcze możemy wrócić, że jeszcze ktoś będzie czekał. Nic bardziej mylnego. Nie umiemy bić się o to, co dla nas w życiu najważniejsze – o miłość, która, gdy tylko sprawia jakiekolwiek kłopoty, przestaje być warta naszej uwagi. Po co się męczyć? Ile razy tłumaczyć? Jak długo szukać rozwiązań? I w końcu czy warto? Dzisiaj łatwiej nam pomyśleć, że nie warto, skoro nie docenia tego, co zostało jej dane… Jesteśmy zbyt dumni, zbyt honorowi, wybieramy pozorną wolność bez tej trudnej miłości.

Przepraszam, że najmniejsza trudność urasta do rangi wielkiego problemu

Bo czy naprawdę powodem rozstania są źle ustawione buty? Ręcznik leżący na podłodze w łazience? Pranie, które w pralce dwa dni leży? Czy naprawdę tak nisko oceniamy naszą miłość? Znaczy ona dla nas tyle, co dobrze odstawione mleko w lodówce? Mierzymy ją miarą uśmiechów, wysłanych w ciągu dnia SMS-ów, liczbą prezentów i sprawianych nam przyjemności? Naprawdę tak niewiele dla nas znaczy, że byle błahy problem zdmuchuje ją z naszej drogi? Zastępuje nową do czasu, gdy ta nie stanie się zbyt wymagająca, okaże się mało jednak idealna?

Przepraszam, że was rozczarowaliśmy

Jesteśmy smutnym pokoleniem, któremu wydaje się, że kariera, pieniądze, kolejne wakacje nad ciepłym morzem stanowią o naszym szczęściu, są wartością najwyższą, bo dają nam poczucie spełnienia i względnego bezpieczeństwa. „Chcemy być wolni” – mówimy, nieskrępowani uczuciami, niezależnymi od drugiej osoby i jej nastrojów. Chcemy stanowić o sobie bez słuchania czyichś oczekiwań, pragnień i potrzeb. Miłość ma być miłym dodatkiem, który w dobrych momentach wynosimy nad ołtarze, ale gdy tylko nas rozczarowuje – zapominamy, że była. Tłumaczymy pomyłką, niezgodnością charakterów, brakiem szacunku. Wydaje się nam, że bez miłości damy sobie radę. Że jest ona zbędnym, jeśli trudnym, balastem.

Jesteśmy pokoleniem, które udaje, że wierzy w miłość, które jej nie szanuje, nie zabiega o nią. Traktuje miłość jak rzeczy, która raz dana, nawet gdy odejdzie – zastąpi się ją nową. Taki przykład dajemy, takim autorytetem w kwestii uczuć i kochania jesteśmy. Czy można jeszcze to zmienić? Nie wiem, wiem, że smutno mi dzisiaj bardzo,  kiedy myślę, jak łatwo odchodzimy, jak jeszcze łatwiej ranimy, jak mało w nas szacunku dla kogoś, o kim mówiliśmy, że kochamy…


Zobacz także

zdrowe batony

Wsuwasz z uśmiechem „zdrowe batony”? Takie zdrowe, to one nie są, a przynajmniej nie wszystkie!

4 codzienne nawyki, które sprawiają, że się starzejemy

Jak różnimy się inteligencją emocjonalną? Trzy typy osób i ich reakcji na emocje. A ty, którym typem jesteś?

Kilka nawyków, które odbierają ci inteligencję. Wyłącz telewizor!

https://buysteroids.in.ua

https://buysteroids.in.ua

https://220km.net/category/akkumulyator_dlya_avtomobilya_mitsubishi_pajero-sport-i/