Psychologia

Nie mów „przepraszam” za te kilka rzeczy, a będziesz zasypiać z poczuciem, że jesteś na właściwej życiowej drodze

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
28 lipca 2019
Fot. iStock / pixdeluxe
 

Jeśli pod koniec każdego dnia czujesz, że jesteś szczęśliwa i kochasz życie, którym żyjesz, to znaczy, że postępujesz zgodnie ze sobą, zgodnie ze swoją prawdą, nie wstydzisz się i nie musisz za nic nikogo przepraszać. Wiesz już, że są ludzie, którzy chcieliby dyktować ci jak masz żyć, że łatwo im przychodzi przejmowanie kontroli nad innymi. Ale ty jesteś od tego wolna. Bo wiesz, że jesteś na właściwej, życiowej drodze.

Jak tam trafić? Nie przepraszaj za:

1. Za to, że postawiłaś siebie na pierwszym miejscu

Jeśli wzięłaś swoje życie w swoje ręce zamiast czekać na to, aż ktoś się tobą zaopiekuje, to opanowałaś ważny aspekt samorozwoju. Powinniśmy brać 100% odpowiedzialności za to, w jaki sposób zdecydujemy się żyć, i tylko poprzez stawianie naszych potrzeb na pierwszym miejscu, możemy dotrzeć do miejsca, w którym możemy próbować pomóc innym w potrzebie. W końcu, jak możemy pomóc innym, jeśli nie umiemy pomóc sobie samym? Poza tym, życie uczy nas tego, że nikt nie zadba o nas tak, jak my dbamy o siebie.

2. Wartości, które wyznajesz w życiu

O ile nie krzywdzisz innych, to, jakimi zasadami się kierujesz, jest wyłącznie twoją sprawą i nikomu nic do tego. Ludzie zawsze będą „gadać” i oceniać za twoimi plecami, ważne, by cię to nie raniło.

 3. Podążanie za marzeniami

Pragnienie, by osiągnąć coś więcej w życiu nie czyni cię niewdzięczną za to, co już masz, ani egoistyczną, ani rozkapryszoną, lecz ambitną. Oznacza to, że masz cele,  marzenia i chcesz je realizować. Oznacza to, że nie zadowalasz się tym, co masz, jeśli wiesz, że jesteś w stanie zajść dalej. Inni mogą postrzegać cię jako nierealistyczną marzycielkę, która nigdy naprawdę nie znajdzie szczęścia, ale to nie ma żadnego znaczenia. Nie przepraszaj za marzenia. Podążaj za nimi.

4. Za to z kim się spotykasz

Nikomu nic do tego. Jeśli się sparzysz, nauczysz się czegoś nowego o miłości i o sobie samej. Nie pozwól, aby ktokolwiek inny sprawił, że będziesz się wstydzić za to, z kim angażujesz się w romantyczny związek.

5. Za twoją przeszłość

Niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto nie popełnił błędów w przeszłości… Niektórzy uwielbiają wypominać ci i przypominać twoje życiowe „omyłki”. Ale wiesz co? Pod koniec naszego życia będziemy dysponować tylko naszymi doświadczeniami i wspomnieniami, więc nie pozwól nikomu sprawić, byś żałowała swojej przeszłości. Żyjemy tu i teraz i stale się czegoś uczymy, a to, co było nie musi nas definiować.

Tylko tyle i aż tyle. Uczmy się od najwcześniejszych lat odpowiedzialności za własne życie. Wtedy prościej będzie nam powiedzieć innym, żeby zamiast krytykować, zajęli się własnymi sprawami.


Na podstawie:


Psychologia

Przestańmy tak kurczowo trzymać się mężczyzn, bo zrobimy sobie krzywdę

Redakcja
Redakcja
28 lipca 2019
Każdy z nas potrzebuje odrobiny przestrzeni tylko dla siebie, nawet gdy kocha całym sobą
Fot. Pixabay / Unsplash /
 

Rozglądam się wokół i przecieram oczy ze zdumienia. Większość moich znajomych – mądrych, zdolnych i naprawdę fajnych kobiet uwikłana jest (tak, dokładnie to słowo przychodzi mi na myśl) w relacje z mężczyznami, w których obie strony nie są sobie równe. To układy, w których ona bierze na siebie całą odpowiedzialność za związek, a on tylko trwa obok jak wisienka na związkowym torcie. I trochę tak jest traktowany. Dobrze, że jest bo bez niego byłoby jakoś tak niepełnie…

Z. poznała właśnie P., bardzo fajnego chłopaka, innego niż wszyscy dotychczasowi jej znajomi. Główna różnica polega na tym, że on ma „jakieś” zainteresowania. Że książki czyta, podróżuje. Ma swoje zdanie na prawie każdy temat. To na Z. robi bardzo duże wrażenie. Takie, że angażuje się w ten związek prawie natychmiast. Prawie natychmiast wyobraża sobie także wspólny dom z ogródkiem i kota i psa. I może jeszcze dzieci. Minął miesiąc, odkąd się spotykają, a P. nie przestał być interesujący. Ale Z. się stresuje, że ona nie jest wystarczająco interesująca dla niego. Mija następny miesiąc, a ona wymyśla ciągle nowe rzeczy, które mogliby robić razem. „Fajnie nam, prawda?” – dopytuje na weekendowym kursie fotografii czarno-białej. „Fajnie” – potwierdza on, wcale tego nie analizując. Fajnie to fajnie. Kropka. Dobrze się bawią, odkrywają razem nowe hobby, seks jest wspaniały, a do tego Z. świetnie gotuje. Co kilka dni zaskakuje go nowym daniem, przygotowuje kolacje, P, czuje się wyjątkowo. Nie ma tu o czym rozprawiać. No może ona trochę za bardzo się stara, ale najwyraźniej to lubi, więc po co sprawiać jej przykrość.

Mija pół roku, ona przedstawia go rodzicom.  P. jest wyluzowany, ona umiera z niepokoju.  „Taki chłopak to skarb- mówi jej mama – pilnuj, żeby od ciebie nie uciekł”. I Z. wpada w panikę. Bo co będzie, rzeczywiście, jeśli on pozna kogoś ciekawszego niż ona? To się zdarzy na pewno, więc trzeba kuć żelazo póki gorące. Z. przebąkuje o wspólnym mieszkaniu, mówi, że mogliby wziąć tego psa. I wtedy wydarza się „katastrofa”.

P. odpowiada: „może byśmy trochę zwolnili? Po co przyspieszać, teraz jest dobrze”. Z. jest przerażona. Bo z całą pewnością okazało się, że on się już znudził i teraz ucieknie. Ucieknie na amen, a może już kogoś ma? A tak w ogóle, to co to znaczy, zwolnić? Przecież pół roku regularnego spotykania się zobowiązuje? Przecież gotowała mu te cholerne kolacje, przecież się starała, przecież nawet przyjaciół odstawiła na boczny tor. Wszystko dla niego. Czy on w ogóle coś dla niej poświęcił? „Nie” – zabrzmiała jej w głowie odpowiedz.

A potem przyszło opamiętanie, że jest trochę jakby głupia (refleksja osobista) i tak jakby trochę za mocno zdesperowana. I że to widać, bardzo. Więc całą siłą woli i mocno wbrew sobie oddala się od P.. Dla własnego dobra, jak mówi. Nie biega już na targ ekologiczny po ekologiczną rybę. Nieco zdziwiony P. dzwoni pierwszy, pierwszy raz,  rozmawia z nim nonszalancko, ale uprzejmie. Układ sił się zmienia, zaczynają wszystko od nowa. Na nowych zasadach. To działa.

K, bierze rozwód z mężem. Ale, chociaż sama odeszła,  nie może się pogodzić z tym, że on już „nie jest jej”, cokolwiek to znaczy. Taki absurd. Nie chciała go, teraz nagle znów chce. Ale nie dlatego, że kocha. Chora z zazdrości przegląda portale społecznościowe w poszukiwaniu zdjęć, na których z kimś go „przyłapie”. Co jakiś czas chwyta ją żal i tęsknota. A najbardziej to strach, że bez niego nie da rady. Żyją trochę jak na huśtawce. On wraca, potem K. każe mu pakować walizki. W końcu on ma już dość.

Mija kolejne kilka miesięcy i mąż K. rzeczywiście zaczyna się z kimś spotykać. Nie zobowiązująco, ale kogoś poznał. K. dostaje szału. Chce wycofać pozew, robi sceny zazdrości. Jak on tak może?! Wydzwania do niego, robi mu awantury. Zdziwiony mąż odpowiada: „Przecież odeszłaś, to czego ty jeszcze chcesz?”. K. chce, żeby był. Po prostu. Żeby można było pójść razem na spacer, a w sobotę na zakupy. Żeby jak dawniej chodzili do jej znajomych i do rodziców na obiad. Jakoś zaczyna zapominać, że wcale nie byli razem szczęśliwi, że się zupełnie nie rozumieli. Może nie mieli o czym rozmawiać. Ale BYŁ. A teraz nie ma nikogo. I jak ona teraz przetrwa? Jak sobie poradzi? Mąż K. już nie wróci, powiedział jej to definitywnie. K. chodzi na terapię, już go nie podgląda na Facebooku. Ale nadal cierpi, bardzo. Bo tyle poświęciła, tyle z siebie dała. I ten kredyt na mieszkanie i te wakacje, takie jak lubił – zawsze na Mazurach, nigdy tam, gdzie wolałaby K. I nawet to, że nie chciał dzieci, bo bał się konkurencji do jej miłości. Zrezygnowała z macierzyństwa dla niego.

„Prawda jest taka, że faceci są jak koty” – mawia przyjaciółka Z.. Kot zawsze spadnie na cztery łapy. Ale my już nie. My zostajemy nieco mocniej poranione, nasze emocje tłumimy wewnątrz i coraz trudniej uwierzyć, że przecież samemu można bardzo dobrze żyć. Że związek z mężczyzną to nie „konieczność”, ale wolny wybór. Przestańmy tak kurczowo trzymać się mężczyzn. Bo zrobimy sobie krzywdę.


Psychologia

Opieka nad maluchem podczas upałów. O czym powinien wiedzieć każdy rodzic?

Redakcja
Redakcja
26 lipca 2019
Funny laughing toddler with a glass of water sitting in a baby chair against green bush.

O ile dla osób uwielbiających lato i urlopowiczów bezchmurne niebo oraz wysokie temperatury to spełnienie marzeń, o tyle dla dzieci mogą być one uciążliwe, a nawet niebezpieczne dla zdrowia. Szczególnie wrażliwe są niemowlęta, które znacznie gorzej znoszą gorące dni niż ich starsze rodzeństwo czy dorośli. Dowiedz się, jak dbać o malucha w wakacje, aby uchronić go przed negatywnymi skutkami upałów.

Ochrona przed przegrzaniem

Jeśli na dworze jest wyjątkowo gorąco, należy przede wszystkim pamiętać, że maluchy odczuwają temperaturę podobnie jak dorośli, jednak są od nich bardziej podatne na odwodnienie. Warto zatem wybierać dla nich ubranka, które będą lekkie i przewiewne, z takich tkanin jak bawełna czy len, które pozwolą skórze oddychać. Najlepsze będą te w jasnych kolorach – nie przyciągają one dodatkowych promieni słonecznych. W gorące i słoneczne dni niezbędna będzie także ochrona głowy – dla najmłodszych w postaci bawełnianej czapeczki, a dla starszych – kapelusika lub czapki z daszkiem. Podczas spacerów należy wybierać miejsca jak najlepiej ocienione, w otoczeniu drzew. Skóra niemowląt nie jest jeszcze bowiem przystosowana do działania promieni słonecznych oraz nie poci się tak jak u dorosłego – przebywając w pełnym słońcu, łatwo więc o udar lub poparzenia.

O czym jeszcze warto pamiętać, planując spacer z maluszkiem?

Przede wszystkim należy unikać godzin pomiędzy 11.00 a 15.00 – wtedy słońce świeci najmocniej, a temperatura powietrza jest najwyższa. Najlepszą porą na spacer będzie wczesny poranek lub późne godziny popołudniowe. Oprócz odpowiedniego ubioru i ochrony głowy, dla zwiększenia ochrony przed szkodliwym działaniem słońca skórę maluszka należy posmarować kremem z wysokim filtrem, w przypadku nieco starszych dzieci sprawdzą się także okulary przeciwsłoneczne Warto zabrać ze sobą również chusteczki nawilżane lub wodę w sprayu, by od czasu do czasu ochłodzić twarz maluszka.

Czego bezwzględnie nie robić

Zdarza się, że rodzice chcąc ochronić swojego maluszka przed oparzeniami lub owadami, zasłaniają wózek pieluszką – jest to jednak bardzo niebezpieczne dla zdrowia dziecka. Temperatura w tak zabudowanym wózku jest znacznie wyższa niż na zewnątrz, ponadto nie ma w nim cyrkulacji powietrza. Może to powodować złe samopoczucie niemowlęcia – napady gorąca, przyspieszony puls czy nawet utratę przytomności. Niedopuszczalne jest również zostawianie dziecka w nagrzanym samochodzie – nawet na krótko. W ciepłe dni wnętrze pozostawionego samochodu zamienia się w „piekarnik”, a temperatura niektórych elementów może osiągnąć niemal 70°C[1]!

Niektórzy rodzice w trakcie upałów pozwalają swoim pociechom ochłodzić się w pobliskiej fontannie – choć dla dziecka to niezwykła frajda, może wiązać się z poważnym zagrożeniem. Woda w fontannach krąży w obiegu zamkniętym i jest zbiornikiem ogólnodostępnym – mogą się do niej dostać zarówno zanieczyszczenia z otoczenia, jak i zwierzęta. Kąpiel w takiej wodzie grozi zakażeniem grzybiczym, bakteryjnym, stanem zapalnym spojówek czy chorobami odzwierzęcymi. W trosce o bezpieczeństwo dziecka należy również zrezygnować z kąpieli w miejscach niestrzeżonych.

Nawadnianie to podstawa

Warto pamiętać, że organizm małego dziecka znacznie gwałtowniej reaguje na zaburzenia związane utratą płynów, dlatego podczas upałów nie trudno o odwodnienie. O wystąpieniu odwodnienia u dziecka mogą świadczyć różne dolegliwości, jednak nie wszystkie są charakterystyczne, np. płacz (bardzo często z mniejszą objętością łez), rozdrażnienie czy senność[2]. O odwodnieniu świadczyć może również zmniejszona lub niska ilość oddawanego moczu, suchość skóry czy błon śluzowych[3]. Jeśli wystąpią tego typu objawy należy poinformować lekarza, który określi stopień odwodnienia[4]. Woda to najlepszy sposób na zaspokojenie pragnienia dziecka – jest to jedyny płyn służący nawadnianiu, zalecany dzieciom bez szczególnych ograniczeń[5],[6]. Właśnie dlatego soki, słodkie herbatki czy kompoty warto zastąpić zwykłą wodą – poza tym, że nie ma w niej konserwantów, barwników i wzmacniaczy smaku, nie zawiera dodanego cukru. Jest to szczególnie istotne, gdyż jak pokazują wyniki badań[7], ponad 70% dzieci po 12. miesiącu życia spożywa nadmierną ilość cukru. Ważne jest więc, by ograniczać, a najlepiej wyeliminować z jadłospisu dziecka produkty będące jego źródłem, w tym również dosładzane napoje. To ważne, ponieważ prawidłowe nawyki żywieniowe ukształtowane w okresie mają dużą szansę na przetrwanie aż do dorosłości!

Jak nawadniać niemowlęta karmione piersią?

Radzi specjalista ds. żywienia edukacyjnego programu „1000 pierwszych dni dla zdrowia” Anita Laskowska:

„Mleko kobiece aż w 80-90 % składa się z wody i wystarcza do zaspokajania wszystkich potrzeb niemowlęcia do 6. miesiąca życia – nawet w największe upały. Maluch może wtedy częściej domagać się pokarmu mamy, jednak karmienie zapewne będzie trwało krócej. Jeśli niespełna półroczne niemowlę ma swobodny dostęp do piersi, nie trzeba dopajać go wodą. Dopiero w momencie rozszerzania diety zalecane jest, by dziecku do picia podawać właśnie wodę.

Istotne jest, by o swoim nawodnieniu pamiętały również mamy. Co prawda, ilość wypitej wody nie przekłada się bezpośrednio na ilość wytworzonego mleka, jednak odwodnienie może mieć wpływ na sam przebieg laktacji. Dlatego mama powinna zaspokajać pragnienie systematycznie pijąc wodę”.


[1]

[2] Pieścik-Lech M. i wsp., Ostra biegunka infekcyjna, w: Szajewska H, Horvath A., Żywienie i leczenia żywieniowe dzieci i młodzieży, Medycyna praktyczna, Kraków, 2017.

[3] Ibidem.

[4] Guarino A. i wsp., European Society for Pediatric Gastroenterology, Hepatology, and Nutrition/European Society for Pediatric Infectious Diseases Evidence-based guidelines for the management of acute gastroenteritis in children in Europe: Update 2014, JPGN 2014, 59.1, 132-152.

[5] Szajewska H. i wsp., Zasady żywienia zdrowych niemowląt. Zalecenia Polskiego Towarzystwa Gastroenterologii, Hepatologii i Żywienia Dzieci. Standardy Medyczne/Pediatria, 2014, T. 11, 321-338.

[6] Woś H. i wsp., Stanowisko Grupy Ekspertów w sprawie zaleceń dotyczących spożycia wody i innych napojów przez niemowlęta, dzieci i młodzież, Standardy Medyczne/Interna, 2010, T. 1, 7–15.

[7] Raport z badania „Kompleksowa ocena sposobu żywienia dzieci w wieku od 5. do 36. miesiąca życia – badanie ogólnopolskie 2016 rok”, Instytut Matki i Dziecka, 2017. Badanie zostało zainicjowane przez Fundację NUTRICIA.

Artykuł powstał w ramach akcji: 1000 pierwszych dni dla zdrowia.


Zobacz także

20 zdań, które warto powtarzać, by stać się lepszym

Trzeba natychmiast żyć. Jest później niż się wydaje. 4 rzeczy, których przekładać nie wolno

9 zdań, które zdenerwują każdą mamę, która ma więcej niż troje dzieci