Lifestyle Psychologia

Nabroiłaś i nie wiesz jak z tego wybrnąć? Postaw się w roli ofiary, to działa!

Redakcja
Redakcja
10 sierpnia 2017
Fot. iStock / filadendron
 

Każdy z nas miał choć raz w życiu sytuację, w której się nie wykazał i coś zawalił. A to ktoś zapomniał o danym słowie, a to zepsuł coś i nie wie jak się do tego przyznać. W takiej chwili robimy różne uniki, by umniejszyć lub zrzucić z siebie winę i ponieść jak najmniejsze konsekwencje. 

Okazuje się, że najczęściej winni wybierają dwie strategie zrzucania z siebie odpowiedzialności. Z reguły jest tak, że jedna działa, a druga nie sprawdza się w większości przypadków. Oczywiście najbardziej honorowo jest się przyznać do niecnego czynu, ale życie pokazuje, że z tej opcji korzysta jednak mniejszość.

Bohater przegrywa z ofiarą

A dokładnie to strategia zakładania maski bohatera, względem „biednej” i w jakiś sposób skrzywdzonej ofiary przynosi większe korzyści. Chodzi o fakt, że ofiary postrzegane są przez większość jako bezbronne istoty, niemające większego wpływu na bieg zdarzeń i w związku z tym trudno im przypisać winę i celowe działanie na czyjaś niekorzyść. Odwrotnie postrzegani są bohaterowie, silne osobowości, które odbierane są jako zaangażowane w pomoc innym, ale zdolne do krzywdzenia, okradania i oszukiwania, jako osoby z mocnym charakterem.

Taką tendencję wykazał Kurt Gray zajmujący się badaniami nad moralnością. W jednym z przeprowadzonych badań zaproszono 90 uczestników do odczytania fikcyjnych opisów trzech kucharzy pracujących razem w pewnej restauracji. Pierwszy był zaangażowany w działalność charytatywną, a drugi padł w dzieciństwie ofiarą poważnego wypadku samochodowego. Trzeci, neutralny opis, przedstawiał charakter wykonywanej przez mężczyznę pracy. Następnie badanych informowano, że kuchnia, ignorując wyraźne preferencje klientki, wydała jej potrawę, na którą była uczulona. W efekcie kobieta trafiła do szpitala, a restauracja dostała wezwanie do sądu.

Uczestnicy eksperymentu określali, który z pracowników w największym stopniu powinien za to odpowiedzieć. Wyniki są spójne z hipotezą –  kucharz opisywany jako ofiara wypadku był wskazywany najrzadziej, następnie kucharz – zwykły pracownik i w końcu bohaterski kucharz – działacz, który był postrzegany, jako najbardziej winny zaniedbania. Kolejne eksperymenty jedynie potwierdzały wyniki powyższego badania.

Wnioski są proste

Nabroiłaś? Zamiast podkreślać, jaka jesteś wspaniała na co dzień i ile robisz dla świata, przypomnij raczej, co niemiłego cię spotkało ostatnio i od razu zostaniesz potraktowana łagodniej. Jednak dla własnego dobrego samopoczucia i odbioru twojej osoby przez innych, nie wykorzystuj tego zbyt często, raczej staraj się dotrzymywać danego słowa i wykonywać powierzone ci zadania.


 

źródło:


Lifestyle Psychologia

Czy w reklamie wszystkie chwyty są dozwolone? Firma, która nie uszanowała pamięci o powstańcach pokutuje wpłacając pół miliona na akcję Filipa Chajzera

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
10 sierpnia 2017
fot. screen z Facebook/ Filip Chajzer
 

W ostatnim czasie można odnieść wrażenie, że w marketingu i reklamie przestały istnieć granice. Co rusz jakaś firma wypuszcza spot, który potem usuwa z przeprosinami (np. McDonald’s), a w ostatnich dniach Instagramem i Facebookiem wstrząsnęło zdjęcie zamieszczone przez producenta energy drinków. Miało być zabawnie, wyszło żenująco, chamsko i uwłaczająco dla każdego, kto 1 sierpnia 1944 roku walczył o Polskę.

Dokładnie chodzi o grafikę z 1 sierpnia, na którym widnieje wyciągnięty środkowy palec przewiązany kokardką oraz hasło-  „1 sierpnia, Dzień Pamięci. Chrzanić to, co było. Ważne to, co będzie”. Grafika została już usunięta z Instagrama, a firma przeprosiła i zaprosiła wyciągnięcie konsekwencji wobec osób odpowiedzialnych za reklamę.

Całej sprawie dodatkowych kontrowersji dodaje fakt, że trwa właśnie zbiórka dla powstańców po raz drugi już organizowana przez dziennikarza i prezentera tv, Filipa Chajzera. Po pojawieniu się oburzającej reklamy dostawał mnóstwo wiadomości na ten temat, na które odpowiedział dosadnie w poście.
Odnośnie postu (reklama energy drinka), który masowo mi od rana wysyłacie. Wiem doskonale, że tym głupim ch… chodzi tylko o fejm, kliknięcia na insta i zwiększenie zasięgu. Wiem też, że tylko czekają żebym im to wszystko zapewnił, udostępniając ten szajs. Figa z makiem. Zatrudniacie ludzi ze stolcem zamiast mózgu, a od waszego napoju można dostać raka. Najpierw oka, na widok waszego obsranego postu, a później przerzuty na reszte organów gwarantowane. Nie wiem ile musielibyście wpłacić na Zbiórkę dla Powstańców 2017, żeby ktoś wam to wybaczył. Podpowiadam adres waszej pokuty. Konto Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej – 50 1750 0012 0000 0000 3760 9692 Raiffeisen Bank Polski, w tytule „Zbiórka dla Powstańców 2017”.

Na odpowiedź firmy nie trzeba było długo czekać – w ramach odkupienia swoich win wpłacili na konto akcji pół miliona złotych! Filip Chajzer napisał, że jest wzruszony i wdzięczny, a nawet najgłupsza decyzja może mieć swój happy end. Bardzo cieszymy się z tak pozytywnego zakończenia całej afery i mamy nadzieję, że nie była to z góry zaplanowana akcja. O wiele lepszy jest happy beggining, pozytywny marketing i dawanie dobrego przykładu, niż pokutowanie za własną głupotę.

Filipowi Chajzerowi zarzucano wcześniej, że zbiórkę wykorzystuje do prywatnych celów, zdobywania popularności i lansowania się. Dziennikarz odpowiedział na zarzuty z dystansem i poczuciem humoru – „na konto Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej codziennie spływają kolejne tysiące złotych dla Powstańców w ciężkiej sytuacji materialnej. Dlatego jeśli mój lans przynosi taki efekt to niestety będę jeszcze lansować te idee długo i namiętnie„. Jeśli efektem lansu mają być dobre uczynki, to jesteśmy za tym całym sercem!

Wy też możecie wesprzeć akcję i pomóc powstańcom w trudnej sytuacji materialnej. Wpłat można dokonywać na rachunek bankowy: Konto Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej – 50 1750 0012 0000 0000 3760 9692 Raiffeisen Bank Polski, w tytule „Zbiórka dla Powstańców 2017”.


Lifestyle Psychologia

Po treningu idziesz na imprezę? Zobacz, jak to się może dla ciebie skończyć

Anna Wójtowicz
Anna Wójtowicz
9 sierpnia 2017
Fot. iStock / gradyreese

Najpierw trening, potem impreza? Niby to dobry pomysł. Masz czyste sumienie, bo wykonałaś swój plan oraz udało ci się spalić mnóstwo kalorii, dlatego wieczorne wyjście połączone z piciem alkoholu nie wyjdzie ci w boczkach:). To niby logiczne rozwiązanie, ale niestety, taki system ma wiele wad i negatywnie wpływa na twój organizm.

Alkohol a trening

Oczywiście nie mówimy tu o jednym koktajlu lub szklance piwa. – Jeden drink nie będzie miał negatywnego wpływu – twierdzi dr Jakob Vingren, profesor biologii z Uniwersytetu Teksańskiego, który bada związek między ćwiczeniami a alkoholem. – Ale trzy lub więcej mogą źle wpłynąć na ciebie i twoje treningi – dodaje.

Dlaczego? Po zajęciach kardio alkohol może wpływać na poziom glikogenu, który jest podstawowym paliwem do pracy, która jest związana z większą intensywnością. Skutek? Podczas kolejnego treningu szybciej się zmęczysz. Poza tym alkohol wypity po treningu może zmniejszyć syntezę białka, co utrudni mięśniom odbudowanie się i ich rozrost.

W tych dniach, co ćwiczysz, masz większą ochotę na imprezę

Inne badania, które przeprowadził lekarz David Conroy, profesor medycyny prewencyjnej Uniwersytetu Northwestern wraz z zespołem, wykazały pewną zależność pomiędzy treningami a wyjściami na zakrapianą imprezę w tym samym dniu.

Fot. iStock / Nikolay Tsuguliev

Fot. iStock / Nikolay Tsuguliev

– W dniach, w których ludzie więcej ćwiczą, czyli zazwyczaj od czwartku do soboty, chętniej chodzą na imprezy i piją więcej alkoholu – taki wniosek wysnuto na podstawie eksperymentu, do którego zaproszono 150 osób wieku od 18 do 89 lat.

Grupa badaczy podzieliła eksperyment na trzy 21-dniowe etapy. Okazało się, że badani byli bardziej skłonni do picia alkoholu w dni, w których byli bardziej aktywni, czyli w czwartek, piątek, sobotę i niedzielę. I to niezależnie od wieku oraz poziomu aktywności fizycznej.

Autor badania tłumaczy to tym, że w tych dniach nabieramy więcej ochoty na interakcję z innymi ludźmi, dlatego wychodzimy na imprezy, podczas których nierzadko sięgamy po alkohol. Poza tym nagradzamy się w ten sposób za dobrze wykonany trening. Uważamy, że małe szaleństwo nam się po prostu należy za ten ciężki wysiłek.

Jednak warto pamiętać, aby po treningu, a przed imprezą, uzupełnić poziom kalorii. W innym wypadku alkohol szybciej uderzy ci do głowy i będziesz bardziej pijana. A na drugi dzień będziesz cierpieć z powodu męczącego kaca.

Takie wyniki badań nie zaskoczyły sportowców. Mój znajomy, który bierze udział w maratonach, zgodził się z nimi całkowicie. – Zimne piwko wypite po dobiegnięciu na metę smakuje wybornie. Poza tym jest czymś w rodzaju nagrody za to, że udało mi się pokonać dystans – powiedział kiedyś. Poza tym piwo jest dobrym izotonikiem…

Zgadzacie się z tymi wynikami? Bo moim zdaniem, jest w nich sporo prawdy.


 

Źródło: ,


Zobacz także

Ojciec Grzegorz Kramer: " Czasem się zbuntujemy i powiemy, że Kościół czy Bóg jest głupi. Ale nic z tym nie robimy"

Jak odzyskać stracony czas? To proste – przestać się spieszyć

Dzień Taty bez taty

Facet z odzysku... Jak żyć z rozwodnikiem?

Facet z odzysku… Jak żyć z rozwodnikiem?

www.medicaments-24.com/cialis-tadalafil/cialis-20-mg/

http://medicaments-24.com

Kamagra ohne Rezept