Lifestyle Macierzyństwo Psychologia

Nie mogę się doczekać, kiedy dorosnę, by czuć się bezpiecznie, by być kochanym… Poruszający film

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
9 kwietnia 2016
Fot. Screen/You Tube
 

Nie ma we mnie absolutnie żadnej zgody na przemoc wobec dzieci. Także tej, która wyrażana jest klapsem. Przemoc – każda nawet ta, której znaczenie chcemy umniejszyć, jest przejawem naszej, dorosłych, bezradności, bezsilności, chęci dominacji i pokazania „kto tu rządzi”. Jest tym, co nigdy żadnemu dziecku nie powinno się przytrafić. 

Ale się zdarza. Niestety…

Pewnie dlatego ten film tak mnie poruszył. Tak bardzo chciałabym tego chłopca przytulić i powiedzieć, że nie musi dorastać, żeby czuć się bezpiecznie. Proszę nie pozostawajmy obojętni na krzywdę, która dzieje się dziecku za ścianą mieszkania, na chodniku, w szatni przedszkola, czy w sklepie. Reagujmy. Tłumaczmy. Przemoc rodzi przemoc. Ona niczego nie tłumaczy, a dziecku odbiera czasami wszystko.


Lifestyle Macierzyństwo Psychologia

Najczęstsze błędy w relacji rodzic – dorosłe dziecko. Unikaj ich jeśli chcesz rodzinnego szczęścia

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
9 kwietnia 2016
Fot. iStock/ilbusca
 

Dziwna to relacja: niby troje dorosłych, niezależnych osób, a jednak wciąż silnie powiązanych tą wyjątkową siecią emocji w relacji rodzice – dziecko, choć niekoniecznie pałających do siebie bezwarunkową miłością.  Nie zawsze łatwo nam się dogadać z naszymi dorosłymi dziećmi, nie zawsze potrafimy zrozumieć naszych rodziców. Nierozwiązane konflikty z przeszłości, żale za niezbyt szczęśliwe dzieciństwo, ciągną się za nami nie pozwalając wyjść z tego zaklętego kręgu pretensji i zależności. Żeby jakoś to sobie wszystko poukładać, potrzeba dobrej woli z obu stron i konsekwencji w omijaniu kilku, dość oczywistych błędów jakie popełniamy niekiedy nieświadomie, zapominając, że wszyscy już osiągnęliśmy pełnoletniość.

Najczęstsze błędy rodziców dorosłych dzieci:

1. Próba kontroli za pomocą finansowego wsparcia

– Jest wam ciężko, pomożemy – mówią rodzice do młodego małżeństwa. I ta pomoc odbija się potem młodej parze długo czkawką. Bo nie kończy się ona na jednorazowym zastrzyku gotówki, ale funkcjonuje na zasadzie „coś za coś”, „płacę i wymagam”. Czego? Sprawozdania z wydatków, cotygodniowego zameldowania się na niedzielnym obiadku, relacji z tego jak nam się w związku układa (ze szczegółami), możliwości komentowania i krytykowania życiowych wyborów i decyzji. Taka sytuacja bardzo często prowadzi do frustracji dzieci (a także ich partnerów) i poczucia tak niechcianej zależności.

2. Próby wywierania presji w kwestii życia zawodowego

Czyli ciągłe okazywanie niezadowolenia, że syn czy córka wybrali inną, może mniej opłacalną, ale zdecydowanie bardziej satysfakcjonującą ścieżkę kariery. Dodatkowo niszczące jest porównywanie własnych dzieci z dziećmi swoich znajomych: „Popatrz, syn Krysi, to już jest prezesem w tej spółce, a ty co…?” Wierzcie lub nie, rodzice, jak nikt inny, potrafią podcinać skrzydła również swoim dorosłym latoroślom.

3. Ciągłe wtrącanie się

Dorosłe dzieci wolą mieć, w większości przypadków, „dorosłe” kontakty ze swoimi rodzicami. Traktowane z lekceważeniem, obdzielane „dobrymi radami”, krytykowane za życiowe decyzje i sposób wychowania własnych dzieci, wszystko to jest prostą drogą do konfliktów na linii rodzic – dorosłe dziecko. Wypytywanie o intymne sprawy i brak taktu, nadmierna ciekawość („bo ty mi nigdy nic nie mówisz”) sprawią, że kontakt będzie coraz bardziej ograniczony. Tu trzeba cierpliwości i szacunku dla swojego dziecka, jako odrębnego, mającego swoje prywatne sprawy człowieka.

4. Naciskanie na zbyt częsty kontakt i narzucanie się

Nie sprzyja poprawieniu relacji z dzieckiem, raczej doprowadzi do ich rozluźnienia. Widząc codziennie kilkanaście nieodebranych połączeń od mamy czy taty, którzy dzwonią by dowiedzieć się jak mija pierwszy tydzień w nowej pracy, to zdecydowanie czynnik stresogenny. Tak samo zadziała na nas ponawiana co chwila propozycja pomocy, kiedy jej nie potrzebujemy, ale czujemy presję, że powinniśmy ją przyjąć („no zrób mamie tę przyjemność”). Równie trudną sytuacją jest przymuszanie do uczestnictwa w rodzinnych spotkaniach. Albo wywieranie presji na dziecku by uczestniczyło w nich ze swoim partnerem.

5. Kontrolowanie

– „Zadzwoniłeś już z życzeniami? Złożyłaś już aplikację na nowe stanowisko? Zapisałeś się do dentysty?”. Nie mówcie, że to przejaw troski. To taka „zamaskowana” troską i miłością próba ciągłego kontrolowania życia dorosłego dziecka, mająca na celu uspokojenie rodzica, który nie potrafi jeszcze żyć tylko własnym życiem. Ciągłe przejmowanie odpowiedzialności za zachowanie dorosłego dziecka na siebie.

6. Krytykowanie byłych i obecnych partnerów albo zawiązywanie z nimi koalicji

Znacie uczucie, kiedy zaczynacie się czuć samotni w związku, bo wasz partner spędza więcej czasu z waszymi rodzicami niż z wami? Zdarzają się rodzice, którzy poprzez zawiązywanie więzi z ukochanym lub ukochaną córki czy syna kontrolują sytuację w ich związku. Wiedzą wszystko o kłótniach, konfliktach i kwestiach spornych. W konsekwencji w związku brak intymności i zaufania.

Inną kwestią jest wtrącanie się matek czy ojców w wybór życiowego partnera ich dziecka. Znacie komentarze typu: „Nigdy nie lubiłam tej twojej dziewczyny.”? Albo: „Twój pierwszy facet był zdecydowanie fajniejszy.”? Miłość to sprawa między dwojgiem ludzi i tobie mamo czy tato, nic do tego. Jeśli masz problem z akceptacją wyboru syna/córki, zachowaj to dla siebie. Najważniejsze jest ich szczęście. A pomyłki? No cóż, zdarzają się i są od tego, by się na nich uczyć.

Najczęstsze błędy dorosłych dzieci względem rodziców:

1. Brak chęci uniezależnienia się

Kiedy masz trzydzieści lat i jeszcze nigdy nie mieszkałeś poza domem rodzinnym, zdecydowanie coraz trudniej będzie ci „zrobić coś” z własnym życiem albo w ogóle zrobić coś w życiu „po swojemu”. Najgorzej, jeśli decydujesz się na tę symbiozę z rodzicami z wygody i za cenę braku intymności oraz wielu innych ustępstw. Nie oszukuj się, to strach przed odpowiedzialnością i dorosłym życiem. Ciasny, ale własny, choćby nawet wynajmowany, kąt nauczy cię o życiu więcej niż niejedna rodzinna historia i przestrogi twojej mamy. A wyprowadzka? Doskonale wpłynie na twoje, dość już nerwowe, relacje z rodzicami.

2. Kompletna izolacja

Czyli „w drugą stronę”. Odcinanie się od rodziców po to, żeby się wypróbować, żeby zapomnieć o żalach i krzywdach, uciec przed nimi. Problem w tym, że uciec się nie da. Jeśli masz do rodziców pretensję, nosisz w sobie ogrom negatywnych emocji z nimi związanych, przyjdzie ci w końcu się z tym zmierzyć, inaczej nie zaznasz spokoju ani szczęścia. Rozwiąż problemy, odpuść, przebacz, a potem – jeśli masz taką potrzebę, odejdź.

3. Podejście: „należy mi się”

To taka postawa, kiedy oczekujemy od naszych rodziców wywiązywania się z ról, które sami im przypisaliśmy i to wywiązywania się tak, jak my to rozumiemy. Uważamy na przykład, że ich obowiązkiem jest pomoc przy wnukach, wsparcie finansowe i pomaganie na we wszystkich życiowych tarapatach w jakie się władujemy. Nie, nie, kochani – wasi rodzice nic nie muszą. Oni mogą, jeśli chcą. Chcecie być naprawdę dorośli, bierzcie odpowiedzialność za siebie i swoich najbliższych.

Udane stosunki na linii rodzic – dorosłe dziecko wymagają od nas świadomości, że wszyscy się zmieniamy, że potrzebujemy coraz więcej przestrzeni. Niektórym rodzicom trudno zaakceptować tę sytuację, a dzieciom – wygodniej pozostać w dobrze znanej i bezpiecznej dla siebie relacji. Życie jednak, prędzej czy później zweryfikuje obie te postawy.


Lifestyle Macierzyństwo Psychologia

„Będę szczęśliwa, gdy…”. Mity na temat szczęścia, które niszczą nam życie

Katarzyna Troszczyńska
Katarzyna Troszczyńska
9 kwietnia 2016
Fot. iStock/Kontrec

Snuję się ostatnio po życiu z miną: „No doprawdy, mogłoby być lepiej”.  Dużo moich koleżanek też snuje się po życiu z tą miną. Jakiś czas temu zawstydziłam się bardzo, bo poznałam kobietę ( dużo starszą) schorowaną tryskającą taką energią, że mogłaby obdzielić nią kilka innych ( dużo młodszych) osób. Starsza pani opowiadała o swojej córce. „Młoda jest jeszcze, ma fajne dzieci, męża, a jej całe życie to szukanie braków”. Złapałam się za głowę: „To chyba ja jestem córką tej pani” pomyślałam ( ze zgrozą).

Moje ( marudzące) koleżanki zwykle mówią.

„Będę zadowolona, gdy już ułożę swoje życie”, „Gdy znajdę pracę”, „Gdy zmienię pracę”, „Gdy on się zmieni”, „Gdy schudnę”. Gdy to i tamto. Tamto i to. Gdy właściwie wszystko. No, sama nie wiem. Jedna z wiecznie nieszczęśliwych koleżanek znalazła np. wymarzoną pracę, przez chwilę lewitowała z radości, za chwilę wróciła do punktu wyjścia ( czyt. moje życie jest problemem). Po prostu problem był inny. Kiedyś brak pracy, teraz za dużo pracy i zazdrośni współpracownicy ( uff).

Wczoraj w ręce wpadł mi świetny tekst z Charakterów. Opublikowany już dawno, ale jakże aktualny. Napisał go Janusz Czapiński, znany psycholog, autor takich książek jak „Psychologia szczęścia” czy „O naturze optymizmu”. Janusz Czapiński rozprawia się w tekście z mitami na temat szczęścia, które utrudniają nam życie.

Oto one:

Ludzie dotknięci nieszczęściem nie mogą być szczęśliwi

Choć podziwiamy ludzi po traumatycznych zdarzeniach, którzy potrafili się podnieść po traumie, w głębi duszy myślimy: to niemożliwe, na pewno płaczą po nocach, a to ich maska, która dużo kosztuje. Jakże można być szczęśliwym, gdy jest się sparaliżowanym, straciło się najbliższą osobę, ma się raka.

Badania jednak dowodzą, że czas leczy wszystkie rany. Dzieje się tak dzięki mechanizmowi adaptacyjnemu, który pozwala dostosować się do gorszej sytuacji życiowej.

Ale uwaga– tech mechanizm nie jest u wszystkich tak samo sprawny. Znacznie lepiej, na przykład, działa u ludzi młodych.

Szczęście jest gdzie indziej

No ba, wiadomo. W innym domu,w innej pracy, nie tylko z psem, ale i kotem. Nie w takim samochodzie, ale w lepszym. Janusz Czapiński nazywa to złudzeniem postępu hedonistycznego. Wiara, że możemy być szczęśliwsi motywuje nas do stawiania sobie celów. Dużo rzeczy robimy w pogoni za szczęściem– pobieramy się, budujemy domy, zmieniamy pracę, podróżujemy. Ci, którzy osiągają swoje cele często rozumieją, że to nie zmieniło ich samopoczucia na dłuższą metę.

Według prof. Czapińskiego każdy ma swoją tzw. stałą szczęścia, której nie da się w żaden sposób powiększyć ( jedynie tylko pracując nad swoim umysłem i nawykami).

Ale uwaga– stałą szczęścia– można obniżyć. Chociaż kupno nowego mieszkania nie uszczęśliwi nas na dłuższą chwilę, jego utrata na pewno wpędzi nas w poczucie chwilowego nieszczęścia

Prawdziwe szczęście to dzieci

Wciąż– mimo zmiany obyczajów powodujących spadek liczby urodzeń– większość uważa dzieci za jeden z najważniejszych warunków szczęśliwego życia. Tymczasem badania pokazują zupełnie inaczej ( ale jak to????). Dzieci zazwyczaj obniżają ciut dobrostan psychiczny. Dopiero opuszczenie przez nich rodzinnego domu ( wbrew pozorom) przywraca rodzicom radość życia sprzed ich narodzin.

Szczęście to młodość

Młodość nie ma żadnego znaczenia dla poczucia szczęścia. W niektórych badaniach stwierdzono nawet, że osoby najstarsze są najszczęśliwsze. Powód? „Czyż nie jest źródłem zadowolenia poczucie, że się przeżyło większość swoich rówieśników” pyta prof. Czapiński.

Szczęście ogłupia

Ależ nie, to nieszczęście ogłupia. I podcina skrzydła. Owszem, ludzie smutni patrzą realnie, widzą sporo zagrożeń, ale szczęśliwi są bardziej skuteczni. Prof. Czapiński mówi– warto wykazywać dużą rolę realizmu w wyznaczaniu sobie celów i stawać się niepoprawnym optymistą w dążeniu do ich realizacji. Optymizm to jak zasilenie energetyczne komputera– mobilizuje i podtrzymuje aktywność. Sukces wymaga ryzyka wiary „na wyrost”. Dowodzą tego wszystkie badania– szczęśliwym wiedzie się znacznie lepiej niż nieszczęśliwym.

Po lekturze myślę tylko o jednym: „To serio jest tylko w naszej głowie”. Życzę szczęśliwej soboty i szczęśliwych głów:)


Zobacz także

10 „supermocy” ludzkiego ciała, które przydają się na co dzień. Sprawdź, czy potrafisz z nich korzystać

Małgorzata Sessionbordercontroller.info: Jak nauczyć dziecko tolerancji?

6 rzeczy, na które warto zwrócić uwagę, gdy kogoś poznajemy. To one budują pierwsze wrażenie

6 rzeczy, na które warto zwrócić uwagę, gdy kogoś poznajemy. To one budują pierwsze wrażenie

лечение алкоголизма киев цена

www.xn----htbbbqamuljibcwx0bn.com/

http://medicaments-24.net