Macierzyństwo Psychologia

love

Midoblog
Midoblog
15 października 2019
 

BEZCENNA MIŁOŚĆ

„Kobieta rozkwita, kiedy czuje się kochana” .Te słowa mają dla mnie 100% pokrycie. Mam nadzieję, że zgodzicie się ze mną –  słowa te możemy odnieść do każdego z nas – mężczyzny, dziecka. A chyba najbardziej do dziecka.

Dziecko poczucie siebie warunkuje najbliższymi osobami. Kiedy mamy poczucie, że jesteśmy kochani, czujemy się sami ze sobą dobrze. Taka miłość bezinteresowna. Niezależna od tego jak wyglądamy, co robimy, co mówimy. Taka miłość po prostu. Wystarczy, że jesteśmy. Za wszystko i za nic. W naszym dorosłym, ogromnie małym świecie jest tak wielką rzadkością (sic!)…

Ale skupmy się na dzieciach. Myślę, że w tej dziedzinie możemy wiele zdziałać. Może nawet, dzięki temu zmienimy codzienne podejście do samych siebie, do naszych partnerów.

Dla dziecka taka miłość jest bezwzględnie potrzebna do istnienia. Taka wartość bezwzględna, bez której dziecko na siebie nie będzie patrzyło dodatnio.

Oczywiście nie chodzi tu tylko o słowa. Jednak nie zapomnijmy o ich zabarwieniu i tym co ze sobą niosą. Rodzice często wysyłają sprzeczne komunikaty. Pewnie nawet nieświadomie. Na co dzień brakuje nam czasu na przemyślenie tego, co mówimy. Gorzej, gdy rodzic mówi, że kocha, a za moment podnosi rękę na dziecko i krzyczy. Dorosły nie umiałby się odnaleźć w takiej sytuacji – jak osoba, która nas kocha może nas krzywdzić? Dziecko zaczyna źle pojmować miłość już od samego początku. Dla niego miłość będzie miała właśnie taki obraz – skrzywiony, nielogiczny, a przede wszystkim zły (!). Taki, który w dorosłym życiu będzie powielać. A przecież miłość, to czułość, bliskość, zrozumienie, słuchanie, uwaga. I właśnie tak, najprościej możemy to naszym dzieciom przekazać. Poświęcając swój czas i uwagę. I proszę uwierzcie nie chodzi tu nawet o godziny spędzane razem – takie to zapewne w weekendy a i tak nie zawsze. Miło by było mieć tyle czasu. Jednak, jak go nie ma to wygospodarujmy chociaż godzinkę. Tak godzinkę dla własnego dziecka. Rzućmy obowiązki choć na chwile w kąt. Niech czuje się dla nas ważne, najważniejsze. Nawet te najmłodsze potrzebują rozmowy o sprawach dla nich istotnych. Nawet te starsze pragną wygłupów, przytulania, głaskania.

Oczywiście mówmy o tym. Mówmy jak kochamy, jak są dla nas ważne . Nie myślmy, że drugi człowiek powinien wiedzieć co czujemy. Sami lubimy słuchać kim jesteśmy dla drugiej osoby. Dlatego warto podkreślić to, co czujemy do własnych dzieci. I nie zaszkodzi z rana śpiewać wspólnie „dzień dobry, kocham Cię, już posmarowałam Tobą chleb”.

I wiecie, co myślę… myślę, że warto to okazywać wszystkim dzieciom. Pokazywać im, jak bardzo są ważne. Bo w każdym dziecku można znaleźć to „coś”. I to przynosi owoc. Uśmiech dziecka rekompensuje wszystko.


Macierzyństwo Psychologia

Wzmocnienie poczucia wartości – część 2

Midoblog
Midoblog
20 października 2019
 

Do wszystkich moich rozważań na temat wzmocnienia poczucia własnej wartości u dziecka, dodałabym jeszcze kilka warunków niezbędnych

  • Szanować autonomie dziecka – nie możesz mu narzucać własnej woli. Owszem możesz go przekonywać, podpowiadać i próbować przekonywać do własnego zdania, ale wierz mi są dzieci, które od małego mają mocno wykształcone poczucie własnego zdania. Znam to z doświadczenia 😉 wtedy nie pozostaje Ci nic innego, jak wspierać i budować poczucie własnego zdania i zachęcać dziecko do jego wyrażania. Na pewno błędem jest próba zduszenia tego.
  • Pozwalać okazywać własne emocje – nawet, a przede wszystkim wtedy, gdy my dorośli ich nie rozumiemy. Wtedy to, niestety Twoja walka ze sobą. Daj dziecku czas na wypłakanie się. Wtedy będzie ufało własnym emocjom. Nie martw się, na pewno z tego powodu nie będzie beksą.
  • Unikać porównań dziecka do innych – wtedy dziecko nauczy się zdrowej realizacji. Pamiętaj –  każde dziecko jest inne, każde ma inne możliwości. Dziecko musi się nauczyć walczyć własnymi, nie cudzymi słabościami. A najważniejsze, nie będzie się  czuło gorsze od innych.
  • Zaspokajać poczucie bezpieczeństwa – dziecko musi czuć się pewnie, tylko wtedy będzie sobą i będzie mogło się w pełni, bez jakichkolwiek ograniczeń rozwijać. Poza tym pamiętaj, że potrzeba bezpieczeństwa pojawia się w piramidzie potrzeb Maslowa. Jest to tzw. potrzeba niższego rzędu. Ale bez jej spełnienia, nie jesteśmy w stanie funkcjonować.
    Nie krzycz, nie groź, nie strasz. Tym bardziej nie zastraszaj dziecka drugim rodzicem, bo wówczas dziecko niepotrzebnie będzie się przed nim ograniczało.

·         I NIGDY! Nie możesz ośmieszać dziecka

Poza tym myślę, że każdy z nas na co dzień dzięki obserwacjom własnego dziecka wie, czego ono potrzebuje. Starajmy się każdego dnia. Nie załamujmy się porażkami. Takie też się zdarzają. Niestety. Tak wiem, ja też czasem postąpię źle, nie tak jak powinnam. Wtedy nie pozostaje mi nic innego, jak przyznać się do tego na głos. Przed Ann także. Ważne żeby zrozumiała ze to nie jej wina, jedynie moja. Bo moja cierpliwość nie ma anielskich skrzydeł i najzwyczajniej czasem ugina się pod ciężarem obowiązków. Ale każdego dnia warto się starać – nie tylko dla dziecka, dla siebie również.

IMG_4048

 


Macierzyństwo Psychologia

Własne siły

Midoblog
Midoblog
14 października 2019

WIARA WE WŁASNE SIŁY

Pisałam już o tym, żeby nie chronić dziecka za wcześnie. Żeby nie używać zwrotu „a nie mówiłam”. Teraz podobne w sumie słowo, które niesie ze sobą zbliżone konsekwencje – uważaj. Niestety często gęsto nadużywamy tego słowa. Jako rodzice, czasem po prostu nie pozwalamy dziecku na swobodę. Tym samym dziecko tak wychowywane po pewnym czasie poddaje się już na starcie. Obawia się, że mamy racje a jemu stanie się krzywda. Woli nie ryzykować. Przekazujemy dzieciom własne myślenie, nastawienie do świata. Później wiele nas będzie kosztować odwrócenie takiej sytuacji. Czy nie lepiej pomęczyć się odrobinę (o wiele mniej) na samym początku i ugryźć się w język?

Dziecko żeby wierzyło w siebie, w swoje możliwości musi ufać swoim odczuciom. Musi wierzyć we własne siły.

Ostatnio rozmawiałam z moją uczennicą. Bardzo przeżywała podejście swojej mamy, która z góry zakładała, że jej córka nie poradzi sobie w danej szkole. Dla dziewczynki ta szkoła jest marzeniem. Chce spróbować nawet jeżeli jej się nie uda. Na dodatek dość świadomie mówiła, że jest skłonna zaryzykować porażką. Zaskoczyła mnie swoim dojrzałym podejściem. Z jednej strony rozumiem jej mamę – chce uchronić córkę przed stresem, niepotrzebnymi zmartwieniami, możliwą porażką… Ale z drugiej – ile ta porażka może ją nauczyć? Może ją wzmocnić, pozwolić dowiedzieć się więcej o sobie. Ale przede wszystkim dlaczego z góry zakładać, że to będzie porażka?! Przecież niejednokrotnie sami myślimy „nie dam rady” a jednak jakimś cudem wspaniale się udaje.

Dlatego, jako rodzice powinniśmy chociaż na chwile, w pewnych sytuacjach zagłuszyć nasze radary. Przeczekać. Może cóż nie okaże się wielkim sukcesem. Może porażkę będziemy mogli zmienić w sytuacje, z której coś wyniesiemy…nasze dzieci coś wyniosą.

Na co dzień jest to czasem wręcz niemożliwie trudne. Ja też wole, żeby Ann się nie przewróciła, jak wchodzi na drzewo. Żeby nie ubrudziła się, kiedy je lody. Żeby nie dobiła gdzieś, jadąc na rowerze, rozglądając się na boki. A później myślę, „cóż się takiego stanie?”. I jeżeli odpowiedź moja brzmi „nic wielkiego” to zamykam porządnie usta i czekam. Przyznam – najczęściej nic się nie dzieje (tylko ja nerwowo czekam na zakończenie wydarzeń). Jeżeli coś się jej przytrafia, to jest już na tyle świadoma, że sama stwierdza „mamuś chyba muszę bardziej uważać”. No właśnie i kropka. Nasze dzieci są naprawdę bardzo mądrymi istotkami i dokładnie zaczynają wiedzieć, co jest dla nich dobre a co złe.

Z własnego doświadczenia, na co dzień spotykam coraz więcej „nieżyciowych” dzieci. Zagubionych, nieporadnych, małomównych, nie potrafiących nawet odezwać się o swoje, a co dopiero o to zawalczyć. Ich rodzice, pewnie z ogromnej troski, otaczają je „kloszem”. Szkoda tylko, że później ci sami rodzice chcą aby ich dziecko było samodzielne i dawało sobie radę. Kiedy dla nich świat jest jak jedna wielka niewiadoma, w którym nie odnajdują siebie. Bo siebie nawet nie znają.

Ciężko ale warto widzieć dla dzieci możliwości w otaczającym nas świecie zamiast samych zagrożeń. Wtedy dziecko wierzy w siebie i jest otwarte na świat. Szuka nowych rozwiązań. Podejmuje wyzwania. W dzisiejszych czasach, gdy wszystko zmienia się w błyskawicznym tempie na pewno łatwiej takim osobom się żyje.


помощь на экзамене

cialis-viagra.com.ua

https://baden-medservice.com