Macierzyństwo Psychologia

Do utraty sił

Midoblog
Midoblog
9 października 2019
 

Czasami rozsypuje się na kawałki. Puzzle, które nie pasują do codziennej układanki. Wtedy jeszcze bardziej uświadamia sobie, jak wiele znaczą dla niej najbliżsi. Jak bardzo kocha życie.

Wtedy też ma do siebie ogromny żal, że za mało słuchała, za mało się skupiała na potrzebach innych… Przecież dla siebie zawsze można znaleźć czas, nawet w nocy, jak wszyscy śpią… Na co dzień zapominała, że życie bywa nieprzewidywalne…

Co jakiś czas w jej życiu pojawia się ktoś, coś, jakaś sytuacja… Wczoraj uświadomił jej to film. Do utraty sił.  „O dżizas! znów jakiś męski o bokserze” pomyślała, nie czytając wcześniej jakichkolwiek recenzji. Minęło bodajże pół godziny, kiedy pierwsze łzy pojawiły się w jej oczach i tak już zostało…. Film psychologiczny pod każdym względem. Nie jakiś tam pusty zbiór ograniczony.
Nasycony przepełniony psychologia do granic możliwości. Jego granica zmierza do nieskończoności uczuć, które są zazwyczaj głęboko ukryte i rzadko (za rzadko) widzą światło dzienne.

Odbierała go przede wszystkim pod kątem własnego małego świata…
Z jednej strony niecierpi, nienawidzi takich filmów a z drugiej tak wiele jej uświadamiają… Codzienność przytłacza tak wiele… I tak często patrzymy na czyjeś emocje egoistycznie… A dziecku, ale nie tylko dziecku trzeba pozwolić przeżyć… Złość, nienawiść, smutek, żal, gniew, żeby zrozumiało, co czuje… Żeby chciało być blisko, rozmawiać, dzielić się. Nie można narzucać swoich wizji świata. Nie możemy mówić, co się czuć powinno, bo wtedy tylko i wyłącznie sprawiamy, że wątpi w swoje emocje… Czuje inaczej niż rodzic mu mówi i się gubi w tym świecie, w którym przeciwności są na porządku dziennym.

Miała wrażenie, że sama na co dzień buduje świat, w którym brakuje przestrzeni. Przestrzeni na spontaniczność, samodzielność. Wszystko musi być poukładane, idealne… według jej widzenia świata. A nawet w matematyce wiadomo ideały nie istnieją. Więc, po co to wszystko? Dziś jest jutro nie ma… Ona nie chce być niszczycielem marzeń… Chciałaby, żeby przy niej kwitły… I obiecuje sobie, że małymi kroczkami do tego dojdzie…
Bo wie, że lepiej biec do przedszkola niż jechać autem… Wtedy więcej radości, uśmiechu, i frajdy!
I przypomniała sobie, jak w drodze powrotnej mijała chłopczyka z babcią. Uderzył ją jego wyraz twarzy – identyczny jak jego babci. Chłodny, smutny, wykrzywiony. Dzieci będą takie, jaki świat my im pokazujemy.
Film uświadomił jej nieskończenie wiele… Wiele z tego nie potrafi nazwać…a może nie chce, bo mogłoby się wydawać zbyt banalne.

Rano pozbierała się z kawałeczków w całość, żeby zrobić rodzinne śniadanie… I spojrzała na swoją rodzinę z innej perspektywy. Z miłością, której wymiar znów uległ przekształceniu.

 


Macierzyństwo Psychologia

wartość jest w nas

Midoblog
Midoblog
12 października 2019
 

Napisałam w ostatnim poście, że wartość jest w nas.

Myślę, że niejeden z nas, dorosłych ma z tym nie mały problem. Nie mam tu na myśli oczywiście skrajnych przypadków narcyzmu i przekonania do wielkości własnego ego. Nie piszę też o przemądrzałości. Owszem takich ludzi spotykam i to nierzadko wcale. Myślę raczej o przeciętnym, statystycznym Polaku. Nie dość, że wciąż narzekamy. Jakby nam się płyta zacięła. Na dodatek na utworze, który w ogóle nie powinien się pojawić na płycie pt. „życie”. To dodatkowo nie wierzymy we własne siły. No dobrze, jeżeli już odrobinę zaczynamy wierzyć, to jakimś cudem tak łatwo znajduje się ktoś, kto nam te skrzydła bez najmniejszego kłopotu podcina. Nawet nie musi się zbytnio starać. Wystarczy jedno słowo, żeby zasiał w nas ziarenko niepewności… a ono już pociąga całą lawinę. Niejednokrotnie, pomimo wykształcenia, kolejnych sukcesów w pracy, w życiu osobistym. Dlaczego?…

Powodów jest wiele. Uwarunkowań psychicznych również. Wiele zależy od osobowości. Ale skąd się to bierze? Czy jesteśmy w stanie zmienić myślenie? Myślę, że nam dorosłym jest trudniej – ale warto nad tym codziennie pracować i nie szukać potwierdzenia własnej wartości w drugim człowieku. Człowieku, który często zna tylko naszą powierzchowność.

Na pewno warto się pochylić pod tym względem nad dzieckiem… swoim, czyimś.  Pewność siebie, poczucie własnej wartości to bardzo potrzebna cecha. Kształtuje się właśnie już w dzieciństwie. W okresie, którego nie pamiętamy, a który warunkuje nasze widzenie siebie. Myślimy o sobie to, co myśleli o nas nasi rodzice, najbliżsi. Tak też na siebie patrzymy. Dlatego my rodzice mamy na to tak wielki wpływ. Czasem niestety nie jesteśmy tego świadomi.

Staram się na to zwracać codziennie uwagę. Przyznam jednak szczerze, że wcale nie jest to takie proste, jakim mogłoby się wydawać.

Dziś zacznę od MĄDRYCH POCHWAŁ

Mówię „pięknie wyglądasz” kiedy zakłada sukienkę – Ann zaczyna zwracać zbyt wielką uwagę na ubiór.

Mówię, że jest mądra, to myśli, że wie wszystko (nawet lepiej ode mnie).

I wtedy się zastanawiam co, kiedy i jak ująć. Tak, żeby 4 latek zrozumiał wszystkie słowa, a jednocześnie ich przekaz. We wszystkim trzeba szukać równowagi. Od jakiegoś czasu (dłuższego) mówię jej szczerze, co myślę. Kiedy wiem, jestem przekonana, że stać ją na więcej, że mogłaby lepiej, to jej to po prostu spokojnie mówię. Nie chwalę, bo tak powinnam. Ona to wyczuwa. Dzieci bardzo szybko wyczuwają fałsz. Czasem wolę powiedzieć, że obrazek, który narysowała jest ładny, ale mogła się bardziej przyłożyć. Wiem, co jest dla niej osiągnięciem, na co ją stać. Ona też to wie.

Na co dzień jest mnóstwo okazji, by mądrze i szczerze pochwalić swoje dziecko. Jest to szczególnie ważne, żeby chciało podjąć kolejną próbę, żeby się nie poddawało.

Spotykam różne dzieci. Jedne z góry zakładają własną porażkę. Nawet nie zamierzają podjąć próby, żeby się nie zbłaźnić przed pozostałymi. Stawiają przed sobą mur, który bardzo ciężko ominąć. A szkoda. Bo zazwyczaj to wspaniałe dzieci, którym po prostu podcina się skrzydła.

KRYTYKA

Jest to też bezpośrednio związane z krytyką… oj tak ta nam o wiele łatwiej przychodzi niż pochwały. Zresztą nie tylko względem dzieci. Skąd się to bierze, że zamiast wyciągać mocne strony, tropimy błędy i potknięcia? Po co? Jeżeli dziecko wraca do szkoły z ocenami to rodzic zamiast skupić się na czterech piątkach, zwróci uwagę na jedną, jedyną jedynkę… Nie wzmacniamy poczucia wartości. Wzmacniamy poczucie słabości. Dziecko nie musi być ze wszystkiego najlepsze. Nie musi!

Pamiętajmy, że dziecko to żywy człowiek. Odrębna jednostka, którą musimy we właściwy sposób pokierować.  A przede wszystkim nie jest jakąś tam naszą wizytówką.

Dzieci z niską samooceną są bardzo wrażliwe na krytykę. Przysparza to im i ludziom z ich otoczenia wielu kłopotów. Tym bardziej to smutne, że słyszą krytykę nawet tam, gdzie jej nie ma. Zamykają się na świat. Wolą milczeć. Oddalają się.


Macierzyństwo Psychologia

Co ludzie powiedzą?

Midoblog
Midoblog
5 października 2019
Co ludzie powiedzą?

W gronie naszych znajomych można zaobserwować całą paletę barw charakterów. Każdy z nas żyje inaczej, po swojemu. To jeden z powodów, dla których lubię ludzi. Lubię ich odwiedzać, spotykać się na różnych gruntach. Nawet jeżeli z ich wizją świata się nie zgadzam, to szanuję ich wybory życiowe. Ostatnie takie spotkanie dało mi wiele do myślenia…

W skrócie małżeństwo + dwójka. Otwarci na innych. Zdrowe relacje. Ona – chwali się, że wyjeżdża na wakacje. Dla mnie oczywistym było (w sumie nie wiem dlaczego?), że jedzie z dziećmi. Na co słyszę, nie zdążywszy jeszcze dokończyć pytania, że jedzie z mamą… dzieci zostają z tatą. I w tym momencie załącza mi się światełko – no a niby dlaczego nie?… On też wyjeżdża, zresztą pewnie jak większość naszych mężczyzn – delegacje, szkolenia, integracje, wygrane konkursy firmowe… Praktycznie w tym samym momencie pojawiło się w mojej głowie „ALE”. I niestety nie pojedyncze

1. Przecież On pracuje, będzie z tego powodu musiał brać urlop (poważnie?)
2. Dzieci są małe – dla nich tydzień to naprawdę długo
3. Skoro On bierze wolne, mogliby przecież jechać razem
4. Czy to nie za bardzo egoistyczne
5. No w końcu jest matką…

I tak się one kotłowały w mojej głowie. Aż po prostu pękły. I wiecie co – kiedyś usłyszałam – szczęśliwa matka, to szczęśliwe dzieci! I przez te cztery lata macierzyństwa niejednokrotnie się w tym utwierdzałam.

Skąd się wzięły moje wątpliwości? Ze mnie samej tylko… Dzieciom nic się nie stanie. Też potrzebują kontaktu z tatą, który w tygodniu często (nawet gdyby mógł) zastępowany jest mamą. Jej się należy. Opieka nad dziećmi to praca na nie jeden etat. Nawet jeżeli troszkę w tym egoizmu, to co z tego. Sami musimy dbać o siebie i o poczucie spokoju i harmonii psychicznej. Przecież wróci wypoczęta, uśmiechnięta, a każdy czasem musi zatęsknić, nawet dzieci.
Ja swego czasu wpadłam troszkę w taką pułapkę. Sama sobie ją przygotowałam i to dość starannie. No i oczywiście o narzekaniu postanowiłam zapomnieć. No w końcu jestem matką – więc muszę to i tamto… I w taki oto sposób reszta życia zeszła na plan, nie no na żaden plan. Taki po prostu nie istniał. Na scenie zostało dziecko i wszystko co z nim związane. Ostatnio wracam do „żywych”. Wielkim em też jest wiek Ani. Jednak, przyznam szczerze, że nie zawsze jest to dla mnie łatwe. Takie przeciwności się we mnie ścierają.

Czasem kobieta (ale nie tylko) po prostu MUSI wyjechać. Czasem wystarczy niedaleko. Czasem wystarczy kawa na mieście. I to już nie tylko mowa o matkach. Chociaż tak, one niejednokrotnie za dużo biorą na siebie. I niejednokrotnie to dużo za dużo społeczeństwo od nich wymaga. Szkoda, że tak łatwo innym przychodzi ocenianie, kiedy nie widzą środka. Powierzchowność. A czasem taki wyjazd to ratowanie rodziny (takie sytuacje też znam).

Każde spotkania ze znajomymi wiele mi dają. I mimo przekroczonej magicznej liczby wiekowej (sic!) i własnych doświadczeń, wciąż odkrywam siebie.


www.pills24.com.ua

сколько стоит женская виагра

Виагра софт