Lifestyle

Serwis Zaadoptuj faceta już w … Turcji. Czy to się uda?

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
20 października 2019
 

A gdyby tak… kupić sobie faceta? W Turcji, bardzo konserwatywnie pojmującej role kobiety i mężczyzny, już można. Zadebiutował tam właśnie portal ErkekSepeti (po turecku: „facet w koszyku”), reklamowany jako sklep z mężczyznami.

Pomysł nie jest nowy. Serwis ZaadoptujFaceta działa także w , we Francji i w Hiszpanii. Jest to portal społecznościowy, wyglądem przypominający sklep internetowy, w którym kobieta może wybrać sobie mężczyznę jak przedmiot, „dodając” go do koszyka i rozpoczynając z nim rozmowę.

Serwis organizuje wyprzedaże i promocje (np. pod hasłami „Weź wąsacza – brodacz gratis”, „Kucharze: schodzą jak ciepłe bułeczki” czy „Produkt importowany: Francja elegancja”.) Skąd pomysł, by to dość nietypowe, odwracające tradycyjne role przedsięwzięcie kierować właśnie na Bliski Wschód, do Turcji, a nie na Zachód?

– Uznaliśmy, że nie możemy kierować się stereotypami. W większości krajów najwięcej na naszym portalu jest ludzi młodych. Tego samego spodziewamy się po Turcji, wierząc, że formuła portalu będzie zgodna z ich preferencjami i wyczuciem – mówi Clara Bizien, odpowiedzialna za międzynarodowy rozwój Zaadoptuj Faceta.

Polska wersja serwisu ma się całkiem nieźle. A jaka jest ogólna idea tego nietypowego  portalu randkowego?

, to modny sklep, gdzie to kobiety mogą wybrać mężczyzn, którzy się im podobają. Serwis ZaadoptujFaceta.pl odwraca tradycyjne role w dziedzinie uwodzenia. To kobiety mają pełną kontrolę i decydują, którzy mężczyźni mogą z nimi rozmawiać. Podobnie jak innego rodzaju sklepy internetowe, serwis udostępnia kobietom szeroki wybór mężczyzn, których można wybierać według kilkudziesięciu kryteriów, począwszy od koloru włosów aż po zawód.

Kobiety wiedzą, że nie mogą być w żaden sposób zaczepiane przez mężczyzn, są więc bardziej rozluźnione, a także ładniejsze, niż w innych serwisach. Metoda ta okazała się niezwykle skuteczna i bardzo podoba się mężczyznom. W jakiej sytuacji mężczyzna mógłby czuć się lepiej, niż w przypadku, kiedy jeszcze przed wykonaniem pierwszego kroku wie, że podoba się kobiecie?*

Cóż, wszystkim Turczynkom (i nie tylko) życzymy z całego serca, by za pomocą tego portalu, czy też w tradycyjny sposób, odnalazły upragnioną miłość.


Źródło:  *

 


Lifestyle

Jak się ubrać do biegania? Przewodnik początkującej biegaczki

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
20 października 2019
Fot. iStock / pojoslaw
 

To jeszcze słów kilka o bieganiu bez spinania się. Bo przecież jest jedna ważna kwestia do przedyskutowania – jak się ubrać do biegania? Bo niby ciemno, mgła, ci zacięci biegacze wchodzą w okres roztrenowania, więc ich mało, ale jednak na tych ścieżkach biegowych kogoś spotkać można. Ba, nawet poznać.

Ja na przykład dziś, wcześnie rano, porozmawiałam ze starszym panem, który najwyraźniej miał ochotę na towarzystwo podczas porannego chodzenia z kijkami. Zaczepił mnie „na psa”, bo ja z tych co z psem biegają i zwolniłam do jego tempa (żwawo maszerował), wymieniliśmy kilka zdań o pogodzie, o tym jak wyjątkowo smakuje kawa po takim rannym ruchu i… poleciałam dalej. Nigdy nie wyglądałam jak rasowa biegaczka, choć znam takich, którzy nim zaczęli biegać wydali majątek na odpowiednie ciuchy, buty i bieliznę i… pobiegali ze dwa miesiące.

To jeszcze coś opowiem. Miałami taki wymarzony bieg, z przyjaciółką przygotowywałyśmy się jak wariatki. Bieg w górach, 26 kilometrów. Oczywiście w moich ukochanych Bieszczadach. Więc trenowałyśmy, a kiedy stanęłyśmy na starcie i zobaczyłam tych wszystkich poubieranych biegaczy, to miałam ochotę zwiać. Buty, skarpety, gadżety – plecaki, zegarki, żele. No nie powiem, na mnie zrobiło piorunujące wrażenie. Zwłaszcza, że ja choć w spodenkach z trzema paskami, to jednak z dużej przeceny, podobnie z koszulką, buty zawsze kupuję na wyprzedażach, do tego ze względu na rozmiar nogi muszę męskie, bo już nie ma damskich, takich pięknych kolorowych. I jak ja tam na tym starcie wyglądałam… Pożal się Boże. Ale za to jak pobiegłam (byłam pewnie w przedostatniej setce), a niektórym nawet mega wypasione buty nie pomogły i milion żeli, po których papierki zostawiali na szlaku – wrrrr.

Zatem wracając do meritum. Mówisz: „Pójdę pobiegać”, myślisz: „Tylko, co do cholery ubrać”, nic prostszego.

Jak się ubrać do biegania?

To nic, że jesień. Uwierzcie, wcale nie jest łatwiej ubrać się latem do biegania, gdzie w wysokiej temperaturze twoje ciało wyczuje każdy szew, metkę i możliwość otarcia skóry. Jest chłodniej, więc nie musisz się obawiać, że jak ubierzesz złą koszulkę, to obetrzesz sobie pachę do krwi (tja, ale o tym bliżej lata).

Buty

Nie szalej. Oczywiście w necie wszyscy ci powiedzą, że buty to podstawa podstaw, że biegając w złym obuwiu zrobisz sobie krzywdę. Ale umówmy się, ty nie idziesz od razu robić wybiegania pod maraton. Zamiast 30 kilometrów marzysz o przebiegnięciu trzech. I do tego w mega wolnym, bo konwersacyjnym tempie. Szkoda wywalać pięć stów na początek początków. Sama kupuję buty na wyprzedażach. Nigdy nie wydałam więcej niż 180 złotych, a ty takie to sobie zażycz pod choinkę. Zacząć możesz od butów do biegania z marketu. Mam znajomego, ultrasa (tzn. biega takie biegi powyżej 50 kilometrów, a raczej 50 razy dwa), on w butach z marketu (tego z kopniętą literą „i”) biega krótkie wybiegania, czyli dla niego do 15 kilometrów i bardzo sobie te buty chwali. Nie polecam biegania w trampkach, takie eksperymenty sobie odpuśćcie. Ważne jednak, by kupując buty do biegania wybierać te o pół lub numer większe. Dlaczego? Bo noga podczas biegania puchnie, jednym mniej, innym bardziej. Mi akurat puchną bardzo, więc biegam w butach dwa numery większych – stąd dla mnie tylko męskie rozmiary. I nie sznurujcie butów zbyt mocno, lekko zwiążcie sznurowadła, po 500 metrach nie będziecie czuć już luzu.

Fot. Pixabay/efes / CCO

Fot. Pixabay/ / CCO

Skarpety

Oczywiście, że idealne byłby od raz bezszwowe, ale przecież to pół godziny biegania. Zwróć jedynie uwagę, że lepiej by były mniejsze, niż większe i żeby nie zsuwały się w buta. Dziś mnie pokusiło o ubranie krótkich skarpet i piasek obcierał mi pięty. Nie polecam.

Bielizna

Tę dolną część zostawiam, przy rekreacyjnym bieganiu nie ma aż takiego znaczenia, choć koronkowych majtek nie polecam jednak. Ważny biustonosz. Jeśli nie macie sportowego, poszukajcie w domu zwykłego bawełnianego chociaż, który mocno trzyma piersi. Co tam, na początek może być w fiszbinami, choć unikałabym. Wyczujecie, w czym wam wygodnie. Aaa ważne – nie kupujcie białych. Szkoda tej bieli.

Cała reszta

Bardzo mnie cieszy dostępność biegowych ubrań w marketach. Po pierwsze dlatego, że nigdy nie mam czasu na bieganie po sportowych sklepach, a tak przy okazji zakupów spożywczych natknę się, jak choćby ostatnio, na świetne długie spodnie do biegania. Tym razem w markecie, który w nazwie ma owada z kropkami. Piękne, kolorowe i wygodne. Nic nigdzie nie obciska. Żałuję, że nie kupiłam drugiej pary z innym wzorem. Szczerze – wszystkie spodnie do biegania, te do kolan i te długie mam z marketów. Żadne mnie nie zawiodły, a zimą lubię biegać dużo, czasami bardzo dużo. Jeśli traficie na spodnie z kieszonką, bierzcie, zawsze jest gdzie włożyć chusteczki, nie trzeba trzymać w dłoni. Koszulki, cóż. Ja mam dużo z różnych biegów i z nich korzystam. Jeśli takowych nie posiadacie, skuście się na jakieś sportowe, czyli oddychające. Nie warto biegać w bawełnianych, bo spocicie się, wiatr was zawieje i tyle z biegania będzie. O tej porze roku ubieram wiatrówkę. Powinnam już ją wymienić, bo wysłużona, ale kocham ją za kieszenie, bo telefon się zmieści i wyjście na słuchawki ma (a jesienią i zimą biegam słuchając muzy) i za przepuszczalność powietrza. Ale spokojnie możesz kupić świetne bluzy za nieduże pieniądze. Jest taki market sportowy – duży, można przez internet zrobić zakupy.

Fot. Flickr/ Wellness GM / CC BY-SA

Fot. Flickr/ /

Co jest najważniejsze w biegowych ciuchach? Wygoda. Wam musi być w nich wygodnie, nie za obciśle, nie za ciepło, nie za chłodno. Na głowę chustka (zawsze to oryginalnie), jeśli nie macie buffa pod ręką jeszcze, albo cienka czapka. Nie dajcie się omamić biegowemu konsumpcjonizmowi. Producenci sportowej odzieży doskonale wiedzą, że bieganie jest modne, a zwłaszcza wiedzą to właściciele powstających jak grzyby po deszczu sklepów biegowych (choć teraz już mniej). Olejcie. Ubierzcie ukochane dresy, buty niedrogie, bluzę lub wiatrówkę, coś na głowę i fruuu we mgłę. Poranną lub wieczorną.

 


Lifestyle

Każdy ma swój niewysłany list. „Chociaż to jest list i nie mówię Ci tego prosto w oczy, to dalej nie nazywam rzeczy po imieniu. Mamo, badaj się regularnie”

Listy do redakcji
Listy do redakcji
19 października 2019
Fot. iStock/Xesai

Mamo, nie muszę pisać tego listu. Wystarczy, że porozmawiam z Tobą przy śniadaniu, obiedzie, kolacji, w weekend, w tygodniu czy na wakacjach. Jednak nie umiem. Znam Ciebie i wiem, że ta rozmowa skończy się szybciej niż się zaczęła i odpowiesz mi jak zawsze „to nie Twoja sprawa”. Mamo, badaj się!

Od zawsze bałam się o Ciebie. Jak spóźniałaś się żeby mnie odebrać ze szkoły, jak nie odbierałaś telefonu, jak zaczynałaś się źle czuć…umierałam ze strachu i dalej umieram.
Mimo że studiuję medycynę nie umiem z Tobą o tym rozmawiać. Ty to wiesz i ja to wiem, że należy się badać, że lepiej zapobiegać niż leczyć. Jesteś w końcu wykształcona, a strach nie jest usprawiedliwieniem.
Czasem nie mogę zasnąć, bo boję się, że Ciebie zabraknie, bo Cię nie ostrzegłam, nie dopilnowałam. Ale jak? Skoro nie chcesz o tym rozmawiać. Często zaczynam „onkologiczne” rozmowy w kontekście np. nowych medycznych doniesień. Zawsze się tym interesujesz, ale tej rozmowy nigdy nie kończymy.

Jak byłam mniejsza, to sprawdzałam w nocy czy oddychasz. A każdą nawet błahą chorobę traktowałam jak realne zagrożenie dla Twojego zdrowia (że Ciebie zabraknie).
Chcę Ci pokazać jak bardzo Cię kocham i jak bardzo się boję. Łączy nas bardzo silna więź, a mimo to tego tematu nie umiem z Tobą poruszyć. Już tyle razy rozmawiałam z pacjentami o tym, nigdy z Tobą. Nie wyobrażam sobie, że nie będziesz na moim ślubie, albo nie będziesz pomagać mi przy moich dzieciach.

Teraz, gdy mam większą wiedzę na temat różnych chorób, przesadzam nieraz z hipochondrią. I Ty dobrze to wiesz. Ale w tym przypadku nie przesadzam. Pilnuję, żebyś się zdrowo odżywiała, uprawiała sport, zrelaksowała się…ale to nie wystarczy!
Pomogłaś mi już tyle razy. Przepłakałam na Twoim ramieniu niejedno zmartwienie, niejeden problem. Zawsze znalazłyśmy ten złoty środek. Ale nie chcę płakać Z TEGO powodu. Daj sobie pomóc. Daj sobie szansę. Daj nam szansę!

Chociaż to jest list i nie mówię Ci tego prosto w oczy, to dalej nie nazywam rzeczy po imieniu. Mamo, badaj się regularnie. Mammografia, USG, to po prostu badania. Proszę.

Kilka lat temu wpadłam na pomysł napisania właśnie takiego listu. Nigdy on nie powstał, bo nie miałam odwagi go napisać. Teraz, gdy już jest, nie wiem czy będę miała odwagę go wysłać.
Gdy to piszę siedzisz na fotelu obok mnie i grasz na telefonie w kulki. Wystarczy, że zostawię komputer otwarty, albo po prostu dam Ci to do przeczytania. Nie wiem jednak czy to zrobię. Sama już nie wiem czy to Ty się boisz, czy ja. Tak bardzo Ciebie potrzebuję.
Może to jednak przeczytasz… w Internecie.

Kocham Cię.

O.


 

Każdy z nas ma swój „niewysłany list”

Czasem zapisany tylko w sercu. Czekający w szufladzie niezałatwionych spraw. Na wysłanie niektórych jest już za późno, na inne brak odwagi, brak aktualnego adresu…  A może wszystko byłoby inne, gdyby się tylko od nich uwolnić?

Piszcie do nas, anonimowo jeśli chcecie. Wyślijcie wreszcie swoje listy i poczujcie ulgę. Wybrane listy nagrodzimy bonami zakupowymi .

Listy wysyłajcie na adres [email protected] – w temacie wiadomości wpisując „Niewysłany list”

Wszystkie „Niewysłane listy” możecie przeczytać tutaj.

Sponsorem nagród jest


Zobacz także

A w d*pie mam noworoczne obietnice. Nie chcę być fit i git. Koniec z tym raz na zawsze

20 myśli, które pojawiają się w naszej głowie i rujnują nam życie, choć nie zdajemy sobie z tego sprawy

Wspomnienie Marii Czubaszek

Wspomnienie o Marii Czubaszek. „Jakby wyglądało twoje niebo? Siedzę i palę, aniołki podają popielniczki, a ja myślę: po co się tak męczyłam”

biceps-ua.com/optimum-nutrition-gold-standard-100-whey-2-27-kg-usa.html

xn--e1agzba9f.com

steroid-eu.com/clenbuterol-ver.html