Lifestyle

Poczuj siłę, żeby dokonać niemożliwego i przełamać bariery! Już niebawem „Życie Bez Ograniczeń 3”

Redakcja
Redakcja
16 października 2017
Fot. Materiały prasowe
 

Niesamowite emocje, historie i występy artystyczne – to wszystko w jednym miejscu i czasie! Życia Bez Ograniczeń nie trzeba nikomu przedstawiać, tam trzeba po prostu być!

Poznaj historie silnych i niezależnych kobiet, które pokazują, że w każdej z nas drzemie niesamowity potencjał i siła, która pozwala przenosić góry.

28 i 29 października 2017 r. w Warszawie po raz trzeci w Polsce odbędzie się widowisko motywacyjno-artystyczne – „Życie Bez Ograniczeń 3”. Będzie to doskonała okazja, by dać się zainspirować prawdziwej plejadzie mówców motywacyjnych z całego świata. Wśród nich m.in. Dean Karnazes, Ken Okazagi, Kamila Rowińska, Allan Kleynhans, Iwona Guzowska i Angelika Chrapkiewicz-Gądek.

„Od ponad trzech lat udowadniamy, że to wydarzenie jest niezwykłą przygodą także dla nas – Organizatorów – . – To święto nasze i całego świata, w trakcie którego dążymy do tego, by Cię zainspirować, rozbawić, pozytywnie zaskoczyć, za każdym razem tworząc coś nowego. Tak będzie i tym razem. (…) Do projektu zaprosiliśmy prawdziwych Gigantów Życia, którzy swoim przykładem pokażą Ci, jak możesz doświadczać jeszcze więcej dobra w swoim życiu. Tym razem wystąpią ludzie z różnych zakątków świata. Będą wśród niej liderzy z Polski, Brazylii, Stanów Zjednoczonych i wielu innych krajów.

Dodatkowo, dla Czytelników portalu Oh!Me organizator przygotował specjalny kod rabatowy, uprawniający do 10 proc. zniżki na bilety.

Kod rabatowy: ZBO2017, a wykorzystać go można .

 


Lifestyle

Introwertyk to zamknięty w sobie samotnik? 10 mitów, które najwyższy czas pożegnać

Redakcja
Redakcja
17 października 2017
Fot. iStock / lolostock
 

Niechęć do publicznych wystąpień, zamknięcie w sobie, brak odwagi w nawiązywaniu kontaktów z innymi ludźmi? Jeśli właśnie tak postrzegasz introwertyków, czas odrzucić pewne stereotypy, które są krzywdzące dla osób z  mniej ekspresyjnym zachowaniem.

Bycie introwertykiem nie oznacza zawsze nieśmiałego, zamkniętego w sobie człowieka, który bez odwagi spogląda w kierunku innych ludzi. Podobnie jak ekstrawertyk nie zawsze będzie dzielił się z każdym historią połowy, o ile nie większości swojego życia, tak introwertyk nie musi być osobą, która nie ma odwagi powiedzieć przysłowiowego dzień dobry.

Różne typy zachowań, różne charaktery, pasują do innych ludzi, a niestety bardzo często zbyt lekko popadamy w skrajność i wartościujemy osoby na zasadzie przeciwieństw — białe i czarne. W jednym i w drugim kolorze można osadzić różnorodność odcieni i cech.

10 mitów dotyczących introwertyków, które należy obalić

1. Introwertycy to mniejszość, ułamek społeczeństwa

Fakt, że introwertycy nie narzucają się ze swoją osobowością innym nie oznacza, że są oni niewidoczni w społeczeństwie. Według statystyk mianem introwertyków określa się od 20 do 40% społeczeństwa, co nie jest marginalnym wynikiem.

2. Nieśmiałość to drugie imię introwertyka

Nieśmiałością można określić odczuwanie dyskomfortu w trakcie rozmowy, a przecież wielu introwertyków doskonale czuje się w kontaktach z innymi osobami i wcale się ich nie boi. To, że nie mówią oni zbyt wiele i nie narzucają swojej osobowości nie oznacza, że nie chcą kontaktu. Introwertyk w przeciwieństwie do osoby nieśmiałej, podczas rozmowy nie unika kontaktu wzrokowego i nie odczuwa nieprzyjemnego napięcia.

3. W emocjach introwertyka niewiele się dzieje

Fakt, że introwertycy nie wylewają swojej energii, myśli i emocji na zewnątrz, nie oznacza, że ich życie emocjonalne jest w zaniku. To, że nie rzucają się nowo poznanej osobie na szyję nie oznacza, że nie mają swoich emocji, przeżyć czy odczuć. To wszystko jest, istnieje, ale w środku, a sami introwertycy mają zwyczaj przeżywać wiele rzeczy w bardziej subtelny sposób.

4. Introwertycy najlepiej czują się sami ze sobą

Pokutuje błędne przekonanie, że introwertyk do szczęścia potrzebuje dobrze znanych czterech kątów i odcięcia od świata zewnętrznego. Owszem cenią sobie oni czas spędzany sam na sam ze sobą, ale nie unikają towarzystwa i nie zasłaniają się dziesiątkami wymówek przed spotkaniem ze znajomymi. Introwertycy są bardziej wybredni i w przypadku groźby uczestniczenia w nic niewnoszącym do ich życia spotkaniu w nudnym towarzystwie, wolą oszczędzić swój czas oraz energię i zrobić coś innego. Introwertycy po prostu wydatkują swoją energię w bardziej przemyślany sposób.

5. Introwertycy potrafią jedynie słuchać

Wydają się oni być doskonałymi słuchaczami, bo nie mają w zwyczaju narzucać swoich argumentów, nie przerywają również rozmówcy. Bardzo często ich wypowiedź zawiera się w konkretnym komunikacie, bez zbędnych dygresji, ale nie oznacza to, że wolą skupiać się tylko na słuchaniu. Jeśli rozmowa interesuje introwertyka, to będzie mówił może mniej, ale będzie zainteresowany tematem, a nie będzie odzywał się tylko dla zasady. Zaangażowanie w rozmowę to nie tylko szybkie i głośne mówienie oraz emocje na wierzchu czy duża ilość wyrzuconych z siebie słów.

6. Introwertycy nie odnajdują się w pracy z ludźmi

Sprzedawca w sklepie, nauczyciel czy współpracownik w dużym zespole ludzi to nie dla introwertyka? Może przebojowość nie jest jego drugim imieniem, a przecież introwertycy mają inne cechy, które sprawiają, że są fantastycznymi pracownikami i bez problemu nawiązują kontakt z klientami. Co więcej, są oni w stanie swoim profesjonalizmem i spokojem wypowiedzi przekonać do swoich racji kogoś niezdecydowanego.

7. Introwertyk jest antytalentem w poznawaniu nowych ludzi

Jest to bardzo krzywdzące przekonanie. Introwertyk w przeciwieństwie do ekstrawertyka, który obskoczy wszystkich i z każdym pogada o niczym, zbierając wizytówki i starając się zapamiętać nazwiska czy funkcje, skupi się dłużej i bardzo intensywnie na rozmowie i więcej z niej wyciągnie. Introwertycy bardziej przyglądają się swoją rozmówcom i są w stanie wyciągnąć więcej ciekawych szczegółów, które innym mogą wydać się mało istotne.

7. Introwertycy są beznadziejnym szefami

To kolejny mit, który każe wierzyć, że tylko ambitny, gwałtowny, szybko działający szef jest w stanie poradzić sobie z powierzonymi obowiązkami. Szefowie introwertycy swoich pracowników traktują bardzo indywidualnie, a takie zaufanie i chęć współpracy sprawia, że wspólna praca jest dokładniejsza czy lepsza.

8. Introwertykowi najlepiej jest na kanapie

Introwertycy bawią się z taką samą częstotliwością i radością jak ekstrawertycy i tu nie ma specjalnego podziału. Owszem, chwile ciszy, spokoju i samotności w czterech ścianach są im potrzebne dla komfortu psychicznego, ale oni również potrafią korzystać z życia. Introwertyk nie jest synonimem osoby zakopanej w każdy wieczór w fotelu z książką. Introwertycy również się bawią, tylko nie ogłaszają tego całemu światu.

9. Introwertyka można „naprawić”

Można próbować zmieniać czy poprawiać pewne cechy, czy umiejętności w kontaktach z innymi ludźmi, ale nie da się zupełnie zmienić osobowości. Nie ma to też większego sensu, bo introwertyk będzie czuł się dobrze w skórze introwertyka, a nie przebrany za ekstrawertyka.

10. Introwertyka można rozpoznać z daleka

Nie, bo nie każdy ma cechy charakteru wypisane na twarzy. Czy posądzilibyście osobowości takie jak Julia Roberts, Meg Ryan, Meryl Streep, Tom Hanks, Harrison Ford o to, że są oni introwertykami? Nie? To tym lepiej, bo różnorodność temperamentów i charakterów czyni nasz świat ciekawszym.


źródło: 


Lifestyle

To nieprawda, że żeby zniszczyć związek trzeba dwojga i że wina zawsze leży po środku

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
16 października 2017
Fot. istock/Marco_Piunti

„Wina leży pośrodku”. „Nigdy nie jest tak, żeby tylko jedna strona była winna”. Jak często słyszeliście te zdania? Wydaje nam się, że dzieląc odpowiedzialność za rozpad relacji na pół, zachowujemy zdrowy rozsądek i obiektywność. A jednak bywa przecież, wcale nierzadko, że by zepsuć związek, potrzeba tylko jednej, samolubnej osoby.

Ona i On. Związek prawie idealny, na zewnątrz. Bo tak naprawdę, oboje wiedzą, że wszystko się psuje. Ona czuje się zaniedbana, cierpi, ale nie mówi o tym głośno. On pracuje coraz więcej i coraz mniej ma czasu na budowanie tej miłości. Dziwi się, że kobieta, którą kocha, ciągle płacze. Ona jest samotna, on jest zajęty. Coraz gorzej się rozumieją, coraz rzadziej rozmawiają. Coraz ich mniej. Gdyby spytać, czy się nadal kochają, odpowiedzą, że tak, że oczywiście, że nie ma mowy o kimś innym. Ale związek się rozpada.  Po której stronie leży wina? Po jego, bo zaniedbuje ukochaną osobę, czy po jej, bo pozostaje bierna, nie mówi o swoich uczuciach? Czy można mówić o wspólnej odpowiedzialności? Czy to jego egoizm niszczy ten związek czy jej duma?

Oczywiście, każdy jest w jakimś stopniu egoistą, zwłaszcza w miłości. Wszyscy pragniemy być najważniejsi dla ukochanej osoby, najpiękniejsi, najwspanialsi. Wszyscy chcemy być „numerem jeden”. Ten rodzaj egoizmu jest czymś naturalnym. Ale egoizm, który rujnuje najpiękniejszy związek, bo ignoruje potrzeby, pragnienia i uczucia drugiej osoby, ten jest cichym zabójcą miłości.

Ona i on, małżeństwo z dwójką dzieci. Ona się zakochuje, zdradza, ale nie chce odejść, bo boi się, że skrzywdzi męża i dzieci.  Ale on czuje, że coś jest nie tak, że coś się zmieniło w jej stosunku do niej. Odkrywa prawdę. Cierpi, czuje się oszukany, szaleje w bólu. Obwinia ją, ale szuka winy także w sobie. Znajomi mówią: „Chyba zwariowałeś, przecież to tylko i wyłącznie jej wina”. A on ma wątpliwości. Bo skoro szukała miłości gdzie indziej, to znaczy, że nie była z nim szczęśliwa, że coś zrobił źle. Tyle lat małżeństwa, tyle wspomnień, dobrych chwil. Ale jednak, gdzieś ją zawiódł. Czy to słuszny tok rozumowania?

Pamiętajmy, że każdy z nas ma wybór. To, jak kształtuje się nasze życie i relacje z innymi sprowadza się do naszych decyzji i osobistych wyborów. Choć wiele ścieżek może nam się wydać interesujących, kuszących, wspaniałych, nie na każdą wstąpimy, ze względu właśnie, na naszą miłość, na tę drugą osobę. Wchodząc w związek z drugim człowiekiem, składamy sobie deklarację, że przetrwamy, że będziemy o siebie nawzajem dbać. Że będziemy lojalni. Zdrada wszystko to przekreśla. I jasne, są takie sytuacje, gdzie można ją jakoś usprawiedliwić. Ale tam, gdzie, mówiąc brutalnie, partner w żaden sposób sobie na nią nie zasłużył, trudno dzielić odpowiedzialność za rozpad związku na pół.

Terapeuci par wyróżnili listę rzeczy, które może zrobić rzeczywiście tylko jedna osoba, by zniszczyć związek. Znalazły się na niej:

  • traktowanie partnera z pogardą
  • zdrada
  • częste okłamywanie partnera
  • brak dbałości o jego o uczucia
  • prowadzenie podwójnego życia
  • uzależnienia
  • wykorzystywanie partnera (fizycznie, emocjonalnie, słownie, finansowe, seksualne itp.)
  • partner nigdy nie mówi „przepraszam”.

Na liście grzeszków jednego z partnerów, za które nie możemy obciążyć go za rozpad związku, jako jedynego odpowiedzialnego, znalazły się natomiast:

  • walka z chorobami psychicznymi, takimi jak depresja, lęki, zaburzenia dwubiegunowe
  • niechlujność
  • popełnianie błędów
  • nieumiejętność gotowania / prowadzenia domu /wykonywania obowiązków domowych
  • problemy z wyglądem lub poczuciem bycia atrakcyjnym
  • ciągłe tycie lub utrata wagi
  • zapominalstwo lub bycie „nieobecnym” w związku.

Wiecie na czym polega różnica? Na pierwszej liście znalazły się rzeczy, które wypływają z naszych osobistych decyzji. Na drugiej te, które są związane z naszą osobowością. Istnieje zatem wyraźna różnica między typami zachowań partnera, który niszczą związek a tymi, które nie. To sprawa charakteru. Ludzie pozbawieni empatii i uczciwości są kiepskimi partnerami życiowymi. Brak im dojrzałości i współczucia, aby utrzymać długotrwałe, zdrowe relacje z ukochaną osobą. Nie są w stanie zrozumieć uczuć innych – a to podstawowy element pozytywnego, udanego związku.

Charakter to jakość osobista, rozwijana w czasie, zawierająca wartości, przekonania i postawy wobec siebie i innych. Terapia par nie poprawi wad charakterystycznych dla naszego partnera, może pomóc pracować nad jego zachowaniami i decyzjami.  I tak, czasami potrzeba jednej osoby, aby zniszczyć związek. Nie, to nie twoja wina,  jeśli nie jesteś właśnie tą osobą. To, że padłaś ofiarą manipulacji, nie oznacza, że przyczyniłaś się do rozpadu tego związku. Najlepszą rzeczą, jaką możesz zrobić, jest zaakceptowanie rzeczywistości –  odpowiedzialność ponosisz jedynie za własne wybory i zachowania.


Zobacz także

Kluczem do sukcesu jest motywacja. Jak ją w sobie znaleźć? Akcja „7 dni dla siebie”, wyzwanie #7

Naukowe sposoby na lepszy poranek, i cały dzień. Niektóre są bardzo zaskakujące

Ratunkuuu, moja twarz… Krótki przewodnik jak dbać o cerę późną jesienią

http://danabol-in.com

Dapoxetine 60 mg en ligne

220km.net