Lifestyle

Nie marudź! 13 demotywatorów, które musisz wyrzucić ze swojego życia

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
27 sierpnia 2016
Fot. iStock / frankiefotografie
 

W mówieniu o sobie źle, bywamy prawdziwymi mistrzami.Pragniemy być szczęśliwi, ale jednocześnie nie potrafimy docenić tego, co już mamy. Szukamy tego szczęścia gdzieś obok, stale pragnąc od życia więcej i więcej. Czas mija, wcale nie osiagamy psychicznego komfortu, stajemy się cyniczni i wylewa się z nas pesymizm. W końcu nikt nie potrafi nas zdemotywować bardziej niż my sami. 

Najwyższa pora przestać mówić sobie:

1. Żałuję, że miałem takiego pecha.

Im więcej możliwości widzisz i wykorzystujesz, tym więcej masz „szczęścia”… Jeśli chcesz czegoś, „idź za tym”. Sukces przychodzi wtedy, kiedy na niego zapracujesz  (a nie przypadkowo).

2. Jest już dla mnie na to za późno, więc po co zawracać sobie głowę?

Nigdy nie jest za późno, aby zmienić swoje życie. Nawet najbardziej skrzywdzeni z nas mogą na nowo przejąć kontrolę swoim życiem. Zacznij postrzegać swój wiek jako atut. Lata, które minęły, przyniosły ci doświadczenie, a wraz z nim jakąś wiedzę o ludziach i życiu.

3. Ale co oni sobie o mnie pomyślą?

To najlepszy sposób, na skuteczne podniesienie sobie poziomu stresu.Nigdy nie poświęcaj swojej prawdziwej osobowości tylko po to, by zyskać akceptację innych. Przyjaciel jest ci wdzięczny za to kim jesteś, a nie za to jaki powinieneś być.

4. Jestem taki głupi, nieporadny, jestem „do niczego”.

Nie ma ludzi nieomylnych i nie ma wszytskowiedzących. Każdy z nas ma jakiś własny, unikalny „zestaw” umiejętności. To, że nie jesteś wybitny w jakiejś dziedzienie, nie oznacza, że nie sprawdzisz się w żadnej innej.  Zamiast koncentrować się na swoich słabościach, rozwijaj swoje mocne strony.

5. Nikt mnie nigdy nie pokocha.

Skąd możesz to wiedzieć? No chyba, że zamykasz się w domu, skutecznie uniemożliwiając sobie poznawanie nowych ludzi.

6. Nie uda mi się.

Nie ogłaszaj swojej porażki jeszcze przed rozpoczęciem jakichkolwiek starań. Jeśli przed tobą trudne zadanie, pomyśl o swoich trzech największych życiowych osiągnięciach i zastanów się jakie atuty zadecydowały o twoim sukcesie. Może wystarczy znów je wykorzystać?.

7. Nie sądzę, że X mnie lubi, bo nie odpowiedział na mój SMS / telefon / e-mail.

Skłonność do formułowania takich wniosków doskonale odzwierciedla nasz egocentryzm. Odetchnij i zrozum, że życie innych ludzi nie kręci się tylko i wyłącznie wokół ciebie, że oni mają swoje obowiązki i swoją przestrzeń. Nie odebrał, bo był zajęty i już.

8. Życie jest takie niesprawiedliwe.

Nie, życie nie jest sprawiedliwe (choć często tak jes postrzegamy). Zawsze będą w nim i te dobre i te i złe rzeczy. Wiele takich, których nie będziesz mógł kontrolować. Od ciebie tylko zależy na czym się skupisz. Otwórz szerzej oczy na to, co dobre i pozytywne, a ujrzysz świat jako miejsce przyjazne i pełne możliwości.

9. Nienawidzę mojego ciała

Nigdy tak nie myśl, nie mów. Nieważne jak wyglądasz, szanuj swoje ciało, nie wymagaj od niego doskonałości, tylko bądź mu wdzięczny za to jak ci służy.

10. Jest mi tak wstyd, że chciałbym zniknąć.

Nieważne, czy zrobiłeś coś niewyobrażalnie głupiego, czy może to tylko trema związana z występieniem w większej grupie ludzi. Odetchnij, powiedz sobie: „To nic takiego. Jutro, za kilka dni, za miesiąc nie będę już o tym pamiętał”. Wszystko mija.

11. To nie moja liga.

Wobec miłości wszyscy jesteśmy równi.

12. Nie mogę uwierzyć, że to on został doceniony, a ja nie.

Zazdrość jest tak bardzo destrukcyjną emocją, potrafi narobić wiele szkód. Jeśli twój współpracownik awansował, prawdopodobnie sobie na to zasłużył (a nawet jeśli nie, ty skup sie jedynie na sobie).  Gdy czujesz się niedoniony, najlepiej przekuj swoje negatywne uczucia w pozytywne działanie.

13. Nie mogę już nikomu ufać

Kto powiedział, że wszyscy ludzie są godni zaufania? Z pewnością nie, ale to nie powód, żeby popadać w paranoję. Tylko dlatego, że w przeszłości cię zraniono, nie powinieneś być chorobliwie podejrzliwy w stosunku do innych. Każdy z nas jest kimś innym. A ty trafiłeś po prostu na niewłaściwą osobę.

Myśl pozytywnie! Przede wszystkim – o sobie.

Źródło:


Lifestyle

Za młodzi na miłość, na związek, na dzieci. Czy mają szansę przetrwać?

Anika Zadylak
Anika Zadylak
27 sierpnia 2016
Fot. iStock / Mixmike
 

Poznają się szybko i byle jak. Często, po kilku wspólnych i raczej burzliwych miesiącach, okazuje się, że będą mieli dziecko.  Oboje mają po 20 lat, nieskończone szkoły, na gwałt szukają pracy. I mieszkania. I sposobu na życie, bo sytuacja w której się znaleźli, nijak ma się do wcześniejszych planów i wyobrażeń. Honor nie bardzo pozwala zwrócić  się o pomoc do najbliższych, bo to tak, jakby potwierdzali wcześniejsze ostrzeżenia. Jakby przyznali się do własnych błędów. A przecież nie są w takiej sytuacji pierwsi, ani jedyni, jakoś sobie poradzą. I w tym problem, że to ich późniejsze życie, jest właśnie tylko i wyłącznie ” jakieś”.

Scenariusz, jak w większości przypadków jest prosty. Ludzie się poznają. W kinie, u znajomych, na dyskotece. Jest zauroczenie, bo przecież jeszcze nie miłość po zaledwie kilku miesiącach randek.

– Byliśmy ze sobą, jeśli w ogóle można tak to nazwać, pięć miesięcy z małym kawałkiem, gdy okazało się, że Marta jest w ciąży. Ja zdążyłem zawodówkę ogarnąć i kawałek technikum, ona gastronomiczną szkolę, bez matury. No tak, szok przeżyliśmy, bo zabezpieczaliśmy się zawsze, ale widocznie, coś gdzieś poszło nie tak. Trudno tak wyszło, zresztą nawet niedługo potem, pojawiła się radość, że będzie dziecko. Przecież, to nic nadzwyczajnego, zdarza się. Szybko znalazłem pracę, rodzice Marty dokładali do wynajmu mieszkania, jakoś leciało. Pierwszy rok, w zasadzie prawie dwa, było wręcz sielsko. Myśleliśmy, że dorosłe życie, wcale nie jest takie ciężkie, jak nas straszyli. Obowiązki owszem i praca jedna, potem kolejna, bo przestało wystarczać, ale dawaliśmy radę.

Gdy mały miał trzecie urodziny, dowiedziałem się, że zostanę tatą drugi raz. I jednocześnie, w pakiecie, że zyskałem status bezrobotnego, bo firma się rozleciała. I zaczęły się schody. Nagle dostrzegłem, że praktycznie nie znam swojej dziewczyny, że te kilka miesięcy przed pierwszą ciążą, to zdecydowanie za mało. Nic o sobie nie wiedzieliśmy, coraz więcej różnic, a coraz mniej wspólnych tematów.  Szczerze? Nie raz od niej słyszałem, że gdyby nie syn, to pewnie nawet by ze mną nie była, bo mnie po prostu nie kochała. Nie będę wymyślał, że u mnie wyglądało to inaczej. Fajnie było się spotykać, nie do końca zobowiązująco, ale żyć wspólnie, już nie bardzo. Koledzy chodzili na imprezy, zmieniali dziewczyny, wyjeżdżali na wakacje, a ja wiecznie urobiony po łokcie, na budowach i w fabrykach. Bo ciągle, nie starczało pieniędzy i na wszystko, było mało. A zgrzytów, coraz więcej. Pożyczki w chwilówkach, potem komornik, problemy z policją, bo nie zawsze dorabiałem legalnie.

Pierwszy raz zdradziłem Martę, niedługo po tym, jak urodziła córeczkę. Prowokowałem kłótnie, tylko po to, by z czystym sumieniem strzelić drzwiami i zniknąć, na dzień lub dwa. Zresztą, ona robiła to samo. Odzywaliśmy się do siebie tylko wtedy, gdy się szarpaliśmy i  przerzucaliśmy na siebie winę. Tak, nadal jesteśmy razem, dzieci rosną ale to bardziej przymus, niż przyjemność. Miłość, uczucia, pożądanie – wszystko prysło, wraz z pierwszymi problemami. A było ich, coraz więcej. Zrozumieliśmy, że oboje pragniemy  czego innego, ale jesteśmy trochę na siebie skazani. Dzieci się nie pchały na świat, to był nasz brak odpowiedzialności i wyobraźni. Więc na siłę, patrząc na siebie z coraz większym obrzydzeniem i niechęcią, udajemy rodzinę. Ja od pól roku, spotykam się z inną dziewczyną, ale odejść definitywnie i jakoś się z Martą dogadać, nie potrafię. Ona natomiast, już dawno wyprowadziła mnie ze wspólnej sypialni, ale trzyma się mnie kurczowo, bo kto ją zechce z dwójką małych dzieci. Na nic nie liczę, może, żebyśmy się tylko nie pozabijali. I do reszty, nie znienawidzili.  Nie myślę o przyszłości, bo tak naprawdę, oboje się jej boimy. Mamy coraz więcej nie spłaconych zobowiązań finansowych, coraz większe wydatki i codziennie, stajemy się sobie bardziej obcy.

Mnóstwo naszych znajomych,  jest w takich samych, lub podobnych sytuacjach. Tylko, że to niczego nie zmienia, nie pociesza. Raczej uświadamia, skalę tragedii. Bo jak nazwać fakt, że pod jednym dachem mieszkają obcy sobie ludzie, i mają dzieci. My chyba sami jesteśmy takimi gówniarzami, którzy przez własną głupotę, musieli dojrzeć w ekspresowym tempie. I bardziej sobie z tym życiem nie radzimy, niż odwrotnie. Kocham moje dzieciaki, teraz sobie nie wyobrażam tego, że miałoby ich nie być. Ale nie ukrywam, że gdybym mógł cofnąć czas, wszystko ułożyłbym inaczej. Rozsądniej, spokojniej. Szkoła, porządna praca no i związek z kimś, o kim wiem trochę więcej, niż tylko tyle, że nie lubi zupy pomidorowej. To chyba ciut za mało, by ze sobą być, do końca życia. Nie, nie staramy się poznać, chyba za bardzo się nie znosimy. Napisz, że do wszystkiego trzeba najpierw dojrzeć.  Zwłaszcza, do życia. I żeby się z niczym nie spieszyć, bo nie bardzo jest do czego. Zabawa w dorosłość, nie jest dla dzieci.

Nie szufladkuje, nie staram się wszystkich wrzucić do jednego worka, nie twierdzę, że nie ma wyjątków, czy młodych ludzi, którzy potrafią stanąć na wysokości zadania. Ale nikt nie przekona mnie, że po dwóch miesiącach wspólnego imprezowania, można zakładać rodzinę. Szczególnie, gdy ma się po 20 lat i samemu jeszcze, potrzebuje wsparcia rodziców. Zabawa w dom, to nie gra, z której można się wylogować, za każdym razem, gdy się znudzisz albo zapragniesz czegoś innego.


Lifestyle

Wielofunkcyjna odzież? O tak, i to na najwyższym poziomie. Warto się przekonać do nowości

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
26 sierpnia 2016
Fot. iStock / Todor Tsvetkov

O ubraniach powiedziano i napisano już wiele. Niby nie szata zdobi człowieka, ale niezwykle miło jest ubrać się od stóp do głów tak jak lubimy i w to, w czym czujemy się najlepiej, dopasowane do własnego charakteru. Kolorowe ulice stają się prawdziwym wybiegiem modowym, w skali makro. Coraz mniej nas zadziwia i szokuje, w końcu strój stał się nie tylko ozdobą, ale i formą wyrażenia własnej osobowości.

Nie każda kobieta szuka inspiracji w wielkim świecie znanych domów mody, aby wybrać ubrania idealne dla siebie. Podobnie jak nie wszystkie panie szpiegują każdy ruch projektantów, bezkrytycznie przekładając na własną osobę wszelkie pomysły największych gwiazd modelingu. Wiele z nas ma swoje ulubione fasony, kolory, materiały, którymi chętnie okrywamy ciała. Bo strój taki powinien być — spełniać oczekiwania estetyczne osoby noszącej oraz poprzez wygodę noszenia nie przypominać stale, że przekręconą sukienkę trzeba po raz piąty poprawić, podobnie jak ramiączko koszulki, które irytuje nas spływając w dół co chwile.

Szukasz alternatywy dla codzienności spotykanej w garderobach innych osób?

Wiele z nas przejawia indywidualne zapatrywania w kierunku świata mody i tego, co zaprezentują na swojej sylwetce. Bo co, jeśli szukamy w sklepach nie tylko modnej w danym sezonie, kolorowej rzeczy, którą nosi połowa miasta? Nawet dla wybitnych indywidualistek ceniących sobie osobiste podejście do tematu oraz wpływ na wygląd kupowanych rzeczy, istnieje alternatywa dla regularnych wizyt u krawcowej — ubrania spersonalizowane. Dzięki nim będziesz wyglądać fenomenalnie za sprawą kilku rzeczy, które pozwolą ułożyć na wiele sposobów różne stylizacje, bez konieczności wykupienia połowy sklepu.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Ubrania spersonalizowane mają przed sobą przyszłość

Ten rodzaj ubrań ma przed sobą świetlaną przyszłość, bez słowa przesady. Ubrania spersonalizowane otwierają przed kobietami wielkie możliwości ograniczenia nieużywanych ubrań w garderobie, na rzecz kilku takich, które w prosty sposób zbudują kreację idealnie trafiającą w gust każdej z nas. Takiego typu ubrania wykonane z wysokiej jakości materiałów, są genialnie prostym rozwiązaniem, po które warto sięgać w każdej sytuacji, ponieważ kobieta dostanie dokładnie to, czego naprawdę potrzebuje. Nie trzeba szukać kompromisów lub powielać utartych schematów.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Za to pokochacie Bluebirds & Co.!

Bluebirds & Co, czyli marka szyjąca specjalnie z myślą o kobietach i dla kobiet niezwykłe ubrania. Możecie spodziewać się najwyższego poziomu oraz ubrań spersonalizowanych i wielofunkcyjnych, które szyte są z najlepszej jakości dzianin, dostarczanych przez polskich producentów. Bluebirds & Co. to marka doskonale łącząca tradycyjne krawiectwo z nowoczesnym podejściem do mody, będącej odzwierciedlenie idei smart fashion. Jest to wygodne i praktyczne, ponieważ myśl przewodnia zawiązuje się przy kupowaniu odzieży faktycznie pasującej do indywidualnych potrzeb, które dzięki swojej wysokiej jakości posłużą dłużej niż jeden sezon. Jak nie pokochać tego typu odzieżowej rewolucji?

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Personalizacja ubrań jest prostsza niż myślisz 

Jeśli interesują cię możliwości, jakie otwiera przed tobą odzież spersonalizowana, ale masz obawy, czy poradzisz sobie z określeniem tego, co i jak chciałabyś osiągnąć, skorzystaj z ułatwienia. Specjalny kreator na stronie   pozwoli dobrać dowolne kolory oraz wykończenie wybranego fasonu (np. rodzaj dekoltu, długość rękawa). Dzięki temu prostemu rozwiązaniu samodzielnie tworzysz własny projekt klasycznego i ponadczasowego stroju, który stanowi doskonałą podstawę do tworzenia różnych stylizacji.

Jesteś ciekawa jak wygląda sztandarowy przykład modułowej, spersonalizowanej sukienki? To kwintesencja myśli smart fashion, ponieważ ruchome i kompatybilne elementy umożliwiają tworzenia innej sukienki każdego dnia.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Gdzie szukać takiej możliwości?

Pomysły dla siebie i możliwość dopasowania detali zgodnie z własną potrzebą ubrań Bluebirds & Co., znajdziesz na stronie  Gotowe propozycje dostępne są na platformach Showroom, Mustache i Piq, jak również w CH Klif w Warszawie.


 

Wpis powstał we współpracy z marką Bluebirds & Co.
 


Zobacz także

Pomysł na lato – relaks w SPA pod gołym niebem

Wiesz co to znaczy, czuć nienawiść do własnej córki? Dla niej wszystko się zaczyna, a mi coraz trudniej patrzeć na nią z miłością

Zjedz mięsko, ziemniaki możesz zostawić… A co tobie mówiła twoja mama?

Uważaj na nadmiernie miłych ludzi. Nauka twierdzi, że mistrzowie dyplomacji miewają zaskakujące oblicze