Lifestyle

Masz astmę? Zaplanuj urlop nad polskim morzem. Bałtyk to najlepsze lekarstwo

Redakcja
Redakcja
6 sierpnia 2019
Mat. prasowe
 

Nadmorskie powietrze należy do najczystszych, a jednocześnie najbardziej bogatych w jod. I to niezależnie od pory roku.

Zanieczyszczone środowisko miejskie to jedna głównych przyczyn występowania astmy. Objawy choroby mogą się bowiem nasilać m.in. ze względu na intensywne pylenie, dokuczliwe upały, zastój miejskiego powietrza tzw. smog. Zamiast więc cieszyć się pogodą, będziemy narzekać na kaszel i ataki duszności. Jest jednak miejsce, gdzie każdy, nawet w najgorętszym okresie i mimo przewlekłej choroby, może odetchnąć pełną piersią. To polskie morze….

Inhalacja morską bryzą

Nigdzie indziej w Polsce powietrze nie jest tak rześkie i czyste. Rozbijające się o brzeg fale to nie tylko zjawiskowy widok. Morska bryza działa bowiem dosłownie jak naturalna inhalacja i oczyszcza nasze drogi oddechowe. Dzięki temu możemy poczuć intensywny zapach jodu, a bardzo często również lasu, który porasta nadmorskie wydmy. Oba zapachy są zresztą obłędne i momentalnie przywołują na myśl wakacyjne wspomnienia.

Mało tego, nawet jeśli będąc nad morzem, zdarzy się Wam, że któregoś dnia zabraknie słońca i będzie intensywniej wiało, nie rezygnujcie z planów. Spacerujcie jak najwięcej. To właśnie wtedy bowiem, gdy fale są największe, w powietrzu unosi się największa ilość cennego dla nas pierwiastka! Najbliżej brzegu będzie go najwięcej, ale to nie znaczy, że powinniśmy powstrzymywać się od zwiedzania nadmorskich miejscowości. Korzystne dla naszego zdrowia powietrze sięga bowiem znacznie dalej i można je poczuć nawet do 2 km od brzegu!

Mat. prasowe

Przyjemny upał

Nad polskim morzem astmatyków ucieszy również duża wilgotność powietrza, odczuwalna nawet w upalne dni. Sprzyja ona m.in. nawilżaniu i oczyszczaniu dróg oddechowych. Jest więc bardzo duża szansa, że spędzając tu urlop, zapobiegniemy uciążliwym infekcjom dróg oddechowych. Te z kolei, jeśli wystąpią, zaostrzają objawy astmy i mogą skutecznie popsuć urlopowe plany. Z takim ryzykiem wiążą się chociażby wakacje w dużym mieście, gdzie powietrze jest po prostu suche.

Detoks od smogu

Wilgotne powietrze nad Bałtykiem ma jednak więcej atutów. To także jeden z powodów, dzięki którym właściwie nie ma tutaj smogu. Podczas gdy niemal w całym kraju regularnie podnoszony jest alarm smogowy, jakość powietrza nad polskim morzem jest zaskakująco dobra. Zupełnie odwrotna sytuacja jest natomiast na południu kraju i w większych miastach. Tutaj dopuszczalne normy są przekraczane bardzo często. Skąd ta różnica? To efekt działania nadmorskiego wiatru oraz wspomnianej wyżej dużej wilgotności powietrza. Dzięki nim szkodliwe pyły nie unoszą się w powietrzu, lecz opadają na ziemię, gdzie nie stanowią już dla nas zagrożenia.

Mat. prasowe

Poprawa odporności

To jednak nadal nie wszystko. Czyste, nadmorskie powietrze to nie tylko lepszy komfort życia. To także jeden z lepszych sposobów na podniesienie swojej naturalnej odporności. Mówi się, że taki efekt można osiągnąć nawet już po 10-dniowym pobycie. Tyle bowiem wystarczy, by nasz układ odpornościowy przystosował się do nowych warunków, a w efekcie odwdzięczył się nam w przyszłości mniejszą liczbą infekcji. Jeśli jednak macie możliwość, by zatrzymać się tutaj na dłużej, nie zastanawiajcie się. Wasza decyzja z pewnością szybko zaprocentuje lepszym samopoczuciem i przysłowiowym końskim zdrowiem.

Aktywny wypoczynek

Wybierając urlop nad morzem, zyskują również ci, którzy lubią spędzać czas aktywnie, na sportowo, ale ze względu na astmę nie zawsze mogę z tej aktywności korzystać. Tutaj, nad Bałtykiem warunki bardzo mocno im sprzyjają. Mogą więc nie tylko pływać, ale też surfować, czy np. wybrać się w rejs statkiem. Dzięki temu bowiem, że wszystkie te aktywności dzieją się na wodzie, nie ma ryzyka, że astma o sobie przypomni. Powód? Powierzchnia wody znacznie lepiej wychwytuje pył zawieszony w powietrzu. Jeśli wierzyć statystykom – nawet dziesięciokrotnie!

Mat. prasowe

Hotel dla astmatyka

Nadmorski mikroklimat i czyste powietrze to oczywiście jedna strona medalu. Jadąc na urlop, koniecznie sprawdźcie również miejsce, w którym się zatrzymacie. Nad Bałtykiem hotele oferują doskonałe warunki. Wybierajcie jednak wyłącznie sprawdzone i polecane obiekty jak chociażby

położony 12 km od Kołobrzegu jest idealny na detoks komórek. Cisza spokój, wydmy i szeroka plaża. Dźwirzyno to typowa mała nadmorska miejscowość, hotel Senator ma 4*: świetne Bursztynowe SPA oraz duży basen sportowy, oraz basen rekreacyjny, sauny wewnętrzne oraz zewnętrzne z jacuzzi, kręgielnie, sale zabaw i doskonałą restaurację Oranżeria. Tu spędzicie czas w komforcie i w bliskości natury. Województwo zachodniopomorskie to tylko 1,7 mln mieszkańców tyle, co liczy sama Warszawa. Miejsce godne polecenia. Do plaży od hotelu Senator jest raptem 100 m. Im bliżej będziecie mieli na plażę, tym chętniej i częściej będziecie z niej korzystać. Na pewno przynajmniej raz skusicie się na spacer o wschodzie czy zachodzie słońca, a pamiętajcie, że nadmorskie powietrze to właśnie wtedy najintensywniej pachnie jodem.

Mat. prasowe

Jeśli więc marzy się Wam urlop: wakacyjny, jesienny, zimowe ferie lub długi wiosenny weekend, podczas którego będziecie mogli dosłownie odetchnąć pełną piersią, uprawiać sport, spacerować, kąpać się w morzu i biegać w słońcu po plaży – wybierzcie się nad Bałtyk. To najskuteczniejsza, a przy tym najprzyjemniejsza metoda radzenia sobie z astmą.

Mat. prasowe


Artykuł powstał przy współpracy z


Lifestyle

Upalny dzień nad wodą – o czym warto pamiętać?

Redakcja
Redakcja
6 sierpnia 2019
Mat. prasowe
 

Po początkowej radości z nadejścia gorącego lata, szybko przychodzi moment, gdy wysokie temperatury zaczynają nas męczyć. Wiele osób wybiera się z rodziną w upalny dzień nad wodę, szukając tam ochłody. O czym musimy pamiętać, wyjeżdżając nad jezioro lub pobliskie kąpielisko? Czego absolutnie nie robić?

W gorące letnie dni nad wodą gromadzą się tłumy ludzi szukających ochłody. Jak najlepiej wykorzystać ten czas oraz uniknąć udaru słonecznego i poparzeń skóry, będących skutkiem nadmiernej ekspozycji na słońcu?

Ogranicz przebywanie na pełnym słońcu nad wodą

Bliskość wody przyjemnie chłodzi, nie oznacza to jednak, że kąpiel w jeziorze czy na otwartym basenie zwalnia nas od zdroworozsądkowego myślenia. Przebywanie na pełnym słońcu należy ograniczać do minimum, zwłaszcza w godzinach pomiędzy 11.00, a 15.00. Jeżeli chcemy się w tym czasie kąpać lub popływać, to przebywamy w wodzie najwyżej kilka minut. Mierzmy siły na zamiary, nie próbujmy na siłę udowadniać, że jesteśmy w stanie przepłynąć całe jezioro, zwłaszcza, gdy dawno nie ćwiczyliśmy. Nie zapominajmy o nakryciu głowy, okularach przeciwsłonecznych i posmarowaniu się kremem z filtrem zaraz po osuszeniu i wyjściu z wody. Uwaga – zakładanie mokrej czapki czy kapelusza na głowę to fatalny pomysł – szczególnie w przypadku dzieci. Przy temperaturze 30 stopni Celsjusza parujące nakrycie głowy może sprawić, że pod nią temperatura zrobi się jeszcze wyższa – zamiast spodziewanej ochłody, możemy się wręcz „ugotować”.

Nawadniaj się, ale właściwie. Woda to nie wszystko

Wszyscy wiemy, że nawodnienie w gorący dzień to podstawa. Zapominamy jednak często, że napój napojowi nierówny i nie każdy dostarczy prawdziwego orzeźwienia. Zasada pierwsza – pijemy jak najwięcej niegazowanej wody – nie słodkich soków, nie coli, nie kawy i nie alkoholu, ale właśnie wody. Jeżeli brakuje nam smaku, śmiało można dodać do wody kilka listków mięty, cytryny, limonki lub innych ulubionych owoców. Zasada druga – w upały ograniczamy spożycie kawy i alkoholu. Mają one działanie moczopędne i dodatkowo odwadniają. Nieprzestrzeganie tego zalecenia szybko rozpoznamy po pierwszych objawach odwodnienia – bólu głowy, rozdrażnieniu, suchych oczach, napiętej skórze i problemach z koncentracją. Dodatkowo, alkohol i jezioro to bardzo niekorzystne połączenie – łatwo wówczas przecenić swoje pływackie możliwości i o tragedię nietrudno. Zasada trzecia – picie samej wody może nie wystarczyć, dlatego warto w celu uzupełnienia elektrolitów sięgnąć także po soki warzywne, a szczególnie sok pomidorowy. Dostarcza on potasu, który w upalny dzień tracimy bardzo szybko z organizmu.

Schroń się w cieniu i nie nudź!

Zachwycone zabawami w wodzie dzieci najchętniej w ogóle by z niej nie wychodziły, nawet gdy wiąże się to z przebywaniem na pełnym słońcu. Warto zatem wymyślić dla najmłodszych szereg atrakcji, aby zechciały na trochę schronić się do cienia i uniknęły konsekwencji nadmiernej ekspozycji na słońcu. Dobrym pomysłem mogą być wspólnie wybrane gry planszowe i zagadki dla całej rodziny albo zorganizowanie małego teleturnieju „Jaka to melodia” ze zgadywaniem piosenek z ulubionych bajek. W tym celu dobrze zabrać nad wodę wodoodporny głośnik Bluetooth jak np. , który nie tylko zaskoczy każdego wysoką jakością dźwięku, ale w razie wpadnięcia do wody nie utonie, a po wyjęciu z niej dalej będzie świetnie grał. Zamiast gier w telefonach komórkowych i na tabletach, lepiej zabrać nad wodę walkie talkie i zorganizować rodzinne podchody. Można też zaprezentować najmłodszym możliwości drona i pozwolić im chwilę posterować. Pomysłów jest bez liku i dla każdego członka rodziny z pewnością coś się znajdzie.

Prognozy pogody zapowiadają w tym roku jeszcze wiele gorących dni – warto dobrze się do nich przygotować, aby wspólne wypady nad wodę utkwiły nam w pamięci jako czas beztroski, zabawy i chwil wytchnienia od dnia codziennego, a nie kolejnym kłopotów np. w postaci oparzeń skóry i udarów słonecznych.


Artykuł powstał przy współpracy z


Lifestyle

5 emocjonalnych ran z dzieciństwa, które wnosisz do relacji, jeśli jako dziecko nie doświadczyłaś miłości

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
6 sierpnia 2019
Fot. Pixabay / ecowa /

Prawo do miłości rodziców jest bezwarunkowym prawem dzieci. Nie żyjemy jednak w idealnym świecie, choć społeczeństwo woli podtrzymywać światopogląd, że wszyscy rodzice (a szczególnie matki) kochają swoje dzieci, wiedzą, jak okazywać im miłość, i wiedzą, jak je najlepiej wychować. Zakłada się, że każdy rodzic jest dojrzałym, odpowiedzialnym dorosłym, bez żadnych problemów emocjonalnych, które mogłyby wpłynąć na jego rodzicielstwo. To spory błąd, a poczucie bycia niechcianym i niekochanym w dzieciństwie tworzy na naszej psychice emocjonalne rany, które nie pozostają bez wpływu na związki, w jakie wchodzimy jako dorośli ludzie.

5 emocjonalnych ran z dzieciństwa, które wnosisz do relacji, jeśli jako dziecko nie doświadczyłaś miłości

1. Dystans

Dziecko wychowane przez rodzica, który otacza je miłością, wsparciem i troską, postrzega związki i przywiązanie do drugiej osoby jako coś dobrego i bezpiecznego. Dziecko wychowywane tam, gdzie rodzic nie okazuje uczuć lub jest niespójny w ich okazywaniu, dowiaduje się, że „ludziom nie można ufać”. Uczy się, że relacje nie są bezpieczne ani spójne; mogą się szybko zmienić. Dla dziecka, które potrzebuje emocjonalnej informacji zwrotnej i przywiązania, jest to druzgocące.  Jako dorosły stale szuka stabilizacji emocjonalnej, ale uczy się pozostać zdystansowanym do kwestii miłości.  Związki sprawiają, że jest niespokojny i niepewny, ponieważ zawsze oczekuje odrzucenia.

2. Problemy z zaufaniem

Dziecko wychowywane przez bliskich, którzy pomagają mu zrozumieć i rozwiązać nawet proste problemy, jako dorosły ufa innym i wierzy, że powinniśmy się wzajemnie wspierać. Dziecko odsunięte, odepchnięte przez rodziców, musi nauczyć się radzić sobie ze wszystkim same. W dorosłym życiu, w związku mierzy się z przekonaniem, że w razie potrzeby partner nie ochroni go ani nie pomoże, a relacje emocjonalne są niebezpieczne.

3. Trudności ze stawianiem oraz przestrzeganiem granic

Jeśli czujemy się kochani w dzieciństwie, uczymy się, że ​​każdy zasługuje na swoją przestrzeń i czas, każdy ma potrzeby, które należy szanować. Niekochane dziecko nie dostaje  „wystarczającej ilości miejsca”.  Gdy dorośnie, będzie cenić sobie niezależność i własną przestrzeń bardziej niż inni, jednocześnie odczuwając potrzebę zadowolenia wszystkich. Będzie miało również problemy z interpretowaniem potrzeby innych dotyczących przestrzeni. Z reguły uważa bowiem, że ​​inni je odrzucają, jeśli nie chcą być razem dosłownie cały czas.

Bywa również, że gdy spotyka na swojej drodze tego kogoś, kto obdarza go silnym, bezwarunkowym uczuciem. Nie potrafi tego uczucia mądrze przyjąć. Albo dosłownie „rzuca się” na nie egoistycznie traktując partnera jak swoją własność.

4. Lęk przed porażką 

Kochający rodzic powinien nauczyć swoje dziecko, że niepowodzenie jest czymś normalnym w życiu. Niezrównoważony emocjonalnie rodzic może stosować wobec dziecka kary, jeśli nie spełni ono jego oczekiwań. To sprawia, że przyszły dorosły czuje, że jeśli z czymś sobie nie radzi, nie zasługuje na miłość ani aprobatę. W relacji miłosnej to bardzo trudna sytuacja dla naszego partnera.

5. Niska samoświadomość i brak poczucia wartości

Rodzic powinien okazywać dziecku konsekwentnie aprobatę i uwagę, aby nauczyło się ono, że jest kochane i dobre takie, jakie jest. Toksyczny, hiperkrytyczny rodzic sprawia, że dziecko wątpi w to, że jest godne miłości i uwagi i nie może nic zrobić dobrze. Czuje się wadliwe. Jako dorosły, nie potrafi rozpoznać swoich mocnych stron, ani zalet. Często wikła się w szkodliwe relacje, nie dostrzega sygnałów alarmowych w zachowaniu partnera.


Na podstawie:


Zobacz także

Kolejny związek okazał się porażką i znowu zwalasz winę na niego. Czas wspomnieć swoje dzieciństwo

Żyć samotnie, a być samotnym to dwie różne sprawy

Trzeba mieć serce z kamienia, albo nie mieć go wcale!