Lifestyle

„To, jak ludzie traktują ciebie to ich karma, to jak na to reagujesz jest twoją karmą”. 6 zasad tworzenia dobrej karmy

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
30 sierpnia 2017
Fot. iStock/Sjale
 

Jeśli wierzysz w istnienie karmy, wierzysz też, że cała oddana przez ciebie światu dobra energia, zatoczy pełny krąg i do ciebie wróci. Oczywiście, to samo dotyczy również negatywnej energii. Wielu z nas żyje jak na „autopilocie”, nie zdając sobie sprawy jak bardzo nasze myśli wpływają na naszą rzeczywistość. Patrząc na świat globalnie, można powiedzieć, że wszelkie konflikty, wojny i nieszczęścia zaczynają się od myśli… Potem przychodzi działanie.  

Dobra karma jest tak prosta, jak twoje starania, by być najlepszym człowiekiem, jak tylko się da. Żeby wprowadzić do swojego życia pozytywną energię, warto wziąć sobie do serca kilka wskazówek.

6 SPOSOBÓW TWORZENIA DOBREJ KARMY

Mów prawdę

Bo kiedykolwiek kłamiesz, nawet w „błahej” sprawie, stajesz się kimś, kto oszukuje, ukrywa coś przed innymi. Udajesz. Złapany na kłamstwie, tracisz zaufanie najbliższych. Jeśli masz skłamać, wybierz milczenie.  Żyjąc w prawdzie, nie tylko przyciągniesz do swojego życia osoby godne zaufania, ale poczujesz się lepiej, wiedząc, że nie musisz przykrywać swojego kłamstwa nowymi kłamstwami (to jest przecież tak wyczerpujące psychiczne, że szkodzi twojemu zdrowiu).

Miej w życiu cel

Cokolwiek robisz w życiu, rób to „naprawdę”, świadomy swoich pragnień, celów i założeń, które poczyniłeś. Nie obawiaj się postępować zgodnie ze swoimi wartościami i staraj się pomagać innym. Wykorzystaj swój potencjał, prawdę o sobie, a świat „dostarczy” ci doświadczeń i ludzi o podobnej energii. Jeśli coś robisz, miej świadomość dlaczego to robisz. To bardzo pomaga uporządkować sobie życie.

Pomagaj ludziom

Pomaganie wytwarza dobrą karmę. Pomagając sprawiasz, że inni będą bardziej skłonni pomóc w razie potrzeby i tobie. Nawet jeśli na początku możesz mieć inne doświadczenia, zawieść się na ludziach, zobaczysz – pomoc przyjdzie z najmniej oczekiwanej strony. W ten właśnie sposób, dobro wysłane przez ciebie w świat do ciebie wróci. W tym sensie pomaganie innym, to trochę taka inwestycja w siebie. A jeśli potrzebujesz przewartościować swoje życie, możesz z pomagania uczynić jeden z nowych, wspaniałych celów.

Medytuj

Kiedy wszystko inne zawiedzie, po prostu spróbuj uspokoić umysł. Starannie obserwuj swoje myśli, staraj się, by były pozytywne, bo to wpływa na twoje nastawienie do świata, ludzi, rzeczywistości. Warto często „czyścić” głowę ze złych myśli. Na początku będzie trudno, ale szybko zobaczysz wymierne efekty – poczujesz się lepiej, sam ze sobą.

Współczuj i bądź życzliwy

Jeśli chcesz współczucia i życzliwości od innych, musisz też sam im to dawać. Życie to w ogóle cykle dawania i przyjmowania, a im więcej dajesz, tym więcej otrzymasz. Każdy ma do stoczenia jakieś swoje codzienne „bitwy”, warto o tym pamiętać, nim się kogoś oceni. Staraj się być życzliwy dla wszystkich, na naszym świecie nigdy dość empatii.

Nie trać z oczu tego, co naprawdę ważne

Choć życie może czasem wydawać ci się serią niekontrolowanych, złych wydarzeń, zawsze staraj się wyjrzeć ponad tę iluzję i zobaczyć więcej. Jesteśmy tu po to, by stać się lepszą wersją siebie. Najprostsza do tego droga, to tworzenie dobrej, pozytywnej energii. Ona naprawdę wraca.


Na podstawie:

 


Lifestyle

Po czterdziestce warto nieco przyspieszyć krok

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
30 sierpnia 2017
Fot. iStock / LeoPatrizi
 

Niby wszyscy wiemy, że aktywność ruchowa jest konieczna dla zachowania zdrowia, niby zdajemy sobie sprawę, jak wiele korzyści daje nam regularne uprawianie sportu, ale wciąż ruszamy się zdecydowanie za mało. Szczególnie w dorosłym życiu, gdy oprócz pracy często mamy na głowie obowiązki rodzinne, maleje nasza aktywność fizyczna. Najnowsze badania pokazują, że nie trzeba jednak wiele, by znacząco wpłynąć na swoje zdrowie i kondycję.

Dziesięć minut szybkiego marszu dziennie może nawet o 15 procent zredukować ryzyko zgonu u osób pomiędzy czterdziestym a sześćdziesiątym rokiem życia – podaje serwis BBC News. Według Public Health England – brytyjskiej agencji rządowej do spraw zdrowia – aktywność fizyczna maleje u osób po 40 roku życia i spadła o 20 procent w porównaniu z latami 60. Brytyjczycy chodzą też znacznie mniej niż kiedyś – w ciągu 20 lat przebyty pieszo przez przeciętnego obywatela roczny dystans zmalał o 15 mil (nieco ponad 24 kilometry).

Brytyjska agencja podjęła kroki, które mają pomóc w naprawie statystyk – promowana jest darmowa aplikacja do monitorowania codziennej aktywności wraz ze wskazówkami dotyczącymi zmiany nawyków, takimi jak pójście do sklepu zamiast pojechania samochodem, czy dziesięciominutowy spacer podczas przerwy w pracy. Lekarze mają też zachęcać pacjentów do chodzenia w nieco szybszym tempie, co przyspiesza oddech i pobudza pracę serca.

Choć statystyki te dotyczą Wielkiej Brytanii, to z całą pewnością i w innych krajach nastąpił spadek aktywności ruchowej – związane to jest ze zmianą tryby pracy na bardziej siedzący, upowszechnieniem transportu samochodowego czy wzrostem oglądalności telewizji. Warto zatem wziąć sobie do serca wskazówki brytyjskiej agencji i zamiast siedzieć na kanapie lub przy komputerze, wybrać się na szybki spacer. Nawet 10 minut marszu dziennie pozwala na to, by obniżyć ryzyko związane z nadciśnieniem, nadwagą, cukrzycą, depresją czy bólami krzyża.


 

Na podstawie:


Lifestyle

Nikt tak, jak inna kobieta, nie potrafi zniszczyć drugiej kobiety. Dlaczego jesteśmy mistrzyniami w podkładaniu sobie świń?

Listy do redakcji
Listy do redakcji
29 sierpnia 2017
Fot. istock/izusek

Nie wiem, dlaczego tak jest. Nie potrafię sobie tego wytłumaczyć, nie umiem pojąć, ogarnąć, zrozumieć. Staram się, jak mogę, myślę, przekonuję samą siebie, że to nie zjawisko masowe, a stereotyp. Że przesadzam i wyolbrzymiam. I za każdym razem, z kolejnych stron dostaję, jak kopniakiem, w twarz. Nikt tak, jak inna kobieta nie potrafi drugiej podciąć skrzydeł, nikt nie potrafi zgnębić i zabrać jej marzeń. Nikt nie potrafi drugiej tak zniszczyć jak „przyjaciółka”, szefowa, matka. Ona.

Pamiętam, jak moja przyjaciółka odchodziła od męża. Po kilku beznadziejnych latach beznadziejnego trwania w chorym związku i tworzenia iluzji na jego temat. Połamana emocjonalnie, przestraszona, przekonana, że to jej jedyna szansa, żeby w ogóle jeszcze kiedykolwiek pomyśleć o sobie dobrze. Ale z jakąś tlącą się głęboko nadzieją, że przecież nie jest sama.

Cios przyszedł, oczywiście, ze strony najmniej oczekiwanej. Kiedy głośno powiedziała, że jej ukochany jest domowym tyranem, własna matka wyzwała ją od dziwek. „Bo tylko dziwka odchodzi od męża”. Bo jak to będzie wyglądało, skoro brali ślub kościelny. Bo, co ludzie powiedzą…

Nieważne, że jej córka została przez ukochanego mężusia nie raz wyrzucona z domu. Nieważne, że uniemożliwiano jej kontakt z dzieckiem, że była kilkanaście razy poszarpana, że cierpiała, że bała się, że potrzebowała pomocy. Kto, jak nie matka, powinien taką pomoc nieść? Kto, jak nie matka powinien ją wspierać, przekonywać o jej wartości i prawie do walki o siebie i dziecko?

Skoro więzy krwi nie mają tu znaczenia, nie powinno nas dziwić okrucieństwo i bezduszność ze strony obcych kobiet. Jako studentka miałam bardzo silne bóle miesiączkowe. Pierwszy miesiąc na wydziale, na trudnych studiach – stres. Poczułam się słabo, coraz słabiej. Bolało tak, że zrobiło mi się ciemno przed oczami. Ostatkiem sił przeprosiłam moją wykładowczynię, że muszę wyjść, bo zemdleję. Niewybredny żarcik dotyczący mojej delikatności, krytyczne spojrzenie. Ufff, wydostałam się z sali i… odpłynęłam. Do studenckiej przychodni zaniósł mnie kolega. Tam, wielka, obojętna „piguła” łaskawie dała mi zastrzyk przeciwbólowy i dobiła słowami, których nie zapomnę: „Słabeuszki, co się z wami dzieje, jak wy będziecie dzieci rodzić, panienki…”. Za chwilę pojawiła się wtórująca jej lekarka i jeszcze gorsze komentarze. „Cesarkę, by pewnie chciała, ale seksić to się można na prawo i lewo”. Zero empatii, zero wyczucia, zero zrozumienia czegoś, co jest przecież fizjologią… Uciekłam stamtąd z płaczem.

A złośliwe, zazdrosne komentarze koleżanek na temat dziewczyn, które nie mają idealnych kształtów? Te śmieszki i półśmieszki za placami „przyjaciółek”? Te intrygi, by je ośmieszyć, by każdy zwrócił uwagę na jej wagę albo brak urody? Czym to tłumaczyć? Czym tłumaczyć to, że w miłosnych trójkątach, winna jest zawsze „ta trzecia”, a rzadko kiedy on? Dlaczego łatwiej znienawidzić drugą kobietę, stracić przyjaciółkę niż odejść od złego mężczyzny? Klasycznym przykładem wyniszczającej i bezsensownej nienawiści między kobietami, są relacje synowa- teściowa, w której każda próbuje przeciągnąć na swoją stronę mężczyznę swojego życia… I tragicznie często okazuje się, że nie jest on wart ani jednej wylanej przez nie łzy, ani jednej zmarszczki i siwego włosa…

W liceum miałam polonistkę, która gnębiła co ładniejsze uczennice. Bezlitośnie komentowała ich wygląd, strój, a przede wszystkim na siłę udowadniała, że są… głupie. Tak, aby stawiając „pałę”, móc potem powiedzieć na cały głos: „no cóż, nie dała Bozia rozumku, ale dała figurę, to w życiu i tak nie zginiesz…”. Dlaczego zabrakło nam wtedy odwagi, by solidarnie stanąć w obronie koleżanek? Dziesięć lat później miałam podobną szefową.  „Królowa lodu” wobec kobiet, ciepła i sympatyczna, wspierająca menadżerka wobec panów. Niejedną z nas doprowadziła do łez, niejedną „w białych rękawiczkach” nakłoniła do odejścia z firmy.

Czy i mężczyźni tak otwarcie zazdroszczą sobie wieku, urody, udanego życia? Czy są wobec siebie nawzajem seksistowskimi świniami?

Kobiety, opanujcie się wreszcie. Tyle nas łączy: podobne historie, doświadczenia, emocje. Przeżycia z dzieciństwa, które naznaczyły nas na całe życie. Błędy w miłości, które wszystkie  popełniłyśmy chociaż raz. Relacje z matką, które tak bardzo chciałybyśmy naprawić, ale nie wiemy jak. Niech solidarność jajników przestanie być mitem.


Zobacz także

Przyciągasz toksycznych facetów? Zacznij robić te 9 rzeczy, a skończą się twoje problemy

Jak poradzić sobie ze strachem i napadami paniki? 9 kroków do zapanowania nad swoim lękiem

„Co drugi to maminsynek. Dwie lewe ręce do wszystkiego. Zero odpowiedzialności.”. Brawo MY! A twój syn „coś” potrafi zrobić SAM?

http://proffitness.com.ua/work/trenirovka-na-grebnom-trenazhere/

www.bestseller.reviews/five-best-jogging-strollers-lets-compare/