Lifestyle

Kobiety marzą o seksie tak samo często jak mężczyźni. Świat jednak się zmienia!

Redakcja
Redakcja
12 lipca 2019
Fot. iStock / Maria Dorota
 

Przez setki lat naturalnie zakładano, że to mężczyźni są bardziej zainteresowani seksem niż kobiety. Jednak coraz więcej badań kwestionuje tę długo utrzymywaną teorię. Na przykład ostatnie badania wykazały, że wbrew powszechnemu przekonaniu jest wiele kobiet, które mają wyższe libido niż mężczyźni, a monogamia nudzi je szybciej niż mężczyzn.

Nowe badanie ujawniły, że mężczyźni z pewnością nie są jedyną płcią, która doświadcza fantazji seksualnych. Naukowcy zapytali 2907 mężczyzn i kobiet w wieku od 16 do 92 lat o częstotliwość swoich marzeń seksualnych. Okazało się, że bez względu na płeć około 18 proc. snów stanowią sny erotyczne.

Dla kobiet jest to znacznie wyższa liczba, niż w poprzednich dekadach, zwłaszcza gdy weźmiemy pod uwagę, że ostatnie takie badania zostały przeprowadzone w 1966 r.. Wówczas to stwierdzono, że mniej niż cztery procent kobiet doświadczało snów o charakterze seksualnym. Biorąc pod uwagę, że wyniki te oparte są na indywidualnych deklaracjach, można pokusić się o stwierdzenie, że dziś kobiety są bardziej rozbudzone seksualnie niż kiedyś, choć pewnie bliżej nam będzie do stwierdzenia, że kobiety po prostu lepiej wyrażają swoją seksualność niż kiedyś.

Wyniki najnowszych badań mogą być odzwierciedleniem ewolucji seksualnej wywołaną choćby przez ruchy feministyczne. Naukowcy mówią, że być może młodsze pokolenie kobiet jest bardziej zainteresowane swoją seksualnością, bardziej na nią otwarte niż ich matki czy babcie.

Z całą pewnością jest to powód do zadowolenia, może w końcu wyjdziemy z podziemia i naprawdę coraz odważniej i pewniej będziemy mówić o swoich potrzebach, także tych seksualnych.


Lifestyle

Smak lata w nowej odsłonie: arbuz

Redakcja
Redakcja
15 lipca 2019
Delecta - Biszkoptowy arbuzowiec
 

Sezon letni to idealny czas na sięgnięcie po soczystego i orzeźwiającego arbuza. Chyba nic tak dobrze nie gasi pragnienia, jak właśnie ten owoc. Marka Delecta proponuje kilka sposobów na wykorzystanie go w letnich deserach. Miłośnicy tego jakże orzeźwiającego owocu i słodkości z pewnością będą zadowoleni.

Wakacje to czas, kiedy nie mamy ochoty na ciężkie potrawy – w tym desery, a arbuz świetnie sprawdzi się jako lekka przekąska na upalne dni. Jeśli Wy również jesteście tego samego zdania, koniecznie zapoznajcie się z naszymi propozycjami.

Karpatka arbuzowa

Delecta – Karpatka arbuzowa

Ciasto:

  • 1 opakowanie ciasta karpatka Delecta
  • 250 ml wody
  • 125 g margaryny
  • 4–5 jaj (w zależności od wielkości)

Nadzienie:

  • ¼ średniego arbuza – 500 ml
  • 200 g masła lub margaryny

Dekoracja:

  • 1 łyżka cukru pudru

Jeśli nie chcesz spędzić połowy dnia w kuchni, a myśl o pysznym deserze w ciepłe dni nie daje Ci spokoju, to świetnym i szybkim pomysłem będzie upieczenie karpatki arbuzowej. Przygotowanie ciasta zajmie zaledwie godzinę. Piekarnik nastawiamy na 220°C bez termoobiegu. Do wypieków potrzebujemy dwóch blaszek obłożonych papierem, o wymiarach 12 x 26. Na początku, gotujemy wodę z margaryną i dodajemy zawartość torebki z ciastem karpatka Delecta, rozcierając masę. Po jej schłodzeniu wbijamy jajka i miksujemy je na najwyższych obrotach przez 5 minut. Masę przekładamy do blaszek, rozsmarowujemy ją na papierze i pieczemy około 25 minut do uzyskania złocistego koloru. W czasie oczekiwania na wyrośnięcie ciasta przygotowujemy nadzienie. Arbuza obieramy ze skóry, wyjmujemy pestki i miksujemy go za pomocą blendera aż do uzyskania gładkiej masy (tak, aby powstało około 500 ml soku). Następnie, mieszamy zawartość torebki z kremem w soku arbuzowym, a pozostały sok gotujemy. Do gotującego się soku wlewamy proszek i gotujemy chwilę, energicznie rozcierając ewentualne grudki. Później krem studzimy i miksujemy z miękkim tłuszczem. Na dolną warstwę wystudzonego ciasta wykładamy przygotowany krem i przykrywamy górną warstwą ciasta. Na koniec posypujemy karpatkę cukrem pudrem.

Voilà, gotowe!

Biszkoptowy arbuzowiec

Delecta – Biszkoptowy arbuzowiec

Biszkopt kakaowy:

  • 3 jajka
  • 100 g mąki tortowej
  • 120 g cukru
  • 1 łyżka kakao
  • szczypta soli

Krem śmietankowy:

  • 200 ml śmietanki kremówki
  • 1 łyżka cukru
  • 1 opakowanie mixu do śmietany Delecta

Masa arbuzowa:

  • 500 g miąższu arbuza (bez pestek)
  • 1 opakowanie galaretki o smaku truskawkowym Delecta

Biszkopt makowy:

  • 3 jajka
  • 100 g mąki tortowej
  • 120 g cukru
  • 3 łyżki maku

Masa truskawkowa:

  • 100 g pokrojonych truskawek
  • 1 i 2/3 szklanki wody
  • 1 opakowanie kisielu o smaku truskawkowym Delecta
  • 2 łyżki cukru
  • 1 czubata łyżeczka żelatyny Delecta

Kolejna propozycja z pewnością przypadnie do gustu fanom deserów biszkoptowych.

Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180°C (bez termoobiegu). Do dwóch białek ubitych na sztywno i żółtek utartych z cukrem, dodajemy mąkę, kakao i dokładnie mieszamy. Następnie, ubite białka dodajemy za pomocą szpatułki i mieszamy obie masy. Ciasto przelewamy do tortownicy wyłożonej papierem i pieczemy około 15 minut (do suchego patyczka). Ciemny i wystudzony biszkopt smarujemy kremem śmietankowym. Do przygotowania kremu należy ubić śmietankę kremówkę z jedną łyżką cukru, dodając mix do śmietany i postępując według instrukcji na opakowaniu. Na śmietankę wylewamy masę arbuzową, którą przygotowujemy z gotowanym przez 10 minut na niewielkim ogniu miąższem arbuza bez pestek oraz galaretki. Biszkopt makowy układamy bezpośrednio na masie arbuzowej. Białka ubijamy na sztywno, a żółtka ucieramy z cukrem. Dodajemy mąkę, mak i mieszamy. Zrobiony biszkopt smarujemy drugą porcją masy śmietankowej. Na niej układamy pokrojone truskawki i zalewamy masą truskawkową. Aby przygotować masę, gotujemy szklankę wody, w pozostałej części rozpuszczamy kisiel oraz cukier. Do gorącej masy dodajemy żelatynę, mieszając, by pod wpływem ciepła się rozpuściła. Pozostawiamy na noc w lodówce.

Ciasto z arbuzem – brzmi niewyobrażalnie… pysznie!

Deser arbuzowy z pistacjami

Delecta – Deser arbuzowy z pistacjami

  • 1 kg arbuza
  • 35 g cukru pudru
  • 35 g żelatyny Delecta
  • 50 ml wrzątku
  • 3 krople aromatu waniliowego Delecta
  • pół łyżeczki cynamonu
  • 1 opakowanie pistacji Bakalland

Trzecią propozycją na naszej liście na słodkie, letnie zapomnienie jest deser arbuzowy z pistacjami.

Zaczynamy od wyciśnięcia soku z arbuza – przez sokownik lub za pomocą blendera. Sok miksujemy z cukrem pudrem, cynamonem oraz aromatem waniliowym. W kilku łyżkach wrzątku rozpuszczamy żelatynę, mieszając proszek do całkowitego rozpuszczenia. Sok z arbuza podgrzewamy na małym ogniu, dodajemy rozpuszczoną żelatynę i mieszamy całość do połączenia składników. Następnie, krem studzimy i przelewamy do silikonowych foremek na babeczki lub filiżanek i wstawiamy do lodówki na minimum 2 godziny. Opakowanie pistacji zalewamy wrzątkiem i obieramy ze skórek, a następnie siekamy. Stężały deser podajemy na ochłodzonym talerzu, delikatnie wyciągając z foremki pudding. Wierzch dekorujemy pistacjami oraz plasterkiem świeżego arbuza.

Deser w sam raz na upał!

Jeśli jesteście ciekawi innych przepisów w arbuzowej odsłonie to warto zajrzeć na


Artykuł powstał we współpracy z Delecta.


Lifestyle

Kobiety – bohaterki. Zrobią wszystko, byle on był szczęśliwy- zniosą iluzję miłości, zdobędą pieniądze

Redakcja
Redakcja
12 lipca 2019
„Gdybym ich nie znała, pomyślałabym, że są po prostu znajomymi, których ktoś przypadkiem posadził obok siebie". O zapomnianej miłości
Fot. iStock / o-che

Mają , trzydzieści, czterdzieści, pięćdziesiąt lat. Czasem więcej, chociaż z wiekiem zazwyczaj nabiera się przekonania, że trzeba w końcu zadbać o siebie. I trochę lepiej widać, że jest się wykorzystywanym przez tego, kto miał być bliską osobą i wsparciem na stare lata. Kobiety – bohaterki swoich mężczyzn. Wierzą w ich kłamstwa, pożyczają pieniądze – im i dla nich. Zrobią wszystko, by on był szczęśliwy. Głównie kosztem własnego szczęścia.

Ewa ma 44 lata i za sobą nieudane małżeństwo. Traumatyczne, z ciężkim rozwodem. Długo trwało, zanim się pozbierała. Dzieci są już dorosłe, poukładało im się, jakoś wyszły „na swoje”. Przyszedł moment stabilizacji. Ewa mogłaby wieść w miarę spokojne życie, ma stałą, dobrą pracę i grono życzliwych osób. Wszystko byłoby dobrze, gdyby na swojej drodze nie spotkała Krzysztofa. Początkowo wydawało się, że po latach zawirowań, Ewa znalazła swoją miłosną przystań u jego boku. Krzysztof był spokojny, zabawny, z dystansem podchodził do życia. Rozśmieszał ją.  Tak go widziała, choć spotykali się rzadko, bo nie mieszkają w tych samych miastach. Po kilku miesiącach coś zaczęło się zmieniać. Dzwonił coraz rzadziej, coraz mniej interesował się jej życiem, choć utrzymywał, że są parą. Ale ona była już bardzo zakochana, sama dbała o ten związek. A raczej o niego. To ona utrzymywała kontakt, przyjeżdżała. A jemu było wygodnie.

Nie zauważała, że Krzysztof dzwonił tylko wtedy, kiedy potrzebuje pieniędzy. Mówił, że jest chory, że to na leki, że ona jest jego jedyną szansą. Nie zauważała, że Ewa czuje się potrzebna, ważna. Daje mu to, co ma, ze swojej pensji, a jak nie starcza to pożycza. Przyjaciele pomagali jej początkowo, wierząc, że partnerowi rzeczywiście potrzebna jej pomoc. Jednak szybko okazało się, Krzysztof mógłby sobie sam świetnie poradzić, gdyby nie to, że … mu się nie chce. Jest sprawny fizycznie, zdolny do pracy, ale znalazł sobie idealny sposób na życie – partnerkę, która go utrzymuje. Nawet nie musi się specjalnie starać, uważa, że jej powinno wystarczyć, że jest. Że czasem powie jej, że ją kocha. I Ewa leci do tego uczucia jak ćma do światła. Bo innego nie zna. Bo wydaje jej się, że to jest najlepszym, co mogło jej się przytrafić. I że ona musi o nie dbać. Przecież to prawie ideał. Nie bije, nie krzyczy.

Ewa nie widzi, że jest wykorzystywana, choć wszyscy jej to mówią. Podtrzymuje tę całą bajkę o jego chorobie, może sama chce w nią wierzyć? Jest wdzięczna partnerowi za każdy najmniejszy wyraz uczucia, a może myśli, że tą swoją opieką musi na uczucie zasłużyć? Tak czy siak obecnie ma spore kłopoty finansowe i coraz mniej znajomych, którzy traktują ją poważnie. Wielu zerwało z nią kontakt. Ale z Krzysztofa nie zrezygnuje. Jak to się dzieje?

Krzysztof świetnie manipuluje. Dozuje zainteresowanie, uczucia. Zazwyczaj przypływ miłości pojawia się u niego w okolicach Ewy wypłaty. Potrafi dobrać słowa, żeby ją poruszyć. Obiecuje, zapewnia o miłości. Nazywa „swoją prawie żoną”. To działa. A potem prosi o pożyczkę. I znika. Ale bez obaw, pojawi się znów. Ewa jest przecież jego kurą znoszącą złote jajka. Jego gwarancją bezpieczeństwa finansowego. Ona go utrzymuje. Dzięki niej Krzysztof może dalej nie pracować, tylko żyć tak jak lubi: bezstresowo, „na luzie”. W razie potrzeby Ewa przeleje pieniądze.

Takich kobiet jak Ewa jest wiele. Angażując się w związki z mężczyznami, dają z siebie wszystko. Zazwyczaj mają już za sobą nieudane związki. Kiedy spotykają kogoś, kto wydaje się im „dobry”, „normalny”, łapią to szczęście mocno, bojąc się, że inaczej zniknie. Zakładają sobie na szyję pętlę kłamstwa, dla niego. Dla niego zdobędą pieniądze, nawet jeśli im samym nie starcza do pierwszego. Biorą kredyty, zapożyczają się u znajomych, u rodziny. Byle go uratować. Nie zauważają tylko, że gdy statek zacznie tonąć, zostaną na nim same.


Zobacz także

One inspirowały nas w 2016 roku!

Piękne stopy „zaczynają się” na długo przed pomalowaniem paznokci. Akcja „14 dni dla mojego ciała” – wyzwanie #4

Nie możesz znaleźć odpowiedniego partnera? Spokojnie, prawdopodobnie jesteś zbyt inteligentna