Lifestyle

„Jesteś przewrażliwiona”, „Tylko żartowałem” – czego nigdy nie powinnaś usłyszeć w związku

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
2 września 2016
Fot. iStock/Drazen Lovric
 

Agresja słowna jest jedną z najczęstszych form przemocy w związku. Nie zawsze sprawia, że od razu czujemy się jej ofiarami, rzadko kiedy potrafimy ją szybko zidentyfikować. Może „odkładać się w nas”, magazynować skutkując narastającym poczuciem smutku, niepokoju i stopniową utratą poczucia wartości. Uniemożliwia szczerą, prawdziwą relację, bo jedno z partnerów żyje w iluzji, że to prawdziwy związek.

1o typów słownej agresji

1.Wycofywanie się

Mówimy o nim wtedy, kiedy partner nie dzieli się ze swoją partnerką uczuciami i myślami. Więcej o nim dowiesz się z jego profilu na Facebooku niż z rozmowy w domu. Bliskość w takim związku jest niemożliwa, niemożliwe jest tu wzajemne wsparcie i zrozumienie. I – pamiętajmy – czym innym jest nieumiejętność wyrażania swoich uczuć, a czym innym brak chęci porozumienia z partnerką i odmowa komunikacji.

Przykłady: „Nie ma o czym mówić”, „I tak cię to nie zainteresuje”, „Co mam ci powiedzieć?”, „O co ci chodzi, przecież rozmawiamy”.

2. Sprzeciwianie się

Wynika z niezgody partnera na to, by jego partnerka miała inne niż on zdanie. Partner zaczyna traktować swoją partnerkę jak wroga i sprzeciwia się „dla zasady”, trudno więc powiedzieć jaka jest jego prawdziwa opinia w danej kwestii.

Przykłady: „Wcale nie jest tak, jak mówisz…”, „Nie masz racji…”

3. Lekceważenie

Jest próbą zaprzeczenia, że ofiara słownej przemocy ma prawo do własnych myśli i uczuć. Może mieć formę specyficznej krytyki. Ma na celu podważanie odczuć partnerki dotyczących rzeczywistości, w której się znalazła.

Przykłady: „Jesteś przewrażliwiona”, „Nie znasz się na żartach”, „Wszystko wyolbrzymiasz”, „Nie masz poczucia humoru”.

4. Wyzwiska ukryte w formie żartu

Bardzo częsta i wcale nie taka „niewinna” forma agresji słownej. Są to poniżające uwagi, ukryte pod postacią żartów i dotyczące zdolności intelektualnej, kobiecości lub kompetencji partnerki.

Przykłady: „Przecież tylko żartowałem”, „Nie mówiłem tego na serio”, „Czego innego można się spodziewać po kobiecie?”.

5. Przerywanie i odwracanie uwagi

Ma na celu podporządkowanie sobie komunikacji wewnątrz związku. To partner decyduje jakie tematy będą poruszane, a o czym nie wolno rozmawiać. On również kończy rozmowę. Uniemożliwia to wszelkie próby rozwiązania konfliktu.

Przykłady: „Tak ma być i koniec”, „Powiedziałem, koniec dyskusji”, „Przestań gadać”, „Czy ktoś cię pytał?”, „Po co o tym mówisz, wszystko zepsułaś”.

6. Oskarżanie i obwinianie

Oskarżanie i obwinianie są formami przemocy, w których sprawca oskarża partnerkę o nadużycia w kwestiach, które są poza jej kontrolą. Obarcza ją winą za swój gniew, irytację, brak pewności siebie.

Przykłady: „Zawsze musisz mieć ostatnie słowo”, „Szukasz zaczepki”, „Atakujesz mnie”.

7. Osądzanie i krytykowanie

Jest podobne do oskarżania i obwiniania, ale wiąże się z negatywną ocenę partnera, który wyraża krytyczną opinię na temat swojej partnerki, a tym samym swój brak akceptacji.

Przykłady: „Nigdy nie jesteś zadowolona”, „Zawsze znajdziesz coś co cię martwi”, „Nikt cię nie lubi, jesteś taką negatywną osobą „, „Jesteś głupia”, „Zwariowałaś”.

8. Podważanie opinii

Zazwyczaj w formie poniżających komentarzy, lekceważących dla zainteresowań i entuzjazmu partnerki. Podkopuje jej pewność siebie, niszczy poczucie wartości.

Przykłady: „Ktoś cię pytał?”, „ I tak nie zrozumiesz”, „Nigdy ci się nie uda”, „Myślisz, że jesteś taka mądra?”.

9. Zastraszanie

Zastraszając swoją partnerkę, partner manipuluje nią, wykorzystując jej największe obawy.

Przykłady: „Jeżeli ty nie…, to ja…”, „Rób, co ci każę, albo między nami wszystko skończone”,

10. Wyzwiska

Obraźliwe epitety skierowane w stronę parterki, aby ją zranić, obrazić.

Przykłady: „Jesteś taką ofiarą”, „Myślisz, że jesteś taka ważna, prawda?”

Nie lekceważcie przejawów słownej agresji w waszym związku. Niech będą dla was sygnałem ostrzegawczym, że dzieje się coś niedobrego.


 

Źródło: ,  Patricia Evans: „Toksyczne słowa. Słowna agresja w związkach”; Wydawnictwo: Jacek Santorski & Co


Lifestyle

Pomocy! Nie mogę się skupić! Co nas dekoncentruje

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
2 września 2016
Fot. iStock / Szepy
 

Najczęściej podczas wykonywania obowiązków w pracy lub ślęczenia w domu nad papierami czy komputerem potrzebujesz maksymalnego skupienia nad tym, co robisz. Inaczej trudno jest podołać obowiązkom, wyciszyć się, by nie popełnić błędu i zmieścić się w czasie, tak by jeszcze wyłuskać z niego chwilę dla siebie.

Ale nie możesz się dziwić porażce, gdy stale coś cię dekoncentruje, gubisz wątek, uciekasz myślami daleko poza obszar zadania. Wtedy, zamiast skończyć o czasie, masz wielkie szanse nie tylko zrobić coś na odczepnego, ale nie zdążyć i dołożyć sobie jeszcze więcej pracy na późniejszą chwilę.

Koncentracja jest potrzebna nie tylko podczas pracy zawodowej

Tak naprawdę powinnyśmy być cały dzień skoncentrowane na wykonywanych czynnościach. Skupienie uwagi jest niezwykle ważne, bo dzięki niej podczas krojenia chleba mamy całe palce, a prowadząc samochód nie wjeżdżamy na przeciwległy pas. Bez skutecznego skupienia uwagi, stwarzamy zagrożenie dla samych siebie i otoczenia. Mimo że jest ona tak istotna, w ciągu dnia naprawdę w pełni skupieni jesteśmy niecałe 30% naszego czasu. To mało, ale same nie potrafimy się odpowiednio koncentrować, rozpraszając uwagę przez mało istotne rzeczy — np. przysłowiowe gapienie się w sufit. Ale nawet gdy musimy zebrać całą energię i włożyć ją w pracę wymagającą skupienia, różnie nam to wychodzi. Szczególnie jeśli dekoncentrują nas rzeczy, na które sami się godzimy.

5 rzeczy zależnych od ciebie, które utrudniają koncentrację

1. Masz wiadomość

Jesteśmy stale podłączeni do systemu — odbieramy na bieżąco maile, sprawdzamy smsy, odbieramy telefony, także te służbowe. Jest to wyjątkowo rozpraszające, gdy sygnał dźwiękowy informujący o nowej wiadomości wyrywa cię znad pracy. Ciekawość sprawia, że sięgasz po to nieszczęsne urządzenie, poświęcając mu przynajmniej kilka minut. W efekcie wracając do zajęcia, nie możesz się odnaleźć, kluczysz w miejscu, w którym skończyłaś nie wiedząc, co właściwie miałaś z tym począć. I te kilka minut oderwania, może kosztować cię utratę konceptu i zamiast tych straconych kilku minut, praca się jeszcze bardziej wydłuża, bo trzeba nadrobić zaległości i ponownie się skoncentrować. Czas goni a praca stoi w miejscu.

Jak sobie z tym radzić? O ile nie czekasz na arcyważną informację, po prostu wycisz powiadomienia i dzwonki, odłóż telefon dalej, by nie sięgać po niego niepotrzebnie. Warto sobie wypracować konkretne pory w ciągu dnia, na sprawdzenie poczty, najczęściej większość z wiadomości nie jest priorytetowa i śmiało możesz je zostawić na wolną chwilę.

2. Facebook zjada twój czas

Każdy, kto ma profil na portalach społecznościowych, wie, o czym jest mowa. Zabierając się do pracy, najczęściej „tylko” rzucamy okiem przez sekundę, po czym następuje totalny kataklizm i jeden rzut oka zmienia się w półgodzinny seans z wirtualnymi znajomymi. Efekt wygląda tak samo, jak w przypadku wyżej opisanych wiadomości. To prawdziwa pułapka, bo portale typu Facebook oferują ciekawe zdjęcia, posty, informacje, które są znacznie ciekawsze od wykonywanych zajęć, więc żeby nie kusiło do skorzystania z chwili relaksu, wyloguj się z profilu. A jeśli pracujesz przy komputerze, serfuj po internecie wyłącznie w poszukiwaniu informacji przydatnych do pracy.

3. Muzyka

Zazwyczaj włączasz muzykę, to właśnie po to, by móc się odciąć od innych hałasów i skoncentrować się na pracy. Jeśli to muzyka spokojna, a nie składanka najnowszych hitów, do których w weekend tańczyłaś na dyskotece, masz szansę na skuteczną pracę. Jednak gdy muzyka, zamiast pozwolić się skupić na jednym, kieruje twoje myśli w stronę minionej zabawy czy spotkania z ukochanym, koniecznie zmień repertuar. Pamiętaj, że muzyka bez słów jest bardziej pożądana, bo tekst śpiewany przyciąga uwagę do treści piosenki, która jest zazwyczaj mało istotnym detalem.

4. Podzielność uwagi

To bardzo pożądana cecha, która pozwala szczęśliwcom maksymalnie wykorzystać jeden czas na wykonanie wielu czynności. Ale to bywa złudne, ponieważ w jednym momencie możemy oddać większą część uwagi tylko jednemu bodźcowi. Zawsze coś będzie na pierwszym miejscu, a coś innego zejdzie na dalszy plan. Z rozmienianiem uwagi na drobne ryzykujesz, że może i wszystko uda ci się dokończyć, ale „po łebkach”, ponieważ na żadnej czynności nie skoncentrujesz się maksymalnie.

5. Myślisz o przyjemnościach, jakie cię czekają po pracy

To jest bardzo miła, swoista nagroda za to, że uda się zakończyć z sukcesem zadania. Nagradzać siebie trzeba, ale o nagrodzie warto pomyśleć po pracy, a nie w jej trakcie. W takim przypadku myśli z pewnością ulecą w stronę obietnicy mile spędzonego czasu, uruchamiając wyobraźnię, co czeka cię po pracy. Skupiając się na przyjemnym lub oddając się marzeniom i wspomnieniom, rozproszone myśli ulatują daleko ponad arkusz w Excelu czy papierkową robotę.

Ćwicz koncentrację w prosty sposób

Nauka koncentracji jest możliwa,wymagająca odrobiny czasu i miejsca, w którym nikt nie będzie ci przeszkadzał. Możesz ćwiczyć na kilka sposobów:

  • Usiądź prosto, rozluźnij się, weź kilka głębokich wdechów i staraj się o niczym nie myśleć przez ok. 10 minut. Praktykuj to każdego dnia.
  • Weź do ręki książkę i policz słowa w dowolnym akapicie. Policz jeszcze raz, aby się upewnić, że masz dobry wynik. Następnie spróbuj policzyć słowa na całej stronie. Licz całkowicie w myślach, nie licz na głos i nie podążaj palcem za słowami.
  • Policz w myślach “do tyłu” od 100 do 1. Wersja trudniejsza – odliczaj w myślach od 100 do 1 ale co trzy liczby. Czyli 100, 97, 94, 91, itd.
  • Powtarzaj w myślach inspirujące słowo w kółko przez ok. 5 minut. Gdy będziesz to robiła bez trudu, wydłuż czas przez 10 minut.

Poza tym, jest wiele innych, bardziej skomplikowanych ćwiczeń, które doskonale sprawdzą się, gdy zrobisz już pierwszy krok w stronę poprawy koncentracji.


 

źródło:, 


Lifestyle

O tacie, nieobecnej mamie i braku ołówka. O czym dzieci powiedziały nauczycielowi. Wzruszające

Agnieszka Sierotnik
Agnieszka Sierotnik
2 września 2016
fot. Screen z Twitter / Kyle Schwartz

Czy kiedykolwiek zastanawiałaś się, o czym dzieci chciałyby powiedzieć swojemu nauczycielowi? Może w Polsce stereotyp nauczyciela jest dość przygnębiający: prawie zawsze to ktoś, kogo się nie lubi, bo dużo wymaga. A przecież nauczyciel powinien być przyjacielem ucznia! I na szczęście bardzo często nim jest. Najlepszym przykładem jest Kyle Schwartz, która postanowiła zapytać swoich uczniów anonimowo, o czym tak naprawdę chcieliby jej powiedzieć.

Kyle Schwartz to nauczycielka trzeciej klasy podstawówki w Doull Elementary School w Denver, Colorado. Wykonuje swój zawód z ogromną pasją, a uczniowie ją kochają. I pewnie nie wyróżniałaby się zbytnio spośród kilku tysięcy nauczycieli w Stanach Zjednoczonych, gdyby nie jedna lekcja. Schwartz postanowiła dać swoim uczniom jedno proste zadanie. Wszystkim w klasie rozdała kartki z początkiem zdania –  „I wish my teacher knew…” (Chciałabym żeby mój nauczyciel wiedział, że…) Wszystko, co musiały zrobić dzieci, to dokończyć to zdanie.

asked her students to answer <3

— Joking Ree (@JokingRee)

Jak wiadomo, dzieci to najszczersze istoty na świecie. Nie mają problemu z wypowiadaniem swojego zdania, choć są pewne rzeczy, o których mówić po prostu nie chcą. Zwłaszcza, gdy są to problemy rodzinne. Być może właśnie dlatego wyniki eksperymentu w Denver były tak szokujące. Okazało się, że wśród pozornie szczęśliwej grupy dzieciaków, pojawiają się ogromne problemy. Nieobecna w domu mama, tata pracujący na trzy etaty, brak ołówka do rozwiązania zadań domowych, skłóceni rodzice, czy chorujący członek rodziny. A mogłoby się wydawać, że dzieci nie rozumieją zupełnie nic z naszego świata dorosłych.

Talking about how we know each other! These are examples of my class shares with me! — Ms. Baxby (@MsBaxbysclass)

Niedawno od kogoś bardzo mądrego usłyszałam, że dzieci są bardziej świadome wszelkich wydarzeń, niż dorośli by chcieli. Bo dziecko wcale nie jest upośledzoną istotą, jak czasami się je traktuje, ale małym człowiekiem. I to w dodatku pełnym szczerości i chęci obserwacji świata. Zadanie Kyle jest na to najlepszym przykładem. Do tego udowadnia, że nauczyciel naprawdę może być przyjacielem. Musi tylko chcieć.

I learned so much about my Ss today!

— Jess Morana (@MsMoranaTweets)

W Stanach Zjednoczonych pomysł na zajęcia podchwyciły setki nauczycieli. Jak myślicie, jaki wynik tego eksperymentu byłby w Polsce?  

11 days left with these sweet first graders breaks my heart. — Sarah Carpenter (@Miss_Carpenter1)

The touching story of the hashtag.

— Britannica Digital (@BritannicaLearn)


Zobacz także

Matko dorastających dzieci... "To przez ciebie, taka jestem!". Ile razy w swoim życiu usłyszałaś takie lub podobne słowa od swojej nastoletniej córki czy dorastającego syna?

Ty, która dwoisz się i troisz, rozpadasz na kawałki… Matko dorastających dzieci, przecież to wszystko twoja wina

7 rzeczy, których nigdy nie powinnaś robić, jeśli już kłócisz się z partnerem

Gdy paraliżuje cię lęk… Czyli jak szybko pozbyć się uczucia paniki