Lifestyle Podróże

Dzień Dobry Istambuł!

Kat Piwecka
Kat Piwecka
12 listopada 2016
Fot. Archiwum prywatne
 

Istambuł to jedyne miasto na świecie, które leży na dwóch kontynentach, łącząc w sobie egzotykę Azji i nowoczesność Europy. To prawdziwa mozaika kultur i ludzi, stolica chrześcijańskiego i islamskiego imperium. To metropolia pełna smukłych minaretów, wonnych bazarów i tętniących życiem ulic. 

Trzy godziny lotu w przepełnionym niemieckimi Turkami samolocie i o godzinie 5 rano lądujemy w azjatyckiej części miasta. Teraz musimy przeprawić się promem przez Cieśninę Bosfor do Sultanahmet, czyli Starego Miasta. Istambuł wita nas przepięknym wschodem słońca i głośnym stadem mew, które krążą nad naszym promem. Dopływając wodami Złotego Rogu do mostu Galata, mijamy Błękitny Meczet, Hagię Sofię oraz Nowy Meczet skąpane w przepięknym wczesno porannym słońcu. Kilka godzin snu (po nocnym locie), małe śniadanie i już za chwilę ruszymy w miasto.

2

Przez pierwsze dwa dni odwiedzamy wszystkie słynne miejsca w Istambule. Słońce towarzyszy nam w czasie naszych mroźnych pieszych wędrówek po mieście. Jeszcze parę dni temu leżał tutaj śnieg – pierwszy od wielu wielu lat, a teraz widzimy na drogach nie stopniałe do końca resztki śniegu.

Nasze zwiedzanie zaczynamy od Hagia Sophia – jednego z architektonicznych cudów świata, który przez 1000 lat był bazyliką chrześcijańską, potem przez 500 lat meczetem i stanowi wyjątkowy przykład połączenia tradycji chrześcijańskich i islamu. Tutaj koniecznie próbujemy pieczonych kasztanów i kukurydzy od ulicznych sprzedawców. Obok Hagia Sophia mieści się Cysterna Bazylikowa, wchodzimy w podziemia i widzimy konstrukcję wielkich kolumn, to tutaj był niegdyś gromadzony zapas wody dla całego miasta. Naprzeciwko Hagia Sophia widzimy Błękitny Meczet, pod którym już gromadzą się wierni na nabożeństwo. Mężczyźni myją nogi przed meczetem pomimo niskiej temperatury na zewnątrz, a kobiety wyczekują na nich siedząc na ławkach.

Idąc dalej trafiamy do Pałacu Topkapi, w którym mieszczą się bogactwa i harem rządzących sułtanów. Zachwycają nas piękne mozaikowe wnętrza haremu i przede wszystkim olbrzymie łoża sułtana. Co 2 godziny niska temperatura powietrza zmusza nas do ogrzania się gorącą aromatyczną herbatą, więc siadamy w ulicznych knajpkach na niskich krzesełkach i pijemy małą szklaneczkę tureckiego czaja. Bardzo popularny o tej porze roku jest też świeży sok wyciskany z granatów, który daje nam energii do dalszych pieszych wędrówek. Oczywiście na obiad obowiązkowo spożywamy tutejszy kebab, a na deser baklawę z lokalnych cukierni.

16

W następny dzień odwiedzamy kolejne przepiękne meczety (Nowy Meczet, Meczet Sulejmana Wspaniałego), Uniwersytet Stambulski oraz słynne bazary – Wielki Bazar i Bazar Egipski. Po ściągnięciu butów wejdziemy do każdego meczetu, gdzie możemy usiąść na dywanie i posłuchać nabożeństwa, nie przekraczając linii specjalnej bramki, za którą gromadzą się wierni. Po południu przechodzimy mostem Galata na drugą stronę miasta, gdzie wjeżdżamy starą kolejką pod górę w stronę wieży Galata, z której rozciąga się wspaniały widok na miasto podzielone wodami Cieśniny Bosfor i Złotego Rogu. Tutaj także jedziemy historycznym czerwonym tramwajem na Plac Taksim, będący centrum nowoczesnej części miasta. Wracając na naszą starówkę obok mostu pełnego rybaków kupujemy tzw. fish bread, czyli bułkę ze świeżo usmażoną rybą.

7

Każdego ranka o świcie budzi nas głośna pieśń modlitwy z wież meczetu, która roznosi się po całym mieście jeszcze kilka razy w ciągu dnia. Za każdym razem wtedy czujemy się magicznie i ogarnia nas błogi spokój.

11

Na następny dzień pogoda się psuje, daje znać o sobie turecka zima z silnym wiatrem i deszczem, ale pomimo tego decydujemy się na zaplanowany wcześniej rejs statkiem po Cieśninie Bosfor. Na samym środku wielkiej wody mijamy maleńką wysepkę Maiden`s Tower, a następnie skręcamy już w wody wąskiej cieśniny. Przepływamy pod słynnymi mostami, łączącymi azjatycką i europejską cześć miasta. Na koniec już po rejsie, idziemy jeszcze zobaczyć końcową stację słynnego niegdyś pociągu Orient Express obsługującego trasę Monachium-Istambuł.

18 17 15 14 13 12 10 9 8 6 5 4 3 1


Tekst i zdjęcia: Kat Piwecka


Lifestyle Podróże

Za oknem zimno, ale może warto zaplanować wakacje? Majorka wiosną? Brzmi zachęcająco

Kat Piwecka
Kat Piwecka
26 listopada 2016
Fot. Kat Piwecka
 

Największa wyspa Archipelagu Balearów – Majorka kojarzy się z rozgrzanymi słońcem plażami, turkusowymi wodami Morza Śródziemnego i modnymi kurortami nadmorskimi. Na szczęście pomimo masowej turystyki, Majorka zachowała swój urok i malowniczość, które postanowiłam odkryć poza sezonem i z dala od tłumu turystów.

Na początku kwietnia ląduję w stolicy Majorki – Palmie i od razu uderza mnie orzeźwiające powietrze i przyjemne słońce. Lokuję się na przedmieściach Palmy i wypożyczam samochód na kilka dni, żeby swobodnie podróżować po wyspie.

2

W pierwszym dniu wybieram się na przejażdżkę po zachodnim wybrzeżu, rozpoczynając swoje zwiedzanie w przepięknym małym porcie Port d`Andratx, a kończąc w jeszcze piękniejszym Port de Soller. Trasa biegnie wzdłuż morza skrasowiałym pasmem górskim, z którego rozciągają się fantastyczne widoki na dzikie klifowe wybrzeże. Pełno tu bajkowo położonych miasteczek jak Banyalbufar i Deia oraz punktów widokowych.

Fot. Kat Piwecka

Fot. Kat Piwecka

W kolejnym dniu zwiedzam północ wyspy z obowiązkową wizytą w słynącej z ceramiki Pollnece oraz średniowiecznej Alcudii. Następnie udaję się widokową drogą z Pollenci na sam północny kraniec wyspy do przylądka Formentor, uznanego za najpiękniejszy zakątek wyspy. Przez samych mieszkańców wyspy Cap de Formentor nazywany jest „miejscem spotkań wiatrów”. Główną atrakcją półwyspu jest znajdująca się tutaj latarnia morska (przerobiona obecnie na restaurację). Widoki stromych klifów schodzących do morza i dzikiej przyrody wokoło zapierają dech w piersiach.

Fot. Kat Piwecka

Fot. Kat Piwecka

Fot. Kat Piwecka

Fot. Kat Piwecka

Trzeciego dnia postanawiam wreszcie ruszyć śladami Fryderyka Chopina i George Sand, którzy spędzili tutaj zimę na przełomie 1838 i 1839 roku. Po powrocie z Majorki George Sand opublikowała wspomnienia z pobytu na wyspie zatytułowane Zima na Majorce. Książkę tą zakupuję w pierwszym kiosku zaraz po przylocie i czytam każdego wieczoru podczas mojego pobytu na Majorce. Najpierw więc odwiedzam małe miasteczko Establiments, w którym słynna para spędziła kilka tygodni zaraz po przypłynięciu statkiem do Palmy. Następnie udaję się do masowo odwiedzanej przez turystów Valldemossy, gdzie zwiedzam klasztor oraz celę numer 4, zamieszkiwaną niegdyś przez Chopina i jego kochankę.

Fot. Kat Piwecka

Fot. Kat Piwecka

Następnego dnia udaję się na wschód wyspy, gdzie mieszczą się niesamowite jaskinie pełne stalagmitów i stalaktytów. Główną atrakcją jest tutaj największe na świecie podziemne jezioro, przy którym odbywają się pokazy światła i koncerty muzyki poważnej kilkadziesiąt metrów pod ziemią. Wracając w kierunku Palmy, zaglądam jeszcze do manufaktury pereł w Manacor, gdzie można zobaczyć proces wyrobu pereł z masy otrzymywanej z łusek ryb zmieszanej z żywicą.

Fot. Kat Piwecka

Fot. Kat Piwecka

Fot. Kat Piwecka

Fot. Kat Piwecka

Na sam koniec zostawiam sobie stolicę Majorki – Palmę, którą zwiedzam w deszczu, który pojawił się pierwszy raz po wielu słonecznych dniach.

Podczas kolejnych dni, każdego ranka i wieczoru spaceruję po spokojnych, nieprzeludnionych plażach podziwiając pastelowe wschody i zachody słońca. Dzięki łagodnej temperaturze w miesiącach zimowych, wiosną wyspa urzeka soczystą zielenią i feerią barw zakwitających kwiatów. Cała wyspa zdaje się tonąć w morzu kwiatów, a już za chwilę na początku maja będzie tu obchodzone wielkie Święto Kwiatów. Każdego dnia towarzyszą mi także słowa George Sand w przepiękny sposób odpisującej piękno przyrody wyspy: „Jest rzeczą pewną, i wszyscy to wiedzą, że każdy kraj ma swoje melodie, swoje skargi, swoje odgłosy, swoje tajemnicze szepty.”

Fot. Kat Piwecka

Fot. Kat Piwecka

10

Fot. Kat Piwecka

Fot. Kat Piwecka

Fot. Kat Piwecka

Fot. Kat Piwecka

Fot. Kat Piwecka

Fot. Kat Piwecka

Fot. Kat Piwecka

Fot. Kat Piwecka

Fot. Kat Piwecka

Fot. Kat Piwecka

Fot. Kat Piwecka

Fot. Kat Piwecka

Fot. Kat Piwecka

Fot. Kat Piwecka

Fot. Kat Piwecka

Fot. Kat Piwecka

Fot. Kat Piwecka


Lifestyle Podróże

Powrót do Paryża

Kat Piwecka
Kat Piwecka
20 października 2016
Powrót do Paryża
Fot. Archiwum prywatne

Są takie miejsca, do których powracamy kilka razy w ciągu życia. Są takie osoby, do których zbliżamy się ponownie po wielu latach. Paryż – dotychczas dla mnie zbyt oczywisty i zbyt pełny turystów … Dokładnie 10 lat temu po kilkudniowym zwiedzaniu w sierpniowych upałach powiedziałam „bez szału”. Teraz postanowiłam dać mu drugą szansę i zakochałam się bez pamięci.

4_1200x801

Fot. Kat Piwecka

Każdy dzień zaczynam od typowego francuskiego śniadania w przecudownej kafejce na rogu mojej ulicy. Kelnerzy codziennie witają mnie z uśmiechem, kiedy o stałej porze wkraczam do lokalu i zamawiam mój ulubiony zestaw śniadaniowy: croissanta z zestawem trzech dżemów, świeżą bagietkę z masłem, szklankę soku pomarańczowego oraz kawę z mlekiem. Potem jeszcze długo siedzę w tym cudownym miejscu, rozmawiając z przemiłą obsługą i popijając kolejne herbatki.

18_1200x801

Fot. Kat Piwecka

Na miasto wyruszam dopiero po godzinie 11, niemal natychmiast zanurzając się w podziemne korytarze metra. Nie ma lepszej pory roku na zwiedzanie Paryża niż ciepła złota jesień, a zostać tutaj można nawet pełne dwa tygodnie i codziennie odwiedzać nowe miejsca. Najprzyjemniejsze podczas zwiedzania są przerwy na kawę lub posiłek w zapełnionych ulicznych knajpkach. Wszyscy siedzą przy stolikach wystawionych na ulicę, nigdzie się nie spieszą i rozkoszują się posiłkiem i rozmową w ciepłym jesiennym słońcu.

50_1200x900

Fot. Kat Piwecka

Paryż jako miasto miłości pełny jest jej symboli. To tutaj wzdłuż brzegów Sekwany spacerują zakochane pary. To tutaj na prawie każdym moście zakochani wieszają kłódki z własnymi imionami i wyznaniami miłości. To tutaj na każdej prawie ławce czule obejmująca się para zajęta jest wspólną konsumpcją pieczonych kasztanów lub gorących naleśników crepe.

16_1200x801

Fot. Kat Piwecka

W Paryżu bardziej niż gdziekolwiek indziej brakuje tej jednej jedynej osoby, z którą można by zamieszkać w ciasnym hotelowym pokoju i jeść codziennie rano na śniadanie ciepłe rogaliki z dżemem. Mówi się, że uczucia które powróciły, tak naprawdę nigdy nie odeszły. Zawsze warto dać im drugą szansę. Czasami tylko po to, żeby się samemu przekonać, że pierwsza decyzja była słuszna. A czasami po to, żeby przeżyć coś pełniejszego i bardziej dojrzałego. Podobnie warto powracać w te same miejsca po wielu latach, ponieważ z biegiem czasu dojrzewamy i zmieniamy się. Zmienia się także nasze postrzeganie otaczającego nas świata i inaczej odkrywamy te same miejsca.

17_1200x801

Fot. Kat Piwecka

W ostatnim dniu wybieram się do Ogrodu Luksemburskiego, w którym 10 lat temu podczas tamtego bardzo upalnego lata jadłam pyszne lody sorbetowe. Teraz siedzę na krzesełkach, które są tutaj wszędzie poustawiane i myślę sobie jak bardzo się zmieniło moje życie, od kiedy byłam w tym miejscu ostatnim razem. Dziesięć długich i ważnych lat, w których z młodej dziewczyny przemieniłam się w dojrzałą kobietę, zostałam matką i stworzyłam dom, założyłam i rozwinęłam własną firmę. Tylko w głębi duszy jestem cały czas tak samo szalona, nie mogę nigdy usiedzieć w jednym miejscu i co kilka tygodni muszę uciec daleko w świat po to, żeby odnaleźć siebie.

28_1200x900

Fot. Kat Piwecka

 

Wracam z powrotem do metra, które zabierze mnie w kierunku lotniska. To moje ostatnie minuty w Paryżu. Idę ulicą wzdłuż Ogrodu Luksemburskiego i rzucam ostatnie spojrzenia na piękne kamienice z koronkowymi balkonami przesłonięte gałęziami jesiennych drzew. Łezka mi się kręci w oku, bo już wiem, że kocham to miasto, zostawiam tutaj swoje serce i duszę, i wrócę na pewno.

Paryż, październik 2013

 

7_1200x801

Fot. Kat Piwecka

57_1200x801

41_1200x900

38_1200x801

34_1200x900

Powrót do Paryża

Powrót do Paryża


дженерик виагра софт отзывы

сиалис 5 мг отзывы

hentai torrents