Lifestyle

Co już zrobiłaś dla siebie? – Tydzień pierwszy, dzień #3

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
11 listopada 2019
Fot. Pixabay/ JESHOOTS /
 

Bardzo nas cieszy, że dostrzegacie jak niewiele trzeba zrobić, by być dobrą dla siebie.

Dziś dla tych, którym brak jeszcze trochę odwagi, pewności siebie. Które myślą: „Nie, to nie dla mnie” i szukają wymówek, bo boją się, że dbanie o siebie ktoś odbierze jako skrajny egoizm. A przecież wiemy i zapewniamy, że ta odrobina egoizmu, którą wam proponujemy jest w naszym życiu potrzebna.

Więc dziś, w trzecim dniu naszej akcji poproś o coś dla siebie. O błahą rzecz: „Zrób mi proszę kawę” – powiedz mężowi, partnerowi, poproś dzieci. I nie bój się, ze ktoś sobie przy tym zrobi krzywdę, że zostawi bałagan. Nie. Skup się na tym, że poprosiłaś i to dostałaś. Po prostu.

Moje dzieci już mi robią kawę. Kiedyś ich o to poprosiłam i okazało się, że dla nich to wielka radocha. Mówię też mężowi rano: „Zrób mi proszę kawę” . Taka zrobiona przez kogoś smakuje lepiej.

Pamiętaj, że poprosić możesz też o inną rzecz. Taką, której robić nie lubisz, którą odkładasz, a którą mógłby zrobić ktoś inny. „Powieś proszę pranie”, „Wstaw proszę naczynia do zmywarki” (lub wyciągnij), „Zrób proszę kolację dzieciom”. To mało. Jedno drobne zdanie. Jedna prośba. W końcu od czegoś trzeba zacząć.

Nie zapomnij w komentarzu pod tekstem napisać, co dziś dla siebie zrobiłaś dobrego. Najlepsze nagrodzimy wyjątkowymi prezentami. I podaj dalej. Niech kobiety, które znasz będą również dobre dla siebie.


 

 

Akcja „Bądź dobra dla… siebie”

Dołącz do nas i codziennie zrób coś dobrego dla siebie! To może być drobiazg albo marzenie życia. Godzinna w domowej wannie, 5 minut na wypicie kawy bez pośpiechu, czy zapisanie się na siłownię, a może kupno książki dla siebie na wieczór? To zależy tylko od ciebie.

ZASADY:

  1. Redakcja Sessionbordercontroller.info codziennie opublikuje wpis pod hasłem akcji „Bądź dobra dla… siebie”.
  2. Aby wziąć udział w akcji, należy w komentarzu do wpisu opublikowanego na stronie ohme.pl dodać odpowiedź na zadanie konkursowe: „Co dobrego dziś dla siebie zrobiłaś?”
  3. Wśród osób, które będą regularnie zamieszczały komentarze z odpowiedziami, wybierzemy odpowiedzi, które najbardziej się spodobają się Jury i nagrodzimy je!
  4. Akcja będzie odbywała się w cyklach tygodniowych (Pierwszy tydzień: 10-16.11.2019). Po każdym zakończonym tygodniu, Jury wybierze Laureatki.
  5. Jedna osoba może wygrać jedną nagrodę.
  6. Nagrody – tydzień pierwszy:
    2 x voucher pielęgnacyjny do kliniki 4 x zestaw kosmetyków ufundowany przez debiutującą na polskim rynku, markę

Każdego dnia należy umieszczać komentarze pod aktualnym wpisem –  Zacznij już dzisiaj i napisz w komentarzu do tego tekstu – co dobrego zrobiłaś dziś dla siebie.

Tydzień pierwszy – zobacz wszystkie zadania


Lifestyle

„Powinnaś to, powinnaś tamto”. Wszechwiedzący, gniewni, sarkastyczni… Losie, chroń nas przed takimi ludźmi

Katarzyna Troszczyńska
Katarzyna Troszczyńska
12 listopada 2019
Fot. iStock / Todor Tsvetkov
 

Jedną z podstawowych zasad „robienia sobie przyjemności” jest otaczanie się właściwymi ludźmi. Dla nas właściwymi. Oczywiście, nie pozbędziemy się nagle szefa, koleżanki, czy matki, bo zrozumiałyśmy, że są dla nas „niewłaściwi”. Możemy jednak do minimum ograniczyć kontakty z nimi. Życie z innymi to wymiana energii. Ty dajesz komuś, ktoś tobie. Ta energia powinna być wyrównana.  Jeśli nie jest – zaczynamy źle się czuć, kontakt z tą osobą jest dla nas męczący i niszczący.  A przecież – w myśl naszej nowej zasady: „Bądź dla siebie dobra” – powinnyśmy unikać takich sytuacji.

Inna sprawa, że my bywamy czasem toksyczni.  Nie tylko dla siebie (o czym pisałam ostatnio), ale też dla innych. Ta „toksyczność” często wynika z gniewu, z naszych niezaspokojonych potrzeb, z frustracji. Kolejne zadanie więc – zauważyć, że w ogóle to robimy.  Zrozumieć dlaczego tak się dzieje i… spróbować to zmienić. To, oczywiście, najtrudniejsze. Bo nie ma to jak popastwić się nad źdźbłem w oku bliźniego☺.

Ale może tak od poniedziałku?

A o to lista Pań i Panów Niewłaściwych:

Wszechwiedzący

Nie ma zdania, na które ta osoba nie miałaby odpowiedzi. „Wiesz, zapisałam się na basen.” „Na basen? Po co? Woda brudna, poza tym na basenie nie schudniesz”. „Zaczynam biegać”. „Biegać? Bieganie nie odchudza, zacznij chodzić”. „Odchodzę z firmy.” „W dzisiejszych czasach? To nie jest rozsądny krok”. Co powiesz, to komentarz. Oczywiście Wszechwiedzący wie wszystko lepiej. Jak powinnaś wyglądać, jak żyć też wie lepiej od ciebie.  Ty po rozmowie z nim albo dostajesz szału albo czujesz się jak wymięta ścierka. Ewentualnie mała dziewczynka, która zupełnie nie wie co robi ze swoim życiem. Bo co robi to źle, wiadomo.

Gniewny

Czujesz jego nieustanny „wkurw”. Na pracę, na dom, na ludzi wokół, na urzędy. Na korki na ulicy, tłum na ulicy, jedzenie w restauracjach, kelnerów, którzy je podają… Ci są beznadziejni, tamci jeszcze bardziej. Głupi, brzydcy, niedouczeni. Jest ich za dużo, za mało. Każdy powód jest dobry, żeby na kimś się wyżyć. Przy takiej osobie czujesz, że świat jest jednym wielkim frustrującym koszmarem – chyba, że masz żelazną konstrukcję psychiczną. Tak czy siak i tak jesteś wyczerpana, bo ile można zarażać się złością.

Manipulujący

„Ja nie chcę cię zranić, ale….” I tu następuje cała lista zarzutów, które ranią cię tak, że szkoda gadać. „Nie chcę narzekać, ale…” I tu idzie cała lista zażaleń do świata. „Ja ją lubię, ale…”. I po chwili wiesz, że pierwsza część to tylko przykrywka, bo tak naprawdę chodziło o to, żeby na tą „Ją” wylać wiadro pomyj.

Po jakimś czasie obcowania z Manipulującym marzysz tylko o tym, żeby powiedział coś wprost. Akurat. Manipulujący nie może przyznać nawet sam przed sobą, że nie jest idealny, że coś mu przeszkadza. Woli powiedzieć: „Ja nie jestem ABSOLUTNIE zły, ale….”

Sarkastyczny

Sarkazm najgorsza forma agresji. Czemuż to jest traktowany jako najwyższa forma inteligencji?  Oczywiście, czasem… Ale żeby wciąż. „Widziałaś jaka ona gruba? Buheeeee”, „Czy ty ostatnio coś czytałaś? Buhehhheheheh”, „Ach, nie przejmuj się, przyzwyczaiłam się, że ty ZAWSZE o czymś zapominasz”, „Ty awansowałaś? A ogarnęłaś się już jakoś? Buhehehhee”. Sarkastyczny jeździ po innych równie pięknie jak Gniewny gniewem, jednak tego nie nazywa. On po prostu jest wybitnie inteligentny, więcej widzi, no a bystrość pozwala mu patrzeć na świat ostrzej. Ta… jasne, wiadomo.

Nieszczęśliwy

Zawsze jest nie tak. Jego bratem jest Kłapouchy z „Kubusia Puchatka” tylko, że Kłapouchy to ma jeszcze jakiś urok. Nieszczęśliwy kocha narzekać na pracę, na związek, na świat. Zawsze w tonie smutnym. Bo on się nie gniewa. Podcina skrzydła sobie (nic się nie da), ale tobie również lubi je trochę podciąć. „Naprawdę można żyć jak się chce” mówisz mu, bo właśnie przeżywasz jakiś wspaniały moment, chcesz zarazić go energią. „E…. Teraz tak mówisz, potem zobaczysz…” odpowiada on. I tak ze wszystkim. Jakbyś się nie starała w końcu myślisz: „Boższeeeeeee….. chcę uciekać, chcę uciekać do ludzi, którzy nawet jak są smutni znajdują jakieś pozytywne rzeczy”.

Już miałam kończyć, gdy pomyślałam, że jest jeszcze jedna kategoria Niewłaściwych.

A mianowicie – Państwo Szczerzy. Oni w imieniu prawdy powiedzą ci wszystko nie zastanawiając się czy cię ranią. I nawet gdy ich o to nie pytasz (o, szczególnie wtedy).Okropnie wyglądasz w tej spódnicy, nie noś jej. Powinnaś schudnąć. Źle wychowujesz dziecko. Czy wy się przeprowadzicie w końcu do innego mieszkania? I oni przecież chcą dobrze… tak dobrze.

Uff, ratunku, zmęczyło mnie samo opisywanie. Idę zadzwonić do przyjaciółki, która ma mega energię. I można powiedzieć o niej tylko jedno: Najwłaściwsza z Właściwych.

Bądźmy takie jak ona  przez ten tydzień i duuuużo dłużej.

PS. Pisząc tekst korzystałam z książki „Trudni ludzie. Jak przetrwać w związku z idiotą” Johna Hoovera. Trochę korzystałam, bo nie mogę powiedzieć, że nie spotkałam wyżej wymienionych typów, czy sama nimi nie bywałam. Koniec z tym!


Lifestyle

Pułapki zależności finansowej. Czy nie jest szaleństwem nie mieć NIC?

Małgorzata Sessionbordercontroller.info
Małgorzata Sessionbordercontroller.info
11 listopada 2019
Fot. iStock / Martin Dimitrov

Tak może być, ale nie musi.

Randki

On: Pracujesz?

Ona: No jasne. Co za pytanie! Lubię swoją pracę. Mam tam świetny zespół, realizuje się.

On: Żona mojego kolegi nie pracuje. Zdecydowała się poświęcić dzieciom. Jak to widzisz?

Ona: Nie wiem. Teraz sobie tego nie wyobrażam

Dzidziuś

Ona: Jak ja wrócę do pracy? Ona jest taka malutka.

On: Nie musisz. Rozmawialiśmy o tym.

Ona: Nie jestem pewna, czy to dobry pomysł. Chciałabym mieć swoje pieniądze.

On: Masz moje karty. Wszystko jest wspólne.

Ona: Nie będziesz mnie szanował.

On: Oszalałaś?! Bycie matką to etat. Najważniejszy.

Kryzys

On: Nie myślałaś, aby wrócić do pracy?

Ona: O co ci chodzi? Nie podoba ci się już, że jestem w domu?

On: Nie o to chodzi. Wydaje mi się, że nie czujesz się z tym dobrze.

Ona: Ja się nie czuję czy ty? Ola ma dopiero 5 lat.

On: Jesteś często zdenerwowana i wydaje mi się, że się nudzisz.

Ona: Nudzę? Zajmowałeś się kiedyś domem?! Obrażasz mnie.

W międzyczasie (myśli)

Ona: „Odeszłabym, ale nie mam jak”. „Czy będę w stanie żyć sama?”. „Nie mam gdzie pójść. Wszystko jest jego”. „Jak ja się utrzymam. Mam 10 lat przerwy w pracy.” „Nie kocham go. Co mam zrobić?”.

On: „Odwaliło jej, bo myśli o niebieskich migdałach. Zamiast pracować”, „Inne kobiety jakoś potrafią ogarnąć dom i swoją pracę”. „Nie powinienem był się godzić na to, by nic nie robiła”.„Jak chce się rozstać, w porządku. Ale nie dostanie nic. Córki też jej nie oddam”.

Epilog

Rozstanie lub pozostanie w związku ze względu na brak samodzielności.

„Czy dam sobie radę?”- to pytanie najczęściej pada. Analizujemy wspólnie jej sytuację. Często z roli terapeuty zamieniam się w organizatora życia. Czy będzie miała Pani gdzie zamieszkać? Nie wiem. Czyje są nieruchomości? Jego. Ile pieniędzy ma Pani odłożonych? Nie mam żadnych. Kto może Pani pomóc? Raczej nikt. Jak realne są szanse, by znalazła Pani pracę? Nie wiem. Propozycje, które dostaję nie pokrywają nawet kosztu niani, a co dopiero wynajmu mieszkania. Jaki ma Pani pomysł, by się wyprowadzić. Nie mam. Nie zabezpieczyła się Pani jakkolwiek? O czym Pani mówi, byłam pewna, że to miłość do końca życia. Czy nie jest szaleństwem nie mieć nic?

Oj. Jesteśmy takie podobne. Realizujemy scenariusze filmowe nie uwzględniając zmienności losu. Napędzane miłością zapominamy o ryzyku, jakim jest życie w związku. O kryzysach. O zdradach. O uczuciu, które czasami gaśnie. O chorobie, które atakuje znienacka. O tym, że my się zmieniamy, a niektóre relacje nie są w stanie temu sprostać. Zapominamy o najważniejszym: LUDZIE CZASAMI SIĘ ROZSTAJĄ. Odchodzą. Przestają kochać. Niestety.

Szanuję kobiety, które decydują się na pozostanie w domu. Są matkami i to wychodzi im fantastycznie. Albo mają kilkoro dzieci i chcą się skupić na ich wychowaniu. Zyskują komfort niespieszenia się z pracy do domu i na odwrót. Nie przynoszą stresu do domu ani poczucia winy. Mają świeże pieczywo rano i obiad, który czeka na dzieci, gdy wracają z przedszkola. Mają posprzątane i ogarnięte życia . Nie zapominają o stroju na Jasełka, udzielają się aktywnie w szkole. Nie są zirytowane, że z panią pedagog można porozmawiać tylko w godzinach przedpołudniowych. Nie spóźniają się. Nie zawalają. Czy ich dzieci mają fajne życia? Tak. Czy im zazdroszczę? Czasami tak.

Ale. Są koszty. Czasami to brak poczucia bycia ważną („Czuje się jak służąca w domu”). Niska samoocena („Czuję, że przestaję być dla niego atrakcyjna”). Brak celu („Nie czuję sensu w tym co robię”). Brak samorealizacji („Nie mam o czym rozmawiać. Mam wrażenie, że stoję w miejscu”). Strach („Co będzie, gdy dzieci podrosną?”). I… ZALEŻNOŚĆ („Gdybym chciała odejść, nie mam jak”).

Bliska mi osoba rozstaje się z mężem. Nie kocha go. Od lat. Przez długi czas nie pracowała, bo taką podjęli wspólnie decyzję. Mąż ją kocha i nie wyobraża sobie rozstania. Powiedział, że w niczym jej nie pomoże („Nie musi mnie kochać, ale zostań”). Ona nie ma dokąd się wyprowadzić, pracuje, ale nie stać jej na wynajem mieszkania. Ma dwoje dzieci, który nie utrzyma nawet w opiece pół na pół. Przy takiej opcji nie dostanie alimentów. Nie ma więc NIC. Ma tylko fotel bujany, który przywiozła od babci. Czy uda jej się odejść? Nie wiem, Może tak „bujać się” do końca życia.

Dlatego, proszę. Dziewczyny, kobiety. Kochajcie całym sercem. Wierzcie w ideały. Ufajcie, że to do końca życia. Może tak być i bardzo Wam tego życzę. Ale nie rezygnujcie ze wszystkiego. Własne konto i praca, do której można wrócić to po prostu POLISA NA ŻYCIE. Polisa, której, mam nadzieję, nigdy nie będziecie musiały ruszyć. Niech leży i zwija się z zazdrości, jakie macie fajne życie. Nie nudzi się jak mops, nietknięta Waszym dobrym losem.

Ale gdyby kiedykolwiek tak się zdarzyło, że coś się posypie… Niech da Wam komfort decyzji. Niezależność. Wolność.

Kochajcie mądrze.


Zobacz także

Zwalcz swój strach śmiechem. To wcale nie jest takie trudne

Zrób sobie pięciominutowy, japoński test osobowości. „Sześcian” jest zaskakujący…

zwiazek publiczny, czyli ekshibicjonizm emocjonalny

Związek „publiczny”, czyli kiedy twoi znajomi wiedzą o NIM wszystko

купить женские солнцезащитные очки

www.rs-clinic.com.ua

сколько стоит суррогатная мать в украине