Lifestyle

6 zachowań, po których poznasz niewdzięczników i wyzyskiwaczy. Nie daj sobie wejść na głowę

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
15 grudnia 2016
Fot. iStock / fcscafeine
 

Zapewne każdemu zdarzyło się natknąć na ludzi niewdzięcznych, którzy z wyjątkową lekkością zapominali o słowie „dziękuję”, a bez kłopotu nas wyzyskiwali. Tak, jak w powiedzeniu — daj palec, a urwą ci rękę, tak też bywa w życiu. Nie ma tu reguły, zawsze może się przytrafić nam osobnik pasożytniczy, który zdecydowanie nie będzie miał ochoty dać czegoś od siebie.

Lepiej nie być naiwnym i nie dawać się wykorzystywać, bo ta druga osoba i tak tego nie doceni. Co więcej, będzie uważała, że twoja atencja i pomoc należy jej się z urzędu. Niestety, takimi wyzyskiwaczami mogą okazać się osoby dobrze się kamuflujące z niemiłymi nawykami, które otwarcie ci słodzą, udają przyjaciół, a gdy przyjdzie co do czego, nawet nie podadzą ci ręki, gdy się potkniesz na prostej drodze. Niby samo życie, ale lepiej oszczędzić sobie kłopotów i omijać takie znajomości.

6 typowych zachowań niewdzięczników i wyzyskiwaczy

Gdy zaobserwujesz w relacji z kimś poniższe „objawy”, nie dawaj sobie dalej wchodzić na głowę!

1. Zawsze istnieje nagła potrzeba

Być może tylko z grzeczności zaoferowałaś się z hasłem „jakby coś, to dzwoń”, a telefon wręcz się urywa. Bo czy mogłabyś na miasto podrzucić (ty masz auto, on/ona nie)?, zająć się na chwilę dziećmi (przez co najmniej godzinę)?, pożyczyć kieckę na nagłe wyjście do teatru (a później to nawet na wypad do sklepu)? Dobra dusza z ciebie to pomagasz, ale o ile raz, może i drugi to przejdzie, każde kolejne spełnienie coraz częstszych próśb, uczyni cię wolontariuszem roku. Zupełnie za darmo.

Broń się! Stawiaj swoje granice i zamiast służyć po raz kolejny za darmową nianię, zaproponuj pomoc w znalezieniu opiekunki, albo wybierz się jako osoba towarzysząca na zakupy, żeby i „wyzyskiwaczka” wreszcie miała się w co ubrać.

2. Nie ma dla ciebie czasu

Potrzebujesz pomocy? No to masz problem i radź sobie sama. Niewdzięcznik i wyzyskiwaczka na pewno nie przyfruną jak na skrzydłach, by ci pomóc. Powód znajdzie się zawsze — od nagłej wizyty u weterynarza z psem (to on/ona ma jakieś zwierzę?!) po nagłą awarią auta (po raz trzeci w tym tygodniu).

Broń się! I gdy zostaniesz już raz na lodzie, jeśli ci zależy na relacji (bo np. chodzi o siostrę), porozmawiaj, dlaczego ty również potrzebujesz wsparcia, wzajemności. Zaproponuj kawę. Budując głębsze relacje, trudniej będzie komuś odmówić raz jeszcze, gdy rzeczywiście będziesz musiała poprosić o pomoc, a wiesz, że sama sobie nie poradzisz.

3. Istnieją wysokie oczekiwania

Najczęściej dzieje się tak w rodzinie, co wynika z łączących was więzi. O ile początkowo pomagasz z poczucia obowiązku, tak później zwyczajnie zastanawiasz się, czy tylko ty jedna możesz się wykazać. Powinnaś pomóc, bo tak, po prostu jesteś (najmłodsza/najstarsza/bezdzietna/bogata), a skoro już jesteś, to się na pewno przydasz.

Broń się! Zaktywizuj również innych do pomocy, nie daj sobie wejść na głowę, bo „powinnaś”. Bądź niezależna i odporna, rodzina faktycznie może oczekiwać pomocy „z urzędu”, ale ty nie musisz się na wszystko zgadzać.

Fot. iStock /flyparade

Fot. iStock /flyparade

4. Ich czas jest bezcenny

I to ty fruniesz z prędkością błyskawicy, by już i teraz pomóc przy „nagłym wypadku”. A jeśli angażowanie cię do pomocy przez cały czas wynika ze złego planowania, zarządzania czasem czy nieodpowiedzialności drugiej strony, działaj stanowczo.

Broń się! Jeśli on/ona  nadal nie przejmuje się twoim czasem i oczekuje, że znów pomożesz, po „robocie” wyjaśnij, że ty też masz swoje życie i obowiązki. Uprzedź, że jeśli będzie taka potrzeba, owszem, można poprosić cię o pomoc, ale z pewnym wyprzedzeniem. Dwa razy ktoś się zastanowi, zanim znów cię wyrwie rano w sobotę z łóżka, bo akurat nagle sobie przypomniał(a) o planowanym od tygodnia wypadzie na miasto. Wymagaj szacunku dla własnego czasu.

5. Mówią o tobie, ale bez sympatii

Za plecami mówią o tobie niepochlebne rzeczy, mimo iż sporo tobie zawdzięczają. Można by rzec, że gryzą rękę, która je karmi i wcale sobie nie żałują w rozmowach z rodziną czy wspólnymi znajomymi. Manipulują innymi, przedstawiając ciebie w złym świetle, jako niedostatecznie pomocnej czy empatycznej osoby, by np. łatwiej uzyskać oczekiwaną pomoc od innych, stawiając się w roli ofiary.

Broń się! Na przyszłość ze spokojem odmów pomocy, wyjaśniając tego powód. Przynajmniej znajdą prawdziwe podstawy do gadania. I sama trzymaj się od sprawy z daleka.

6. Nigdy o tobie nie pamiętają, ale zapamiętają, gdy choć raz im nie pomożesz

Jeśli liczyłaś na to, że i ty doczekasz się uwagi od tych, którym zwyczajowo swojej uwagi nie żałujesz, to możesz się niekiedy zdziwić. Musisz się co najmniej raz upomnieć, a już na pewno sama z siebie poprosić, gdy przydałoby się tobie ich wsparcie.

Sytuacja wygląda jeszcze gorzej, gdy dotychczas byłaś na linii pierwszej pomocy dla nieszczęśnika, ale ten jeden, jedyny raz nie mogłaś/nie chciałaś pomóc. I takie twoje prawo. Niestety wyzyskiwacz o tym nawet nie pomyśli, zapamiętując nie to, co do tej pory dla niego zrobiłaś, ale czego tym razem NIE zrobiłaś. I cokolwiek by się później miało nie dziać, ta łatka zostanie przyklejona i koniec.

Broń się! Jeśli w efekcie twojej odmowy dotknie cię obraza majestatu tej osoby, może to i lepiej, bo zostaniesz „zwolniona” z dotychczasowego obowiązku pomagania. Jeśli natomiast zależy ci na relacji, wyjaśnij sprawę oraz zaznacz wyraźnie, że ty również masz prawo odmówić stawania na rzęsach dla kogoś, gdy nie masz na to czasu, siły lub ochoty. Równowaga w dawaniu i braniu powinna zostać zachowana.

Pamiętaj, każdy od czasu do czasu może potrzebować twojej pomocy, ale to powinno zadziałać w obie strony. Sama okazuj wdzięczność nawet z drobny gest i doceń to, gdy ktoś bardzo chciałby ci pomóc, ale nie zawsze może. Wysyłając w świat takie komunikaty sprawisz, że inni chętniej zachowają się w stosunku do ciebie fair. I bądź stanowcza, gdy ktoś ewidentnie cię wyzyskuje, bez cienia wdzięczności. Na takim układzie zwykle więcej stracisz niż zyskasz.


źródło: 


Lifestyle

Przestań kisić się w związku. Kompromis, to nie zawsze najlepsze rozwiązanie

Karolina Krause
Karolina Krause
15 grudnia 2016
Przestań kisić się w związku. Kompromis, to nie zawsze najlepsze rozwiązanie
Fot. iStock / JenAphotographer
 

Czy powtarzana nam od wieków mantra o kompromisie, rzeczywiście jest najlepszym rozwiązaniem dla naszego związku? Czy naprawdę nie możemy znaleźć sposobu, byśmy oboje wyszli z konfliktu zadowoleni, bez poczucia straty?

Całkiem niedawno miałam okazje rozmawiać z moim przyjacielem, który nie był w stanie dojść do porozumienia z własną żoną. Klasyczna sytuacja z serii tych, kto tym razem powinien ustąpić. W znacznym uproszczeniu chodziło, jak zwykle, o plany na weekend. Ona od dłuższego czasu planowała odwiedzić rodziców, a on w ostatnim momencie dostaje jedyną w swoim rodzaju propozycję dwudniowego wypadu za granicę z kumplami. Dobrze znam mojego przyjaciela i wiem, że wyjazdy z kolegami zdarzają mu się raczej rzadko. A po tym, co ostatnio spotkało go w życiu przydałby mu się taki reset.

Wracając jednak do sytuacji z żoną, wspólnie doszli do wniosku, że najsprawiedliwiej byłoby, gdy jeden dzień spędził u teściów, a drugi z kolegami. Rozwiązanie idealne! A jednak niekoniecznie… Za raz po powrocie przyszedł się wyżalić, że nie dość, że z kumplami nie mógł się wybawić do końca wybawić (bo jak, skoro nazajutrz czekał go niedzielny obiad z rodzicami). To jeszcze na drugi dzień musiał grzecznie wysłuchiwać zgryźliwych uwag, jaki to z niego imprezowicz, że młodzieńczych balang mu się zachciało.

– Przestańcie się kisić! – powiedziałam w końcu. – Co? Ale że co kisić? – spytał kompletnie zbity z tropu. – Siebie. Przestańcie się kisić w swoim związku. Widzisz przecież, że kompromis zupełnie u was nie działa. Wywołało to olbrzymią burzę między nami. Bo jak to? Przecież związek jest „sztuką kompromisu”! Bez kompromisu nie ma relacji! Człowiek jest egoistą, samolubem! Nie liczy się z uczuciami innych. I tak dalej…

Z góry chcę uspokoić wszystkich tych, którzy już doszli do wniosku, że ten sposób wyjścia z sytuacji spisałam totalnie na straty. Spokojnie. Nic z tych rzeczy. Owszem kompromis jest potrzebny. Ale tylko tam, gdzie mamy do czynienia z konfliktem na tyle głębokim, że nie jest możliwa współpraca. Albo wtedy, gdy trzeba na szybko pogodzić, kłócące się o wybór muzyki, dzieciaki w aucie. Wtedy nie ma dyskusji. Przyda się też w sytuacji, gdy zwracasz się po podwyżkę do szefa. Elastyczność to piękna cecha. Tylko, że nie zawsze musisz ustępować. Czasami wręcz trzeba umieć zawalczyć o siebie.

Mam jednak wrażenie, że wpajana nam od dziecka, wiara w zbawienny wpływ kompromisu na jakość naszych relacji to tylko złudne nadzieje. Bo czego byśmy o nim nie powiedzieli, każdy kompromis jest na swój sposób zgniły. Każdy niesie ze sobą wyrzeczenia i dla obojga stron wiąże się z pewną „stratą”. Z samej swojej definicji jest to w końcu „porozumienie osiągnięte w wyniku wzajemnych ustępstw”.

Zgadzając się na wzajemne ustępstwa, żadne z partnerów nie otrzymuje wystarczająco dużo przestrzeni, na realizacje własnych celów. Żadne z nich nie może też być do końca szczęśliwe, oddać się temu, co sprawia mu radość. Bo dobro tej drugiej osoby, zawsze będzie stało mu na przeszkodzie. Małżeństwo, które przez wiele lat zgadza się na codzienne kompromisy i ciągle z czegoś rezygnuje. Zaraz po odchowaniu dzieci najprawdopodobniej dopadnie poważny kryzys. Bo jedno z małżonków będzie miało dość ciągłego odpuszczania, a drugie z bólem wykrzyczy „ja dla ciebie tyle poświeciłam, a ty mnie teraz zostawiasz”.

Jak zatem moglibyśmy dojść do porozumienia, nie zgadzając się na wzajemne ustępstwa?

Współpraca

Po pierwsze i najważniejsze, ważna jest chęć współpracy. Jeśli tylko jednej osobie będzie zależało na znalezieniu takiego rozwiązania, które usatysfakcjonowałoby obie strony, to nic z tego nie będzie. Jak to mówią „do tanga trzeba dwojga”.

Odrzucenie presji czasu

Ustalcie, czy decyzja o rozstrzygnięciu sporu musi zostać podjęta już teraz. Większość konfliktów kończy się kompromisem, głównie dlatego, że nie ma czasu do przedyskutowania wszystkich możliwych opcji. Co często skutkuje jedynie wybraniem mniejszego zła. Zamiast tego można by tę rozmowę odłożyć na później, tak by każdy miał czas na znalezienie przynajmniej kilku rozwiązań. By ostatecznie wybrać takie, które pokochacie oboje.

Win-win

Czyli przeniesienie strategii stosowanej w biznesie do waszego związku. Win-win, to inaczej takie zakończenie negocjacji, dzięki któremu obie strony dostają więcej, niż się spodziewały uzyskać. W przypadku mojego przyjaciela mogłaby to być np. wspólna wycieczka w góry całą rodziną (wraz z teściami oczywiście), o ile wszyscy lubią takie wycieczki. Pewnie będzie się to wiązało z większym nakładem pieniędzy, ale może nie to akurat jest w tym momencie najważniejsze.

Kreatywność

Jedno to oczywiście chęć znalezienia trzeciego wyjścia z sytuacji, a drugie to oczywiście znalezienie go. Możecie przy tym wykorzystać też inne techniki znane wam z pracy, jak na przykład burzę mózgów. Każdy na przemian rzuca swoje pomysły, aż w końcu z ich połączenia uda wam się wydobyć lepszą, nową jakość. Ważne jednak, by pamiętać tu o podstawowej zasadzie tej metody, czyli absolutny zakaz krytykowania pomysłów drugiej osoby. Dopiero po jej zakończeniu odrzućcie te, które są na przykład mniej realne.

Rozmawianie o swoich potrzebach

Czyli najważniejszy ze wszystkich punktów. I to wcale nie dlatego, że te nasze są najważniejsze i egoistycznie chcemy, by to one przede wszystkim zostały zaspokojone. Ale po to, by je sobie wzajemnie uświadomić. Kiedy nauczymy się je właściwie określać (co wcale nie jest takie proste), będzie nam łatwiej zrozumieć drugą osobę. O co mu tak naprawdę chodzi? Dlaczego tak się upiera przy swoim? Może się bowiem wtedy okazać, że koniec końców konflikt został zażegnany. Że można i mieć ciastko i zjeść ciastko, jeśli tylko bardzo się chce.


Lifestyle

Rozwiązanie akcji „List do męża”

Redakcja
Redakcja
15 grudnia 2016
Rozwiązanie akcji "List do męża"
Fot. iStock/Stefan Nikolic

Okazuje się że nie jest prosto napisać list do męża. Do byłych mężów nadal nosimy w sobie żal i pretensje. A tym, którzy są rzadko – okazuje się, że zbyt rzadko okazujemy miłość. Akcją „List do męża” chciałyśmy wypełnić czas pozytywnymi uczuciami, emocjami, w stronę których rzadko na co dzień się zwracamy.

Mamy nadzieję, że ta chwila refleksji była dla was znacząca, pozwoliła się wam na chwilę zatrzymać.

Zestawami „Dla niej” i „Dla niego” firmy Eveline Cosmetics nagradzamy autorki pięciu listów. A są to:

Monika Bugajska

Marlena Hanelik

Kat Ślusarczyk

Karolina Waszkielewicz

Anna Gumułczyńska 

Laureatkom serdecznie gratulujemy i prosimy o kontakt mailowy w celu odbioru nagród w ciągu 7 dni od daty ogłoszenia wyników. Prosimy o przesłanie danych do wysyłki nagrody (imię i nazwisko, adres i nr telefonu) na adres e-mail: [email protected]. Otrzymanie danych potwierdzamy w odpowiedzi zwrotnej.

Prosimy o dołączenie w treści wiadomości poniższego oświadczenia:
Wyrażam zgodę na wykorzystanie i przetwarzanie przez Organizatora swoich danych osobowych uzyskanych w związku z organizacją Konkursu, wyłącznie na potrzeby organizowanego Konkursu, zgodnie z przepisami Ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz. U. z 2002 r., Nr 101, poz. 926 z późn. zm.).

Nagrody:

Zestaw „Dla niej” składający się z:

SKIN ACTION BOOSTER Serum – koncentrat 12% bioaktywna witamina C

P_piel_sab_serum

SKIN ACTION BOOSTER – Lekki hydro-krem intensywnie nawilżający 30+

P_piel_sab_krem 30

Oils of Nature – LUKSUSOWY SUCHY OLEJEK + SERUM ODMŁADZAJĄCE DO TWARZY I CIAŁA

P_piel_OILS-OF-NATURE_suchy-olejek_serum_odmladzajace

 Zestaw „Dla niego” składający się z:

MEN X-TREME  – MULTIFUNKCYJNY KREM EKSTRAMALNIE NAWILŻAJĄCY

P_piel_mxt_krem nawilzajacy_200 ml

MEN X-TREME – NAWILŻAJĄCY ŻEL PO GOLENIU

P_piel_mxt_zel po goleniu

MEN X-TREME – ŻEL POD OCZY ROLL-ON

P_piel_mxt_roll-on

 

 


Zobacz także

15 prostych rzeczy, które warto zrobić dla swojej duszy. Akcja „Bądź aktywna jesienią”, zadanie #4

Urlop w egzotycznych krajach? Jak najbardziej!

Czego nie powinniśmy mówić dzieciom, czyli kilka zdań, które krzywdzą i nie przynoszą spodziewanego rezultatu